Opublikowane przez w Architektura i Urbanistyka.

Ruiny z początku XX wieku mogą zamienić się w atrakcyjny zabytek architektury obronnej. Wszystko zależy od pieniędzy. To jedno z najmniej znanych miejsc w szczecińskiej nekropolii, dziewiętnastowieczny fort znajduje się niedaleko drugiej bramy. Trudno go znaleźć, a jeszcze trudniej dotrzeć do niego przez zarośla. Chyba, że znajdziemy ścieżkę. W skarpie kryją się ceglane konstrukcje, uwagę zwracają łuki, w których być może były magazyny amunicyjne. Na murach widać wyraźne napisy w języku polskim. Po wojnie plac ćwiczeń miało tutaj ludowe Wojsko Polskie.

– Fortyfikacje zostały zinwentaryzowane – mówi Maria Michalak, kierownik Cmentarza Centralnego. – Mamy plany zorganizowania w tym miejscu kolumbarium (to typ zbiorowego grobowca w formie budowli lub sali z niszami na urny z prochami zmarłych), zgodę na adaptacje fortu do nowej roli wydał miejski konserwator zabytków, czekamy na decyzję wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Plan jest ambitny, ale póki co brakuje pieniędzy na jego realizację. Samo opracowanie projektu wyniesie około 70 tysięcy złotych.

– Z tej racji musimy odłożyć plany na później – mówi pani Maria. – Są naglące potrzeby.

Najpierw zajmiemy się naprawą dróg na cmentarzu. Jednak zależy nam, żeby udostępnić fort nie tylko jako miejsce pochówku, ale też jako zabytek. Odpowiednio zagospodarowany i oświetlony zyska na wartości i będzie atrakcją dla turystów.

Według fachowców, podobnych obiektów znajdowało się w Europie zaledwie trzy. – Według mojej wiedzy w rejonie drugiej bramy cmentarnej znajduje się pozostałość po forcie ćwiczebnym – mówi Paweł Dżugan, znawca szczecińskich fortyfikacji. – To tzw. ćwiczebna luneta (polowe dzieło fortyfikacyjne budowane z wałów ziemnych osłoniętych fosą), która służyła do szkolenia w zdobywaniu podobnych obiektów.

Marek Jaszczyński, Głos Szczeciński, 25 VII 2010 r.