Opublikowane przez w Historia, Kultura i Sztuka, Szczecinianie.

Miała żywą, elektryzującą osobowość. Zawsze kochała piękno: ludzi, przyrody, przedmiotów. Zmarła 21.08.1854 r. w Żelechowej, mając 83 lata. Fundacja Tilebeinów, którą założyła istniała do 1945 roku.Część pierwsza artykułu

Część druga artykułu

Frau Witwe Tilebein

Carl Gotthilf Tilebein został pochowany w mauzoleum na terenie parku w Żelechowej. W kilka dni po śmierci męża Sophie Auguste pisała do przyjaciółki, profesorowej von Haselberg z Greifswaldu; „Straciłam go, mężczyznę mojej młodości (…) moją podporę, mojego pocieszyciela, mego doradcę, mój dąb, o który opierałam swoją słabość. Jego stały, męski, prawy charakter był moją dumą (…), jego niemożliwe do opisania przywiązanie było moim szczęściem (..) Piorun z jasnego nieba cisnął mnie o ziemię”. W nekrologu zamieszczonym w szczecińskiej gazecie, Königlich Preusisch Pommersche Zeitung, znalazło się zdanie o gorzkiej stracie, która zniszczyła jej szczęśliwe życie.

Pogrążyła się w bólu i cierpieniu. Rozpamiętywała. Do przyjaciółki pisała, jak  „smutny to zawód być panią i panem domu w jednej osobie”. Pustkę, jaka została po śmierci Carla Gotthilfa, starała się wypełnić podejmując się opieki nad synem jego siostrzenicy – Josephem Lüdtke. Dużo przebywała w towarzystwie Caroline Velthusen, której obecność przynosiła jej spokój. To rozsądna i wesoła Caroline zaproponowała wspólny wyjazd do Weimaru. Wyjechały w czerwcu 1821 roku i spędziły w mieście Goethego 5 miesięcy.

Weimar poetów

Droga do Weimaru była pielgrzymką w stronę i w strony dzieciństwa. Odwiedziny Getyngi (Göttingen), miasta, w którym przyszła na świat, w którym zmarła jej matka, miały siłę powrotu do źródła, do spraw i ludzi wydobywanych już tylko siłą wspomnień z mroków niepamięci.

Weimar roku 1821 był stolicą małego, choć wielkiego w nazwie księstwa,  Grossherzogtum Sachsem–Weimar-Eisenach, rządzonego przez księcia Carla Augusta,  siostrzeńca Elżbiety Brunszwickiej (Lisbeth von Stettin, szczecinianki z przymusu). Synową władcy była Maria Pawłowna, córka cara Pawła I i Marii Fiodorowny (szczecinianki Zofii Doroty Wirtemberskiej). Książę  był mecenasem kultury i dobroczyńcą poetów: Johanna Wolfganga Goethego, Friedricha Schillera, Christopha Martina Wielanda. To dzięki nim, poetom,  weimarski dwór stał się centrum życia kulturalnego wszystkich krajów niemieckich. O dworze weimarskim mawiano wówczas  po prostu: „książę i jego poeci”. Weimar miał wielką siłę atrakcji,  przyciągał przede wszystkim potężną osobowością Goethego.

Pani Tilebein Goethego jednak w Weimarze nie spotkała, może nawet nie starała się o kontakt z nim. Pisała: „Nie mam nic, co mogłabym dzielić z człowiekiem takim jak Goethe”. Ale Olimpijczyk ją fascynował, miała w bibliotece wszystkie jego dzieła,  kolekcjonowała jego rękopisy, bardzo lubiła jego  dramat „Torquato Tasso”. Pobyt w Weimarze przywrócił ją do życia i jego radości. Spotkała tu ostatnią wielką miłość swego życia, Georga Friedricha Konrada Ludwiga Gerstenbergka.

