Opublikowane przez w Szczecinianie.

W 2010 r. mija setna rocznica urodzin Marii Antoniny Bonieckiej – pisarki, publicystki, felietonistki i nauczycielki, związanej ze Szczecinem w latach 1946–1965. Z tej okazji prezentujemy szkic biograficzny, opracowany przez córkę – Magdalenę Boniecką-Budzynowską. Mamy nadzieję, że niniejsza publikacja przyczyni się do przywrócenia miastu i jego mieszkańcom tej zapomnianej niemal zupełnie postaci.

Maria Boniecka, 1964 r.

Maria Antonina Boniecka, z domu Olaszewska, urodziła się w Warszawie 19 czerwca 1910 r. Od 1915 r. przebywała w Rosji, dokąd przymusowo ewakuowano jej ojca. W 1918 r., po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wraz z matką wróciła do Warszawy. W latach 1924–1929 była uczennicą w Seminarium Nauczycielskim Żeńskim Katolickiego Związku Polek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Jej nauczycielką była m.in. Stefania Baczyńska, matka Krzysztofa Kamila. W 1929 r. złożyła maturę.

W latach 1928–1944 była zatrudniona przez Wydział Kultury i Oświaty. Pracowała w charakterze nauczycielki dla dorosłych. Od 1929 do 1931 r. prowadziła na oddziale żeńskim na Pawiaku bibliotekę oraz klasy języka polskiego dla nieletnich przestępczyń. Jej zainteresowania były już wtedy skupione na kształtowaniu się psychiki dorastającego człowieka. Przed II wojną światową opublikowała szereg prac z dziedziny psychologii i psychopatologii. Studiowała w Warszawie, gdzie w 1934 r. ukończyła Wydział Pedagogiczny na Wolnej Wszechnicy. Tytuł magistra filozofii otrzymała w 1937 r. W tym samym roku została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi za pracę z analfabetami.

Okupację niemiecką spędziła w Warszawie. Od początku 1940 r. współpracowała z Polskim Państwem Podziemnym, podlegała płk. „Grabkowi”. W 1942 r. została oficjalnie zaprzysiężona w Armii Krajowej. Posługiwała się pseudonimami „Henryka” oraz „Pyfello”. Pełniła funkcje kopistki i archiwistki przy Komendzie Głównej w Warszawie. Do jej zadań należało przepisywanie tajnych dokumentów oraz kopiowanie przejmowanej poczty niemieckiej. Przechowywała archiwum Komendy Miasta. Udostępniła swoje mieszkanie przy ul. Bednarskiej 17 na konspiracyjne zebrania.

W sierpniu 1944 r. została aresztowana, uwięziona przy ul. Dzielnej, później przeniesiona do obozu w Małszycach. Po zwolnieniu z obozu, skierowana do jednej z wsi koło Łowicza, przebywała tam do 1945 r. Wsi łowickiej poświęciła wiele stron w książce Księga miłości i cierpienia.

W latach 1945–1946 była zatrudniona przez Zarząd Miejski w Sopocie w charakterze kierownika przy Szkole Zawodowej. W latach 1945–1948 współpracowała z rozgłośnią Polskiego Radia w Gdańsku, ogłaszając stały felieton z cyklu Kobiety pracownicami portu.

W latach 1945–1947 publikowała tygodniowe artykuły na łamach „Gazety Morskiej” w Gdańsku i „Głosu Wybrzeża” w Gdyni. Była już wtedy członkiem-kandydatem Związku Zawodowego Literatów Polskich (członkiem rzeczywistym Związku Literatów Polskich została w 1952 r.).

W końcu 1946 r. zamieszkała na stałe w Szczecinie. Kontynuowała tutaj rozpoczętą na długo przed wojną prace dydaktyczno-pedagogiczną – ars educandi.

