Środy z historią Szczecina – „Cmentarz Centralny w Szczecinie – założenie parkowe i zabytek”

Najbliższa „środa historyczna” poświęcona zostanie dziejom Cmentarza Centralnego w Szczecinie. O nekropolii opowie Maciej Słomiński – prezes Stowarzyszenia na Rzecz Cmentarza Centralnego, autor monografii na temat tego miejsca. Początek w Ratuszu Staromiejskim o godzinie 17.00. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Edukacja, Historia | 1 komentarz

Książę Filip II w świetle dziennika Filipa Hainhofera. Kolekcjoner, miłośnik sztuki i książek (3)

Pierwsze dwie części artykułu dostępne są pod poniższymi linkami:

Wszyscy współcześni podkreślali dużą pobożność księcia i jego oddanie religii protestanckiej. Od poddanych otrzymał zresztą przydomek Pobożny (Pius, Religiosus). Książę regularnie, co potwierdza Hainhofer, uczestniczył w nabożeństwach, pościł w piątki, niedziele oraz w święta. Podczas postu modlił się w swych apartamentach i rozważał treść Biblii [12]. Co więcej – każdego wieczora przed snem książę czytał rozdział z Biblii analizował go, a następnie modlił się co zwykle trwało ponad godzinę. Starał się także aby wszyscy jego poddani regularnie uczestniczyli w życiu religijnym i zapewnili sobie wieczne zbawienie. Temu celowi służyła polityka opieki nad kościołem pomorskim [13]. Przykładem mieli świecić jego urzędnicy i dworzanie mieszkający na szczecińskim zamku. Książę nałożył na nich obowiązek uczestniczenia w niedzielnych nabożeństwach i słuchania kazań. Kto opuścił nabożeństwo płacił jałmużnę do zawieszonej w kościele zamkowym skarbonki [14].

Nie ulega jednak wątpliwości, że głównymi namiętnościami Filipa II były nauka i sztuka [15]. W parze z nimi szło kolekcjonerstwo. Tę stronę książęcej sylwetki opisał dokładnie w swym dzienniku Hainhofer. W prywatnych apartamentach władcy na szczecińskim zamku znajdowała się bogata biblioteka licząca około 3500 woluminów, w której regały były ustawione na środku komnat. Na ścianach wisiały liczne obrazy natomiast pod ścianami zaś stały przeróżne posągi z marmuru i brązu, wazy, liczne drobiazgi ze szkła po części ustawione na wiszących półkach. Część obrazów było opartych o ściany, niektóre leżały na ławach. Książęcy księgozbiór dotyczył między innymi religii, polityki, historii i sztuki. Wszystkie księgi były oprawione w skórę. W sumie w apartamentach książęcych rzucał się w oczy brak miejsca, a wszystkie dzieła sztuki piętrzyły się w nieładzie. Było to zresztą podstawową przyczyną podjęcia decyzji o budowie nowego skrzydła zamku tzw. muzealnego [16]. Filip II był również mecenasem sztuki. To jemu zawdzięczamy między innymi sfinansowanie wyrysowania przez Lubinusa, na podstawie obliczeń w terenie, wielkiej mapy Pomorza. Zresztą książę bardzo lubił dyskutować na temat swoich zbiorów oraz dokonań jako wspierającego działalność artystyczną [17].

W okresie pobytu na dworze książęcym Hainhofer toczył liczne dyskusje z księciem o sztuce, nauce, religii czy polityce. Ważną częścią tych spotkań było pokazywanie gościowi przez Filipa II swoich zbiorów. Władca zaprezentował pamiętnikarzowi między innymi miecz dany Bogusławowi X przez papieża Aleksandra VI [18], liczne książki z rycinami mistrzów [19], samodzielne szkice oraz pokaźną galerię portretów książąt niemieckich, cesarzy z dynastii Habsburgów wreszcie własnych przodków z dynastii Gryfitów [20]. Szczególny zachwyt gościa wzbudził książęcy sztambuch (pamiętnik) do którego wpisywali się europejscy władcy oraz wybitni uczeni i artyści [21]. Ponadto Hainhofer podziwiał zbiór monet Filipa II. Składała się na niego szkatuła pełna srebrnych i złotych monet. Były to monety z całej ówczesnej Europy z mennic: niemieckich, francuskich, angielskich hiszpańskich, włoskich, niderlandzkich, polskich, moskiewskich oraz tureckich. Oprócz tego książę posiadał kilka paczuszek z monetami greckimi i rzymskimi. Kolekcję uzupełniał pokaźny zbiór medali. Hainhofer wielokrotnie wspominał, że szczeciński władca bardzo chętnie dyskutował o monetach, zwłaszcza starożytnych, ujawniając przy tym dużą wiedzę na temat sztuki starożytnej. Spostrzeżenia Filipa II w tej materii zaskoczyły nawet samego autora pamiętnika [22].

Książę był wreszcie miłośnikiem lektury o czym świadczyła nie tylko sama biblioteka ale przede wszystkim jego stosunek do książek. Książka koiła reumatyczne bóle władcy, towarzyszyła mu w każdej chwili życia. Filip II przez cały czas miał w swoim gabinecie (poza regałami) zwały książek, które systematycznie czytał. Nawet podczas posiłków potrafił przegryzać i popijać, a następnie czytać książki i pisma położone, na stojącym obok książęcego krzesła, stoliczku. Hainhofera dziwił fakt: „jak pan ów to całodzienne czytanie i pisanie w głowie mieści, zmęczenia nie czując” [23].

