Opublikowane przez w Biblioteka, Historia.

Pod koniec 2012 roku nakładem szczecińskiego oddziału IPN ukazała się monografia o historii Polskiego Radia Szczecin autorstwa dr. Pawła Szulca. W książce omówiono różne aspekty funkcjonowania lokalnej rozgłośni do 1989 roku. W najbliższą środę (22 maja) w Książnicy Pomorskiej odbędzie się promocja publikacji.

Tytuł książki jest nawiązaniem do słynnego eseju Czesława Miłosza „Zniewolony umysł” i jednocześnie podkreśleniem realiów politycznych, w jakich w okresie 1945-1989 pracowała szczecińska rozgłośnia. Warto zaznaczyć, że choć autor rzeczywiście skupił się przede wszystkim na okresie PRL-u to jednak przedstawił także krótki zarys historii radiofonii z wcześniejszego okresu (od narodzin radia) ze szczególnym uwzględnieniem dwudziestolecia międzywojennego, kiedy wspomniane medium stało się bardziej powszechne. Nie zabrakło także nakreślenia dziejów niemieckiego radia przed II wojną światową w Szczecinie, które do dziś nie są do końca jasne.

Publikacja została podzielona na pięć chronologicznych rozdziałów (kolejno lata: 1945-1948, 1949-1955, 1955-1970, 1970-1980, 1980-1989). Układ poszczególnych rozdziałów jest do siebie bliźniaczo podobny. Każda, kolejna odsłona książki została podzielona na trzy części: kwestie organizacyjno-techniczne, sprawy kadrowe i program rozgłośni. W tym wypadku warto jednak zaznaczyć, iż pierwsza z wyżej wymienionych części zajmuje procentowo najmniej miejsca (łącznie około 70 z 490 stron „treści”), natomiast główny nacisk położono na wspomniane kwestie kadrowe i program szczecińskiego radia. Szczegółowy spis treści dostępny jest pod TYM linkiem.

Jak sam autor zaznaczył, jego intencją było przedstawienie roli, jaką pełniło radio w czasie ważnych przesileń politycznych, a także sposobu, w jaki ówczesna władza wykorzystywała to medium do przekazywania pewnych treści ideologiczno-propagandowych. W związku z powyższym w publikacji Pawła Szulca marginalnie potraktowano chociażby pracę działu artystycznego radia czy audycje o charakterze kulturotwórczym. Na temat szczecińskiej rozgłośni istnieje już kilka książek, czego przykładem może być rocznicowa pozycja „60 lat Polskiego Radia Szczecin” pod red. M. Kowalskiego (2005), a także publikacja wieloletnich pracowników stacji – M. Czech-Sobczak i W. Kurusia-Brzezińskiego „Radio – nasza miłość” (2001). Dotychczas, w większym zakresie poddano również analizie słuchowiska radiowe, na których temat ukazała się niedawno książka Z. Jarzębowskiego „Słuchowiska szczecińskiego radia. Studia z pogranicza literatury i sztuki radiowej” (2009). Za sprawą P. Szulca wydano także pozycję źródłową „Fikcja czy rzeczywistość? Wybór audycji Polskiego Radia Szczecin z lat 1946-1989” (2009). Przez cały czas brakowało jednak, jak dotąd, monografii, w której szersze spojrzenie na pracę lokalnej rozgłośni rzuciłby historyk.

Początki Polskiego Radia Szczecin i jego dalszy rozwój

Dzieje szczecińskiego eteru rozpoczynają się w sierpniu 1945 roku, kiedy uruchomiono pierwszy radiowęzeł (dwa głośniki „uliczne” ulokowano wówczas na placach – Grunwaldzkim i Sprzymierzonych). W grudniu 1945 roku otworzono już szczecińską rozgłośnię, a pod koniec stycznia 1946 doszło do oficjalnej uroczystości (pierwsza stacja nadawcza znajdowała się przy ulicy Malinowej). Co warto podkreślić – szczecińskie radio uruchamiali przybyli tutaj z Pomorskiej Dyrekcji Okręgowej Polskiego Radia fachowcy (Bydgoszcz). Pierwsze połączenie kablowe z krajem uzyskano w lipcu 1947 roku (Gdańsk-Warszawa). Natomiast od 1949 roku funkcjonował już nowy nadajnik na Warszewie (50kW). Szczecinowi przypadło zarazem zaszczytne miejsce, jako pierwszej stacji radiowej na ziemiach północnych i zachodnich przyłączonych do Polski po wojnie. Zadecydowały o tym sprawy techniczne (mniejsza obawa o możliwość zagłuszania rozgłośni przez stacje niemieckie niż np. we Wrocławiu), a także umiejętności negocjacyjne (fundusze pozyskane od Delegata Rządu dla Spraw Wybrzeża – Eugeniusza Kwiatkowskiego). Pionierskie lata to jednak przede wszystkim spore problemy techniczne, a także niewielka rzesza odbiorców. Deficyt sprawnych odbiorników sprawiał, iż początkowo planowano przede wszystkim rozwijać w mieście sieć przewodową (kolejne radiowęzły, a co za tym idzie także kolejne głośniki „mieszkaniowe” oraz „uliczne”), aby w ten sposób dotrzeć do odbiorców. Problemy z odbiorem sprawiały, iż szydzono z rozgłośni nawet w lokalnej prasie. W 1946 roku „Kurier Szczeciński” na swoich łamał przytaczał zgryźliwą „rymowankę”:

