Opublikowane przez w Architektura i Urbanistyka.

– Nowe Miasto to jeden z podstawowych obszarów śródmiejskich. Wymaga aktywizacji oraz poprawy jakości przestrzeni – mówi Dariusz Wołoszczuk z Urzędu Miasta. – Opracowane przez studentów ZUT koncepcje zagospodarowania osiedla są zbieżne z przyjętą przez miasto wizją rozwoju. Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego przewiduje likwidację terenów powojskowych i kontynuację zwartej zabudowy.

Szczegółowe ustalenia dotyczące przebudowy Nowego Miasta zawarte są w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, opracowywanych zgodnie ze studium. Plany te powstały dla fragmentów osiedla, w części osiedla takie plany są dopiero uchwalane.

– Dla terenów zamkniętych nie wykonuje się planów miejscowych – dodaje Wołoszczuk. – W rejonie Nowego Miasta znajdują się tereny będące własnością Ministerstwa Obrony Narodowej oraz Wojskowej Agencji Mieszkaniowej, a także tereny należące do PKP. Istotnym problemem w zagospodarowaniu Nowego Miasta jest fakt, że tylko około 30 procent terenu osiedla należy do gminy.

Dworzec przyczyną zmian

Obecnie trwają prace nad rozwiązaniem kluczowego dla Nowego Miasta problemu, jaki stanowi konieczność zmian w układzie komunikacyjnym.

– Ten układ zmieni się po powstaniu jednego z węzłów obwodnicy śródmiejskiej, tak zwanego węzła „Zapadła”, w rejonie ulicy o tej samej nazwie – mówi Dariusz Wołoszczuk. – Zmiany przyniesie także budowa nowego dworca kolejowego i związana z tym funkcja komunikacyjna ulic Narutowicza, Czarnieckiego i Kolumba.

Budowa nowego dworca wymusi zmianę trasy tramwaju, który dziś jedzie al. 3 Maja, skręca w Narutowicza i później w Potulicką. Po przebudowie pojedzie prosto, wjedzie w ulicę Czarnieckiego i nią dotrze do Potulickiej. Część trasy pokona na nowo wzniesionej estakadzie.

Stary dworzec nie zostanie zburzony, a zamieniony na zaplecze gastronomiczno-usługowe. Nowy dworzec powstanie na wysokich palach nad terenem między ulicami Kolumba i Czarnieckiego, w rejonie obecnej lokomotywowni. Ma być supernowoczesnym obiektem, porównywalnym do dworca kolejowego w Berlinie.

W plany rewitalizacji okolic dworca wpisuje się także przebudowa ulicy Kolumba. Przeniesienie ulicy w miejsce torów ma kluczowe znaczenie dla planowanej rewitalizacji tego rejonu. Miasto chce stworzyć na terenach między Odrą a torami kolejowymi nowoczesną dzielnicę, jednak zdaniem magistratu – wszystko zależy od planów PKP. Budowa nowoczesnego centrum komunikacyjnego spowoduje bowiem zmianę i rozwój funkcji na przyległych terenach.

– Miasto chce przejąć tereny wzdłuż ulicy Kolumba należące do PKP – mówi Wołoszczuk. – W planach są dwa warianty nowej trasy. W pierwszym nową ulicą pojadą tylko samochody. W drugiej wersji: ze starej zabudowy nad Odrą znikną także tramwaje.

Budowa nowego dworca wymusi także remonty okolicznych ulic. Dlatego w przyszłości zmodernizowane zostaną ulice Potulicka, Narutowicza i Kaszubska. Planowana jest także przebudowa ulic Kusocińskiego, Sowińskiego i Głowackiego. Z kolei na przełomie roku 2010/2011 spółka Szczecińskie Tramwaje zmodernizuje torowiska wraz z zielenią w alei Piastów.

Bloki zamiast kamienic

W ramach rewitalizacji kwartału powojskowego na wolnych terenach TBS „Prawobrzeże” buduje osiedle przy ul. Kusocińskiego. Pod koniec tego roku powstanie tam 99 mieszkań. W następnych latach powstaną kolejne bloki (95 mieszkań), z częściową adaptacją istniejących obiektów historycznych.

Budynki po koszarach zostaną zagospodarowane na funkcje usługowe.

Spółka „Sowińskiego 72” w czerwcu 2008 roku rozpoczęła budowę osiedla Pionierów . Na terenie należącym do warszawskiego dewelopera powstaną pięciokondygnacyjne bloki wyposażone w windy i garaże podziemne (550 mieszkań).

Najlepiej w tym wszystkim wygląda zapowiadana rewitalizacja zabudowy przy ulicy Kolumba. Firma Eko Park, do której należy kilka nieruchomości w tym rejonie, chce zbudować w Szczecinie drugą Wenecję. Nadodrzańska dzielnica ma dorównać nadrzecznym kompleksom budowanym w Hamburgu, Londynie czy Rotterdamie.

