Opublikowane przez w Historia, Szczecinianie.

Postać Carla Loewego nieodzownie kojarzona jest z przedwojennym Szczecinem. Niemiecki kompozytor działał przy luterańskim wówczas kościele św. Jakuba (Jakobikirche). Poniżej prezentujemy komentarz do ostatnich wydarzeń ks. Sławomira Sikory – proboszcza parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Szczecinie…

„Głośno w ostatnim czasie o odkryciu w Katedrze św. Jakuba. Serce Carla Loewego znalezione. To dobrze. Bardzo dobrze. Wieść rozchodzi się w ekspresowym tempie. Serce jak serce, ale ważniejsze dla mnie jest to, że znów możemy sobie zadać pytanie, kim Carl Loewe w ogóle był. Niektóre media podają sensacyjną informację nie mówiąc nic o samym właścicielu serca. Zakładają, że wszyscy to wiedzą? Inne podają, że był Niemcem, organistą, kompozytorem, związany z Katedrą św. Jakuba w Szczecinie. Gdzieś jednak między tym co oczywiste, a tym co ważne prawie wszystkim umyka jego wyznanie. Carl Loewe był wybitnym ewangelikiem związanym ze swoim Kościołem i ze swoim Szczecinem. W swojej konfesyjnej tradycji czerpał inspiracje, kształcił się między innymi w szkołach ewangelickich i tworzył dla swojego Kościoła.

W Szczecinie funkcjonowało wtedy dziewięć parafii ewangelickich (dla zorientowanych 6 unijnych, 2 reformowane i 1 luterańska) i dwie katolickie. W obecnej Katedrze św. Jakuba odbywały się nabożeństwa ewangelickie, a Loewe był organistą, a przez pewien czas również kantorem kościoła św. Jakuba. Na samym początku pobytu w Szczecinie Carl głosił nawet kazania, ale doszedł do przekonania, że powinien zajmować się w kościele muzyką. Organista i kantor w tamtych czasach odpowiedzialny był nie tylko za grę liturgiczną, ale również kierownictwo muzyczne wszystkich niedzielnych i świątecznych nabożeństw. Loewe również śpiewał arie i psalmy, współpracował ze swoją żoną, córką i jej narzeczonym.

Muzyka kościelna w Szczecinie nie była wcześniej na wysokim poziomie. Carl Loewe zaczął organizować biletowane koncerty w kościele św. Jakuba od 1827 roku pod nazwą „Jacobi Orgel Musik”. W repertuarze koncertów nie brakowało utworów innego znanego ewangelickiego kompozytora Jana Sebastiana Bacha. W czasie niektórych koncertów zbierano pieniądze przeznaczone na ubogich mieszkańców miasta.

Loewe był również nauczycielem śpiewu w Gimnazjum Mariackim oraz Seminarium Nauczycielskim. Jako miejski dyrektor muzyczny kierował lekcjami w szkołach parafialnych. Z nauczycielami śpiewu stworzył stowarzyszenie śpiewacze, dzięki czemu od 1824 roku wszyscy nauczyciele posługiwali się wyłącznie metodą nauczania śpiewu autorstwa Carla Lewego. Dzięki temu znacznie wzrósł poziom nauczania oraz wykształcenia muzycznego w Szczecinie.

Oprócz działalności kościelnej prowadził bardzo rozbudowaną świecką działalność twórczą. Wszystkich zainteresowanych postacią artysty odsyłam do wydanej w 2007 roku w Szczecinie biografii „Carl Loewe” autorstwa nieżyjącego już niestety śp. Mikołaja Szczęsnego.

Na koniec przypomnę, że do roku 1945 przed kościołem św. Jakuba stał pomnik Carla Loewego. Zapewne po ostatnim znalezieniu serca kompozytora zrodzą się pytania, o możliwość przywrócenia pomnika. Sprawa oczywiście nie jest prosta. Na historycznym cokole jest pomnik Marii Matki Jezusa. Czy Szczecin jest gotowy na to, aby przed Katedrę wrócił ewangelicki, niemiecki wspaniały kompozytor, muzyk, organista? Czas pokaże. Myślę, że jest to kwestia tego, na ile jesteśmy już dojrzali, aby z odpowiedzialnością, otwartością i samoświadomością przyjąć historię przedwojennego Szczecina. Dla mnie osobiście od pomnika ważniejsza jest pamięć o dziele człowieka. Mam nadzieję, że kolejni szczecińscy artyści sięgną po repertuar „Schuberta północnych Niemiec”.

Miałem sen, w którym w szczecińskich szkołach uczono dzieci i młodzież o Carlu Loewe i o Dietrichu Bonhoefferze, że możemy być z nich dumni, ponieważ byli wspaniałymi ludźmi i mieli odwagę zmieniać świat na lepsze. Możemy być z nich dumni, bo są nasi szczecińscy, choć Niemcy i ewangelicy. Miałem sen…”

ks. Sławomir Janusz Sikora – proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Szczecinie

Artykuł ukaże się w najnowszym numerze ekumenicznej gazety „Prosto z mostu. Młodzi. Ekumenizm. Bóg„.