Radiota skarżył się radiocie, że jest w kłopocie:
„Sidney już łapię i Saratogę, a Szczecina nie mogę!”

W książce Pawła Szulca narrację uzupełniają wykresy i tabele przy jednoczesnym braku ikonografii (zdjęć czy rycin). Dla okresu powojennego przykładowo, zamieszczono dane, dotyczące ilości abonentów w województwie szczecińskim:

4

źródło: P. Szulc „Zniewolony eter. Polskie Radio Szczecin w latach 1945-1989”, s. 55.

Analogiczne informacje dla szczecińskiej rozgłośni znalazły się w dalszych częściach „Zniewolonego eteru”, przy opisie kolejnych lat. Zwraca uwagę metoda porównawcza, jaką często stosował autor. Paweł Szulc w osobnych tabelach zestawił m.in. długość programu nadawanego przez wszystkie lokalne oddziały, aby sprawdzić jak na tym tle wypada Szczecin (patrz niżej). Podobnie uczynił przy analizie udziału poszczególnych rozgłośni w programie ogólnopolskim, a także w przypadku badania ilości materiału, który trafiał dla zagranicy. W tym wypadku warto podkreślić, iż szczecińska rozgłośnia od momentu powstania Programu II Polskiego Radia (1949), nadawana była w jego ramach, tzn. w ciągu dnia z nadajnika emitowano sygnał PR II, a dopiero w tzw. „okienkach” nadawano program lokalny, który wynosił ok. 3 godziny dziennie (z niewielkimi różnicami, w zależności od okresu). Szczecin średnio wypadał w przypadku obecności na antenie ogólnopolskiej, natomiast z powodu nadmorskiego położenia znajdował się w czołówce, jeśli mowa o emisję programu dla zagranicy. Wiązało się to z tym, że centrala kładła wówczas duży nacisk na kwestie morskie (informowała o nich polonię m.in. za sprawą audycji „Dla tych, co na morzu”). Poniżej przykładowy wykres informujący o długości programu lokalnego przygotowywanego przez poszczególne stacje:

5

źródło: P. Szulc „Zniewolony eter. Polskie Radio Szczecin w latach 1945-1989”, s. 208 (fragment tabeli).

Lata 70. XX wieku to powolne przechodzenie z fal średnich na ultrakrótkie (UKF). Szczecińska rozgłośnia emitowała swój program na wspomnianym paśmie w ramach utworzonego w 1976 roku PR IV. Co ciekawe, długość nadawanego programu lokalnego nie zależała od możliwości technicznych rozgłośni. W kwietniu 1980 roku otworzono bowiem nowy i najnowocześniejszy wówczas w kraju Ośrodek Radiowo-Telewizyjny, który w kolejnych latach rozbudowywano. Mimo próśb, centrala, tj. Komitet do Spraw Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja” (potocznie zwany Radiokomitetem), zgody na zwiększenie czasu antenowego dla rozgłośni szczecińskiej nie wyraziła.

