Opublikowane przez w Pamiętniki, Wspomnienia, Reportaże.

1 września 1952 r. Tego dnia byłem w I klasie szkoły podstawowej. Szkoła nosiła nr 15 i mieściła się między ul. Bolesława Śmiałego a Ściegiennego. Było nas około 25 szczęśliwców. Ławki w klasie, która mieściła się na parterze, stały w trzech szeregach. Przywitała nas i rodziców nauczycielka, pani Pikusiowa. Była też niespodzianka – każdy z nas otrzymał obsadkę drewnianą ze stalówką oraz ołówek z małą gumką. I tak zaczęła się moja edukacja. Pierwsze koślawe litery pisane ołówkiem i nauka pisania atramentem (nik nie znał długopisów).

Przez pierwsze cztery lata nauki kilka razy zmieniałem szkoły – nr 2, ponownie 15, ale w innym miejscu, by wreszcie już na stałe zostać w SP nr 8 przy al. Piastów. Pamiętam nauczycieli z tego okresu. Pan Psiorz od matematyki i fizyki, Ślusarczyk od języka polskiego, Borowy od muzyki, Hoffman od wychowania fizycznego, który to później wykładał w Wyższej Szkole Morskiej. Mojego ulubionego przedmiotu – historii – uczyła pani Sholaster, a potrafiła tak poprowadzić lekcję, że słuchało się z zapartym tchem.

Pamiętam grupowe wyjścia do teatru. Teatr lalek „Bajka” mieścił się przy pl. Orła Białego – tam, gdzie później był ORS, a obecnie chyba bank. „Pleciuga”, następczyni „Bajki”, była tam, gdzie Mała Scena Rozrywki, a teraz restauracja, tj. przy pl. Szarych Szeregów. Grupowe wyjścia do szczecińskiej filharmonii i sentyment oraz zamiłowanie do muzyki poważnej pozostał. Wyjścia do kina na poranki dla młodzieży i inne filmy były płatne po 1,35 od osoby. Za tę kwotę obejrzałem filmy Podhale w ogniu i Krzyżaków. Rodzice musieli zapłacić już 4,50 za bilet. Kino „Colosseum” było duże, siedziało się na drewnianych fotelikach, środkiem było przejście, a na samym tyle sali kinowej znajdowały się loże. Później na zapleczu kina, które przylegało do zakładów „Dana”, mieściło się kino letnie, na świeżym powietrzu. Tych kin było więcej, ale myślę że jest to temat, który warto rozwinąć osobno.

Wycieczki w plener cieszyły się zawsze dużą frekwencją. Muzeum na Wałach Chrobrego, Starówka, Las Arkoński, Głębokie i wiele innych.

Zbiórka makulatury była największą akcją. Co tam nie trafiało! Dzisiaj byłyby to niemal białe kruki.

Kto pamięta jak się grało w stalówki? Czym jest redisówka? A kiedy długopis „raczkował”, powstał pierwszy punkt napełniania pustych wkładów przy al. Wojska Polskiego, naprzeciw hotelu „Gryf”.

W szkole panowały w tym okresie twarde zasady. Raz w tygodniu szkoła zbierała się na apel. Przygotowywała go zawsze jedna z starszych klas. Była mowa o tym, co zrobimy, aby się lepiej uczyć oraz zawsze ktoś deklamował wiersz, śpiewał oraz czytał serwis z kraju i ze świata. Pamiętam, że raz to ja miałem go przeczytać. Misternie przygotowany serwis ulotnił się wraz z kartką. Szybko z gazety wyrwany został inny i nie zastanawiając się co w nim jest przeczytałem… Szkoła pękała ze śmiechu, bo był tam fragment o cielaku, który miał dwie głowy, urodzeniu się czworaczków oraz o jakimś koniu, który rozpędził weselników. Za ten wybryk miałem zgłosić się z rodzicem do szkoły, była to najgorsza kara i każdy z uczniów starał się tego uniknąć.

Pewnego razu na pracach ręcznych wykonywaliśmy ze sklejki i papieru model szybowca „Jaskółka”. Zawody odbywały się na lotnisku w Dąbiu. Brat miał model perfekcyjnie wykonany, ale to mój wygrał zawody. Szkoła też wygrała rywalizacje z innymi.

irs6

c.d.n.