Ważną cechą władcy była hojność, którą Hainhofer w swym dzienniku podkreślał na każdym kroku. Książę obdarzył gościa między innymi koszem szkieł pomorskich [24] oraz dubletowymi monetami ze swej bogatej kolekcji [25]. Dodatkowo podarował kronikarzowi monety pomorskie wybite w dobie jego panowania w mennicy szczecińskiej [26]. Poza hojnością, władca Pomorza był znany z miłego i spokojnego usposobienia oraz niezwykłej łaskawości. Potrafił wybaczać poddanym i dworzanom wiele niegodziwych czynów. Przejawy książęcej łaski widział Hainhofer wielokrotnie, co odnotowywał w swym dzienniku. W jednej tylko kwestii Filip II pozostał nieugięty. Nie zgodził się na ułaskawienie przywódców szczecińskiego buntu z 1616 roku [27].

Filip II był także poliglotą. Doskonale pisał i wyrażał się w rodzimym języku niemieckim. Ponadto bardzo dobrze znał w mowie i piśmie łacinę oraz włoski, czytał biegle i rozumiał po francusku, choć nie wyrażał się w tym języku [28].

Książę nie cieszył się nigdy dobrym zdrowiem. W dzieciństwie przeszedł wiele chorób, a w młodości nabawił się reumatyzmu z którym zmagał się do końca życia. Pierwsze wyraźne pogorszenie stanu zdrowia władcy nastąpiło na początku 1612 roku i skłoniło go, jeszcze w tym samym roku, do wyjazdu do wód leczniczych w Dannenbergu (niedaleko Salzwedel). Spotkał się tu z wieloma książętami Rzeszy, a przy okazji w czasie podróży, odwiedził w Wołogoszczy księcia Filipa Juliusza. Po powrocie czuł się przez pewien okres dobrze, potem jednak słabości wróciły. Dokuczały mu zwłaszcza bóle reumatyczne, wytrącające go czasami z aktywnego życia na całe tygodnie. W cierpieniach, które znosił z dużym spokojem, wspierał się Filip II lekturą ulubionych dzieł. Z powodu dolegliwości zdrowotnych książę unikał alkoholu, co nie było typowe dla Gryfitów. Pijał prawie wyłącznie słabe piwo sprowadzane z Kołobrzegu. Wyraźne osłabienie zdrowia nastąpiło pod koniec 1616 roku. W roku następnym Filipowi II zdarzały się lepsze i gorsze dni. Jesienią 1617 roku książę udał się do Szczecinka aby rozstrzygnąć spór graniczny z Polską. W czasie podróży zachorował i trzeba było wracać do Szczecina. Lekarze próbowali wszystkimi dostępnymi im środkami zahamować chorobę, a następnie ulżyć władcy w cierpieniach. Słabość i nawrót reumatyzmu spowodowały, że książę pod koniec 1617 roku prawie nie opuszczał własnych pokoi. W dniu 9 stycznia 1618 roku po raz ostatni przyjął swych doradców i przeczuwając rychłą śmierć pożegnał się z nimi. Umarł 3 lutego 1618 roku przeżywszy jedynie 44 lata.

prof. dr hab. Radosław Gaziński – IHiSM US

Przypisy:

[12] Ibidem, s. 96.
[13] H. Heyden, Kirchengeschichte…, s. 93-94.
[14] Najczęściej musiał to robić jego brat książę Ulryk. Zobacz: Filipa Hainhofera…, s. 42-43.
[15] Porównaj rolę sztuki na dworze Gryfitów w XVI wieku: J. Kochanowska, Kultura artystyczna na dworze książąt szczecińskich w XVI w., Szczecin 1996, s. 11-78.
[16] Filipa Hainhofera…, s. 119.
[17] Ibidem, s. 38.
[18] Ibidem, s. 124.
[19] Ibidem, s. 42, 47.
[20] Ibidem, s. 38-39.
[21] Ibidem, s. 75.
[22] Ibidem, s. 77-78, 80-81.
[23] Ibidem, s. 83.
[24] Ibidem, s. 47.
[25] Otrzymane sztuki monet Hainhofer dokładnie omawia w dzienniku pisząc przy tym, że „Tak więc Jaśnie Wielmożny Książę wydatnie mój zbiór monet pomnożyć dopomógł”: Filipa Hainhofera…, s. 77, 80-83.
[26] Ibidem, s. 78.
[27] Ibidem, s. 85-86.
[28] Ibidem, s. 83.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

półtalar z podobizną Filipa II

Powyższy tekst jest ostatnią odsłoną trzyczęściowego artykułu prof. dr. hab. Radosława Gazińskiego. Materiał pierwotnie został zamieszczony w publikacji „Szczecin – historię tworzą ludzie. Druga Konferencja Edukacyjna, 11 XII 2009 r.” pod redakcją Katarzyny Rembackiej. Redakcja portalu sedina.pl składa serdeczne podziękowania autorowi za zgodę na udostępnienie tekstu na naszych łamach.

Artykuły pracowników Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego pojawiają się na portalu sedina.pl dzięki współpracy pomiędzy oboma podmiotami. O szczegółach porozumienia więcej można przeczytać TUTAJ.

Nowy obraz150

Zaszufladkowano do kategorii Historia, IHiSM US – artykuły pracowników naukowych, Publicystyka | Możliwość komentowania Książę Filip II w świetle dziennika Filipa Hainhofera. Kolekcjoner, miłośnik sztuki i książek (3) została wyłączona

Książę Filip II w świetle dziennika Filipa Hainhofera. Kolekcjoner, miłośnik sztuki i książek (2)

Pierwsza część artykułu dostępna jest pod poniższym linkiem:

Tuż przed śmiercią ojca, Filip II został zaręczony z Zofią ks. holsztyńską. Uroczystości odbyły się w Barth 26 czerwca 1604 roku. Jednak żałoba po zgonie Bogusława XIII, który zmarł 7 marca 1606 roku przesunęła ślub księcia na 1607 rok. Uroczystości weselne, które odbyły się na szczecińskim zamku w marcu 1607 roku, były bardzo huczne i bogate [6]. Wśród wielu zaproszonych gości nie zabrakło przedstawicieli cesarza Rudolfa II i króla duńskiego Chrystiana IV. Jeszcze przed ślubem Filip II objął oficjalne rządy w Księstwie Szczecińskim, zawierając umowy z braćmi co do ich uposażenia. Ustalono wówczas, że książę Franciszek I obejmie biskupstwo kamieńskie i dodatkowo starostwo bytowskie. Jerzy II i Bogusław XIV zadowolą się okręgiem darłowskim, zaś najmłodszy Ulryk będzie pod opieką najstarszego brata.

Książę Filip II starał się rządzić sprawiedliwie i nie narażać na zbędne straty swoich poddanych. Szanował przywileje jakimi obdarzyli Pomorzan jego poprzednicy i nie próbował wzmacniać władzy, ani reformować państwa. Pogodził się chyba również z przewagą szlachty w kraju. W polityce wewnątrz Rzeszy i zagranicznej, zdając sobie sprawę ze słabości księstwa, za wszelką cenę usiłował zachować neutralność. Tak było na przykład podczas wojny polsko-szwedzkiej w Inflantach. Kiedy jednak Karol IX Sudermański zwrócił się do niego z prośbą o pozwolenie na zaciągi na Pomorzu, Filip II nie odmówił tej przysługi królowi Szwecji. Jednak po proteście strony polskiej szybko wycofał się ze swojej obietnicy. Zrobił to aby nie narażać się królowi polskiemu, którego był lennikiem z Lęborka i Bytowa. Z tych samych powodów, aby nie urazić cesarza Filip II mimo, że był całą duszą luteraninem, nie przystąpił do Unii Protestanckiej, choć sprzyjał protestantom w Rzeszy. Wspomniane przykłady pokazują jak ostrożną i wyważoną politykę prowadził szczeciński władca.

W chwilach trudnych książę potrafił zachować opanowanie i zimną krew. Tak było w latach 1613-1614, gdy przy pomorsko-polskiej granicy zaciągano oddziały na wojnę moskiewską. Drobne podjazdy polskie zaczęły wówczas przekraczać granicę pomorską pustosząc przygraniczne wioski. W tej sytuacji wiosną 1613 roku, Filip II zwołał pospolite ruszenie ziemi szczecineckiej, co było swoistą demonstracją siły. Następnie ewakuował ze szczecineckiego zamku księżną Annę. Wreszcie nakazał naprawę murów i wzmacnianie wałów przygranicznych miast oraz zaciągnął dwustu osobowy oddział muszkieterów do osłony zagrożonej granicy [7]. Działania te, wraz z interwencją dyplomatyczną w Warszawie, doprowadziły do uspokojenia sytuacji. Osobistą odwagą wykazał się książę w 1616 roku, podczas zaburzeń plebsu w Szczecinie [8]. Wówczas to z jednej strony osobiście rozpoczął pertraktacje z przywódcami buntu z drugiej zaś, w razie fiaska negocjacji, zbierał oddziały do stłumienia siłą rozruchów. Właściwie dzięki jego twardej postawie oraz umiejętnościom dyplomatycznym doszło do uspokojenia sytuacji.

Jesienią 1617 roku w Szczecinie i całym księstwie, przy dużym udziale księcia, obchodzono uroczyście 100. lecie wystąpienia Martina Lutra. Z tej okazji wydrukowano teksty specjalnych kazań, które miały być wygłoszone we wszystkich pomorskich kościołach, przygotowano okolicznościowe wiersze a uczniowie Pedagogium napisali sztukę wystawioną następnie na szczecińskim zamku. Bardzo uroczystą oprawę miały obchody w Greifswaldzie, a zwłaszcza na Uniwersytecie Greifswaldzkim z udziałem rektora i senatu [9]. Jednocześnie wybito pamiątkowe medale i monety. Trzeba podkreślić, że na monetach pomorskich emitowanych w czasach Filipa II widać przywiązanie panującego do wiary protestanckiej. Od 1612 roku na monetach groszowych, talarach i ich wielokrotnościach bardzo często władca umieszczał ukoronowanego gryfa szczecińskiego, trzymającego w prawej łapie wzniesiony miecz, w lewej zaś otwartą księgę (Biblię). Symbolika tego wyobrażenia używanego także na proporcu bojowym, wskazywała na wierność wierze luterańskiej i gotowość do jej obrony [10].