Firma zorganizowała warsztaty dla projektantów, w których zaprezentowały się cztery zespoły szczecińskich architektów. Wizje prezentowały się oszałamiająco, a zaniedbana część Szczecina zmieniła się nie do poznania. W miejscu zdewastowanej zabudowy przemysłowej zaprojektowano luksusowe apartamentowce, hotele, centra sztuki. Rozsypujące się nabrzeża zastąpiły mariny. Radni już zgodzili się na zmiany w planie zagospodarowania zaproponowane przez inwestora. Ten zarzeka się, że Szczecin w końcu doczeka się nadrzecznej dzielnicy z prawdziwego zdarzenia. Jest tylko jedna przeszkoda. Kompleksowa rewitalizacja okolic ulicy Kolumba ma kosztować nawet miliard złotych.

Co nowego w planach zagospodarowania

Plan zagospodarowania „Nowe Miasto Potulicka” ustala zasady zabudowy terenów dotąd nie zainwestowanych.

– Po uchwaleniu planu zrealizowano częściowo zabudowę na zamknięciu ulicy Potulickiej, a także osiedle TBS przy ulicy Kusocińskiego – mówi Wołoszczuk. – Największą zmianą którą wprowadza jest jednak nowy przebieg linii tramwajowej ulicami 3 Maja – Czarnieckiego do Potulickiej.
Plan „Nowe Miasto Dąbrowskiego, Sowińskiego” nadal jest opracowywany. Określa zasady zabudowy dla terenów należących dziś częściowo do wojska (teren WAM pomiędzy ul. Głowackiego i Sowińskiego, teren WAM przy ul. Kusocińskiego, tereny obecnych ogrodów działkowych przy ul. Dąbrowskiego).

Zakłada budowę obwodnicy w miejscu dzisiejszej ulicy Dąbrowskiego. Dopuszcza możliwość wysokiej zabudowy: przy alei Powstańców Wielkopolskich mogą powstać 12-piętrowe wieżowce.

– Plan określa też zasady i możliwości rozbudowy obiektów uczelnianych. A więc kompleksu ZUT przy alei Piastów, oraz terenów Uniwersytetu Szczecińskiego między aleją Piastów a ulicą Narutowicza – dodaje Wołoszczuk.

Co na to architekt

Zdaniem Tomasza Cykalewicza, architekta urbanisty z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, w toczącej się na łamach naszej gazety dyskusji na temat planów zagospodarowania Nowego Miasta nie poruszono dotychczas kilku ważnych kwestii.

– Musimy sobie uświadomić, że po uruchomieniu obwodnicy zmieni się funkcjonowanie Szczecina – mówi Cykalewicz. – Na południu Nowego Miasta, wzdłuż ulicy Dąbrowskiego planowana jest obwodnica śródmieścia i nowa przeprawa przez Odrę. Przejmie ona rolę jednego z głównych wjazdów do miasta.

Nowe Miasto, zamiast peryferyjnej strefy zagubionej na obrzeżach śródmieścia, stanie się znakomicie dostępną i eksponowaną częścią miasta. Zabudowa południowych skarp Nowego Miasta ma szansę stać się nową wewnętrzną panoramą i wizytówka Szczecina. Z tego względu wszelkie nowe inwestycje w tej części Nowego Miasta powinny być koordynowane już teraz, z uwzględnieniem ekspozycji panoramy, która będzie widoczna z przyszłej trasy.

Inną ważną kwestią jest składanie miasta z puzzli. To problem nie tylko planów Nowego Miasta, ale Szczecina w ogóle. Przemieszanie funkcji stanowi ogólną zasadę i wytyczną dla miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Przykładem może być rozproszenie uczelni wyższych. Tymczasem teren po koszarach, blisko dworca, przyległy do śródmieścia, właśnie dla lokalizacji uczelni, centrum konferencyjnego czy kampusu mógłby być szczególnie dogodny. Dla budownictwa mieszkaniowego jest to teren atrakcyjny, ale pozostający jednym z wielu w obszarze miasta. Tymczasem na tak atrakcyjnym obszarze, z ogromnym potencjałem urbanistycznym, miasto funduje nam kolejne osiedla.

– Nie wszyscy uświadamiamy sobie fakt, że w Szczecinie corocznie ubywa mieszkańców – dodaje Tomasz Cykalewicz. – Jest to nie tylko objaw kryzysu, ale również szczególna szansa na przebudowę struktury miasta, jego uporządkowanie i podniesienie standardu. Nowe Miasto wymaga takiego podejścia w największym stopniu, ponieważ jest to najbardziej zaniedbany obszar śródmiejski, a przy tym o szczególnym potencjale, bogatym dziedzictwie kulturowym i wspaniałej ekspozycji. Nowe Miasto wymaga objęcia nie fragmentarycznymi, ale jednym planem miejscowym, renegocjacji umów z inwestorami i systematycznej skoordynowanej realizacji. Nie rozmieniajmy pochopnie potencjału Nowego Miasta na drobne.

Łukasz Zieliński, Głos Szczeciński, 6 VI 2010 r.