Opublikowane przez w Historia, Publicystyka.

Gmina katolicka stopniowo zwracała się do władz o nowe przywileje. Wywalczyła w ten sposób m.in. zgodę na stały pobyt katolickiego duchownego w mieście, katechizację dzieci, a następnie obecność drugiego duszpasterza w Szczecinie.

Artykuł jest czwartą częścią 7-odcinkowego cyklu „Katolicyzm w przedwojennym Szczecinie”. Pierwsze trzy odsłony dostępne są poniżej:

[…] Najprawdopodobniej władze w Berlinie uznały, że dla katolików szczecińskich jednorazowa wizyta w Szczecinie duchownego jest niewystarczająca. Aby położyć kres nieoficjalnych wizyt duchownych, zezwoliły 4 maja 1726 r. zakonnikowi Trock’owi z Berlina, dominikaninowi z Halberstadt, odprawienie mszy św. raz na kwartał. Każdorazowo musiał on zameldować się u komendanta garnizonu. Miał z tego tytułu otrzymywać rocznie 200 talarów z kasy królewskiej[1]. Sytuacja uległa zatem poprawie, choć nadal oczekiwania katolików były większe. Na ich prośbę król zgodził się w 1732 r. na pobyt stałego duchownego w Szczecinie. Pierwszy do miasta przyjechał Dorck, który poświęcił kiedyś szczecińską kaplicę. W dniu św. Michała odprawił mszę św. i wprowadził na stanowisko stałego duchownego Augustyna Despone, dominikanina z klasztoru Halberstadt. Przeor tego klasztoru, z upoważnienia biskupa w Halberstadt, któremu jurysdykcyjnie podlegała katolicka gmina w Szczecinie, wyznaczał każdorazowo duchownego do Szczecina.

Instrukcja dla duchownych katolickich

O. Despone 23 października 1740 r. zwrócił się do władz o zezwolenie na katechizację dzieci. Zezwolenie takie uzyskał, ale tylko na katechizację dzieci z rodzin katolickich. Dzieci z rodzin mieszanych musiały uczęszczać na religię do kościoła ewangelickiego. O. Despone zmarł w październiku 1740 r. Na jego miejsce przybył o. Wincenty Holterman. Wraz z nominacją otrzymał instrukcję zachowania się i odpowiedniego postępowania. Składała się ze wstępu i 7 rozdziałów. Nakazywała Holtermanowi, aby:

– Swój urząd sprawował pilnie, bez kłótni i sprzeczek z protestantami, a także bez prozelityzmu, czyli bez chęci nawracania ludności na wiarę katolicką
– Jako wierny poddany, sumiennie przestrzegał wszystkich ustaw i zarządzeń królewskich oraz dawał dobry przykład swej gminie
– Otoczył katolickich żołnierzy duszpasterską opieką i uczył posłuszeństwa wobec wszystkich oficerów
– Zachęcał ich do dobrego spełniania swoich obowiązków, odwodził od wzajemnego podburzania, dezercji i innych złych poczynań
– O każdym buntowniku donosił władzom zwierzchnim
– W szczególności nie przekraczał kompetencji swego stanowiska, postępował według zarządzeń i krajowych ustaw, przestrzegał zasad tolerancji, nie nauczał dzieci z małżeństw mieszanych i przestrzegał zasad berlińskiego garnizonu
– W żadnym przypadku nie poddawał się złym przebiegłym przyzwyczajeniom do odwodzenia od religii protestancko-ewangelickiej ani starszych, ani dzieci – bo to jest przez króla zakazane
– Trwał przy swoich wiernych, nie wykorzystywał do innych rzeczy swego stanowiska, przestrzegał całkowicie tę instrukcję[2].

Powyższe wytyczne były przeznaczone nie tylko dla W. Holtennanna, ale dla wszystkich duchownych katolickiej gminy w Szczecinie.