Jedna z najlepszych charakterystyk Filipa II wyszła spod pióra Filipa Hainhofera, który między 24 sierpnia a 2 października 1617 roku przebywał na dworze szczecińskim. Sam autor należał do znanych uczonych, a przede wszystkim był wybitnym znawcą sztuki w ówczesnej Rzeszy. Na zlecenie Filipa II, od 1610 roku, nabywał on w Niemczech dzieła sztuki, a następnie wysyłał je do stolicy u ujścia Odry. Książę konsultował z nim także projekty stworzenia na szczecińskim zamku muzeum i biblioteki. Ponadto Hainhofer, na polecenie szczecińskiego władcy, zamówił w Augsburgu sepet będący artystycznie rzeźbioną szafą mieszczącą w sobie liczne schowki, obrazki, puzderka, szachy, organki i zegary oraz model dworu (Marienhof) z zabudowaniami i figurkami zwierząt. To właśnie dostarczenie księciu wspomnianych wyżej dwóch rzeczy sprowadziło Hainhofera na dwór w Szczecinie [11]. Bystry i inteligentny obserwator oddał bardzo dobrze atmosferę dworu szczecińskiego oraz scharakteryzował trafnie samego Filipa II.

prof. dr hab. Radosław Gaziński – IHiSM US

Przypisy:

[6] E. Rymar, op. cit, s. 465.
[7] E. Wille, Neue Bausteine zur Lokalgeschichte von Neustettin, Neustettin 1909, s. 162 oraz K. Tümpel, Neustettin in 6 Jahrhunderten nach dem archivalischen und anderen Quellen im Auftrag des Magistrats, Neu Stettin 1910, s. 145, 193-194.
[8] Zamieszki wybuchły z powodu trudnej sytuacji ekonomicznej Szczecina i zadłużenia miasta. Bezpośrednią przyczyną była podwyżka cen piwa, którą ogłoszono 16 lipca 1616 roku. Rozruchy rozpoczęły się na Łasztowni, a następnie objęły całe miasto. Na ratuszu zabito urzędnika miejskiego, po czym tłum rzucił się na rabunek składów piwnych. Rozruchy trwały do 18 lipca: Wachowiak B., Szczecin w okresie przewagi państwa feudalnego 1478-1713, Dzieje Szczecina wiek X-1805, red. G. Labuda, Warszawa-Poznań 1985, s. 341-344 oraz tegoż samego Ruchy społeczne w Szczecinie na przełomie XVI – XVII w., Szkice z dziejów Pomorza, t. 2, Pomorze nowożytne, Warszawa 1959, s. 89-94 porównaj także: Wehrmann M., Geschichte der Stadt Stettin, Stettin 1911, s. 253-256.
[9] H. Heyden, Kirchengeschichte von Pommern, II Bd., Stettin 1938, s. 96.
[10] Gaziński R., Horoszko G., Herby i motywy heraldyczne na monetach Zachodniopomorskich, Szczecin 2005, s. 36-37.
[11] L. Turek-Kwiatkowska, Książę pomorski Filip II i Filip Hainhofer  – miłośnicy sztuki, Źródła do dziejów Pomorza Zachodniego, t. IX, Filipa Hainhofera dziennik podróży, zawierający obrazki z Frankonii, Saksonii, Marchii Brandenburskiej i Pomorza w roku 1617, opr. K. Gołda, Szczecin 2000, s. 8-11.

Filip II (1)

Portret Filipa II na srebrnym reliefie

Powyższy tekst jest drugą odsłoną trzyczęściowego artykułu prof. dr. hab. Radosława Gazińskiego. Materiał pierwotnie został zamieszczony w publikacji „Szczecin – historię tworzą ludzie. Druga Konferencja Edukacyjna, 11 XII 2009 r.” pod redakcją Katarzyny Rembackiej. Redakcja portalu sedina.pl składa serdeczne podziękowania autorowi za zgodę na udostępnienie tekstu na naszych łamach.

Artykuły pracowników Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego pojawiają się na portalu sedina.pl dzięki współpracy pomiędzy oboma podmiotami. O szczegółach porozumienia więcej można przeczytać TUTAJ.

Nowy obraz150

Zaszufladkowano do kategorii Historia, IHiSM US – artykuły pracowników naukowych, Publicystyka | Możliwość komentowania Książę Filip II w świetle dziennika Filipa Hainhofera. Kolekcjoner, miłośnik sztuki i książek (2) została wyłączona

Książę Filip II w świetle dziennika Filipa Hainhofera. Kolekcjoner, miłośnik sztuki i książek (1)

Filip II najstarszy syn księcia Bogusława XIII urodził się we Franzburgu w dniu 28 lipca 1573 roku. Jego matką była pierwsza żona Bogusława XIII Klara, księżna brunszwicka, kobieta bardzo stateczna i pobożna [1]. Dzieciństwo spędził na dworze ojcowskim w Barth. Wszystkie zachowane wzmianki o dzieciństwie i młodości księcia wspominają o jego zamiłowaniu do nauki i lektury. Nauczycielem Filipa II, wyznaczonym przez ojca, aż do 20 roku życia był Martin Marstaller, który nie miał z chętnym uczniem żadnych kłopotów. Dbający o wykształcenie pierworodnego ojciec dodał mu później jeszcze drugiego nauczyciela Gervaziusa [2].