W listopadzie 1946 r. podjęła pracę jako nauczycielka języka polskiego w II Państwowym Gimnazjum Męskim przy ul. Henryka Pobożnego. Opiekowała się tam uczniowskim Kołem Literackim (1). Organizowała spotkania literackie i prowadziła prelekcje z literatury i historii literatury dla młodzieży skupionej przy kole (2).

W 1949 r. zrezygnowała z pracy w Gimnazjum: „[…] od dawna narastał we mnie bunt przeciwko narzucanym szkole przez partię metodom pedagogicznym i programom […] postanowiłam nieodwołalnie skończyć z zawodem nauczycielskim […]” (3).

Wymagano wtedy od nauczycieli, aby spełniali istotną rolę propagatorów komunistycznej ideologii. Nowe zalecenia władz (4) wchodziły w ostry konflikt z jej zasadami. Wcześniejsze odwołanie dyrektora szkoły, dr. Franciszka Białousa, również wiązało się z decyzją odejścia.

W 1951 r., po złożonym przez słuchacza donosie w Urzędzie Bezpieczeństwa i prowadzonym przeciw niej przez tow. Mazura śledztwie (5) zrezygnowała z pracy wykładowcy przy Szkole Inżynieryjnej. Ze szkołą rozstała się ostatecznie.

W 1946 r. złożyła w „Czytelniku” powieść pt. Opowieść o Justynie. Po licznych interwencjach cenzora i długim przeleżeniu w wydawnictwie, książka ukazała się drukiem na fali „Października” w okaleczonej wersji: w 1955 r. tom I – Szklane kulki, w 1956 r. tom II – Domy przy szosie i tom III – Na jarmarku odpustowym. „[…] wydaje mi się, że powieść oparta jest na materiale autobiograficznym, gdyż nie tylko realia, krajobrazy Pelcowizny – Żerania – Tarchomina Fabrycznego, czy ludzie (np. dyr. Holtorff – z fabryki Ludwika Spisessa – dziś Fabryka Penicyliny), ale klimat moralny, polityczny, obyczajowy takiego Nowego Bródna, ujęty jest prawdziwie i sugestywnie. […] to duży sukces artystyczny Bonieckiej” – pisał Władysław Janczewski (6). W 1956 r. Ministerstwo Oświaty zatwierdziło Opowieść o Justynie jako lekturę szkół średnich oraz do bibliotek Zakładów Kształcenia Nauczycieli. W tym samym roku otrzymała Złoty Krzyż Zasługi.

Jej pierwszy wieczór autorski w Szczecinie odbył się 9 stycznia 1947 r. w Klubie Literacko-Artystycznym przy al. Wojska Polskiego 42.

W 1947 r. podpisała umowę o wydanie zbioru opowiadań Przez okienną szybę (później Księga miłości i cierpienia). Historia tego utworu, nim ukazał się drukiem, była szczególnie tragiczna:

„1 – napisałam ją w obozie małszyckim, złożyłam w ówczesnym »Czytelniku« (którego siedziba była w Łodzi), czekałam na druk od roku 1947 do 1958 (podpisana umowa, złożony w wydawnictwie maszynopis).

2 – w międzyczasie na stanowisku redaktorów, były co najmniej czterokrotne zmiany personalne.

3 – tekst ulegał kolejnym, dziesięciokrotnym przeróbkom, zależnie od układów politycznych (np. powstanie NRD = „dobrych Niemców”).

4 – w 1956 r. książkę złożono, następnie ktoś się spostrzegł, wezwano mnie do Warszawy, pogadano sobie ze mną, a następnie wydrukowane 10 tys. egzemplarzy poszło na przemiał.

5 – dzięki przypadkowi zachowały się u mnie przysłane do korekty arkusze, poprzedzające pierwsze wydanie książkowe z 1957 r. – z pewną tolerancją. Niestety, nawet ten tekst, z naniesionymi przez Redakcję zmianami dokonanymi wg inspiracji cenzury, uległ jeszcze raz zmianom. Moja walka z Wydawnictwem była długa i dość dramatyczna i przegrana oczywiście” (7). O zaaresztowaniu pierwszego nakładu Księgi miłości i cierpienia, zanim zdążyła trafić na półki księgarskie, pisała ówczesna prasa (8).