Gerstenbergk, czyli o miłości, która nigdy nie przychodzi za późno…

Był od niej młodszy o 9 lat i był prawnikiem, politykiem i…poetą. Przez wiele lat związany był z bardzo ekscentryczną kobietą, Johanne Schopenhauer, matką filozofa Artura. W chwili, gdy w Weimarze pojawiła się pani Tilebein związek z gdańszczanką był już w zasadzie zakończony, choć przez jakiś czas jeszcze pani Schopenhauer myślała o wydaniu za Gerstenbergka swej córki Adeli.

Sophie Auguste zafascynowała poetę. Jej spokojna elegancja, czar, umiejętność skupienia się na rozmówcy ujęły Georga Friedricha. Pogrążonej w żałobie szczeciniance ofiarował czas i miłość. Pani Tilebein przyjęła tylko adorację. Gdy pisała „moje serce jest głęboko pochowane”, myślała o nieżyjącym mężu. Ale przystojny poeta zajmował w jej sercu coraz więcej miejsca. Miłość swą przeżywali w romantycznej konwencji, wyrażali ją w listach (ona) i w wierszach (on). Ich pełna serdeczności korespondencja potrwa do jego śmierci w 1838 roku. Na Boże Narodzenie 1823 poeta ofiarował pani Tilebein przewiązane czerwoną wstążką swe wiersze z dedykacją ”Weihnachtsgabe als Dank, als Bitte, von Friedrich von Gerstenbergk”. Dzięki miłości Gerstenbergka jesienią 1821 wróciła do Szczecina pełna życia, zapału i energii kobieta. Kobieta kochana.

Żelechowa – szczeciński Parnas

Po powrocie z Weimaru panią Tilebein rozsadzała energia. Znowu organizowała życie artystyczne i towarzyskie miasta, odnawiała znajomości i nawiązywała nowe. Długa przyjaźń łączyła ją z Jacobem Friedrichem von Wietzlowem, który był właścicielem pałacu Pod Globusem,  jej żelechowską rezydencję odwiedzali członkowie pruskiego domu panującego: książę Albrecht z księżniczkami Alexandrine i Louise, następca tronu Friedrich Wilhelm z żoną Elizabeth. To na cześć księżnej Elisabeth w 1825 przemianowano wzgórze Weinberg, na którym szczecinianie organizowali pikniki, na Wzgórze Elizy (Elisenhöhe).

14) WIECZOREK MUZYCZNY WG. RYS. JULII BOTHWELL

Wieczorek muzyczny wg. rys. Julii Bothwell

Loewe

W salonie pani Tilebein zawsze królowała muzyka. Sama Sophie Auguste chętnie grywała na klawesynie. W swym domu miała 3 fortepiany i prawie cały komplet instrumentów, aby goście nie musieli przywozić własnych i  by można było muzykować, gdy tylko przyjdzie na to ochota. W Żelechowej wykonywano muzykę Mozarta, Haendla, Webera, Mendelssohna, Beethovena, ks. Radziwiłła, ks. Luisa Ferdynanda.

W 1820 roku do Szczecina przybył Carl Loewe. Szybko znalazł się w kręgu pani Tilebein, która mocno interesowała się nie tylko jego twórczością, ale także działaniami związanymi z wystawianiem w Szczecinie wielkich dzieł muzycznych: „Pasji według św. Mateusza” i „Pasji według św. Jana” Jana Sebastiana Bacha, „IX Symfonii” Ludwiga van Beethovena oraz światowym prawykonaniem „Snu nocy letniej” Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego.

14) Carl Loewe

Carl Loewe

Loewe w salonie Sophie Auguste wykonywał przede wszystkim własne kompozycje*. Pani Tilebein z czułością mówiła, że jest jej „nadwornym, żelechowskim kapelmistrzem” („Züllchower Hofkapellemeister”). Lubiła zarówno jego pierwszą żonę, Julie z domu Jacob, jak i drugą,  Auguste z domu Lange. Przyjaźnią obejmowała również córki Carla Loewe, Julie (później Bothwell) i Adele. Loewe odwdzięczał się swej protektorce dedykując jej swe utwory.