Młody książę sporo podróżował. W 1588 roku widzimy go na dworze książęcym w Wołogoszczy gdzie jego siostra księżna pomorska Anna wychodziła za mąż za księcia meklemburskiego Ulryka [3]. Dwa lata później, Filip II pojawił się na dworze króla Chrystiana IV w Kopenhadze. W tym ostatnim wypadku uczestniczył w uroczystościach ślubnych Juliusza księcia brunszwickiego z córką króla duńskiego. W Kopenhadze Filip II poznał i zaprzyjaźnił się z Jakubem I późniejszym królem Anglii (od 1603 roku), z którym następnie wiele lat korespondował. Po uroczystościach w Kopenhadze wraz z młodą parą udał się do Brunszwiku gdzie na dworze książęcym w trakcie wesela poznał wiele znakomitych osób. W 1593 roku Filip II był gościem w Barth tym razem na ślubie swojej drugiej siostry Klary Marii, która wychodziła za mąż za księcia meklemburskiego Zygmunta Augusta [4]. Po ukończeniu dwudziestego roku życia, w 1594 roku Filip II wstąpił na uniwersytet w Rostoku uzyskując 20 kwietnia tegoż roku tytularną godność rektora uczelni. Po rocznej nauce książę marzący o dalekich wyprawach i poznawaniu świata uzyskał wreszcie zgodę ojca na podróż studyjną po Europie.

Swą europejską wyprawę Filip II rozpoczął w dniu 22 października 1595 roku. Aby obniżyć koszty podróży udał się w nią pod przybranym nazwiskiem Christiana von Sehe. W takim wypadku bez uszczerbku dla godności księcia mógł mu towarzyszyć niewielki orszak złożony z kilku osób. Podróż wiodła na południe przez Brandenburgię, Saksonię, Turyngię i Bawarię do Włoch. Tu książę zatrzymał się w Wenecji, którą dokładnie zwiedził. Następnie ruszył na południe kierując szlakiem wzdłuż Morza Adriatyckiego, aby w ostateczności przeciąć w poprzek Półwysep Apeniński i dotrzeć do Neapolu. W mieście tym przebywał kilka tygodni, zobaczył między innymi wulkan Wezuwiusz. Z Neapolu udał się na północ wzdłuż wybrzeży Morza Tyrreńskiego do Rzymu, gdzie zwiedzał zarówno zabytki starożytne jak i podziwiał dzieła włoskiego renesansu. Na młodym luterańskim księciu stolica tak pogardzanego papiestwa zrobiła duże wrażenie szczególnie pod względem architektury i sztuki. Z Rzymu Filip II udał się do Florencji w której przebywał blisko 3 miesiące. Podziwiał wspaniałe zabytki miasta i jego najbliższe okolice. Następnie po raz drugi, zawitał do Wenecji skąd robił dłuższe lub krótsze wycieczki do położonych w pobliżu miast. Z Wenecji skierował się do Mediolanu, a następnie przez Jezioro Como dotarł do granicy szwajcarskiej. Ze swym nielicznym orszakiem książę przejechał w poprzek Szwajcarię podziwiając wyniosłe Alpy i zatrzymał się w Konstancji gdzie odnalazł miejsce spalenia Jana Husa. Tu także zastał wiadomość o chorobie matki wysłaną przez ojca, Bogusława XIII. W tej sytuacji zrezygnował z planów dalszej podróży do Francji, Niderlandów i Anglii. Postanowił jak najszybciej wracać na Pomorze. Wkrótce jednak przyszły listy informujące o zdecydowanej poprawie zdrowia księżnej. Zmienił wówczas decyzję – przekroczył granicę francuską i podróżując po Franche-Comte oraz Lotaryngii zwiedził między innymi Besancon i Nancy. Następnie przejechał w poprzek południowe Niemcy kierując się do Czech na dwór cesarza Rudolfa II. W Pradze przebywał przez kilka tygodni zwiedzając dokładnie miasto. Po wizycie u cesarza, Filip II zdecydował się wracać do domu. Z Czech udał się na Śląsk. Na krótko zawitał do Świdnicy, Wrocławia i Legnicy. Potem przekroczył granice Saksonii bawiąc dłużej na dworze elektora saskiego w Dreźnie. Stąd już, prosto przez Brandenburgię dotarł na początku listopada 1597 roku na Pomorze [5]. Dwuletnia podróż studyjna ostatecznie ukształtowała umysłowość młodego władcy, który wyniósł z niej wiele korzyści. Nie tylko poznał zabytki i wspaniałości Europy ale zrozumiał mechanizmy władzy przyglądając się im w praktyce.