Ze względu na temat – koszmar okupacji hitlerowskiej – projekt wydania książki miał duże poparcie wśród różnych środowisk, między innymi żydowskiego. W 1948 r. Nachman Blumental, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, pisał: „Sposób opowiadania pełen charakterystycznych szczegółów wywołuje porażające wrażenie autentyczności przeżyć i prawdziwości zdarzeń. Materiał ilustrujący życie Żydów po »aryjskiej stronie« i stosunki wzajemne – polsko-żydowskie mają wartość dla badacza tych okropnych czasów” (9). Żadne poparcie nie zmieniło decyzji cenzora. Księga miłości i cierpienia ukazać się mogła na fali rozluźnienia w kulturze, dopiero w 1958 r.

W 1950 r. wydano książkę Nad Wielkim Zalewem, którą recenzował m.in. Jacek Trznadel (10). Gatunkowo należała do powieści „realizmu socjalistycznego”, jednak była bardzo silnie krytykowana za brak „przekonywającej prawdy o przeobrażeniach ideowych” (11) czy za „źle skrojony model człowieka walczącego o nowe, socjalistyczne jutro”. Książka nabiera wartości historycznej, jako pierwsza opublikowana powieść o ziemi szczecińskiej. Jej akcja toczy się w spółdzielni rybackiej w Nowym Warpnie.

W tym samym czasie powstaje powieść pt. Pięć córek Agaty, dziejąca się z kolei w spółdzielni rolniczej w Wołczkowie k. Szczecina.

W 1951 r., nakładem gdańskiego Wydawnictwa Morskiego, została wydana Nasza praca w porcie, która ukazała się pod nazwiskiem bohaterki – pracownicy fabrycznej – Ewy Stelmasiewicz.

W latach 1946–1949, 1951–1955 oraz w 1960 r. Boniecka współpracowała z rozgłośnią Polskiego Radia w Szczecinie, nadając na antenie opowiadania, reportaże i stały felieton pt. U nas w Szczecinie.

Współpracę z Towarzystwem Wiedzy Powszechnej (TWP) w latach 1951–1964 określiła jako „[…] świadomie podjęty trud prelegenta-popularyzatora wiedzy, aby realizować konsekwentnie przez wszystkie lata, aktualny problem podnoszenia kultury na Ziemiach Zachodnich” (12). Na terenie całego województwa wygłaszała prelekcje z dziedziny literatury. Szacuje się, że wygłosiła ich kilka tysięcy.

W 1956 r., w myśl wskazań tzw. Frontu Narodowego (13), po odwołaniu Witolda Wirpszy, została wytypowana przez specjalną komisję – w której działał „sekretarz propagandy (14), działacz zręczny i elastyczny, doskonale zorientowany w nastrojach miejscowej inteligencji i środowiska twórczego” (15) – na naczelnego redaktora tygodnika społeczno-kulturalnego „Ziemia i Morze”. Współczesny historyk w artykule poświęconym tygodnikowi „Ziemia i Morze” tak charakteryzuje Boniecką: „była dobrze rozpoznawalna w środowisku szczecińskiej inteligencji” (16), budziła „zaufanie niektórych środowisk odepchniętych w latach stalinowskich od życia publicznego” (17).

Mimo, że „doświadczenie ją ostrzegało”, podjęła się poprowadzić pismo, bo miała „nadzieje, że tygodnik będzie mógł przynajmniej w pewnym stopniu pozytywnie służyć społeczeństwu” (18). Wiele lat potem jej kolega redakcyjny, były major KBW, oficer wychowania politycznego i członek PZPR, napisał: „Nie byłoby w ogóle »Ziemi i Morza« bez mądrej i dzielnej Marii Bonieckiej” (19).