Wincenty Holtennann został w 1766 r. oskarżony o nieprzestrzeganie tej instrukcji, szczególnie o niecne zachowanie się wobec dziewczynki. Zarządzono dochodzenie. Wykazało ono niesłuszność oskarżenia. W. Holtennann został oczyszczony z zarzutów. W 1762 r. wystąpił z prośbą o drugiego duchownego. Konieczność tę uzasadnił tym, iż podczas jego podróży do regimentów stacjonujących poza miastem, wierni w Szczecinie są pozbawieni posługi duszpasterskiej. Władze w Berlinie przychyliły się do jego prośby. W tym samym jeszcze roku, na stanowisko drugiego duchownego powołany został Franciszek Kirchhoff. W. Holtennann zasiadał na swoim stanowisku do 29 sierpnia 1774 r. Po jego odwołaniu, pierwszym duchownym został F. Kirchhoff. W 1787 r. jego również odwołano, ponieważ objął stanowisko proboszcza parafii wojskowej w Berlinie. Na stanowisku pierwszego duchownego w Szczecinie mianowano Augustyna Wogericha, natomiast na stanowisko drugiego duchownego Eugeniusza Stubinitzkiego, który zmarł w październiku 1797 r. Na miejsce zmarłego Stubinitzkiego powołano Hiacynta Heinevetter’a. W listopadzie 1797 r. A. Wogerich’a został przeniesiony do Berlina, na stanowisko proboszcza parafii wojskowej. Miejsce pierwszego duchownego w Szczecinie zajął H. Heinevetter. W dniu 17 sierpnia 1798 r. powiadomiono Heinevettera, że jego pomocnikiem został Benedykt Krebs, ale już 9 września został on skierowany do Berlina, jako drugi duchowny. Mimo nalegań Heinevettera i przyrzeczeń przeora klasztoru w Hildesheim do 1804 r. nie oddelegowano nikogo do Szczecina na stanowisko drugiego duchownego[3].

Każdy z nominowanych duchownych po przyjeździe do Szczecina musiał złożyć wizytę prezydentowi Rejencji i komendantowi garnizonu. Podlegali oni w sprawach wojskowych rządowi w Berlinie, a w sprawach duchowych biskupowi w Hildesheim. Gmina katolicka w Szczecinie nie miała statusu parafii; duchowni nie mogli oficjalnie udzielać chrztów, błogosławić ślubów i asystować przy pogrzebach – nie posiadali jura stolae. To leżało w kompetencji duchownych protestanckich. W ramach swoich obowiązków odprawiali nabożeństwa, słuchali spowiedzi i głosili kazania. Poza nabożeństwami nie wolno im było chodzić w białych dominikańskich habitach[4]. Warto zaznaczyć, iż w dokumentach gminy szczecińskiej nie nazywano parafią, zawsze występowała jako gmina, podczas gdy wojskową gminę katolicką w Berlinie nazywano parafią wojskową lub polową.

Nauka i służba poza Szczecinem

W 1787 r. gmina szczecińska liczyła 1140 wiernych, w tym 800 wojskowych i 120 katolików cywilów oraz 20 w dzielnicach Szczecina. Ponadto w podszczecińskich wioskach odnotowano 120 katolików. Szacowano, że na całym Pomorzu Zachodnim przebywało w tym czasie ponad 3000 katolików[5]. W Szczecinie nie odbywała się nauka religii w szkole. Gmina była zbyt biedna na utrzymanie katolickiego nauczyciela. Dzieci katolickie chodziły dwa razy w tygodniu na katechezę do kościoła. Duchowni nie pobierali za to żadnych opłat twierdząc, że większość dzieci pochodzi z biednych rodzin. Każde uczęszczające na lekcję religii do kościoła dziecko otrzymywało za darmo katechizm. W wioskach położonych daleko od Szczecina, katolickie dzieci chodziły na religię do szkół protestanckich. Katechezy uczyli ich rodzice w domu. Tylko we wsi Wiereck i Happenwalde (okolice Pasewalku) przebywał katolicki nauczyciel. Wioski płaciły mu rocznie pewną sumę pieniędzy, ale dokładnie nie wiadomo w jakiej wysokości.

Jako ciekawostkę trzeba podać, że katolicy w Wielgowie i Sławocieszach chowali swoich zmarłych bez zgody pastora w Dąbiu. Doniósł on o tym fakcie władzom kościelnym. Zarządzono dochodzenie, które wykazało, że tylko trzech zmarłych pochowano bez wpisu do kościelnych ksiąg protestanckich. Nakazano, aby w przyszłości o każdym zgonie powiadomić pastora w Dąbiu[6]. Praca duszpasterska duchownych katolickich wykraczała poza Szczecin. Raz w ciągu roku, a potem dwa razy, duszpasterz udawał się do jednostek stacjonujących w Trzebiatowie nad Regą, Maszewie, Nowogardzie, Gryficach, Kołobrzegu, Koszalinie, Gartz, Pasewalku, Reczu, Drawsku, Uckermunde, Trzebiatowie nad Tollenseer w Anklam, Deminie i Darłowie.

Garnizon szczeciński zobowiązany był dostarczyć duszpasterzowi, udającemu się do wymienionych jednostek, odpowiedni powóz i konie. Za posługę duszpasterską otrzymywał od każdej jednostki (również w Szczecinie) 12 talarów, a od jednostki kawalerii 20 talarów. W czterech miejscowościach musiał opłacić kwaterę i kupić to, co było niezbędne do odprawiania mszy św. Jednostki, które opłacały zakwaterowanie i kupowały niezbędne rzeczy do posługi duszpasterskiej płaciły tylko 10 talarów. Od osób cywilnych duszpasterz nie pobierał żadnych opłat, chociaż kilka razy do roku udawał się do miejscowości oddalonych od Szczecina[7].

