Opublikowane przez w Historia, Kultura i Sztuka, Szczecinianie.

„Wielce Szanowny Panie! Pragnę rozpocząć ten list od wskazania jego istoty już w pierwszym zdaniu: jest to prośba o najcenniejszą rzecz jaką Pan dysponuje na tym świecie, o rękę Pana córki”

List ze Szczecina

Heinrich von Puttkamer nie potrafił ukryć zdumienia, czytając podany przez lokaja list. Niedowierzanie mieszało się z zaskoczeniem i rosło z każdą kolejną kartą długiej epistoły. To niepojęte! Niemożliwe! Nie tak szybko! Jego ukochana córka nie może przecież tak po prostu zostać żoną największego nicponia na Pomorzu! Nie tego szalonego Ottona! Tego ateisty z Konarzewa! A jednak trzymał w ręku list, w którym młody Bismarck w najbardziej formalny sposób oświadczał się o rękę jego Johanny. Z niechęcią zszedł do salonu. Musiał o liście poinformować żonę i oczywiście jedynaczkę.

Wigilia roku 1846 miała w pałacu w Barnowcu naprawdę przedziwny przebieg. I nie sposób było powiedzieć, czy pod dach zawitała dobra czy zła nowina. A list, który w spokojnym domu Puttkamerów spowodował tyle zamieszania rozpoczynał się tak:

„Hôtel de Prusse, Stettin
Wielce Szanowny Panie,
Pragnę rozpocząć ten list od wskazania jego istoty już w pierwszym zdaniu: jest to prośba o najcenniejszą rzecz jaką Pan dysponuje na tym świecie, o rękę Pana córki”*.

Zanim Otto spotkał Johannę…

Zanim młody Bismarck spotkał najważniejszą kobietę swego życia, tak ważną, że jego osobiste życie dzieli się na czas „przed Johanną” i „z Johanną” w jego świecie były inne mniej i bardziej ważne panie.

Wilhelmine Louise von Bismarck – matka

19) Rodzice Ottona von Bismarcka

Rodzice Ottona von Bismarcka

Wilhelmine Louise Mencken pochodziła z rodziny o tradycjach kupieckich, profesorskich i dyplomatycznych. Jej ojciec Anastasius Ludwig Mencken był bliskim współpracownikiem króla Fryderyka II i Fryderyka Wilhelma III. Wraz  z żoną,  Johanną z domu Boeckel prowadził w Berlinie salon, w którym bywali artyści, pastorzy, uczeni, dyplomaci. Wilhelmine Louise dorastała więc w środowisku, w którym ceniono wiedzę i ambicje. W roku 1806, mając 17 lat wyszła za maż za starszego od siebie o prawie 20 lat Ferdinanda von Bismarcka. Ród Bismarcków miał kilkuwiekową historię i wywodził się ze Starej Marchii (Altmark). Małżonkowie doczekali się piątki dzieci, najstarszym był urodzony w 1810 roku Bernhard, po nim, 01.04.1815 w Schönhausen urodził się Otto Eduard Leopold, a w 1827 córka Malwina, dwóch chłopców zmarło w wieku niemowlęcym. O matce Bismarck napisze: „…była piękną kobietą, lubiącą zewnętrzny przepych, z jasnym, żywym rozsądkiem, ale mało miała tego, co berlińczycy nazywają uczuciem. Pragnęła, abym wiele  się  uczył i stał się kimś, i wydaje mi się, że była twarda i zimna w stosunku do mnie”. Ojciec zaś, mimo zmiennych humorów, był czułym człowiekiem. „Ojca kochałem naprawdę”**.

19) Herb rodu von Bismarck

Herb rodu von Bismarck

Wilhelmine, mocno związana z ideałami epoki Oświecenia i dumna ze swych akademickich przodków chciała, aby jej synowie otrzymali jak najlepsze i najsolidniejsze wykształcenie. Takie ambicje nie były powszechne w środowisku pruskich junkrów. To ona zdecydowała o wysłaniu zaledwie sześcioletniego Ottona do szkoły z internatem, którą syn zapamięta jako więzienie karne. Ona zdecydowała o wyborze gimnazjum i potem uniwersytetu (Getynga). Jej władcza osobowość wpłynęła na późniejszą karierę syna. Nie tylko swoim niewątpliwym zdolnościom, ale i decyzjom matki zawdzięczał Otto pokaźną wiedzę i rewelacyjną znajomość języków obcych. Matka kontrolowała wydatki (zawsze wyższe niż fundusze przekazywane z domu), upominała i wymagała. Zmarła na raka w dniu 1 stycznia 1839. Jako dorosły człowiek Otto von Bismarck napisze: „Jaką wartością dla dziecka jest matka, uczymy się dopiero wtedy, gdy jest za późno, kiedy ona już nie żyje”***.