Pod jej redakcją ukazało się trzydzieści numerów tygodnika. W numerze 33. ogłoszono, że zamykając rok 1956 „na łamach pisma 13 literatów miejscowych i 16 członków Koła Młodych opublikowało łącznie 136 prac. W tym 59 wierszy, 17 opowiadań, 4 recenzje książkowe, 3 eseje, 3 tłumaczenia, 1 fragment dramatu, resztę stanowią prace publicystyczne” (20). Zmieniająca się rzeczywistość krótko sprzyjała pismu. W tym właśnie czasie wokół niego „skupiają się dziennikarze i literaci Szczecina, Gdańska, Poznania, pracownicy naukowi Instytutu Pomorza Zachodniego, różnych placówek PAN, Politechniki, Akademii Medycznej. […] Ukazuje się kilka artykułów rozwiewających propagandowy mit o sukcesach stalinowskiej gospodarki morskiej: milionowe straty, tępota, potworne marnotrawstwo dóbr w rybołówstwie morskim, w portach i stoczniach, […] ukrywana starannie przez aparat bezpieczeństwa prawda o zatonięciach polskich statków. Szereg artykułów rozwala mur milczenia wokół tragicznych spraw narodowościowych, ujawnia prawdę o eksterminacji tzw. »autochtonów« i Niemców zamieszkałych na Pomorzu Zachodnim. Ukazują się publikacje wymierzone przeciw dotychczasowym metodom pracy sądów, milicji, Służby Bezpieczeństwa. Wreszcie w „Ziemi i Morzu” debiutuje kilka ciekawie zapowiadających się talentów literackich” (21) (22).

7 grudnia 1956 r., na nadzwyczajnym zebraniu zespołu redakcyjnego, Maria Boniecka – jako jedyna – została w trybie natychmiastowym, usunięta z redakcji. Powód usunięcia zredagowano następująco: „Dotychczasowy redaktor naczelny – Maria Boniecka, nie dość silnie przeciwstawiała się błędnym tendencjom […]” (23). Boniecka napisała: „wyrzucono mnie z redakcji za »niedojrzałość polityczną, mętniactwo i świadomie szkodliwe działania przeciw władzy ludowej«” (24) Zwolnioną pozycję redaktora naczelnego otrzymał – rekomendowany przez partię „po gwarancjach personalnych” (25) – Kazimierz Błahij. Był to początek zmierzchu pisma. Ostatni numer „Ziemi i Morza” ukazał się 13 lipca 1957 r.

W grudniu 1956 r., kilkanaście dni po usunięciu z redakcji, rozpoczął się proces przeciw Bonieckiej, za artykuł dyskusyjny pt. Kto ponosi odpowiedzialność (26), demaskujący skandaliczne stosunki panujące wśród lokalnego nauczycielstwa. Był to pierwszy w Szczecinie proces dziennikarski. Sprawa szybko została zwekslowana na tory polityczne, Boniecka uważała że proces był prowokacją (27) a pretekstem do wytoczenia procesu były „nieodpowiednie tematy drukowanych artykułów”.

„Równocześnie wydawnictwa systematycznie odrzucają składane przeze mnie do druku utwory, wyklucza się mnie ze współpracy z radio i prasy, rozpoczyna jawne szykany i kompromitownie wobec społeczeństwa” – twierdziła Boniecka (28).

„26 stycznia 1957 r. ukazały się w »Kurierze Szczecińskim« i »Głosie Szczecińskim« artykuły, które w sensacyjny i nieetyczny sposób połączyły sprawę procesu przeciwko znanej pisarce i byłej naczelnej redaktorce »Ziemi i Morza« z procesami przeciwko pospolitym złodziejom mienia publicznego »Baltony«, a w przypadku »Głosu« również przeciwko pijanemu chuliganowi i oskarżonemu o łapówkarstwo adwokatowi. Redaktorzy »Głosu« i »Kuriera« wiedzieli dobrze o jaką sprawę chodzi w procesie przeciwko Marii Bonieckiej i ich obowiązkiem publicystycznym było podkreślić różnicę nie tylko intencji redaktorskiej Marii Bonieckiej, ale również gatunku społecznego sprawy, którą poruszyła w artykule – bez względu na to, komu ostatecznie sąd przyzna racje” (29).

