Opublikowane przez w Historia, Publicystyka.

Dzięki wstawiennictwu cesarzowej Augusty prace nad znalezieniem miejsca do budowy kościoła dla katolików uległy znacznemu przyspieszeniu. Rozpatrywano kilka lokalizacji, które z różnych względów odrzucano. Ostatecznie katolikom udało się na ten cel pozyskać teren przy skrzyżowaniu obecnej ulicy Kaszubskiej z Bogurodzicy.

Artykuł jest ostatnią częścią 7-odcinkowego cyklu „Katolicyzm w przedwojennym Szczecinie”. Sześć wcześniejszych odsłon dostępnych jest poniżej:

Od 23 marca 1870 r. proboszczem został Bautz. W tym czasie gmina żydowska otrzymała działkę na budowę nowej synagogi przy ul. Dworcowej. W piśmie do Nadprezydenta Bautz zarzucił władzom, że Kościół katolicki czyni już od wielu lat bezskuteczne starania, a gmina żydowska choć jest o wiele mniejsza i nie tak prężna przydział miejsca na swoją świątynię dostała. Podejrzewał on władze o celowe bojkotowanie przydziału miejsca pod budowę. Poinformował też, iż biskup wrocławski zwrócił się do najwyższych władz z prośbą o umożliwienie wybudowania kościoła w Szczecinie, w Potsdamie, Spandau i Stralsundzie. Dodał, że wszystkie propozycje składane przez parafię były dotąd odrzucane[1]. Władze centralne, jak i lokalne często zwracały uwagę na koszta budowy. Zależało im na tym, aby wydać jak najmniej. Kościół miał być mały i nie tak bardzo okazały. Badający tę tematykę Bończy-Bystrzycki stwierdził, że „zezwolenie na budowę kościoła katolickiego w stolicy prowincji byłoby złym przykładem dla całego Pomorza Zachodniego, że kościół katolicki nie powinien się tak spektakularnie rozwijać”[2].

Nieustępliwy i niezrażony proboszcz Bartz wysyłał do władz kolejne pisma. W lipcu 1873 r. poinformował Nadprezydenta, że biskup Wrocławia ze swoich środków przeznaczył na budowę kościoła 10 000 talarów, a z zebranych datków 3 000 talarów. Ponadto odważył się zaapelować do samego cesarza, aby jako patron Kościoła, przyczynił się do przyznania placu. Cesarz albo nie mógł, albo nie chciał wpłynąć na lokalne władze, gdyż wystosowane w imieniu cesarza pismo Ministerstwa do spraw Wyznań Religijnych i Medycyny o niezwłoczne przekazanie placu pod budowę kościoła nie przyniosło żadnych efektów. Władze natomiast, żeby być posłuszne, zaoferowały plac na Turzynie. Propozycja była nie do przyjęcia, gdyż rejon leżał poza miastem, daleko od centrum o 25 minut drogi[3].

Pomoc cesarzowej

Tego typu przeszkody celowo stawiano Kościołowi w czasie najsroższego okres Kulturkampfu (1873-1874). Już w 1874 r. Minister do spraw Wyznań Religijnych i Medycyny zakazał wydawania zezwoleń na budowę nowych kościołów[4]. Mimo tego proboszcz Bautz w 1884 r. wystosował list do cesarzowej (żony Wilhelma I – Augusty)  prosząc o interwencję. Z gabinetu cesarzowej do Nadprezydenta wysłano aż trzy pisma z zapytaniem czy plac pod budowę kościoła parafii katolickiej został przyznany[5]. Władze lokalne zaczęły wówczas działać. Zaoferowały rejon u zbiegu Wyzwolenia i Placu Żołnierza, żądając 45 marek za metr kwadratowy, co przy placu wielkości placu 3000 m kwadratowych, dawało łączną sumę 145 000 marek. Tę cenę dla ubogiej parafii proboszcz uznał za zbyt wysoką. Drugi plac zaproponowano przy Bramie Portowej, a trzeci przy przedłużeniu ul. Kaszubskiej (niem. Elisabethstrasse) oraz nieistniejącej jeszcze ulicy oznaczonej numerem 9,1[6].