Finanse i zwierzchnictwo

Pensja pierwszego duchownego wynosiła rocznie 200 talarów. Wypłacano ją z kasy królewskiej z Berlina. Z tego musiał opłacić mieszkanie, które kosztowało 50 talarów oraz opał za około 30 talarów. Nie miał żadnych dodatków ulg przy zakupach (ulg akcyzowych). Drugi duchowny otrzymywał z Rzymu 133 talary rocznie od biskupa z Hildesheim, z czego płacił pierwszemu duchownemu 94 talary za zakwaterowanie, wyżywienie i opał. Wynagrodzenie często przychodziło nieregularnie. Duchowni występowali do władz o udzielenie im ulg przy zakupie towarów. Ostatecznie Dyrekcja Akcyz w Szczecinie odmówiła im udzielenia jakichkolwiek ulg i przywilejów twierdząc, że nigdy takowych nie mieli[8].

Ojciec A. Wogerich w 1798 r. sporządził dokładny wykaz dochodów duchownych katolickich i służby kościelnej. I tak: pierwszy duchowny otrzymywał z kościoła św. Jadwigi w Berlinie 200 talarów (rocznie). Nie miał darmowego mieszkania, darmowego drzewa opałowego, ani też ulg przy zakupie artykułów spożywczych. Jego pomocnik (drugi duchowny) H. Heinevetter miał otrzymywać z królewskiej kasy wynagrodzenie, ale mimo pobytu w Szczecinie przez dwa miesiące, nic jeszcze nie dostał. Organista, stróż i kalikator nie otrzymywali w ogóle pieniędzy. Duchowni nie pobierali zarazem żadnych opłat za swoją posługę, ani nie otrzymywali dziesięciny. Z tacy rocznie zbierano 16 talarów[9]. A. Wogerich żalił się też władzom, że garnizon szczeciński zaprzestał dostarczania powozu i koni w celu udania się do jednostek wojskowych stacjonujących poza Szczecinem. Dowództwo twierdziło, że ma się udawać w podróż dyliżansem. Z Berlina przyszedł nakaz, aby A. Heinevetter’ owi udzielono darmowego zaprzęgu.

Gmina katolicka w Szczecinie należała od 1711 r. do Wikariatu Północnego, nad którym zarząd sprawował biskup w Hildesheim. Nie mógł on jednak w zupełności sprawować swojej zwierzchniej władzy, ponieważ król pruski czuł się zwierzchnikiem nie tylko Kościoła protestanckiego, lecz także Kościoła katolickiego. Nadzór duchowny, na zlecenie biskupa, sprawował klasztor dominikański w Hildesheim. Przeor tego klasztoru, jak wynika ze źródeł, przedstawiał każdorazowo kandydatów ze swojego klasztoru na stanowiska duchownych w Szczecinie, a król „specjalnym” reskryptem aprobował tę kandydaturę. Tak było aż do 1806 roku. Przez cały XVIII w. duchowni protestanccy posiadali liczne przywileje, o które bezskutecznie starali się katoliccy duchowni. Mimo tego Kościół katolicki w Szczecinie, chociaż powoli, ale rozwijał się pod względem ilościowym i organizacyjnym…

Ciąg dalszy za tydzień.

Artur Rasmus

Artykuł jest fragmentem pracy magisterskiej Artura Rasmusa pt. „Historia kościoła św. Jana Chrzciciela w Szczecinie /1890-2010/”. Redakcja portalu sedina.pl przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły oraz dzieląc całość na poszczególne akapity.

Szczecin w 1735 roku zamknięty w murach twierdzy

Przypisy:

[1] AP-S, AKS, V75, s. 57, Odpis reskryptu królewskiego z dnia 4 maja 1726 r.
[2] AP-S, AKS, 1/75, s. 65- 70, Instrukcja dla duchownych katolickiej gminy w Szczecinie z 3 listopada 1740 r.
[3] AP-S, AKS, 1/75, s. 121, 142, 157-175,243,271,419, Nominacja króla na stanowiska duchownych w Szczecinie.
[4] AP-S, AKS, 1/75, s.108-109, 140.
[5] AP-S, AKS, V75, s.109-110, 143.
[6] AP-S, AKS, 1/75, s. 110-111; 205-215.
[7] AP-S, AKS, 1/75, s. 110.
[8] AP-S, AKS, 1/75, s.220-225, Pismo Rejencji do króla z dnia 1 maja 1795 r.
[9] AP-S, 1/75, s. 363-367, Budżet sporządzony przez A. Wogerich’a z dnia 16 marca 1798 r.