W kwietniu 1957 r. sprawę wygrała (30), ale „równocześnie swoją sprawę z partią przegrała ostatecznie” (31). „Znalazłam się na liście skazanych” – napisała (32).

„Nie należałam do partii, byłam pisarzem, dawnym żołnierzem AK, byłam inteligentem, byłam »niezaangażowanym w budowę socjalizmu obywatelem«, więc tak naprawdę moja dyskryminacja zaczęła się dawno, od 1945 r., i trwała dwadzieścia lat, z krótką przerwą rehabilitacji tuż w okresie »Października« (33).

„Maria […] skrajna i jawna »reakcjonistka«, była przez ówczesne władze szykanowana. Jednakże tkwiła w niej jakaś siła nie pozwalająca poddawać się” – pisał Jerzy Lambert (34). W 1959 r. otrzymała jeszcze Nagrodę Literacką miasta Szczecina, a w 1960 r. – Złotą Odznakę Zasłużonego Popularyzatora Wiedzy.

„[…] Komitet Wojewódzki partii, Milicja Obywatelska i Urząd Bezpieczeństwa przystąpiły już zupełnie jawnie do ostatecznej likwidacji mnie, nie tylko jako pisarza, ale i człowieka, ogłaszając oficjalnie »wrogiem Polski Ludowej«. Odpowiednie ministerstwa, Związek Literatów, prokuratura, sąd, niezliczone instytucje i organizacje, w których zabiegałam o pomoc i opiekę – zachowały pełne milczenie, a przyjaciele, sąsiedzi, czytelnicy podzielili się na dwie grupy: jedni wystąpili przeciwko mnie, reszta przestała mnie znać” (35).

W 1960 r. odebrano Bonieckiej wydany oficjalnie paszport na wyjazd do Afryki, zakłamując ten fakt w dokumentach ubeckich (36). Równocześnie przeprowadzono rewizje w jej domu, podczas której władze PRL skonfiskowały szereg rękopisów – do dziś nieznane są ich losy.

W 1963 r. część willi należącej do Bonieckiej podstępem zajął mistrz sportu motorowego i agent UB w jednym – Janusz Orzepowski. Sprawa o eksmisję nielegalnie zajmującego mieszkanie oszusta toczyła się przed sądem w Szczecinie w latach 1964–1966 r. (37) W grudniu 1966 r. sąd ogłosił sentencję wyroku i nakazał Orzepowskiemu opróżnić dom z osób i rzeczy (38).

W 1963 r. została objęta zakazem druku i zakazem wygłaszania prelekcji (39). Rok później, na podstawie fałszywego donosu, (40) cofnięto jej rentę. Również w 1964 r. nie podpisała rozesłanej do pisarzy „kontrlisty” (41). Kolejne upokorzenia, szykany i długotrwały proces sądowy, doprowadziły Marię Boniecką w 1964 r. do podjęcia samobójczej próby (42). W 1965 r. opuściła Polskę Ludową. W 1967 r. w Londynie została odznaczona Medalem Wojska, a w 1968 r. – Krzyżem Armii Krajowej (43).

W 1975 r. nakładem Polskiej Fundacji Kulturalnej (PKF) w Londynie wydała zbiór pt. Ucieczka za druty. Książka, mimo że dla Szczecina ważna, nie zdołała nigdy zainteresować wydawcy.

„[…] Terenem dwudziestu trudnych lat pracy Bonieckiej, jest Szczecin – miasto predestynowane zdawałoby się do roli otwartego na świat portu […] książka ma wartość dokumentu; rzetelnie opracowanego przyczynku do historii polskiej” (44).

Maria Antonina Boniecka zmarła w 1978 r.