Rodzina Johanna Wolfganga Goethe w Szczecinie

14) OTTILIE GOETHE z domu VON POGWISCH

Ottilie Goethe z domu von Pogwisch

W 1826 do Szczecina przyjechała Ottilie Goethe, synowa Johanna Wolfganga z matką, Henriette Ottilie Ulrike von Pogwisch z domu hr. Henkel von Donnersmarck i babką hr. Ottilie von  Henkel von Donnersmarck z domu hr. von Lepel, Pomorzanką urodzoną w pałacu w podszczecińskich Rzędzianach (Nasseheide, Kreis Randow)**. Panie jechały do swych pomorskich dóbr: Rzędziany (Nassenheide), Buk (Boeck), Blankensee, towarzyszyli im wnukowie Goethego: Walter ur.1818(19), i Wolfgang (ur. 1820). Całe to liczne towarzystwo gościło w Żelechowej u pani Tilebein. Synową Goethego i jej matkę, damę dworu księżnej Marii Pawłowy, synowej księcia Carla Augusta, poznała pani radczyni w Weimarze. Poważna Ottilie Goethe musiała przypaść pani Tilebein do serca, a z kolei Szczecin i jego mili mieszkańcy zapadli w pamięć pięknej Ottilie, kiedy bowiem w 1827 urodziła swe trzecie dziecko, nadała córeczce imiona: Alma Sedina Henriette Cornelia. Z rodziną Goethego była Sophie Auguste w stałym kontakcie. Gdy 1836 wnukowie  Goethego zapragnęli  odbyć podróż parostatkiem na Rugię, po drodze odwiedzili Szczecin i byli podejmowani przez panią Tilebein podwieczorkiem na Elisenhöhe. Dzięki protekcji pani radczyni Walter Goethe uczył się kompozycji u Carla Loewe. Ostatecznie młody Goethe zawiódł nadzieje swego mistrza i od muzyki odszedł.

14) ALMA SEDINA GOETHE

Alma Sedina Goethe

14) PAŁAC W RZĘDZIANACH - NASSEHEIDE

Pałąc w Rzędzianach – Nasseheide

„Szlachetny człowiek przyciąga szlachetnych”- Goethe

Bliskie związki łączyły Panią Tilebein z kręgiem uczonych, skupionym wokół Królewskiego i Miejskiego Gimnazjum (Vereinigte Königliche und Stadt-Gymnasium). Interesowała się badaniami nad historią Słowian Ludwiga Giesebrechta (ur.1792 – zm. 1873 w Jasienicy). Czytywała też jego wiersze i najpewniej to ona zasugerowała, by Loewe  komponował do nich muzykę. Pedagogiczne pasje Gisebrechta wyrażające się w napisaniu rozprawki o wychowaniu „Damaris”, w której starał się łączyć ideały wychowawcze starożytności z poglądami współczesnymi  łączyły go z innymi gośćmi pani Tilebein, nauczycielem z pasji i powołania Friedrichem Ferdinandem Georgiem Calo (ur.1 814 w Szczecinie –zm. 1872 w Szczecinie)*** i Justusem Grossmannem.

Profesorowie Gimnazjum do salonu pani Tilebein wnosili nie tylko imponującą erudycję, ale też swoje pasje polityczne, nadające nowe barwy dyskusjom w żelechowskim salonie.

Jej portret

Miała żywą, elektryzującą osobowość. Była szlachetna, wierna w przyjaźni, chętnie protegowała i inspirowała. Świat ją ciekawił. Przyjaźniła się zarówno z rówieśnikami, jak i ludźmi całe pokolenia od niej młodszymi. Uważała się za ateistkę, pisała, że nie wierzy ani w Boga ani w nieśmiertelność. Jej przyjaciele podkreślali jednak, że uznawała przesłanie moralne Biblii, że żyła w zgodzie z nim. Jedną z jej ulubionych lektur był psalm 39.