Ludzie i program

Radio to także ludzie. W publikacji Paweł Szulc przedstawił sylwetki wielu dziennikarzy, którzy pracowali niegdyś w rozgłośni, przeanalizował rotacje wśród pracowników (zwolnienia, przyjęcia), a także podał ogólną liczbę zatrudnionych pracowników i dziennikarzy dla poszczególnych lat. Omówiono ruchy kadrowe oraz ich powiązania z określonymi wydarzeniami politycznymi (np. zwolnienia pracowników w okresie „stalinowskim” ze względu na przedwojenną, AK-owską przeszłość, a zatrudnianie na ich miejsce partyjnych ideologów). Autor podkreślał także zmianę, jaka dokonała się na korzyść środowiska dziennikarskiego za czasów Edwarda Gierka. Zgodnie z ówczesną polityką I sekretarza KC PZPR, dziennikarze otrzymali wiele przywilejów (m.in. talony na samochody czy przydziały na wysokiej klasy mieszkania), a także znacznie podwyższono ich uposażenie. Zawód ten zaczął uchodzić za elitarny. Dla przykładu przeciętne, miesięczne wynagrodzenie w 1974 wynosiło ok. 3000 zł, a większość szczecińskich dziennikarzy zarabiała wówczas w przedziale 7000-9000 zł. Wśród wielu nazwisk warto wymienić z osobna Alinę Głowacką, która w 1974 za pracę reporterską otrzymała prestiżową nagrodę Złotego Mikrofonu, a kilka lat wcześniej reprezentowała Polskę w konkursie Prix Italia. Stanowisko pierwszego kierownika rozgłośni piastował od końca 1945 roku Zdzisław Karczewski (wcześniej funkcje pełnomocników pełniły osoby przysłane tutaj z centrali bądź Bydgoszczy). Potem, od 1946 roku radiem zarządzało kilka osób, nie były to jednak okresy długie. W czasie „odwilży”, kiedy doszło do pewnej liberalizacji życia, funkcję redaktora naczelnego pełnił Władysław Daniszewski (1955-1963). Wiesław Rogowski (1964-1966) przyczynił się do znacznego (kilkukrotnego) zwiększenia emisji programu rozgłośni na antenie ogólnopolskiej (z 57 godzin w 1964 roku do 274 godzin w 1966 roku). Od 1966 roku do 1990 radiem zarządzał Zbigniew Puchalski. Przetrwał wszystkie kryzysy polityczne, w tym zwłaszcza okres tzw. „karnawału Solidarności”, kiedy to na przełomie 1980-1981 roku, podjęto próby odwołania go z tego stanowiska. Za jego czasów przeforsowano także sprawę budowy wspomnianego już Ośrodka Radiowo-Telewizyjnego.

W okresie ważnych wydarzeń politycznych (referendum, wybory) bądź propagandowych (urodziny i śmierć Stalina, obchody 1 maja) antena lokalnej rozgłośni służyła władzy do indoktrynacji społeczeństwa, zatem przekazywania informacji w sposób stronniczy, wygodny dla partyjnych dygnitarzy. W ten sposób starano się kontrolować i manipulować społeczeństwem. Za pośrednictwem radia informowano także o licznych sukcesach gospodarczych, równocześnie piętnując różne praktyki „zachodu”. Materiały przygotowywane przez redakcję wymagały przed każdą emisją akceptacji cenzury (Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk). Cenzor mógł wykreślić niefortunny, jego zdaniem, fragment bądź dokonać stosownej korekty. Paweł Szulc podkreśla, że po każdej „akcji medialnej”, poprzedzającej określone wydarzenie/okres Radiokomitet dokonywał oceny pracy mediów – w tym radia. Chwalił bądź wytykał błędy, przekazując określone wytyczne, nad czym trzeba popracować. Wydaje się, że często nadgorliwe pouczenia ciężkie były do rzeczywistego zrealizowania ze względu na swój ogólny charakter.

W czasie wydarzeń z października 1956, kiedy do głosu doszło skrzydło reformatorskie PZPR (reprezentowane w Szczecinie m.in. przez I sekretarza Komitetu Uczelnianego PZPR Politechniki Szczecińskiej – Wita Drapicha) lokalna rozgłośnia w relacji z wiecu wycięła fragment, w którym mieszkańcy gwizdami „przywitali” dotychczasowego I sekretarza KW PZPR Franciszka Sielańczuka. Z wydarzeń grudniowych 1970 roku, a także wizyty E. Gierka w stoczni w 1971 roku, jak informuje autor książki, nie zachowało się zbyt wiele źródeł dotyczących pracy radia. Wiadomo jednak, że wspomniane medium było wówczas w dużo mniej komfortowej sytuacji niż prasa. Podczas gdy gazety informowały o zajściach z dziennym „opóźnieniem”, pracownicy radia musieli reagować natychmiast. Najczęściej stosowano taktykę „przemilczania” poszczególnych incydentów/ zajść tak długo, jak to było możliwe. Dopiero w sytuacji krytycznej, kiedy rozruchy rozprzestrzeniały się na całe miasto i informowały o nich media zachodnie – wydawano określone komunikaty, zgodne z interesem PZPR. Podobnie postąpiono podczas protestów w 1980 roku. Z kolei ważne wydarzenia spoza Szczecina marginalizowano. O eskalacji warszawskich protestów studenckich w marcu 1968 poinformowano dopiero kilka dni później (12 marca 1968), przedstawiając „oficjalną” wersję wydarzeń forsowaną przez władze, kryzysu z czerwca 1976 praktycznie nie zauważono.