Dziś, kiedy dostępne są archiwa zgromadzone w Instytucie Pamięci Narodowej, kiedy bez trudu można odnaleźć i konfrontować dokumenty, książka zyskuje na wartości jako świadectwo. Zaskakuje wiernością opisów zdarzeń, także dlatego, że kreślone epizody autorka oparła na autentycznych wydarzeniach. Należy przy tym pamiętać że Ucieczka za druty, wydana w 1975 r., swoją opowieścią o historii miasta i ludzi, wyprzedza odtajnione materiały archiwalne o kilka dekad. Ponadto, jest cennym uzupełnieniem luk powstałych na skutek brakowań (45), których dokonano nie tylko pośród dokumentów pisarki, ale i wśród dokumentów środowiska intelektualnego miasta za lata 1946–1965.

Cząstkowe dokumenty zachowane w archiwum IPN w Szczecinie potwierdzają, że znajdowała się w kręgu zainteresowań Urzędu i Służby Bezpieczeństwa. Rozpracowywanie przez bezpiekę polegało m.in. na obserwacji, kontroli korespondencji, podsłuchach czy/i podglądaniu. „Na Boniecką prowadzona była sprawa operacyjnej obserwacji” – napisał zastępca ds. bezpieczeństwa komendanta MO w Szczecinie w maju 1967 r. A przecież rola bezpieki to więcej niż rozpracowywanie, obserwacja i podsłuchy. To także rewizje, represje, konfiskaty, dręczenie, szykanowanie, prześladowania, pobicia, zastraszenie. Teczka o sygnaturze AIPN BU, 001089/46 zawiera kwestionariusz ewidencyjny, na którym oficer Wydziału III w rubryce „powody rejestracji” figurantki Marii Bonieckiej córki Antoniego, wpisał „wrogi stosunek do PRL i antypaństwowe wypowiedzi”. Prześladowcy sprawie nadali kryptonim „Kultura” (46).

Wojewoda szczeciński w 1991 r. napisał: „Maria Boniecka, zapisała się na trwałe w życiu literackim i kulturalnym Szczecina. Dawne władze [PRL przyp. aut.] starały się brutalnie zniszczyć pamięć o niej i jej dorobku. Przywróćmy Marii Bonieckiej […] należne jej dziełu i jej życiu miejsce” (47).

Czy blisko 20 lat później można znaleźć w Szczecinie ślady „dzieła” czy „życia” Marii Bonieckiej? Obawiam się, że poza wybrakowanymi materiałami w IPN oraz troskliwie wyselekcjonowaną teczką w Archiwum Państwowym w Szczecinie – i to trzeba sobie powiedzieć – trudno byłoby znaleźć inne ślady w mieście. Ma to swoistą wymowę…

Magdalena Boniecka-Budzynowska

(1) „[…] Koło zostało utworzone przez jedną z prof. Gimnazjum p. Marię Boniecką, znaną literatkę Szczecina […] Pani Bonieckiej na wieczorze ofiarowano kwiaty. Mało proszę państwa, mało! To była naprawdę rzetelna i bezinteresowna robota.”; „Tygodnik Szczecin” 1948, nr 22.

(2) Do Koła Literackiego należał m.in. wybitny prozaik Włodzimierz Odojewski.

(3) M. A. Boniecka, Ucieczka za druty, Londyn 1975, s. 133.

(4) M. Ryba, Szkoła w okowach ideologii, Lublin 2006.

(5) M. A. Boniecka, op. cit., s. 132–133.

(6) „Głos Nauczycielski”, 2 VI 1957 r.

(7) List Marii Bonieckiej do Juliusza Sakowskiego (archiwum M. Bonieckiej).

(8) „Odra”, 22 VI 1958 r.

(9) List Nachmana Blumentala (archiwum M. Bonieckiej).

(10) „Nowa Kultura”, 13 V 1951 r.

(11) Tak pisał Włodzimierz Wnuk w „Słowie Powszechnym”, nr 236.