Nic więc dziwnego, że w połowie 1598 roku Bogusław XIII przekazał synowi zarząd nad okręgiem Barth, aby mógł on wprawiać się w trudnym rzemiośle rządzenia. Po upływie roku, nadarzyła się księciu możliwość kolejnej podróży. Wraz ze swoim szwagrem księciem meklemburskim Zygmuntem Augustem udał się do Pilzna w Czechach na rezydujący tam wówczas dwór cesarski. Tu książę na własne oczy zobaczył między innymi przyjazd poselstwa moskiewskiego. W 1603 roku po bezpotomnej śmierci najpierw Jana Fryderyka (zmarł w 1600 roku), a następnie Barnima XII (zmarł w 1603 roku) Księstwo Szczecińskie przeszło w ręce Bogusława XIII. Tym samym Filip II został oficjalnie uznany za następcę tronu na szczecińskim zamku.

prof. dr hab. Radosław Gaziński – IHiSM US

Przypisy:

[1] E. Rymar, Rodowód książąt pomorskich, Szczecin 2005, s. 451-452.
[2] Z. Boras, Książęta Pomorza Zachodniego, Poznań 1996, s. 297.
[3] E. Rymar, op. cit,. s. 461-463.
[4] Ibidem, s. 466-467.
[5] Z. Boras, op. cit, s. 299-301.

Mapa Lubinusa - Filip II

Portret Filipa II na Wielkiej Mapie Księstwa Pomorskiego Eilhardusa Lubinusa

Powyższy tekst jest pierwszą odsłoną trzyczęściowego artykułu prof. dr. hab. Radosława Gazińskiego. Materiał pierwotnie został zamieszczony w publikacji „Szczecin – historię tworzą ludzie. Druga Konferencja Edukacyjna, 11 XII 2009 r.” pod redakcją Katarzyny Rembackiej. Redakcja portalu sedina.pl składa serdeczne podziękowania autorowi za zgodę na udostępnienie tekstu na naszych łamach.

Artykuły pracowników Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego pojawiają się na portalu sedina.pl dzięki współpracy pomiędzy oboma podmiotami. O szczegółach porozumienia więcej można przeczytać TUTAJ.

Nowy obraz150

Zaszufladkowano do kategorii Historia, IHiSM US – artykuły pracowników naukowych, Publicystyka | Możliwość komentowania Książę Filip II w świetle dziennika Filipa Hainhofera. Kolekcjoner, miłośnik sztuki i książek (1) została wyłączona

Bartosz Sitarz „Trudne początki. Powiat szczeciński 1945-1950”

Pod sam koniec 2012 roku nakładem gminy Police ukazała się publikacja dotycząca powojennych losów ówczesnego powiatu szczecińskiego (obecnego powiatu polickiego), którą zatytułowano „Trudne początki. Powiat szczeciński 1945-1950”. W książce m.in. można odnaleźć liczne powiązania tego rejonu z samym Szczecinem, jak chociażby zmiany terytorialne na linii miasto-powiat – zarówno przed wojną, jak i po 1945 roku.  Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Biblioteka, Historia | 3 komentarze

Środy z historią Szczecina – „Czy Szczecin był stołecznym grodem Mieszka I?”

W najbliższą środę (18 września) rusza piąty sezon spotkań w ramach cyklu „Środy z historią Szczecina”. Na początek organizatorzy zapraszają na prelekcję dr. Krzysztofa Guzikowskiego dotyczącą przynależności państwowej wczesnośredniowiecznego Szczecina. Początek w Ratuszu Staromiejskim o 17.00. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Edukacja, Historia | 4 komentarze

Szczecin z woli Stalina (2)

Pierwsza część artykułu dostępna jest pod TYM linkiem.

————————————————————————————-

Akt graniczny z 21 września 1945 r.

Decyzja poczdamska wywołała spore zamieszanie zarówno w Warszawie, jak i w Szczecinie, ponieważ polskie władze już po paru tygodniach administrowania miastem miały je opuścić i przekazać Niemcom. Do tego jednak nie doszło. Co więcej, niedługo potem mogły one przejąć też pieczę nad terenami wokół Szczecina na zachód od rzeki Odry.

Kwestia Szczecina była omawiana między 17 a 21 września, podczas rokowań polsko-sowieckich w Berlinie i Schwerinie. W negocjacjach uczestniczyli Leonard Borkowicz, pełnomocnik okręgu Pomorza Zachodniego, Piotr Zaremba, prezydent Szczecina, oraz zastępca szefa sowieckiego zarządu wojskowego w Niemczech, generał-pułkownik NKWD Iwan Sierow, zbrodniarz komunistyczny mający na sumieniu dziesiątki tysięcy Polaków.

21 września podpisali oni akt graniczny oraz mapy z nakreślonymi granicami. Uzgodnili, że polskie władze przejmą zarząd nad obszarem między Świnoujściem a Gryfinem. Na razie jednak port szczeciński miał pozostać pod zarządem sowieckim, podobnie jak Police położone na północny wschód od Szczecina. Port szczeciński był dla Sowietów miejscem przeładunkowym dla demontowanych w środkowych Niemczech maszyn i urządzeń przemysłowych, natomiast w Policach przez kilka kolejnych miesięcy zajmowali się demontażem fabryki benzyny syntetycznej.

