Opublikowane przez w Historia, Publicystyka.

Ze względu na dużą ilość katolików wśród żołnierzy garnizonu w 1722 roku powołano pierwszą katolicką gminę wojskowo-cywilną w Szczecinie. Nabożeństwa odprawiano najpierw na Łasztowni, a później w kaplicy na Zamku Książąt Pomorskich.

Artykuł jest trzecią częścią 7-odcinkowego cyklu „Katolicyzm w przedwojennym Szczecinie”. Pierwsze dwie odsłony dostępne są poniżej:

[…] W stacjonujących regimentach garnizonu w Szczecinie było wielu katolików, wśród nich też nieliczni Polacy. W związku z tym domagano się posług religijnych. W 1719 r. król udzielił zezwolenia na odprawianie w pomieszczeniach zamkniętych katolickich nabożeństw, ale tylko raz w ciągu roku. Katolicki zakonnik mógł przyjechać do Szczecina około Wielkiej Nocy i  przebywać w nim tylko od 3 do 4 dni[1]. Nabożeństwa odbywały się na Łasztowni. Tam stacjonował jeden z regimentów. Według relacji komendanta regimentu, kapitana Kichelinga – msze św. odprawiano w pomieszczeniach francuskiej manufaktury[2]. W 1726 r. przed pracownikami Rejencji w Szczecinie został przesłuchiwany mieszkaniec Łasztowni, siodlarz Johann Ernrnerich. Zeznał on, że jeszcze przed 1722 r. zatrzymał się u niego zakonnik Kazimierz Obenkowski, który odprawiał nabożeństwa w domu, gdzie stacjonowały wojska[3]. Z tego więc wynika, że katolickie nabożeństwa odbywały się częściej niż raz do roku, a na ich celebracje nie było stałego miejsca. Taki stan rzeczy nie zadawalał katolickich żołnierzy. 9 kwietnia 1722 król nakazał odstąpić katolikom „osłoniętą” (ukrytą) komnatę (eine verdeckte Kammer) na Zamku w Szczecinie, gdzie miały być odprawiane katolickie nabożeństwa[4]. Datę tę, tj. 9 kwietnia 1722 r., przyjmuje się jako powstanie katolickiej wojskowo-cywilnej gminy w Szczecinie.

Kaplica katolicka na Zamku Książąt Pomorskich

Kaplicę, nazywaną też kościołem katolickim, trzeba było odpowiednio przygotować i urządzić. Jak wynika ze źródeł, wstawiono nowe drzwi, mensę i ołtarz, zbudowano mały chór, a na nim organy oraz dostarczono inne niezbędne rzeczy do odprawiania nabożeństw. Nie wiadomo jednak, kto sfinansował urządzenie kaplicy na zamku. W aktach Rejencji i Kamery Wojenno-Skarbowej nie zachowały się na ten temat żadne materiały[5]. Kaplica znajdowała się w północnym skrzydle zamku, na parterze i obejmowała obecny hol przy wejściu do zamku. Funkcjonowała w miejscu, gdzie mieściła się niegdyś pierwsza sala tzw. refektarza – dawnego oratorium książęcego[6]. Nad nią, na I piętrze znajdowały się apartamenty, w których mieszkał prezydent Rejencji. Nieopodal, na tym samym poziomie ulokowany była kaplica kościelna należąca do protestantów, w którym odprawiali swoje nabożeństwa również członkowie gminy francuskiej (obecnie sala Bogusława X).

plan kaplicy katolickiej na Zamku (skrzydło północne, parter); strzałką oznaczono wejście do świątyni; fragment AP-S, NPPP, nr 4408

Do kaplicy wchodziło się z dziedzińca zamkowego. Pięć kamiennych schodków prowadziło do drzwi pomalowanych na czarno, po czym trafiało się do małego przedsionka. Po obu jego stronach na ścianie przed kaplicą wisiały kropielnice ze święconą wodą. Długość kaplicy wynosiła 60 stóp (20 m), szerokości 45 stóp (15 m). Powierzchnia wynosiła ok. 230 m kw. Za  czasów książęcych znajdowała tutaj się kuchnia. Pomieszczenie kaplicy mogło pomieścić 230 -350 osób. Sufit posiadał sklepienie i po obu jego stronach miało po 9 stóp wysokości, a zwieńczenie wynosiło 15 stóp (5 m). W środku pomieszczenia stały dwie kolumny (filary). Od wschodniej strony kolumny znajdował się ołtarz maryjny. Jeden z filarów stał 10 stóp od głównego ołtarza, drugi nieco dalej. Obie kolumny przesłaniały główny ołtarz, który był bardzo ubogi. Tabernakulum (miejsce przechowywania Najświętszego Sakramentu) zrobiono z drzewa, w stylu przypominającym barok, a z tyłu tabernakulum znajdował się obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Z prawej i lewej strony tabernakulum stały po trzy świeczniki, zrobione z drzewa.

Od strony południowej (kaplicy) wybudowano podium z drewna – była to namiastka chóru. Do środka prowadziły cztery stopnie. Na tym chórze zbudowano organy, małe i niepokaźne,  ale pasujące do otoczenia. Poza organami na chórze zmieścić się mogły tylko cztery osoby. Dla organisty, aby mógł swobodnie siedzieć przy organach, trzeba było wykuć w ścianie niszę. Gdy kalikator dął w miechy cały chór trząsł się i trzeszczał. Okna były małe i zakratowane. Tę małą i mroczną kaplicę nazywano kościołem katolików. Szczecinianie określali ją jako „mroczną pieczarę, wcale nie gorszą od Stajenki Betlejemskiej”[7]. W ten sposób po 200 latach odrodził się w Szczecinie katolicyzm i powstała katolicka świątynia.