19) Dom urodzenia Ottona von Bismarcka

Dom urodzenia Ottona von Bismarcka

Malwine  von Arnim – siostra

Gdy Malwine (1827–1908) przyszła na świat, Otto miał już 12 lat. Mimo sporej różnicy wieku świetnie się rozumieli i bardzo kochali. Otto zwierzał się siostrze z szaleństw swego kawalerskiego życia i z pokorą (pewnie trochę, jak na starszego brata przystało, udawaną) przyjmował jej serdeczne połajania. Prowadził z nią ożywioną korespondencję. W listach nazywał ją „Malle” lub po polsku (!) „Malinką”. To w jednym z listów do Malwiny (z 26 marca 1861) znajduje się tak bardzo bolące Polaków zdanie: „Bijcie Polaków, ażeby aż o życiu zwątpili. Mam wielką litość dla ich położenia, ale jeżeli chcemy istnieć, to nie pozostaje nam nic innego, jak ich wytępić”.
W 1844 Malwina wyszła za mąż za Oskara von Arnim – Kröchlendorffa (1813-1903), który był kolegą Ottona jeszcze z berlińskiego gimnazjum (Friedrich-Wilhelm Gymnasium).

Marie von Thadden -Trieglaff

Historia Marii i Ottona jest historią pięknej, dyskretnej i nigdy niespełnionej miłości. W 1816 roku Ferdinand von Bismarck kupił na Pomorzu, w powiecie nowogardzkim dobra: Konarzewo (Kniephof), Jarchlino (Jarchlin) i Kulice (Külz). Gdy w roku 1839 Otto porzucił służbę państwową, osiadł w Konarzewie i Kulicach. W Jarchlinie gospodarzył już od jakiegoś czasu jego brat, Bernhard.

W roli ziemianina Otto czuł się wyśmienicie; świetnie jeździł konno, lubił polowania i spotkania sąsiedzkie. Sławne były w okolicy (i nie tylko w okolicy) jego konne gonitwy na złamanie karku, którym zawdzięczał przydomek „Szalonego Bismarcka”. Potrafił ułożyć sobie życie na pomorskim partykularzu, tak z miejscowym junkierstwem, jak i chłopami. Tych ostatnich zjednał, gdy nie bacząc na zagrożenie własnego życia rzucił się w nurty rzeki, by ratować chłopca stajennego Hildebranda.

19) Otto von Bismarck 1836

Otto von Bismarck 1836

W 1845 zmarł ojciec, Ferdinand von Bismarck i wówczas bracia ponownie dokonali podziału majątku; Kulice i Jarchlino przypadły Bernhardowi, a Konarzewo i Schönhausen, stara siedziba rodu, Ottonowi. Odtąd musiał dzielić czas między Pomorze i Starą Marchię. Do Pomorza przyciągało go nie tylko piękno tutejszej ziemi, ale i poznani ludzie. Przede wszystkim mieszkająca w Trzygłowie (Trieglaff) rodzina von Thadden****. Pałac von Thaddenów był ważnym ośrodkiem życia religijnego. Jego właściciele, Adolf Ferdinand (1796-1882) i Henriette z domu von Oertzen (1801-1846) byli żarliwymi pietystami. Pietyzm był ruchem religijnym w obrębie luteranizmu. Wyznawcy starali  się rzetelnie wypełniać przesłanie Biblii. Nawet najbogatsi żyli skromnie, bez ekstrawagancji, oddając się lekturze Pisma Świętego i działalności dobroczynnej. Ich pobożność była aktywna i miała zmieniać otaczający świat, zwracali więc uwagę na potrzeby ubogich, interesowali się ich życiem zarówno materialnym, jak i duchowym. W relacjach międzyludzkich cenili szczerość, odpowiedzialność, oszczędność, dyscyplinę, stałość. Byli politycznymi konserwatystami, wiernymi podporami tronu Hohenzollernów. Pietyzm był bardzo popularny w kręgach pomorskiej arystokracji.

Spotkanie z Thaddenami zmusiło Bismarcka do przemyślenia swojej postawy religijnej. Wychowany był w środowisku przesiąkniętym ideałami Oświecenia. Nigdy do tej pory nie odczuwał potrzeby praktyk religijnych, uważał się, jeśli nie za ateistę, to za agnostyka.

W lutym 1843 przy okazji wizyty w  Trzygłowie został wciągnięty w rozmowę na tematy religijne przez panią von Thadden i jej córkę Marię. Oczywiście wiedział, że  znajduje się w towarzystwie osób bardzo religijnych, starał się więc o sprawach religijnych nie mówić w lekceważący, właściwy dla lekkoduchów sposób. Zrobił dziwne wrażenie. Panie pomyślały, że albo nie odwiedzi ich nigdy więcej, albo uczyni to bardzo szybko. Rzeczywiście wrócił*****. Do Trzygłowa przyciągała go nie tylko chęć prowadzenia religijnych dysput, ale przede  wszystkim piękna Maria. Wchodził w świat pietystów, o którym miał niewielkie pojęcie.

19) Marie von Thadden

Marie von Thadden

Maria, romantyczna dziewczyna o wielkiej sile woli, niezależnym sposobie myślenia, dostrzegła w Bismarcku człowieka „który cierpiał tak bardzo z powodu niewiary”. Prosiła „Otto, Otto, zacznij nowe życie, zerwij z szaleństwami”. Chciała, aby zaczął wierzyć,  tak mocno jak ona******. Bismarcka zauroczyła urodą, znajomością literatury (czytała Goethego i Heinego), teatru, muzyki, malarstwa, nawet autentyczną żarliwością religijną. Wydawała mu się idealną życiową partnerką. Niestety, poznał ją za późno. Maria była narzeczoną jego przyjaciela, Moritza von Blankenburga.

Rozmawiali ze sobą całymi godzinami i chyba również Maria zakochała się w tym przystojnym, czarującym, nieodpowiedzialnym hulace, tak różnym od jej porządnego, ale trochę nudnego narzeczonego. Martwiła się, że jej słowa nie są w stanie go przekonać, sprawić, by w jego biedne, zimne serce wpłynęła choćby odrobina pokoju, jaki daje wiara*******. Swoimi troskami i fascynacją dzieliła się z przyjaciółką, Johanną von Puttkamer. W ten sposób wytyczała drogę do znajomości, która będzie najważniejszą w życiu Bismarcka.
Ale on wtedy jeszcze o tym nie wiedział.

W dniu  4 października 1844 Maria wyszła za mąż za swego Blankenburga. Wcześniej musiał jej przyjść do głowy pomysł uszczęśliwienia dwojga najbliższych przyjaciół: Ottona i Johanny. Postanowiła ich pożenić. Oboje zostali zaproszeni na ślub i jako para posadzeni przy weselnym stole. Otto jednak na nieśmiałą towarzyszkę nie zwracał uwagi. Wesele Marii i Moritza zakłóciła tragedia: od weselnych fajerwerków zapaliły się zabudowania folwarczne, ogień zagroził kościołowi i pałacowi. Goście, w tym Bismarck, ruszyli ratować, co się da. Niejeden z obecnych zapewne pomyślał, że nad małżeństwem Blankenburgów zaświeciły niedobre gwiazdy.

Zimą tego roku, a była to ostatnia, jaką spędził na Pomorzu, Bismarck często gościł w pałacu w Gardominie (Cardemin), w którym zamieszkała Maria po ślubie. Tej zimy także bywała tu Johanna. Na Ottonie jej obecność nie robiła jednak żadnego wrażenia. Nie zauważał jej. Liczyła się tylko Maria.

Ostatecznie w początkach 1846 roku załamany Otto, chcąc przerwać coraz bardziej bolesną i dla wszystkich nieznośną sytuację, podjął decyzję o opuszczeniu Konarzewa. Wyjechał do Schönhausen.

Maria nie rezygnowała ze swego planu. Nie była osobą, która łatwo się poddaje. Latem 1846 zaaranżowała wyprawę w góry Harzu. Zaprosiła siedmioro przyjaciół********, w tym pannę von Puttkamer i oczywiście Ottona.