Transakcja wiązana

Po utworzeniu NRD jej przywódcy chcieli uregulować stosunki z Polską. Na początku czerwca 1950 r. Walter Ulbricht prosił przywódców sowieckich o wprowadzenie odpowiednich norm prawnych dotyczących granicy polsko-niemieckiej. Przy okazji chciał się dowiedzieć, jak dalece dotyka tych kwestii układ poczdamski, mając najwidoczniej nadzieję na odzyskanie Szczecina. Namiestnicy Stalina w Niemczech Wschodnich, generał Wasilij Czujkow i Władimir Siemionow, uznali wyznaczenie linii granicznej między NRD a Polską za przedwczesne. Argumentację tę poparło sowieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Stalin był jednak innego zdania i miesiąc później, 6 lipca, premier rządu Polski Ludowej Józef Cyrankiewicz oraz przewodniczący Rady Ministrów NRD Otto Grotewohl podpisali tzw. układ zgorzelecki, który stwierdzał, że „ustalona i istniejąca granica biegnąca od Morza Bałtyckiego wzdłuż linii na zachód od miejscowości Świnoujście i dalej wzdłuż rzeki Odry do miejsca, gdzie wpada Nysa Łużycka, oraz wzdłuż Nysy Łużyckiej do granicy czechosłowackiej, stanowi granicę państwową między Polską a Niemcami”. Zgodnie z brzmieniem tego traktatu, który opiera się na umowie poczdamskiej, Szczecin wraz z przylegającymi doń terenami powinien zostać zwrócony NRD. Układ zgorzelecki powołał jednak równocześnie komisję polsko-niemiecką, której zadaniem miało być ostateczne wytyczenie granicy. Komisja zakończyła prace 27 stycznia 1951 r., kiedy to pełnomocnicy NRD i PRL podpisali porozumienie o ustanowieniu granicy państwowej między Polską a Niemcami zgodnie z rozporządzeniem Stalina z 20 lutego 1945 r. oraz polsko-sowieckiego aktu granicznego z 21 września 1945 r.

Szantaż Szczecinem

W styczniu 1954 r. Mołotow opracował projekt konferencji pokojowej z Niemcami. Jednym z warunków było uznanie przez Niemcy granic ustalonych podczas konferencji w Poczdamie, Szczecin i okolice mogłyby więc przypaść Niemcom. Do konferencji jednak nie doszło.

Po 1955 r. Związek Sowiecki starał się rozwinąć kontakty gospodarcze z Niemcami Zachodnimi na szeroką skalę.

Do Warszawy zaczęły dochodzić informacje, że Chruszczow nie wyklucza możliwości rewizji polskiej granicy zachodniej na korzyść Niemiec. Gomułka i jego towarzysze byli bardzo zaniepokojeni. Postanowili mianować Chruszczowa honorowym obywatelem Szczecina w 1959 r., na co ten przystał. W Polsce odczytano to jako potwierdzenie, że miasto nie będzie oddane NRD. W Moskwie pogłoski o możliwości rewizji granicy zachodniej rozpuszczał Aleksiej Adżubej, zięć i zaufany współpracownik Chruszczowa, redaktor naczelny „Izwiestii” w latach 1959–1964. Podczas nieoficjalnych spotkań z niemieckimi przedstawicielami Adżubej mówił, że sprawa granicy na Odrze i Nysie jest otwarta, „a jak nastąpią sprzyjające okoliczności, kiedy na przykład Polacy będą »podskakiwali«, to się poobcina po kawałku. […] Oczywiście, nic nie za darmo… Niemcy powinni przemyśleć te sprawy… Można by zacząć na przykład od Szczecina”. Wieści te wywołały panikę w Warszawie. Gomułka i inni notable interweniowali w Moskwie, żądając wyjaśnień. Chruszczow starał się później bagatelizować całą sprawę, opowiadając, że zięć nie powinien tyle pić. Jednak Gomułka nie uwierzył tym zapewnieniom i na tym tle dochodziło do spięć na linii Moskwa – Warszawa. Podczas rozmowy z Walterem Ulbrichtem 11 czerwca 1964 r. Chruszczow żalił się: „Chciałbym przy tej okazji wspomnieć zdarzenie, do którego doszło podczas mojego wyjazdu na polowanie do Polski. Polscy towarzysze ostro ze mną dyskutowali [w sprawie granic – przyp. red.], przy czym szczególnie agresywnie atakował mnie jeden, którego wcześniej nie znałem. Powiedziano mi później, że to bliski przyjaciel Gomułki, zastępca ministra Bezpieczeństwa Państwowego [Mieczysław Moczar, wówczas zastępca ministra spraw wewnętrznych – przyp. red.]. […] Podczas dyskusji powiedziałem Polakom, że oni zrobili ze mnie zakładnika miasta Szczecina. Chodzi o to, że mnie nadano tytuł honorowego obywatela miasta. Jednak biorąc pod uwagę międzynarodowe stosunki, ja nie jestem honorowym obywatelem, lecz bardziej zakładnikiem”.

Po odejściu Chruszczowa w październiku 1964 r. problem granicy polsko-niemieckiej, a w szczególności Szczecina, nie przestał istnieć. W latach 80. wybuchł między Polską i NRD spór o granicę morską w tym rejonie.