Tajemnica sześciu jezuitów

Władze protestanckiego kościoła nie były z tego stanu rzeczy zadowolone. Sprzeciwiały się udzielonym przywilejom ludności katolickiej, ale nie miały odwagi protestować przeciwko rozkazom króla. Jednak ciągle starano się ograniczyć ilość nabożeństw katolickich. Wymuszono na Rejencji zarządzenie, aby klucz od kościoła znajdował się u inspektora zamku. Bez specjalnej zgody władz, nie wolno było mu go wydawać. Jednak do listopada 1724 r. msze św. odbywały się na zamku w każdą niedzielę. Odprawiał je duchowny o nazwisku Luckern. Dość szybko protestanci donieśli władzom, że katolicy nie przestrzegają zarządzeń króla, co do częstotliwości odprawianych nabożeństw. Gdy spytano inspektora zamku, dlaczego w każdą niedzielę wydawał klucz powiedział: „byłem przekonany, że Luckern ma specjalne zezwolenie od króla”[8]. Spowodowało to, że wydawanie klucza było rygorystycznie przestrzegane. Duchowny katolicki mógł w dalszym ciągu przybyć do Szczecina tylko raz do roku na  4 dni.

W lutym 1726 r. Generalny Superintendent kościoła protestanckiego w Szczecinie w imieniu  wszystkich duchownych przesłał do króla informację, jakoby w Szczecinie pojawiło się sześciu polskich jezuitów. Poproszono króla o ponowienie zarządzenia dotyczącego odprawiania katolickich nabożeństw. Król nakazał Rejencji przeprowadzenie śledztwa  w tej sprawie i ustalenie, ilu było jezuitów, z jakiego klasztoru z Polski, czy byli w habitach, czy mieli odpowiednie dokumenty oraz gdzie się zatrzymali i dokąd dalej udali. Nakazał też dopilnować, aby żaden jezuita z Polski nie przybył w przyszłości do Szczecina. Na tę okoliczność przesłuchano w czerwcu 1726 r. siodlarza z Łasztowni, Jana  Emmericha. Okazało się, że od 10 lat zatrzymuje się u niego polski jezuita Kazimierz Obenkowski, który odprawia msze św. dla wojska na Łasztowni. Kiedyś doniesiono o tym władzom. Wtedy katolicy ukryli go w innym mieszkaniu. Od tego czasu zakonnik ten zatrzymał się zawsze u katolickiego kupca, Bornetta. U J. Emerycha przebywał kilka razy zakonnik cysterski z Rackitt, ale imienia zeznający nie pamiętał. Zakonnik ten kupował wino i świece. Habitu nie nosił, tylko brunatne ubranie i blond perukę. Po pewnym czasie pojechał  do Torunia.

W domu wspomnianego Bornetta spotykali się często katolicy, gdzie omawiali swoje sprawy. Chciano przesłuchać też kupca Borneta, ale z powodu choroby przesłuchano jego pomocnika, Marcina Shirteger’a. Potwierdził on, że K. Obenkowski już od 10 lat odprawiał katolickie nabożeństwa. Ostatnio (tj. 6 czerwca 1726 r.) zatrzymał się na Łasztowni też inny zakonnik – dominikanin. Zgłosił się do władz wojskowych. Z powodu małej ilości wiernych nie mógł tu dłużej przebywać i wrócił do Berlina. Ks. Obenkowski odprawił msze św. dla 300 żołnierzy w mieszkaniu Bornetta. Potem udał się do Polski, do miasta Miseritz. Rejencja z tego przesłuchania wysłała do Berlina odpowiednie sprawozdanie, a więc wiadomości o pojawieniu się sześciu jezuitów okazały się nieprawdziwe. Kilka miesięcy później, Emmerich doniósł władzom (26 września) Rejencji, że do Szczecina przybył z klasztoru Rackitshen zakonnik o imieniu Józef. Zakupił wino, ale już na drugi dzień wyjechał[9].

Ciąg dalszy za tydzień.

Artur Rasmus

Artykuł jest fragmentem pracy magisterskiej Artura Rasmusa pt. „Historia kościoła św. Jana Chrzciciela w Szczecinie /1890-2010/”. Redakcja portalu sedina.pl przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły oraz dzieląc całość na poszczególne akapity.

Dziedziniec główny zamku. Skrzydło południowe i zachodnie w okresie pruskim. Obraz L. Mosta z 1829 r. (ilustracja pochodzi z książki pod redakcją J. Kochanowskiej „Zamek książęcy w Szczecinie”)

Przypisy:

[1] AP-S, AKS, 1/75, s. 22, 53.
[2] AP-S, AKS, 1/75, s. 25, Pismo komendanta regimentu do gen. von Borcke z dnia 9 kwietnia 1772 r. Wyjaśnić należy, że francuscy emigranci Hugenoci, osiedlili się. w Szczecinie w 1721 r. W 1722 r . osiedliło się. już 70 rodzin.
[3] AP-S, AKS, 1/75, s. 37, Protokół z przesłuchania siodlarza Johanna Emrnericha z dnia 17 czerwca 1726 r.
[4] AP-S, AKS, 1/75, s. 11,25,54.
[5] AP-S, AKS, 1/75, s. 140-141.
[6] K. Kroman, Dzieje architektury zamku [w:] red. J. Kochanowska, Zamek Książęcy w Szczecinie, Szczecin 1992, s. 94.
[7] P. Steinmann, Festschrift, s. 10-13.
[8] AP-S, AKS, 1/75, s. 11-14, Pismo Rejencji do gen. v. Borcke i jego odpowiedź z 21 listopada 1724 r.
[9] AP-S, AKS, V75, s. 29-52.