Opublikowane przez w Historia, Kultura i Sztuka, Szczecinianie.

„Oczekuję całej Twojej miłości i lojalności. Gdybym się pomyliła… cóż mi zostanie? Brak zaufania jest najstraszniejszym, najbardziej gorzkim cierpieniem, jakie może być”.

Zakochany Bismarck

Fait accompli!

Pan von Puttkamer kazał podać szampana, jego żona „przycisnęła do serca brodatego heretyka”, następnie gospodarz zasiadł do fortepianu, by zgrać walca, którego zatańczyli szczęśliwi zakochani. Otto został przez rodziców Johanny, choć z wahaniem, zaakceptowany. Nigdy nie mieli potem powodów, by tej decyzji żałować. Tego wieczoru Otto napisał krótki telegram do rodzeństwa informując o swych zaręczynach: „All right. B”.

Półroczny okres narzeczeństwa upłynął na wizytach w Barnowcu (Reinfeld) i wymianie listów. Zadziwiająco pięknych listów. Bismarck zwracał się w nich do narzeczonej: „Dearest”, „Angela mia”, „Mein Engel”, „Trés-chére Jeanneton”, a gdy była chora  „Mein armes krankes Kätzchen” (moje biedne, chore kociątko). Jego listy są pełne miłości, oddania, troski, bywają i bardzo poważne i bardzo żartobliwe.

20) Johanna von Bismarck

Johanna von Bismarck

Listom Johanny brakuje tego żaru i swobody, które są ozdobą jego listów. Wychowana w wąskim kręgu rodzinnym, wśród poważnych, religijnych osób, nie umiała wyrażać swych uczuć z podobną siłą i w tak doskonałej literacko formie. Ponadto paraliżowała ją obawa, że znudzi lub rozczaruje narzeczonego. A jednak znalazła odwagę, by napisać, czego chce: „Oczekuję całej Twojej miłości i lojalności. Gdybym się pomyliła… cóż mi zostanie? Brak zaufania jest najstraszniejszym, najbardziej gorzkim cierpieniem, jakie może być”. Dziś jeszcze słychać w jej listach trzepot serca dziewczyny, czekającej na list od ukochanego „Kiedy dostałam Twój drogi list, natychmiast złamałam pieczęć (…) czytałam,  nie troszcząc się o przypadkowych przechodniów i ich pytające spojrzenia”. Na takie listy Otto odpowiadał „Teraz czarny kotek igra moim sercem, jakby był to kłębuszek wełny, i ja uwielbiam tę grę”.  Jakże można było go nie kochać?

Johanna nie miała doświadczenia w życiu „światowym”, była prostą panienką z pomorskiego pałacu. Świat, do którego miała wkroczyć napawał ją lękiem. Miała wątpliwości, czy będzie właściwą żoną dla Ottona, wiedziała, że nie jest piękna i że wygląda na więcej lat niż ma. Płakała ze szczęścia i płakała z powodu targających nią obaw. Otto starał się koić rozdygotane nerwy narzeczonej, pisząc: „Kocham Cię taką, jaka jesteś”, ale natychmiast dodawał: „błagam Cię, zajmij się trochę francuskim, nie dużo, tak trochę, czytaj książki, które Cię interesują, jeśli Cię znudzą, po prostu je rzuć”. Wiele lat później powie, że się natrudził, by z panny von Puttkamer zrobić panią von Bismarck. Bez sarkazmu czy ironii, o żonie bowiem zawsze mówił z czułością. W listach do rodzeństwa i przyjaciół chwalił się Johanną, którą cechowały „niezwykłe zalety ducha i szlachetność”, a nawiązując do jej przekonań religijnych łobuzersko dodawał: „poza tym lubię pietyzm* u kobiet”.

