Opublikowane przez kalmar w Kultura i Sztuka.

Konstanty Ildefons Gałczyński był szczecinianinem niezbyt długo. Nie wytrwał w naszym mieście w tamtych pionierskich czasach. Chyba zbyt daleko było ze Szczecina do Krakowa – zbyt daleko geograficznie i zbyt daleko psychologicznie. A jednak Szczecin pozostawił ślady w jego twórczości.

Kilka dni temu krótka wzmianka w sedinowym kalendarium przypomniała nam wszystkim o kolejnej rocznicy ukazania się pierwszego numeru „Kuriera Szczecińskiego”.

Pod wpływem tego przypomnienia sięgnąłem do bardzo zakurzonego stosu starych gazet. I cóż znalazłem? W tysięcznym numerze „Kuriera” z 2 października 1948 r. wśród gratulacji z okazji jubileuszowego wydania naszej szczecińskiej gazety od różnych sławnych ludzi – krótki tekst pod tytułem „K. I. Gałczyński składa życzenia KURIEROWI: Z okazji 1000 numeru Kuriera Szczecińskiego otrzymaliśmy życzenia od znanego poety K. I. Gałczyńskiego, który załączył specjalnie dla „Kuriera” napisany wiersz pt. Szczecin”.

Poniżej znajdował się rękopis wiersza.

SZCZECIN
Tutaj mój port, tu słońce mam na czole
i dom i sad i kota – nie do wiary!
Natalia na werandzie Kira w szkole.
A babci wchodzą sny pod okulary

Nad klombem ptaka cień przefrunął modry.
Grzmi w rękopisie moim epopeja.
Dobrze mi tu. I wieje wiatr od Odry,
odurzający i zwycięski jak nadzieja.

Nie jestem polonistą, ani znawcą twórczości Mistrza Ildefonsa. Ale sporo jego wierszy czytałem. Dotąd wiedziałem tylko o dwóch utworach wyraźnie związanych z naszym miastem: „Wiosna w Szczecinie” (z 1949 r.) oraz słynna „Satyra na bożą krówkę” (napisana 16 lutego 1949 r. w Świetlicy Artystycznej), gdzie w ostatniej zwrotce poeta zapewnia nas że:

„…I właśnie dlatego w Szczecinie,
gdzie mi czas pracowicie płynie,
satyrę na bożą krówkę napisałem”.

Zerknąłem więc w poszukiwaniu „Szczecina” do dwóch antologii twórczości Gałczyńskiego: „Poezje”, Warszawa 1966 oraz „Liryka i groteska”, Warszawa 1975. Niestety, nie są to zbiory na tyle szerokie, aby mogły stanowić dowód, że nikt potem nie publikował tego utworu, ale tego wierszyka tam nie znalazłem. Nie jest to wielki poemat, ale z racji „szczecińskiego charakteru” jest chyba wart przypomnienia na naszym portalu. Pod koniec lat pięćdziesiątych zostało wydanych pięć (lub sześć?) tomów dzieł Gałczyńskiego. Niestety, nie udało mi się dotrzeć do tych książek. Może tam opublikowano powyższy utwór?

PS
Przeszukałem sedinowe archiwum. O Gałczyńskim pojawiają się wzmianki w 21 artykułach. Najdłuższy tekst (7 IX 2006 r.) dotyczy pomnika „Zaczarowanej dorożki” na skwerze przy alei Wojska Polskiego (pomniczek stanął w Szczecinie, choć dorożka jest niewątpliwie krakowska). Czy istnieje jakieś opracowanie o szczecińskim okresie życia i twórczości Mistrza?