Długo trwały dalsze uzgodnienia i wymiana korespondencji. Nadprezydent Szczecina Haken zgodził się wstępnie na przydział rejonu przy zbiegu ul. Wyzwolenia i placu Żołnierza. Proboszcz także przystał na tę ofertę uważając, że położenie jest dogodne z tego względu, iż nie trzeba budować plebanii, gdyż duchowni mają swoją siedzibę przy ul. Rycerskiej. Ponadto koszt metra kwadratowego wynosił tylko 20 marek, co przy wielkości placu wynoszącego 3093 metry kwadratowe, dawało łączną sumę 4319 marek. Wówczas pojawiły się jednak pierwsze problemy. Komendant garnizonu nie wyraził zgody na wybudowanie w tym miejscu kościoła, gdyż graniczyłby on z jego ogrodem. Z tego powodu zamierzano zmniejszyć działkę budowlaną do 1500 m kwadratowych, na co zaprotestował proboszcz. Argumentował, iż na tak niewielkim obszarze nie jest możliwe wybudowanie dużego kościoła dla parafii, jak stwierdził, liczącej już około 4000 wiernych[7]. Warto odnotować, iż w trzeciej, parafialnej księdze chrztu odnotowano, iż w 1877 r. chrzest przyjęło 85 osób, w 1878 r. – 100 osób, w 1879 r. – 97, w 1980 r. – 102, w 1881 r. – 92. w 1882 r. – 100, w 1883 r. – 98, w 1884 r. – 105. Powyższe liczby świadczą o kolejnych młodych osobach (około 100 rocznie), które przyjmowały wyznanie katolickie[8].

Rozpatrywanie kolejnych lokalizacji i końcowy finał

Równocześnie toczyły się rozmowy dotyczące placu w pobliżu Bramy Portowej. Władze zaproponowały ten rejon po interwencji cesarzowej, w lutym 1884 roku. Był on własnością skarbu państwa, co gwarantowało przystępną cenę. Oddalenie od stacji kolejowej tylko o 10 minut drogi stanowiło kolejny atut wspomnianej lokalizacji. Dla katolików dojeżdżających z podszczecińskich miejscowości było to bowiem duże udogodnienie. Plac przypominał jednak rumowisko i jego oczyszczenie wymagało dużego nakładu pracy i wielkich kosztów. Z tego też powodu przystąpienie od razu do budowy świątyni nie wchodziło oczywiście w grę. Proboszcz zaproponował wówczas działkę leżącą przy ul. Partyzantów, a następnie plac u zbiegu ul. Więckowskiego i Wojska Polskiego (w pobliżu kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa). Tereny te zostały wcześniej oczyszczone, wytyczono już przy nich także ulice, co spowodowałoby znaczne zmniejszenie kosztów budowy. Powyższe starania nie dały ostatecznie żadnego rezultatu, gdyż władze nie wyraziły zgody na sugestie proboszcza[9].

Pozostawał jeszcze rejon przy przedłużonej wówczas ulicy Kaszubskiej, oznaczonej numerem identyfikacyjnym 9,1, a następnie 75 (skrzyżowanie z późniejszą Greifenstraße, obecną Bogurodzicy). Po wieloletnich, usilnych i intensywnych staraniach, parafii katolickiej udało się właśnie tam „wywalczyć” działkę pod budowę kościoła katolickiego[10].

Artur Rasmus

Artykuł jest fragmentem pracy magisterskiej Artura Rasmusa pt. „Historia kościoła św. Jana Chrzciciela w Szczecinie /1890-2010/”. Redakcja portalu sedina.pl przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły oraz dzieląc całość na poszczególne akapity.

Augusta – żona cesarza Wilhelma I – 1830 rok

Przypisy:

[1] AP-S, NPPP, nr 4408, Pismo proboszcza Bautza z 19 października 1871 r. i z 18 lutego 1872 r.
[2] L. Bończa-Bystrzycki, Kościół, s. 133.
[3] AP-S, NPPP, nr 4408, Pismo do Ministerstwa do spraw Wyznań Religijnych i Medycyny z  25 lipca 1875 r.
[4] L. Bończa-Bystrzycki, Kościół, s. 133.
[5] AP-S, NPPP, nr 4408, Pismo proboszcza Bautza do cesarzowej z 23 lutego 1884; Odpowiedź cesarzowej z 25 lutego 1884 r., z 10 marca 1884 r., i z 2 kwietnia 1884 r.
[6] AP-S, NPPP, nr 4408, Pismo Nadprezydenta do Nadburmistrza Hakena z 5 marca 1884 r. oraz odpowiedź Hakena z 2 maja 1884 r.
[7] AP-S, NPPP, nr 4408, Pismo Nadburmistrza Hakena z 5 marca 1884 r.; Pismo przewodniczącego rady parafialnej Thomasa z 25 marca 1884 r. i pismo z 2 kwietnia 1884 r.; Pismo Nadprezydenta z 3 kwietnia 1884 r.
[8] Archiwum Parafii św. Jana Chrzciciela w Szczecinie (dalej: AP-JCh), Księgi chrztów.
[9] AP-S, APPP, nr 4404, Pismo Nadprezydenta z 5 marca 1884 r. i pismo Nadburmistrza z 25 maja 1984 r.; Pismo przewodniczącego rady parafialnej G. Thomasa do Nadprezydenta z 3 grudnia 1884 r. i 5 maja 1885 r.
[10] Chwalisław Zieliński, Sztuka Sakralna, Poznań- Warszawa-Lublin 1960, s. 51.