Opublikowane przez w Publicystyka.

W ramach dyskusji nad pomysłem nazwania jednego ze śródmiejskich kwartałów „Starówką Jagiellonów” warto postawić kilka pytań. Pytanie pierwsze: po co? Dlaczego mamy do przestrzeni miejskiej i świadomości mieszkańców wprowadzać nową nazwę, do tego tak oderwaną od kontekstu miejsca i czasu jak Jagiellonowie? Władze Szczecińskiego Centrum Renowacyjnego tłumaczą to zabiegiem marketingowym, ale czy tego typu marketing jest w stanie kogoś przekonać? Pytanie drugie: kogo i do czego ma przekonać tego typu nazwa? Inwestorów? Mieszkańców?

Jeśli ktoś uzna, że remont Śródmieścia to dobry interes niewątpliwie zainwestuje swoje pieniądze niezależnie od tego czy kamienica będzie nosiła dumne imię Anny Jagiellonki czy żadnego imienia mieć nie będzie. Nie ma też sensu przekonywać mieszkańców do protezowanego nazewnictwa, ponieważ język miasta określa już znakomicie wspomnianą przestrzeń.

Obecne dokonania SCR można nazwać imieniem katastrofy, dowolnej katastrofy. Przy tym tempie renowacji kolejne królowe będą patronowały już hałdom gruzów lub pustym placom, a przecież mówimy jedynie o niewielkim fragmencie Śródmieścia, którego remont bez specjalnych efektów trwa kilkanaście lat.

Jeśli już coś musi nosić nazwę, to może warto odwołać się do świadomości społecznej. Młodzi ludzie, jeśli już udają się w te okolice mówią, że idą „na deptak”, albo „na Bogusława”. Zapewnie tak to w języku szczecinian pozostanie, niezależnie od idiotycznych koncepcji marketingowych. To społeczeństwo same buduje swoją tożsamość sługując się własnymi określeniami. Tak też powstała nazwa, o której wspominał Paweł Knap „Nowe Stare Miasto” Nazwa przewrotna i zabawna, z roku na rok coraz bardziej ugruntowana w świadomości mieszkańców. Chociaż i tu można by zapytać: co to za Stare Miasto z parkingiem na środku (to także ewenement w tej części globu)? Co prawda można by ten parking nazwać imieniem pierwszych Piastów albo kogoś z błogosławionych, ale nie zmienia to nic poza biurokracją. Sprawa pokazuje także pewien szczeciński problem: tutaj remont kamienicy nie może być zwykłym remontem, to musi być epokowe wydarzenie, któremu muszą patronować całe dynastie i wszyscy święci.

Jak rozumiem wspomniany marketing jest jedynym uzasadnieniem sięgnięcia po Jagiellonów. Abstrahując od absurdalności pomysłu, trzeba powiedzieć, że stan, w jakim znajdują się obecnie kamienice w tej okolicy, jedynie będzie uwłaczał pamięci swoich patronów. Co stałoby się gdyby Anna Jagiellonka postanowiłaby pospacerować po ul. Śląskiej nocą? Książę Bogusław patronujący najgorszemu deptakowi w Europie? Jagiellonowie patronujący hektarom slumsów? Wszystko to jest drwiną, nędzną protezą przykrywającą szczecińskie kompleksy.

Sprawa nazewnictwa kwartału jest biciem piany. Potrzeba poważnej dyskusji o tym w jaki sposób dokonać sprawnej renowacji Śródmieścia, jak rozwiązać problemy społeczne dzielnicy, jak zmienić obraz Szczecina – miasta brudnego, nieciekawego, prowincjonalnego z ogromnym, nigdy niewykorzystanym potencjałem. Obecne szczecińskie Śródmieście tylko w niewielkim stopniu pełni swoje funkcje. Markowe sklepy raczej przenoszą się do galerii handlowych, firmy swoich siedzib poszukują poza tym obszarem, a rodząca się klasa średnia woli mieszkać z daleka od centrum. Szczecińskie Śródmieście nie pełni także funkcji rozrywkowej. Ubywanie mieszkańców, zniechęconych głównie poziomem estetyki i bezpieczeństwa okolicy owocuje pustkami w nielicznych lokalach i brakiem życia nocnego. To nie jest miejsce, w którym dobrze jest mieszkać, pracować lub się bawić.

Rozpoczynanie prac i dyskusji od „jagiellońskiego show” świadczy o tym, że obecne kierownictwo SCR prawdopodobnie nie posiada pomysłu na przeprowadzenie sprawnego remontu chylących się ku upadkowi kamienic. A przecież szczecinianie będą czuli się znacznie bardziej „u siebie”, gdy będą mogli przebywać w zadbanej, tętniącej życiem i bezpiecznej okolicy, bez sięgania do górnolotnych nazw.

Radosław Ptaszyński

Autor jest politologiem, socjologiem, historykiem, adiunktem w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego.