Opublikowane przez w Historia, Kultura i Sztuka, Szczecinianie.

Zsyłka w głąb ZSRR nie ominęła pierwowzorów postaci z serialu „Czterej pancerni i pies”. Poprzez obóz w Sielcach wspomniani bohaterowie dołączyli do I Brygady Pancernej im. Obrońców Westerplatte. Taką drogę przeszła m.in. telegrafistka, Lidia Mokrzycka (filmowa Lidka), zanim trafiła po wojnie do Szczecina…

Pierwsza część niniejszego artykułu dostępna jest pod tym adresem.

Przemilczana „wywózka” na Syberię

W powieści i filmie „Czterej pancerni i pies” nie ma ani słowa o tym, że nasi bohaterowie w 1940 roku zostali wywiezieni na Syberię, do Kazachstanu, czy Przymorskiego Kraju. Ten fakt autor, Janusz Przymanowski, celowo pomija. Nie miał innego wyjścia. Zgodnie bowiem z zapisem cenzury, a były to lata sześćdziesiąte, żadnych wywózek Polaków zamieszkujących tereny wschodnie RP na Syberię nie było. Powszechnie we wszelkich publikacjach (ale również w życiorysach) używało się sformułowania – „w czasie wojny znalazł/a/ się albo przebywała/a/ na terenie Związku Radzieckiego”. Wszyscy oczywiście wiedzieli o co chodzi i, żeby nie drażnić Wielkiego Brata, akceptowali taką „umowę”.

Wśród tysięcy Polaków na terenach Związku Radzieckiego „znaleźli się” wraz z rodzinami również Stanisław Rzeszutek, pierwowzór Janka, i Lidia Mokrzycka, filmowa Lidka. Lidia Mokrzycka pochodziła ze Śląska Cieszyńskiego. Wybuch wojny zastał ją we Lwowie, skąd z całą rodziną wywieziono ją na Syberię za Omsk. Stamtąd do Uzbekistanu. W 1943 roku dotarła do niej wiadomość o formującej się I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Kiedy ogłoszono częściową mobilizację kobiet, natychmiast zgłosiła się w „Wojenkomacie”. Miała wtedy 19 lat.

Pobyt w obozie w Sielcach nad Oką

Z setką podobnych jej polskich dziewcząt przyjechała do obozu w Sielcach nad Oką we wrześniu 1943 roku. Na pierwszej zbiórce stanęły jeszcze w cywilnych ubraniach. Śmiesznie to musiało wyglądać. Oto setka dziewcząt ubranych w waciaki, płaszcze, kurtki, czapki, chustki, buty z cholewami i pantofelki – pręży się na baczność przed porucznikiem w mundurze polowym polskiej armii, który niezbyt przyjaznym wzrokiem patrzył na to „wojsko”. Bez większych też wstępów przeszedł się przed frontem i wskazując palcem rzucał krótko „Wy przejdziecie na lewą stronę, wy na prawą, na lewą, na prawą …” Komenda „na lewą”, padała z ust porucznika najczęściej. Kiedy zatrzymał się przy Lidce Mokrzyckiej ubranej w stary zielony płaszcz z białym futrzanym kołnierzem – po chwili namysłu wypluł z siebie: „na prawo”. Cały czas nie wiadomo było, która strona lepsza – „lewa” czy „prawa”.

Wreszcie porucznik zawyrokował: „Wy z lewej do batalionu kobiecego, prawa strona na kurs radiotelegrafistek”. W grupie „po prawej” było tylko dwadzieścia dziewcząt. Pani Lidia nigdy nie dowiedziała się, czym kierował się ów porucznik, dokonując akurat takiego wyboru przyszłych radiotelegrafistek I Brygady Pancernej. Jak twierdzili naoczni świadkowie, wybierał najładniejsze dziewczęta, a to można już uznać za jakieś kryterium. Potem wszystkie panie czekała polowa łaźnia i fryzjer, który okazał, się bezlitosny dla ich długich włosów.

„Dostałyśmy – wspominała pani Lidia – buty z cholewami, białe jedwabne pończochy, drelichowe spódnice i bluzy, do tego oczywiście pas i furażerka z blaszanym orzełkiem. W tym samym dniu poszłyśmy na wieczorny apel. Nigdy tego nie zapomnę. Piękna księżycowa noc, ognisko, wkoło pełno polskich mundurów. Ogarnęło mnie jakieś dziwne uczucie. W pewnym momencie, kiedy żołnierze zaśpiewali „…nie rzucim ziemi skąd nasz ród…”, podniósł się głośny płacz. Śpiewałyśmy razem z nimi, ale nie mogłyśmy pohamować się od płaczu”.

Pluton łączności kompanii sztabowej I Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Druga od prawej: kpr. Lidia Mokrzycka

Kobieta na froncie

Po odbyciu trzymiesięcznego kursu radiotelegrafistek w miejscowości Biełocmut nad Oką, Lidka Mokrzycka otrzymała przydział do centrali telefonicznej kompanii sztabowej I Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. W pierwszych dniach stycznia 1944 roku już w ramach I Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, I Brygada Pancerna została przegrupowana na Smoleńszczyznę w rejon Łaptiewa, gdzie znajdowała się po walkach pod Lenino I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Dalsza droga naszej bohaterki do kraju prowadziła szlakiem I Brygady Pancernej i innych jednostek polskich – przez Sumy, Kiwerce, Żyromierz, Równe, Łuck. Lublin, aż do linii Wisły, gdzie w końcu lipca 1944 roku nastąpiła koncentracja I Armii Wojska Polskiego.

Lidka Mokrzycka przez ten cały czas wraz z dwiema koleżankami – Ireną Szymańską i Hanką Michalikówną, obsługiwała centralę telefoniczną I Brygady Pancernej. Ich zadaniem było utrzymywanie stałej łączności przewodowej, bez względu na porę dnia i miejsce postoju jednostki. W trójkę musiały zapewnić łączność sztabu z pododdziałami, nawet podczas transportu kolejowego. Wykonywały trudną i odpowiedzialną pracę i to bez taryfy ulgowej, której nota bene oczekiwać nie mogły.

W sprawach służbowych nikt nie zwracał uwagi na piękne oczy telefonistek. Co innego poza służbą. Na brak powodzenia narzekać nie mogły. Lidka Mokrzycka miała wielu wielbicieli, ale wszyscy byli bez tzw. szans. Dla nikogo w Brygadzie bowiem nie było tajemnicą, że od dawna, od pierwszego dnia, w którym ubrana w zielony płaszcz z białym futrzanym kołnierzem przybyła do sieleckiego obozu, kochała się w chorążym Michale Gaju… A ciąg dalszy ich perypetii już za tydzień…

Artykuł „Śladami załogi czołgu Rudy” (2003) jest fragmentem nieopublikowanej książki Andrzeja Androchowicza „Poza kadrem”. Redakcja Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl przeredagowała powyższy tekst, m.in. wstawiając śródtytuły i dzieląc całość na poszczególne akapity.