20) Kościół w Kołczygłowach

Kościół w Kołczygłowach

28 lipca 1847 „pod drewnianym dachem prostego wiejskiego kościółka” w Kołczygłowach (Alt Kolziglow) Otto Eduard Leopold von Bismarck poślubił Johannę Friederike Charlotte Dorothea Eleonore von Puttkamer.
Następnego dnia młoda para udał się w drogę do Schönhausen, a potem w długą, ponad dwumiesięczną podróż poślubną do Italii. Jechali przez Pragę, Wiedeń, Salzburg, Wenecję, Genuę. Wspomnienia o niej towarzyszyć będą zawsze ich życiu: w 1852 Bismarck przebywając jakiś czas w Wiedniu napisze do żony „byliśmy tu w 47”, w 1865 będąc w Ischl, wspomni, że mieszkali tu razem 18 lat temu, w 1866 w czasie wojny z Austrią, będzie myślał o czasach sprzed 19 lat.

20) Akt ślubu

Akt ślubu

Pan i Pani von Bismarck

Po powrocie zamieszkali w Schönhausen. Johanna łatwo weszła w rolę pani domu, życie codzienne stabilizowało się i bardzo przypominało spokojne pomorskie bytowanie: polowania, spotkania z sąsiadami, wizyty rodziny i przyjaciół. Przyjeżdżali w odwiedziny rodzice Johanny, Malle von Arnim  z mężem i dziećmi, samotny Adolf von Thadden. Dużo czasu spędzała Johanna sama, męża coraz bardziej wciągała polityka i polityczne gry. Zaczynał swą drogę na szczyty, uważał, że takie jest jego przeznaczenie. Już w „narzeczeńskich” listach pisał: „Jestem wojownikiem Boga, pójdę tam, gdzie On mnie pośle (…) i wierzę, że nada memu życiu kształt zgodny ze swymi planami”. Zbliżał się gorący czas Wiosny Ludów w Europie. W Niemczech pojawiły się hasła zjednoczenia. Krystalizowały się podstawowe koncepcje: zjednoczenie Niemiec wokół Austrii („Wielkie Niemcy”) i  z wyłączeniem Austrii, pod berłem Hohenzollernów („Małe Niemcy”). W tym czasie kariera Ottona nabiera rozpędu, stał się postacią rozpoznawalną na politycznej scenie Prus jako obrońca interesów szlachty i króla. Dla Johanny był to też fascynujący, radosny czas: w dniu 28 lipca 1847 w Schönhausen urodziła córeczkę, której nadano imiona Marie Elizabeth Johanna. Otto okazał się czułym ojcem, przyjeżdżał z Berlina tak często, jak tylko mógł, by cieszyć się maleństwem i wspierać żonę. Mała Marie, której pierwsze imię miało uczcić pamięć kochanej przez oboje rodziców Marii von Thadden, nie sprawiała kłopotów, była zdrowa i radosna.

W połowie 1849 Otto podjął decyzję o zamieszkaniu w Berlinie. Dobra w Schönhausen zostały wydzierżawione. Chcąc zapewnić żonie spokojniejsze warunki życia, namówił ją na wyjazd do rodziców, do Barnowca. Sam pojawiał się tam tak często, jak tylko pozwalały mu na to oraz liczniejsze obowiązki. Pod nieobecność żony w berlińskich salonach pojawiał się zazwyczaj w towarzystwie siostry, pięknej i eleganckiej Malle von Arnim. Johanna nigdy szwagierki nie polubiła.

20) Johanna von Bismarck 2

Johanna von Bismarck

Bismarck wiódł więc w Berlinie „kawalerskie” życie, dzieląc mieszkanie ze swym tylko kilka miesięcy starszym wujem, Hansem Heinrichem von Kleist-Retzow. Wuj, człowiek bardzo religijny, budził Ottona, przyzwyczajonego długo spać, modłami ze śpiewem. Mimo drobnych niedogodności, jakie sprawiał, Otto lubił wuja i gdy pewnego razu krewniak wyjechał nie mówiąc dokąd, zaniepokojony siostrzeniec umieścił w prasie anons: „Zaginął wuj. Znalazca proszony jest o doprowadzenie zguby na Jägerstrasse 2, II piętro, do zaniepokojonego siostrzeńca. Przewiedziono wynagrodzenie”.

Johanna wróciła do Berlina późną jesienią 1849 roku, 28 grudnia 1849 urodziła syna, Nicolasa Friedricha Herberta.