Johanna von Puttkamer

Johanna Friederike Charlotte Dorothea Eleonore von Puttkamer pochodziła z prastarego pomorskiego rodu, któremu  początek dali znani z historii Polski Święcowie*********. Od tytułu jednego z nich, podkomorzy, pochodzi niemiecka forma nazwiska. W ciągu wieków ród, którego kolebką była Ziemia Sławieńska (Schlawe), podzielił się na kilka gałęzi: pomorską, inflancką (z tej pochodził mąż Maryli Wereszczakówny, Wawrzyniec Puttkamer), śląską. Ojciec Johanny,  Heinrich von Puttkamer (1789-1871), właściciel trzech majątków: Wiatrołom ( Viartlum), Darżkowo (Darsekow)  i Radusz ( Reddies), ożenił się 1 grudnia 1819 w Grzmiącej (Gramenz) z Luitgarde Agnese von Glasenapp (1799-1863). Para doczekała się dwojga dzieci:  syna Franza, który zmarł w wieku 5 lat i urodzonej 11 kwietnia 1824 w Barnowcu (Reinfeld), Johanny.
Córka była sercem ich życia, chcieli ją widzieć szczęśliwą i zadowoloną.

19) Herb rodu von Puttkamer

Herb rodu von Puttkamer

W domu Puttkamerów, podobnie jak u Thaddenów, bardzo poważnie traktowano sprawy religii. Ojciec, człowiek starannie wykształcony, miał opinię najpobożniejszego arystokraty na Pomorzu,

Johanna otrzymała dość skromne, domowe wykształcenie; nauczono ją oczywiście gry na fortepianie (dobrze) i języka francuskiego (kiepsko), ale jej wiedza ogólna była słaba, znajomość świata również.  Johanna nie dorównywała urodą Marii von Thadden. Była wysoką, szczupłą, nieśmiałą dziewczyną o  trochę za długim nosku, pociągłej twarzy i bardzo pięknych, ogromnych, rozmarzonych oczach. Miała urodę wrzosu, trzeba było chcieć zobaczyć jej delikatny czar.

19) Johanna Von Puttkamer 1840

Johanna Von Puttkamer 1840

Podróż w góry Harzu, długie wspólne wycieczki, wizyty w historycznych miejscach, dyskusje na tematy religii, sztuki, literatury, spacery przy księżycu i wspólne muzykowanie zbliżyły Ottona i Johannę. Wracając na Pomorze kilka dni spędzili w Berlinie, bywali na koncertach, w teatrach i składali wizyty znajomym. Maria mogła być z siebie wreszcie zadowolona. Sprawy układały się po jej myśli.

We wrześniu 1846 do Gardomina przyszedł napisany po łacinie (!) krótki list, w którym Otto Bismarck informował Blankenburgów, że gotów jest poprosić Puttkamera o rękę córki. Zanim jednak zdołał poczynić stosowne kroki, otrzymał z Pomorza tragiczną wiadomość. W końcu października 1846 zmarła pani von Thadden, a 10 listopada jej córka, Maria von Blankenburg. Obie były ofiarami szalejącej na Pomorzu cholery.

Kilka tygodni później, 12 grudnia Otto spotkał Johannę u załamanych stratą synowej Blankenburgów. I być może w czasie tego spotkania, wypełniając marzenie zmarłej przyjaciółki, które stało się także jego pragnieniem, poprosił ją o rękę. W dziesięć dni później napisał w Hôtel de Prusse********** w Szczecinie list, który tak przeraził jej ojca.

Hôtel de Prusse, Stettin

Bismarck, o którym „wszyscy” wiedzieli, że jest niedowiarkiem, a być może nawet ateistą, musiał przekonać przyszłego teścia, nie tylko o tym, że kocha jego córkę, ale także o tym, że sprawy religii traktuje bardzo serio. Napisał więc bardzo długi list, w którym opowiadał o swoich religijnych dylematach, spowiadał się z życia, przekonywał, jak bardzo zbliżył się do Boga. To było chyba szczere wyznanie. Śmierć Marii mogła sprawić, iż w wielu kwestiach, a zwłaszcza tych, tak dla niej ważnych, zmienił zdanie i chciał widzieć siebie takim, jakim ona widzieć go chciała. Pisał o tym wprost:

„To, co w głębi mnie się działo, ujawniło się, gdy wieść o śmiertelnej chorobie naszej  śp przyjaciółki z Gardemina (Marii von Blankenburg- j.a.k.), wydarła pierwszą gorącą modlitwę z mego serca, bez stawianie pytania, czy ma ona sens. Tym razem Bóg nie nagrodził mojej modlitwy, ale też jej zupełnie nie odrzucił, dlatego nie zrezygnuję z zanoszenia moich próśb do Niego, i czuję w głębi, jeśli nie pokój, to zaufanie i odwagę jakiej nie znałem wcześniej”***********.