Audycje, które emitowano na antenie w paśmie lokalnym od 1955 roku docierały także do Gdańska i Koszalina (i na odwrót). Od tego bowiem roku na jednej częstotliwości nadawano wspólnie w ramach tzw. Programu Wybrzeża, co wiązało się z decyzją o zmniejszeniu dla Polski ilości fal radiowych przez konwencję międzynarodową. W tym samym roku wdrożono na krótko (prawdopodobnie do 1957/1958 roku) pomysł ekspozytury szczecińskiego radia na morzu. Delegacja dziennikarzy wypływała wówczas na Morze Północne i bezpośrednio z jednostki „Fryderyk Chopin” nadawała audycje dla rybaków, którzy przebywali wówczas w pracy. Do gustu przypadł zainteresowanym przede wszystkim tzw. „koncert życzeń”, kiedy rodziny poprzez eter pozdrawiały będących na morzu rybaków. W 1972 roku rozpoczęto emisję audycji „Studio Bałtyk”, którą realizowano „na żywo” przy czynnym udziale słuchaczy. Szybkie podejmowanie bieżących tematów oraz relacje z terenu sprawiły, iż był do jeden z najważniejszych i najpopularniejszych programów szczecińskiej rozgłośni (nadawanym zresztą do dziś). W latach 60. XX wieku nawiązano współpracę z Radiem Rostock (Rostock stał się wówczas miastem „partnerskim” dla Szczecina). W jej wyniku rozpoczęto wymianę materiałów, przybliżanie nagrań muzycznych oraz wiadomości na temat „bratniego” miasta. Raz w miesiącu emitowano także specjalną, godzinną audycję „Rostock grüßt Stettin”, przygotowywaną przez redakcję niemiecką. Analogicznie „Szczecin pozdrawia Rostock” wędrowało do NRD. Oryginalnym posunięciem w skali kraju było rozpoczęcie nadawania audycji „Bedeker Skandynawski”, w czasie której przybliżano kraje skandynawskie. Emitowano ją od 1963 roku, a smaczku dodawał dodatkowo fakt, iż prezentowano państwa, które znajdowały się po drugiej stronie „żelaznej kurtyny”. W 1971 roku z kolei nawiązano współpracę z Rygą i Łotewską Republiką Socjalistyczną. W ramach „bratnich narodów” przybliżano kulturę i sukcesy gospodarcze wspomnianego regionu. Oczywiście, nie sposób wymienić wszystkich programów, realizowanych wówczas przez szczecińską rozgłośnię, o których wspomniał w swojej publikacji Paweł Szulc. Zainteresowanych szczegółami wypada zatem odesłać na karty książki.

Szczeciński oddział telewizji przy współpracy z lokalnym oddziałem IPN-u przygotował 20-minutowy program w ramach cyklu „Śladami historii”, który zatytułowano, podobnie jak książkę, „Zniewolony eter”. Na wizji wypowiadają się zarówno dawni pracownicy radia, jak i Paweł Szulc. Materiał został wyemitowany w styczniu 2013 roku i jest dostępny pod TYM linkiem.

Promocja publikacji

W najbliższą środę (22 maja) odbędzie się promocja książki Pawła Szulca pt. „Zniewolony eter. Polskie Radio Szczecin w latach 1945–1989”. Początek przewidziano na godzinę 17.00 w Książnicy Pomorskiej (Sala Pod Piramidą). W promocji, oprócz autora, udział weźmie również prof. dr hab. Rafał Habielski z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, znany m.in. z publikacji „Polityczna historia mediów w Polsce w XX wieku” (recenzent monografii Pawła Szulca).

Podstawowe informacje:

  • autor: Paweł Szulc
  • tytuł: „Zniewolony eter. Polskie Radio Szczecin w latach 1945–1989”
  • wydawnictwo: IPN oddział Szczecin
  • rok wydania: 2012
  • oprawa: twarda
  • wymiar: 175×245 mm (B5)
  • ilość stron: 536 stron (w tym tabele i wykresy, brak ilustracji i rycin)
  • cena: ok. 50,00 PLN
  • ISBN: 978-83-61336-61-7

Jan Skolimowski [Stau]

zniewolony eter - okładka