(12) List Marii Bonieckiej, 1965 r. (archiwum M. Bonieckiej).

(13) Front Jedności Narodowej – organizacja społeczno-polityczna utworzona w 1952 r. FJN obejmował związki zawodowe, partie polityczne, a także inne organizacje społeczne. Realizował cele polityczne PZPR i był jej bezwzględnie podporządkowany.

(14) Sekretarzem propagandy KW w Szczecinie, odpowiedzialnym m.in. za sprawy kultury, był związany z grupą puławską Ludwik Krasucki.

(15) H. Rozpędowski, Życie i śmierć „Ziemi i Morza”, „Kultura” (Paryż) 1958, nr 1.

(16) E. Krasucki, Niesforne dziecko „odwilży”. Tygodnik „Ziemia i Morze” w 1956 r. [w:] W poszukiwaniu tożsamości. Październik 1956 na Pomorzu Zachodnim, red. M. Machałek, A. Makowski, s. 123.

(17) Ibidem.

(18) M. A. Boniecka, op. cit., s. 139

(19) H. Rozpędowski, Był Chamsin, Londyn 1994, s. 175.

(20) Szczecin literacki, red. I. G. Kamiński, Szczecin 1958.

(21) H. Rozpędowski, Życie i śmierć…, s. 95.

(22) Między innymi Helena Raszka i Edward Balcerzan.

(23) Protokół 7-8 XII 1956 r. (archiwum M. Bonieckiej).

(24) Serwis nasłuchu Polskiego Radia, 23 XI 1966 r. (AIPN BU).

(25) H. Rozpędowski, Życie i śmierć…, s. 97.

(26) „Ziemia i Morze” 1956, nr 30.

(27) M. A. Boniecka, op. cit., s. 140–141

(28) Serwis nasłuchu Polskiego Radia, 23 XI 1966 r. (AIPN BU).

(29) List otwarty Stanisława Telegi do redakcji – „Ziemia i Morze”, „Kurier Szczeciński”, „Głos Szczeciński” (archiwum M. Bonieckiej).

(30) Proces 1957, Wyrok (archiwum M. Bonieckiej).

(31) M. A. Boniecka, op. cit., s. 142

(32) Ibidem, s. 143.

(33) Ibidem, s. 150.

(34) „Morze i Ziemia” 1991, nr 50/51.

(35) M. A. Boniecka, op. cit., s. 113.

(36) Tajna Notatka Biura „C”, egz. nr A (AIPN BU).

(37) Proces 1964-66 (archiwum M. Bonieckiej).

(38) Wyrok 1966 (archiwum M. Bonieckiej).

(39) List Michała Misiornego (Archiwum Państwowe w Szczecinie).

(40) Donos złożył Janusz Orzepowski (archiwum M. Bonieckiej).

(41) „Dialektyczna” reakcja władzy na „List 34”. Kontrlistę podpisało ponad 900 osób. Nazwiska sygnatariuszy można znaleźć na łamach „Życia Warszawy”.

(42) Była reanimowana w szpitalu przy ul. Broniewskiego.

(43) Tadeusz Bór-Komorowski jako pierwszy został odznaczony Krzyżem Armii Krajowej, ustanowionym dla upamiętnienia zasług żołnierzy AK.

(44) A. Hoffmanowa, „Dziennik Polski” (Londyn), 14 X 1975 r.

(45) „Materiały archiwalne Bonieckiej Marii-Antoniny c. Antoniego, zniszczono 9 stycznia 1990 r.”. AIPN Sz, 0012/521, t. 3, Inwentarz akt b. Wydz. „C” KW MO/WUSW w Szczecinie.

(46) AIPN BU, WK-3647/07, Wypis z karty z b. biura „C”.

(47) List Wojewody Szczecina Marka Tałasiewicza do córki (archiwum M. Bonieckiej).

Archiwum Marii Bonieckiej: http://mab.budzynowski.info/polski/archiwum.