19) Otto von Bismarck 1847

Otto von Bismarck 1847

O swoich uczuciach do Johanny mówił nie wiele, nie składał też żadnych obietnic, a w sprawach dotyczących przyszłości prosił, by zawierzyć ją Bogu.

Puttkamer wspominał potem, że list podziałał na niego jak uderzenie toporem w głowę. Jeszcze bardziej niż sam list zdumiała go reakcja Johanny.  Zawsze taka nieśmiała, tym razem wygłosiła hymn ku chwale Ottona, przełamując opory ojca, który o przyszłym zięciu „słyszał bardzo dużo złego i bardzo niewiele dobrego”************.

Warto wspomnieć, że  po swojej stronie miała spędzającego z Puttkamerami święta Bożego Narodzenia, Adolfa von Thaddena. W dwa tygodnie później, 12 stycznia 1847, do Barnowca przyjechał Otto von Bismarck. Po krótkim przywitaniu, w obecności rodziców objął i pocałował Johannę i jeszcze raz poprosił o jej rękę.

Oszołomieni Puttkamerowie wyrazili zgodę.

Joanna A. Kościelna

 *The Love Letters of Bismarck
Polskie tłumaczenie całego listu z  oryginału niemieckiego dokonane przez „Gozal” znajduje się na stronie: http://sedina.pl/wordpress/index.php/2007/02/02/bismarck-do-puttkamera/
** L. Trzeciakowski, Otto von Bismarck, Wrocław 2009, s. 24
*** L. Trzeciakowski, op.cit. str. 57
**** Więcej o von Thaddenach i Trzygłowie: http://www.trieglaff.za.pl/rud.html#0; http://www.rootsweb.ancestry.com/~mnprgm/Greifenberg/Trieglaff/index.html
Historię rodziny von Thadden w XX wieku przedstawił w Tygodniku Powszechnym, Michał Kuźmiński, „Trzygłów na przekór historii”, http://www.tygodnik.com.pl/numer/277739/kuzminski.html
*****Friedrich Darmstaedter,  Eda Sagarra, Bismarck and the Creation of the Second Reich, New Brunswick, 2008, str.45
******Ibidem, str.45-46
*******„to see a man suffer so much from the coldness of unbelief as Otto Bismarck is very melancholy, to talk for hours, days about all the great holy truths and yet to find it impossible to give even a drop of the peace that comes from faith to a poor frozen heart is very painful”, w: Feuchtwanger E. J., Bismarck, London 2002, str. 24
********W tym także Ernsta von Mittelstädta z żoną i córką, więcej: http://sedina.pl/wordpress/index.php/2006/05/06/ernst-von-mittelstdt/
*********Piotr Święca oraz jego bracia Jaśko i Wawrzyniec zawarli w 1307 roku układ z margrabiami brandenburskimi, obiecując im ułatwić opanowanie Pomorza Gdańskiego. Piotr z Nowego został zimą 1307/1308 uwięziony przez Łokietka, co nie zapobiegło najazdowi brandenburskiemu.
Główna ich linia wygasła wkrótce po 1357 roku. Boczna ich gałąź o przydomku Podkomorzy znana była później pod nazwiskiem von Puttkamer, w; http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99cowie
**********Zdjęcia Hotelu Preussenhof/ Hôtel de Prusse:

***********“That which stirred within me came to life when the news of the fatal illness of our late friend in Cardemin tore the first ardent prayer from my heart, without subtle questionings as to its reasonableness. God did not grant my prayer on that occasion; neither did He utterly reject it, for I have never again lost the capacity to bring my requests to Him, and I feel within me, if not peace, at least confidence and courage such as I never knew before”. w: Love Letters of Bismarck,
************Friedrich Darmstaedter,  Eda Sagarra, Bismarck and the Creation of the Second Reich, New Brunswick, 2008, str.50

Tekst pochodzi z cyklu „Szczecin w biografii”, który ukazywał się w latach 2010 – 2011 na stronach (nieistniejącego obecnie) portalu stetinum.pl.
Portal sedina.pl dziękuje autorce za udostępnienie tekstu i zgodę na publikację.