Opublikowane przez w Architektura i Urbanistyka.

Rewitalizacja okolic ul. Kolumba może kosztować nawet miliard złotych. To szansa, żeby zmienić przemysłowy charakter tej części Szczecina, gdzie dawniej była m.in. drożdżownia, gorzelnia, fabryka czekolady i likierów Rückfortha.Dzisiejsza ul. Kolumba, przed wojną zwana Oberwiek, istnieje w tym miejscu od wczesnego średniowiecza. Ciąg komunikacyjny ciągnął się od bramy Świętego Ducha (okolice kościoła św. Jana) wąskim pasmem wzdłuż Odry aż do granicy z Pomorzanami. Stojące przy trakcie domy były niszczone kilka razy podczas oblężeń miasta. W trakcie wojny 30-letniej ucierpiały w mniejszym stopniu, jednak w 1677 r., podczas oblężenia Szczecina przez Brandenburczyków, Górny Wik został całkowicie zburzony.

Od drugiej połowy XVIII w. przy rzece powstawały spichrze i magazyny należące do bogatego kupiectwa. Wybudowano też nabrzeże załadunkowe. W 1813 r. pruskie wojsko spaliło część Oberwieku. Rok później wydano zakaz zabudowy, utrzymany w mocy ze względów wojskowych przez kilkanaście lat. Przez długi czas nie można było na Górnym Wiku wznosić nowych budynków. Dopiero w latach trzydziestych XIX w. stopniowo zaczęto reaktywować skromną zabudowę w tym rejonie.

Kolej w ogrodzie

Na Górnym Wiku bogaci kupcy dzierżawili magazyny. Jednym z najbardziej znanych był Velthusen, który posiadał kilka placów składowania drewna. Założył tu także piękny ogród (w miejscu obecnego dworca). Była tam wielka cieplarnia, rosło kilkaset drzew, od zwyczajnych, jak jabłonie, grusze, wiśnie czy czereśnie, po brzoskwinie, morele, pomarańcze, a nawet oleander i aloes. Na stokach wzgórz rosło ponad 200 krzewów winogron. Po śmierci Velthusena ogród kupił nadprezydent Prowincji Pomorskiej Johann August Sack. Później ogród zlikwidowano, a na jego terenie wybudowano pierwszą w Szczecinie linię kolejową, a potem także budynek dworca.

Dworzec, nazwany Berlińskim, otwarto w 1843 r. Pierwszy pociąg przyjechał do Szczecina 15 sierpnia tego roku. Trasę z Berlina, liczącą prawie 135 km, pokonał w 4,5 godziny.

Powstaje Nowe Miasto

W połowie XIX stulecia w Szczecinie gwałtownie wzrosła liczba mieszkańców. Trzeba było budować nowe domy, ale brakowało na to miejsca. Zabudowywano więc nieliczne puste place, ale przede wszystkimi wyburzano średniowieczne domy, w ich miejsce stawiając kilkupiętrowe kamienice. Rozbudowa pociągnęła za sobą konieczność zmian w planie starego Szczecina. Przed architektami pojawiła się główna przeszkoda: trzy forty, będące naturalnym hamulcem rozwoju miasta. Problem ten rozwiązano w sposób połowiczny, czyli budując coraz wyższe, nawet czteropiętrowe domy. Coraz prężniej rozwijały się też przedmieścia, nie ograniczone żadnymi umocnieniami, w tym Górny Wik.

W 1845 r. część umocnień przesunięto na południe, tworząc miejsce dla wybudowania następnej dzielnicy. W ten sposób powstało Nowe Miasto.

Przemysł wkracza na Górny Wik

Budowa nowej dzielnicy i dworca spowodowała, że Górny Wik zaczął zyskiwać na znaczeniu jako miejsce atrakcyjne dla przemysłu. Po zniesieniu statusu twierdzy w 1873 r. starą zabudowę wyparły tutaj nowe kamienice i zakłady przemysłowe.