Żona polityka

Postawa Bismarcka w trudnym dla Prus czasie Wiosny Ludów została zauważona przez króla Fryderyka Wilhelma i nagrodzona w 1851 godnością posła we Frankfurcie nad Menem. Była to bardzo ważna placówka dyplomatyczna, wielu dziwiło się, że powierzono ją osobie z tak małym doświadczeniem. W wrześniu 1851 do Frankfurtu zjechała Johanna z dziećmi, Otto był tam już od kilku miesięcy. Ośmioletni pobyt nad Menem oboje uznają potem z najszczęśliwszy okres w ich wspólnym życiu. We Frankfurcie urodziło się Bismarckom jeszcze jedno dziecko, syn Wilhelm Otto Albert (1 sierpnia 1852), nazywany Billem. Bismarckowie prowadzili we Frankfurcie dom otwarty, przyjaciele byli mile widziani, każdy gość mógł w zasadzie robić to, co chciał. Spotykali się tu młodzi i starzy, dziadkowie i dzieci. Dbano o dobrą kuchnię, znakomite wina i hawańskie cygara, które namiętnie palił Otto. Wieczorami bywano w operze, na koncertach i na balach. W niedziele jeżdżono konno, pływano, spacerowano.

20) Dzieci Bismarcków

Dzieci Bismarcków

W grudniu 1858 roku Bismarck dowiedział się, że jest planowane odwołanie go z placówki we Frankfurcie i powierzenie mu poselstwa w Petersburgu. Stanowisko posła przy dworze carów uchodziło za najbardziej prestiżowe w hierarchii dyplomatycznej. W roku 1859, dniu swych urodzin 1 kwietnia, złożył listy uwierzytelniające na ręce cara Aleksandra II. Pobyt nad Newą to kolejny stopień kariery Ottona. Johanna początkowo mu w Petersburgu nie towarzyszyła, przyjechała dopiero w 1859 roku. Podczas podróży z rodziną do Rosji, Otto zapadł na zapalenie płuc. Stan był tak bardzo poważny, że sporządził testament. W długim okresie rekonwalescencji cierpiał na bezsenność, z której leczono go podawaniem opium. Od opium będzie uzależniony do końca życia.

Johanna bez kompleksów wkroczyła w życie towarzyskie stolicy carów. Bardzo zmieniła się od „pomorskich” czasów, po francusku mówiła bez zarzutu, a pozycja męża dodawała jej pewności siebie. Zaprzyjaźniła się z wdową po carze Mikołaju I, Aleksandrą Fiodorowną (Charlotte Pruską), z małżonkami braci cesarza, Aleksandrą Josefowną (Aleksandrą Sachsen-Altenburg), żoną wielkiego księcia Konstantego Mikołajewicza i Aleksandrą Piotrowną (Aleksandrą Oldenburg), żona wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza.

20) Otto z żoną

Otto z żoną

Bismarck jako poseł dysponował znacznymi funduszami, można więc było spokojnie uczestniczyć w atrakcjach życia dworskiego. Skrzętna Johanna, aby zaoszczędzić na zbędnych, jej zdaniem wydatkach, zdecydowała, by jarzyny i ziemniaki sprowadzano z pomorskich dóbr, nigdy też nie kupowała drogich, wczesnych szparagów. Mężowi pomagała nie tylko dbając o stabilność poselskiego budżetu. Przygotowała album z fotografiami osób, które Otto mógł spotkać przy różnych okazjach. Zdjęcia zostały przez nią dokładnie opisane, mąż zawsze więc wiedział z kim rozmawia, chroniło go to przed towarzyskimi niezręcznościami. Petersburg, świetna stolica carów, zapewniał nie tylko rozrywki nigdzie indziej nie spotykane na taką skalę (na przykład wielkie polowania na niedźwiedzie czy olbrzymie łosie), ale przede wszystkim udział w wielkich grach politycznych, praktyczną naukę dyplomacji w wielkim stylu i na światową skalę.

20) Otto von Bismarck

Otto von Bismarck

Tymczasem w Prusach zachodziły zmiany. W dniu 2 stycznia 1861 roku zmarł Fryderyk Wilhelm IV i na tron wstąpił Wilhelm I. Zapowiadały się przetasowania, może nawet polityczne trzęsienie ziemi. Bismarck liczył się z odwołaniem z Petersburga, co rzeczywiście nastąpiło w marcu 1862 roku.