Po 1945 r. Moskwa zawsze sięgała po straszak niemieckiego rewanżyzmu i groźbę zmiany polskich granic zachodnich, by zdyscyplinować reżim komunistyczny w Polsce. Kres temu położyły dopiero rozpad ZSRS i przede wszystkim polsko-niemiecki traktat graniczny oraz traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między Polską a Niemcami. Umowa graniczna z 14 listopada 1990 r., zawarta między zjednoczonymi Niemcami i wolną Polską, uznała za zgodną z prawem międzynarodowym i wiążącą granicę polsko-niemiecką ustaloną przez Stalina 20 lutego 1945 r. Jednakże w tekście tego dokumentu obie strony powołały się jedynie na układ zgorzelecki z 6 lipca 1950 r. i porozumienie z 27 stycznia 1951 r.

Pomijanie Stalina

Sygnatariusze wszystkich wspomnianych tu umów granicznych (NRD i PRL, RFN i Rzeczpospolita Polska) starannie pomijają rozporządzenie Stalina z 20 lutego 1945 r. oraz polsko-sowiecki akt graniczny z 21 września 1945 r.  Wiedza ta jest niewygodna – aczkolwiek z odmiennych powodów – także dla wielu współczesnych polityków, ludzi nauki i publicystów. Postkomunistyczni publicyści i historycy w Polsce, którzy 20 lat po upadku komunizmu wciąż mają duże wpływy, próbują ukryć fakt, że Polska powojenna, wraz z jej kastą panującą, z której oni się wywodzą, to twory stalinowskiej polityki. Również strona niemiecka obarcza chętnie winą za wypędzenia oraz za utratę ziem wschodnich „rozbuchany” polski nacjonalizm. Wynika to w dużej mierze z nieznajomości polskiej historii – wojennej i powojennej. Ale jest też wygodne, bo przecież powstanie Związku Sowieckiego oraz jego awans do roli imperium światowego są efektem niemieckiej polityki wschodniej, porażającej w swojej krótkowzroczności i głupocie.

To przecież przede wszystkim dzięki niemieckiej pomocy Stalin zbudował ogromny przemysł zbrojeniowy i Armię Czerwoną, która pobiła sromotnie III Rzeszę. Była to najbardziej katastrofalna porażka w historii Niemiec, z której ten kraj dopiero dzisiaj się podnosi. To właśnie zwycięstwo nad Niemcami umożliwiło Stalinowi kształtowanie Europy Środkowej według własnych wyobrażeń. Tym samym Niemcy sami są odpowiedzialni za utratę nie tylko własnych ziem wschodnich, lecz także i polskich, podobnie jak za zniewolenie Polski przez Związek Sowiecki.

prof. dr hab. Bogdan Musiał

Autor jest badaczem dziejów Niemiec, Polski i Rosji w XX w., zwłaszcza w okresie II wojny światowej i w latach międzywojennych oraz autorem książek: „Rozstrzelać elementy kontrrewolucyjne!: brutalizacja wojny niemiecko-sowieckiej latem 1941 r.”, „Na zachód po trupie Polski”, „Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież, demontaże”.

Tekst został pierwotnie opublikowany 12.04.2013 roku w czasopiśmie „Uważam Rze Historia”. Redakcja portalu dziękuje autorowi za zgodę na przedruk artykułu na łamach sedina.pl.

Zobacz także starszy tekst prof. Musiała:

Osobom zainteresowanym tematyką polecamy całą książkę prof. Musiała „Wojna Stalina 1939-1945. Terror, grabież, demontaże” (415 stron, 2012).

Chruszczow

Nikita Chruszczow podczas wizyty w Szczecinie w lipcu 1959 roku

Zaszufladkowano do kategorii Historia, Publicystyka | 1 komentarz

Pokaz filmu o wizycie Edwarda Gierka w szczecińskiej stoczni

Po raz drugi będzie można zobaczyć w Szczecinie fabularyzowany dokument „Three days in Szczecin”. Projekcja odbędzie się w piątek (13 września) w auli Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego. Ze względu na zainteresowanie filmem organizatorzy przygotowali około 500 miejsc dla chętnych. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Historia | Możliwość komentowania Pokaz filmu o wizycie Edwarda Gierka w szczecińskiej stoczni została wyłączona

Marek Łuczak „Stare Miasto”

Ukazała się najnowsza i zarazem najobszerniejsza z dotychczasowych książka Marka Łuczaka o Starym Mieście. Autor na prawie 800 stronach w charakterystycznym dla siebie stylu opisał historię tej części Szczecina, w tym poszczególne obiekty wchodzące w jej obręb. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Biblioteka, Historia | 8 komentarzy

Europejskie Dni Dziedzictwa 2013 – Szczecin

W najbliższą sobotę (7 września) oficjalnie zainaugurowane zostaną tegoroczne Europejskie Dni Dziedzictwa w naszym województwie. Poniżej przedstawiamy wykaz ciekawszych wydarzeń, które odbędą się w samym Szczecinie. Podlinkowaliśmy także pełny program „regionalny”. Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Edukacja, Historia | Możliwość komentowania Europejskie Dni Dziedzictwa 2013 – Szczecin została wyłączona