– Po wojnie francusko-pruskiej zwycięska Rzesza otrzymała od Francji ogromną kontrybucję w złocie – mówi prof. Tadeusz Białecki. – Pieniądze pozwoliły na gwałtowny skok cywilizacyjny. Zaczął rozwijać się przemysł, otwierano nowe linie kolejowe.

W 1885 r. doprowadzono do dworca linię tramwaju konnego, który w 1897 r. zastąpiono elektrycznym. Po wschodniej stronie ulicy Kolumba do dziś zachował się budynek dawnej zajezdni tramwajowej. W drugiej połowie XIX w. w jej miejscu znajdowały się stajnie, magazyny paszowe i warsztaty naprawcze dla potrzeb konnego tramwaju. Od 1994 r. w budynku mieści się Szczecińskie Centrum Przedsiębiorczości.

Po wschodniej stronie ulicy w latach dziewięćdziesiątych XIX stulecia wybudowano drożdżownię. Po zachodniej – gorzelnię (powstała w latach osiemdziesiątych XIX w.), później przejęta przez galwanizerię. Pod dzisiejszym nr 5 na przełomie wieków stanęła fabryka czekolady, po I wojnie światowej przejęta przez fabrykę likierów Rückfortha.

W czasie II wojny światowej większość budowli przy ulicy została zniszczona. Przetrwały jedynie niewielkie fragmenty, przez kilkadziesiąt lat PRL-u popadające w coraz większą ruinę.

Dworzec wizytówką miasta?

Od lat w Szczecinie pojawiają się koncepcje zagospodarowania okolic Dworca Głównego. W 2008 r. głośno zrobiło się o planach PKP, które chciały kilkanaście polskich dworców dostosować do standardów europejskich. Szczecin znalazł się na liście miast, które do 2012 r. miały zyskać nowoczesny obiekt.

Śmiała wizja zakładała, że nowa ulica pobiegnie w miejscu części torów, po zachodniej stronie zabudowań. Ulica Kolumba miałaby pełnić funkcje deptaka. W drugim etapie inwestycji – zapowiadali twórcy koncepcji – Szczecin wybije się na budowę centrum komunikacyjnego z prawdziwego zdarzenia. Kompleks miał sięgać od pl. Tobruckiego po ul. Kolumba i Potulicką. Mieściłby dworzec kolejowy, autobusowy, przesiadkowe centrum autobusów komunikacji miejskiej i tramwajów. Miałby sklepy, kino, centra fitness. W miejscu dawnej lokomotywowni miał powstać prawie 30-piętrowy wieżowiec. Co z tego zrealizowano, widać gołym okiem. Zapowiadany przed finałem regat lifting dworca sprowadził się odmalowania głównego holu i budynku nad głównym wejściem.

Wenecja w miejscu Kolumba

Wyprowadzenie ruchu kołowego z Kolumba ma znaczenie dla dalszych losów tej części Szczecina. Właścicielem kilku działek przy ulicy Kolumba jest warszawska firma Eko Park. Inwestor zapowiada, że zbuduje w Szczecinie drugą Wenecję. Warunek: zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego i ulica Kolumba jako deptak. Kilka miesięcy temu radni zgodzili się na zmiany zaproponowane przez inwestora. Do zrobienia pozostaje więc tylko przeniesienie ruchu samochodowego na nową ulicę.

Kilka miesięcy temu deweloper zorganizował warsztaty dla projektantów. Wzięły w nich udział cztery firmy. W wizji architektów ta część Szczecina zmieniła się nie do poznania. W miejscu odrapanych kamienic i zdewastowanej zabudowy przemysłowej mogą powstać luksusowe hotele i apartamentowce, sklepy, mariny, centra sztuki i sale wystawiennicze. Budowa nowej nadodrzańskiej dzielnicy może pochłonąć nawet miliard złotych.

Łukasz Zieliński, Głos Szczeciński, 1 V 2010 r.