W końcu maja 1862 otrzymał stanowisko posła w Paryżu. Pierwsze spotkanie z cesarzem Napoleonem III miało bardzo przyjacielski charakter. W listach do Johanny zachwycał się zarówno władcą, jak i jego żoną Eugenią („jest jedną z najpiękniejszych kobiet, jakie znam”). Starał się wysondować stanowisko władcy Francji w sprawie ewentualnego zjednoczenia Niemiec przez Prusy. Mając na względzie swą przyszłą karierę polityczną, z Paryża udał się na krótko do Anglii. Był wstrząśnięty brakiem wiedzy polityków brytyjskich na temat Prus, pisał, że o Prusach ministrowie królowej Wiktorii wiedzą mniej niż o Japonii czy Mandżurii. Pobyt w Paryżu traktował jako tymczasowy, spodziewał się powołania na stanowisko ministra spraw zagranicznych, ale wiadomości z Berlina nie nadchodziły. Popadał w przygnębienie i frustrację. Żony przy nim w Paryżu nie było.

By podreperować zdrowie, postanowił wyjechać do Trouville i Biarritz, znanych francuskich kurortów. Zażywał morskich kąpieli, nocami grał w kasynie i poza tym się nudził. Aż do przyjazdu w początkach sierpnia księcia Orłowa  z żoną Katarzyną.

Księżna Orłowa

Ona miała 22 lata, jej mąż Mikołaj, bohater wojny krymskiej, a obecnie poseł Rosji w Brukseli, 42, Bismarck 47.

20) Katarzyna Orłowa

Katarzyna Orłowa

Bismarcka połączyła z piękną Rosjanką amitè amoureuse. Byli nierozłączni. Czas płynął jak w bajce: wieczorne koncerty w  wykonaniu Katarzyny, spacery w poświacie księżyca brzegiem morza, wyprawy w dzikie, nadmorskie okolice. Księżnę nazywał Kathy bądź Katsch. Swej fascynacji nie taił w listach do Johanny. Pisał „byliśmy w wąskim wąwozie na skalistym wybrzeżu (…) wokół nas ani żywej duszy. Między skałami pokrytymi kwitnącym wrzosem widać było morze, zielone i białe od spienionych fal i gry słonecznego światła. Obok mnie stała najbardziej czarująca z kobiet. Pokochałabyś ją serdecznie, gdybyś ją poznała”. Dodawał, że przypomina mu Marię von Thadden. A w liście do siostry Malvine był jeszcze bardziej szczery: „Odkąd przyjechali Orłowowie spędzamy czas razem, jakbyśmy byli tutaj sami. I chyba zakochałem się troszeczkę w tej małej prinicipesse. Wiesz, że czasami mi się to zdarza, nie czyni to jednak krzywdy Johannie”. Rok później w samym środku politycznej batalii pisał do Orłowej, wspominając idyllę w Biarritz i być może odpowiadając na jakąś jej sugestię: „Muszę stłumić tęsknotę ujrzenia ponownie morza, obawiam się bowiem, że spotkałbym tam księżnę O. nie Cathy. Pocieszam się, otwierając szkatułkę po cygarach; znajduję tam jedną z Twoich spinek do włosów, zapach żółtych kwiatów zerwanych w Superbagnères, mech z Port de Vanasque, gałązkę oliwki z tarasu w Avignon. Niemiecki sentymentalizm, powiesz. Nieważne. Pewnego dnia będę miał przyjemność pokazać Ci te pamiątki ze szczęśliwych czasów, o których myślę jako o paradise lost (raju utraconym)”.

Opuścili Biarritz w końcu września 1862. Spotkali się jeszcze raz, w październiku 1864, ponownie w Biarritz i być może udało im się coś z tego utraconego raju odzyskać.

Joanna A. Kościelna
* Gra słów, pietyzm, od pietas (łac.) poszanowanie połączone z uwielbieniem

Tekst pochodzi z cyklu „Szczecin w biografii”, który ukazywał się w latach 2010 – 2011 na stronach (nieistniejącego obecnie) portalu stetinum.pl.
Portal sedina.pl dziękuje autorce za udostępnienie tekstu i zgodę na publikację.