Opublikowane przez w Ciekawostki, Historia.

Dobiega końca renowacja auta marki Stoewer, wyprodukowanego w 1939 roku w Stettinie. Na świecie pozostało kilka egzemplarzy. W Polsce to jedyny taki model na chodzie.

Kilka miesięcy szukałem w internecie, ile takich samochodów jest na świecie. Znalazłem trzy egzemplarze: Stoewera Gryfa Juniora w muzeum w Rosji, jeden egzemplarz w prywatnych rękach w Niemczech oraz niekompletny w Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie – mówi Paweł Adamczak, właściciel zabytkowego samochodu.

Nad jego renowacją pracujemy od dwóch lat. Obiecałem narzeczonej syna, że we wrześniu pojadą nim do ślubu. Okazało się, że nie zmieściła się z sukienką, a my wciąż go ulepszamy. Zajmie to nam jeszcze maksymalnie dwa tygodnie.

Ludzie bili nam brawo

Samochód, kompletnie zdezelowany, do pasjonatów trafił w częściach ze Słowacji. Przyjechał na pace busa, złożony w kartonach i skrzyniach.

Odkupili go od innego mężczyzny, który z niewiadomych przyczyn zrezygnował z renowacji. Adamczakowie postanowili, że przywrócą samochodowi dawny blask. Szukali oryginalnych części, nie udało się znaleźć wszystkiego.

Zrobiona jest tylnia szyba. Zamontowaliśmy nową tapicerkę, dokładnie taką, jaka była oryginalnie. Poprzednia była doszczętnie zniszczona – mówią właściciele.

Z przodu felgi są oryginalne, z tyłu jeszcze nie. Negocjujemy z człowiekiem, który posiada części od tego modelu i może uda się zdobyć brakujące elementy. Cieszy nas, że mamy kryształowe oryginalne lusterko przednie.

Najważniejsze, że 1,5-litrowy silnik działa doskonale. Spala 10-15 litrów. Auto na ulicach budzi sensację. – Gdy wyjechaliśmy na starówkę kamieńską, ludzie na chodnikach zatrzymywali się i bili nam brawo – mówi syn pana Piotra, Marek.

Auto zrobiło prawdziwą furorę. Interesują się nim już ogólnopolskie media. Napisał nawet Manfred Bauer, właściciel Muzeum Stoewera w Bad Michelbach. Poprosił o podanie danych samochodu, bo prowadzi ewidencję tych pojazdów. Gryfów jest kilka, ale w większości kabriolety. Dlatego nasz jest taki szczególny.

Będą kolejne

U pasjonatów na renowację czekają już kolejne auta. Są dwa zabytkowe mercedesy z lat 50., na chodzie, w stu procentach oryginalne. Sprowadzone zostały z Włoch i Niemiec. Jest też ferrari testarosa z 1981 roku. W przyszłym roku zobaczymy go na ulicach.

Przeszedł już test na lotnisku w Śniatowie. Normalnie reaguje, trzyma się drogi. Pracujemy też nad renowacją oldsmobila toronado z 1970 roku. Myślimy nad sprowadzeniem kolejnych zabytkowych pojazdów. Z ogromną przyjemnością dajemy im drugie życie – podsumowuje Piotr Adamczak.

Potrzeba niesamowitej precyzji
dr Andrzej Wojciech Feliński z Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie

Na świecie, bo nie można w przypadku tego samochodu mówić wyłącznie o Europie, jest maksymalnie 20 stoewerów. Wiemy, że zdarzają się też egzemplarze za oceanem – w Australii. Każdy z nich ma ogromną wartość muzealną i kolekcjonerską.

Jeden rzeczywiście znajduje się w naszych zbiorach i czeka na swoją renowację. Znalezienie części jest możliwe, ale nie wszystkich. Wiele elementów wymaga dorobienia. Jest tu praca dla bardzo dobrego stolarza. Konstrukcja jest drewniana, łączona z metalem. Potrzeba niesamowitej precyzji, by coś takiego odtworzyć.

Stoewer – przedsiębiorstwo działało w Szczecinie Niebuszewie w latach 1858-1945. Produkowało rowery, maszyny do szycia i pisania. Następnie powstał zakład produkcji aut – trzeci tego typu w Europie. Fabryka została zniszczona w 1945 roku. Po wojnie znajdowała się na jej miejscu Fabryka Mechanizmów Samochodowych Polmo.

Autorem powyższego tekstu jest Andrzej Kus. Materiał pierwotnie ukazał się na witrynie www.gs24.pl. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl dziękuje autorowi za zgodę na przedruk artykułu na naszych łamach.


Ludzie bili nam brawo

Samochód, kompletnie zdezelowany, do pasjonatów trafił w częściach ze Słowacji. Przyjechał na pace busa, złożony w kartonach i skrzyniach.

Odkupili go od innego mężczyzny, który z niewiadomych przyczyn zrezygnował z renowacji. Adamczakowie postanowili, że przywrócą samochodowi dawny blask. Szukali oryginalnych części, nie udało się znaleźć wszystkiego.

– Zrobiona jest tylnia szyba. Zamontowaliśmy nową tapicerkę, dokładnie taką, jaka była oryginalnie. Poprzednia była doszczętnie zniszczona – mówią właściciele.

– Z przodu felgi są oryginalne, z tyłu jeszcze nie. Negocjujemy z człowiekiem, który posiada części od tego modelu i może uda się zdobyć brakujące elementy. Cieszy nas, że mamy kryształowe oryginalne lusterko przednie.

Najważniejsze, że 1,5-litrowy silnik działa doskonale. Spala 10-15 litrów. Auto na ulicach budzi sensację. – Gdy wyjechaliśmy na starówkę kamieńską, ludzie na chodnikach zatrzymywali się i bili nam brawo – mówi syn pana Piotra, Marek.

– Auto zrobiło prawdziwą furorę. Interesują się nim już ogólnopolskie media. Napisał nawet Manfred Bauer, właściciel Muzeum Stoewera w Bad Michelbach. Poprosił o podanie danych samochodu, bo prowadzi ewidencję tych pojazdów. Gryfów jest kilka, ale w większości kabriolety. Dlatego nasz jest taki szczególny.

Będą kolejne

U pasjonatów na renowację czekają już kolejne auta. Są dwa zabytkowe mercedesy z lat 50., na chodzie, w stu procentach oryginalne. Sprowadzone zostały z Włoch i Niemiec. Jest też ferrari testarosa z 1981 roku. W przyszłym roku zobaczymy go na ulicach.

– Przeszedł już test na lotnisku w Śniatowie. Normalnie reaguje, trzyma się drogi. Pracujemy też nad renowacją oldsmobila toronado z 1970 roku. Myślimy nad sprowadzeniem kolejnych zabytkowych pojazdów. Z ogromną przyjemnością dajemy im drugie życie – podsumowuje Piotr Adamczak.

Potrzeba niesamowitej precyzji

dr Andrzej Wojciech Feliński z Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie

– Na świecie, bo nie można w przypadku tego samochodu mówić wyłącznie o Europie, jest maksymalnie 20 stoewerów. Wiemy, że zdarzają się też egzemplarze za oceanem – w Australii. Każdy z nich ma ogromną wartość muzealną i kolekcjonerską.

Jeden rzeczywiście znajduje się w naszych zbiorach i czeka na swoją renowację. Znalezienie części jest możliwe, ale nie wszystkich. Wiele elementów wymaga dorobienia. Jest tu praca dla bardzo dobrego stolarza. Konstrukcja jest drewniana, łączona z metalem. Potrzeba niesamowitej precyzji, by coś takiego odtworzyć.