Opublikowane przez w Fotografie.

Odcinek siódmy.

Park Kasprowicza. Data nieznana. W okresie śnieżnym miejsce, w którym uprawiano sporty zimowe. Sprzęt był różny – narty, sanki, linoleum z poręczy, buty, a na Rusałce – łyżwy. Sporo narodu tam się schodziło i tłok był niemiłosierny. Ja pamiętam już czasy późniejsze, niż na zdjęciu, czyli od drugiej połowy lat siedemdziesiątych, ale jak widać wcześniej teren ten był również mocno okupowany przez miłośników białego szaleństwa. I to wszystko działało bez jakiegokolwiek wyciągu, choćby najprostszego orczyka. Wierzyć się nie chce! Moim zdaniem „górka” lepsza niż Szczecińska Gubałówka.

Ulica Staromłyńska – Muzeum Narodowe. Data nieznana.

Wały Chrobrego. Data nieznana.

Wały Chrobrego. Data nieznana.

Ulica Włodkowica. Data nieznana. Prawdopodobnie zima. Moi dziadkowie zamieszkiwali sobie na Włodkowica pod nr 12. Sprowadzili się do Szczecina ok. 1948 i wygląda na to, że od razu na ul. Włodkowica, ale głowy nie dam. Babcia opowiadała, że w piwnicy była jeszcze np. porcelanowa zastawa stołowa zostawiona przez poprzednich lokatorów. Dziadkowie – oprócz piwnicy, w której trzymali węgiel, ziemniaki i kapustę – byli w posiadaniu czegoś, co nazywali „bunkrem”. Pomieszczenie miało drzwi pancerne (takie z kółkiem), a jego wielkość oceniam na 30–40 m kw. Wyglądałoby to jak schron, ale kojarzę, że (chyba) były tam okna. Jeżeli tak, to dyskwalifikują one pomieszczenie jako schron. Pamiętam, że jakoś w połowie lat siedemdziesiątych babcia poprosiła mojego ojca, żeby zrobił tam porządek, bo powstała spora rupieciarnia. Podczas sprzątania natknęliśmy się na mnóstwo poniemieckich zdjęć. Nie pamiętam, czy widoczny był na nich Szczecin, ale pewnie w części był. Znalazłem również coś, czego już nigdy więcej nie widziałem, a mianowicie arkusze A4 z wyrysowanymi i podpisanymi gotykiem po niemiecku prostokątami, w które wklejone były na takich przezroczystych paskach znaczki pocztowe, słowem taki sprytny klaser. Niestety, znaczki odkleiłem i wsadziłem do zwykłego klasera (chyba jeszcze gdzieś są), a owe karty – do pieca. Ten sam los spotkał zdjęcia.

Ulica Włodkowica. Data nieznana.

Maciej Zwarycz