Zawsze kochała piękno: ludzi, przyrody, przedmiotów. Była utalentowaną malarką, lubiła malować dzieci, chętnie też kopiowała dzieła dawnych mistrzów. W żelechowskiej galerii obrazów znajdowały się prace m.in. Friedricha Goerga Weitscha, Wilhelma Schadowa, Augusta Runge, rysunki Juliusa von Minutoli oraz bardzo dobre kopie dzieł  Tintoretta, Rembrandta, Correggia, Giudo Reni, Rubensa, Carlo Dolce, Rafaela (Madonna Della Sedia). Bibliotekę wypełniały książki Woltera, Szekspira, Goethego, La Fonatine, prace  historyczne i ekonomiczne, dzieła literatury angielskiej i francuskiej oraz  książki poświęcone Pomorzu („Heimatliteratur”): Brüggemanna, Friedeborna, Mikraeliusa, roczniki Baltische Studien. Nie brakowało oczywiście Encyklopedia Diderota oraz prac XVIII-wiecznych filozofów. Pokój biblioteczny ozdabiały popiersia Goethego i Schillera.

Pani Tilebein była nie tylko smakoszem życia, zawsze lubiła dobrą, wykwintną wręcz kuchnię.  Lubiła wino z regionu Medoc, galaretkę z pigwy, owoce w brandy, kapary, likiery, kawę.

Śmierć

Sophie Caroline Auguste Tilebein zmarła 21.08.1854 r. w Żelechowej, mając 83 lata. Pochowano ją w mauzoleum u boku męża. Jej trumnę udekorowano uwielbianymi przez nią hortensjami. Pastor wygłosił mowę pogrzebową opartą na cytacie z Ewangelii św. Łukasza „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju.”

Testament

Ostatnia wola pani Tilebein była prosta: część pieniędzy przeznaczyła na roczne renty dla przyjaciół i służby, pozostałą na utworzenie Fundacji, Tilebein-Stiftung, opiekującej się niezamożnymi dziewczynami w trudnej sytuacji. W skład Fundacji weszły też wszystkie żelechowskie budynki: pałac, budynki gospodarcze, domek ogrodnika, kaplica z mauzoleum Tilebeinów oraz park. Corocznie, 21 sierpnia, dziewczęta, które znalazły schronienie w Żelechowej, personel i przyjaciele Fundacji zbierali się w kaplicy, by uczcić  pamięć fundatorki.

Fundacja

Fundacja Tilebeinów istniała nieprzerwanie do 1945 r. Przechodziła trudne lata zwłaszcza po I wojnie światowej, gdy załamała się gospodarka Niemiec, jednak dzięki rozsądnym decyzjom kryzys przetrwała. Kres żelechowskiemu domowi przyniosła II wojna światowa. Nalot w nocy z 29 na 30 sierpnia 1944 zburzył pałac i budynki boczne, na szczęście ludzie nie zginęli.  Mauzoleum i domek ogrodnika zostały nienaruszone. W chwili zbombardowania, w pałacu nie było żadnych wartościowych przedmiotów; wyposażenie zostało wcześniej wywiezione do Święciechowa, w powiecie myśliborskim (Silberberg, Kreis Arnswalde). Co się z nim stało po wojnie –  nie wiadomo…
Samą fundację, jako Tilebein-Stiftung Stettin-Züllchow, odnowiono  w 1975 r. Jej siedzibą jest Kilonia (Kiel)****.

Joanna A. Kościelna

*Pieśni Carla Lewe – do słów różnych poetów:

**  http://genealogy.euweb.cz/austria/henckel4.html

Tekst pochodzi z cyklu „Szczecin w biografii”, który ukazywał się w latach 2010 – 2011 na stronach (nieistniejącego obecnie) portalu stetinum.pl.
Portal sedina.pl dziękuje autorce za udostępnienie tekstu i zgodę na publikację.