Opublikowane przez sedina w Historia, Kuchnia.

Pasztecik, czyli pyszne ciepłe ciasto drożdżowe z ulubionym przez klientów tradycyjnym nadzieniem mięsnym, kapustą i grzybami, albo pieczarką z serem. Do tego obowiązkowo barszczyk ze świeżych buraków – to podstawa menu baru przy al. Wojska Polskiego.

„Pasztecik” był pionierem na rynku fast foodów. Dziś jest jednym z bardzo wielu miejsc, gdzie można szybko coś przekąsić. Pozostał jednak miejscem wyjątkowym.

Jakie były początki szczecińskiego pasztecika?

1969 r. – w szczecińskiej spółdzielni spożywców „Społem” rodzi się pomysł wykorzystania w gastronomii radzieckiej maszyny „dla prigotowlenia pirożków”.

Co to za maszyna? Ważący ok. tony produkt radzieckiego przemysłu zbrojeniowego został wymyślony dla radzieckiej armii. Umiał błyskawicznie nakarmić żołnierzy „pirożkami” i to w każdych, nawet najtrudniejszych poligonowych, warunkach. Zgodnie z instrukcją maszyna była w stanie zrobić ponad 600 „pirożków” na godzinę.

Trzy maszyny do „pirożków” wyprodukowane w Kraju Rad stacjonowały, razem z radzieckimi jednostkami wojskowymi w Szczecinie. To stamtąd trafiły do „Społem”.

Spółdzielnia otwiera swój pierwszy pasztecikowy bar przy al. Wojska Polskiego naprzeciwko kina Kosmos. Czynny codziennie (od poniedziałku do soboty 9-21, niedziele i święta 12-18). Serwuje się tam paszteciki z nadzieniem mięsnym, barszcz czerwony czysty, bulion, bulion z żółtkiem, pierożki w barszczu. Paszteciki podawane są na talerzykach, barszcz w białych kubkach ceramicznych z napisem „Społem”.

Nazwę „pasztecik” dla sprzedawanych w nowym barze drożdżowych nadziewanych mięsem „pirożków” wymyśliła Bogumiła Polańska (w 1969 r. technolog żywienia w „Społem”), wspólnie z prezes „Społem” Haliną Michalską i dyrektorem Marianem Ruteckim. Rosyjskie „pirożki” po spolszczeniu stałyby się „pierożkami”, a przecież to, co smażyła wojskowa maszyna zupełnie ich nie przypominało. Tymczasem „paszteciki” pasowały jak ulał – wszak farsz drobno mielony, zupełnie jak w pasztetach. Tak powstał „pasztecik”. Nazwa przyjęła się natychmiast, paszteciki też zawojowały Szczecin błyskawicznie.

Nowy bar poprowadziła Bogumiła Polańska.

1973/1974 r. – otwiera się drugi bar pasztecikowy w mieście, przy ul. Wielkiej (dziś: Wyszyńskiego). Oba bary długo idą łeb w łeb – mają dobrą renomę, podobną recepturę. Do dziś wierności starej recepturze dochował jednak tylko „Pasztecik” z al. Wojska Polskiego.

1975 r. – Przy al. Wojska Polskiego, vis-à-vis hotelu „Gryf” otwiera się nowy bar pasztecikowy. W końcu lat osiemdziesiątych przejmuje go, jako swoją filię, „Pasztecik” z naprzeciwka „Kosmosu”, któremu kierowniczy Bogumiła Polańska. Niedługo potem wyburzone zostają pawilony naprzeciw kina i filia staje się niezależnym barem, stanowiąc jego kontynuację.

Czas PRL-u to jednocześnie najlepsze lata baru, który osiąga szczyty popularności, ale też lata bardzo trudne, bo na rynku brakuje wszystkiego. Bywa, że nie ma z czego zrobić nadzienia. Ale klienci pozostają wierni pasztecikowi. Starsi szczecinianie pamiętają kolejki, wijące się wokół barowych stołów i polowanie na miejsce siedzące w barze. Pracownicy baru wspominają, że w kolejkach bywało nerwowo. Ci z końca krzyczeli, żeby ograniczyć sprzedaż, bo nie wystarczy dla wszystkich. A zamówienia rzeczywiście bywały wówczas ogromne – ludzie kupowali nawet po trzydzieści pasztecików na wynos.

Przez lata zmieniała się cena pasztecika. Z karty kalkulacyjnej (druki ścisłego zarachowania, wypełniane przez kierownika baru):
1981 r. – pasztecik z mięsem: 4 zł
1983 r. – pasztecik z mięsem: 17 zł
1984 r. – porcja barszczu: 11 zł, pasztecik z mięsem: 22 zł
1986 r. – pasztecik z mięsem: 27 zł
1990 r. – pasztecik z mięsem: 1100-1300 zł
1991 r. – pasztecik z mięsem: 2000 zł
1992 r. – pasztecik z mięsem: 1500-2500 zł

1993 r. – prywatyzacja baru. Bogumiła Polańska, dotychczas kierowniczka, decyduje się odkupić swój bar. Zostaje właścicielką „Pasztecika”.

W nowej rzeczywistości bar radzi sobie nieźle. Mimo remontów, które lokal przechodzi, jego wystrój prawie się nie zmienia. Bogumiła Polańska nie chce niszczyć mozaik, zostawia też stare stoły barowe, wysokie stołki, które tworzą klimat miejsca. Nie likwiduje kasy, która do dziś stoi przy drzwiach lokalu, i to od niej, jak przed laty, klient zaczyna wizytę w barze. Tu składa zamówienie, płaci i z paragonem idzie po odbiór pasztecików. Dziś już zwykle bez kolejki.

Dla wielu bar Bogumiły Polańskiej to kultowe miejsce. Stare mozaiki na ścianach doceniają dziś młodzi ludzie, którzy robią sobie przed nimi zdjęcia. Personel „Pasztecika” obsługiwał wielu znanych gości – firmowe paszteciki jadł tu Zbigniew Wodecki, Jerzy Połomski, Marek Perepeczko, Robert Moskwa, Agata Kulesza, Joanna Koroniewska. W swoich klientach pracownicy rozpoznają szczecińskich dziennikarzy, aktorów, znanych lekarzy. Pasztecikami zajadają się klienci z całego świata: Włoch, Niemiec, Szwajcarii, Austrii, czy Australii. Zawsze zabierają dużą porcję ze sobą, na drogę.

Bar „Pasztecik” wystąpił też w teledysku; m.in. zdjęciami z legendarnego baru zilustrował swój utwór „Miej wątpliwość” znany szczeciński muzyk hip-hopowy Łona (Adam Zieliński).

Co dziś serwuje bar „Pasztecik”?
Paszteciki z nadzieniem:
– mięsnym (wołowym)
– pieczarka z serem (wymyślona przez właścicielkę baru, kiedy wybuchła epidemia choroby wściekłych krów)
– kapusta z grzybami (obecny w menu również od tego czasu)
Barszcz ze świeżych buraków
Uszka w barszczu
Paróweczki w cieście drożdżowym

Niepowtarzalny klimat baru to nie tylko wystrój lokalu, ale też pracownicy związani z „Pasztecikiem” od kilkudziesięciu lat. Najdłuższy staż ma wydająca paszteciki Krystyna Trojecka – jest tu od 40 lat. Kasjerka Krystyna Małolepsza pracuje w „Paszteciku” od ponad 20 lat.

Godziny otwarcia baru „Pasztecik”:
Poniedziałek-piątek 10-19.
Soboty 10-16.
Niedziele i święta nieczynny.