Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Władze Szczecina będą miały problem z odzyskaniem jednego z najbardziej znanych zabytków. Umowa przekazująca Wieżę Bismarcka w prywatne ręce fatalnie zabezpieczyła interesy miasta.

Proces o zwrot miastu wieży rusza 8 października. Prezydent Piotr Krzystek (zobowiązany specjalną uchwałą radnych) chce rozwiązania umowy z inwestorem. Powód: wokół wieży nic się nie dzieje.

Sprawdziliśmy dokumenty w tej sprawie. Umowa wieczystego użytkowania zawarta w 2001 r. jest tak skonstruowana, że miasto może przegrać spór w sądzie. Nie pada tam żadna data, do której inwestor powinien wykonać określone zadania.

– Miasto przez własne niedbalstwo podpisało umowę, która nie przewiduje żadnych terminów wykonania obowiązków umownych przez inwestora, które są zresztą określone niejednoznacznie. Teraz może mieć pretensje do siebie. Na własne życzenie znalazło się w niekorzystnej sytuacji prawnej ale nie jest to powód do rozwiązania umowy – tłumaczy mec. Wojciech Wojciechowski, adwokat.

Oto szczegóły. Wieża Bismarcka (zwana też Wieżą Gocławską) to jeden z najbardziej znanych szczecińskich zabytków. Władze Szczecina oddały go w wieczyste użytkowanie spółce „KPW Bismark Kałuski”. Umowa obowiązuje do 2100 r. Inwestor zobowiązał się, że wieża z gruntem zostaną przeznaczone na trzy cele: turystyki, rekreacji i gastronomii.

Spółka miała uzyskać zgody konserwatora na wszystkie prace adaptacyjno-modernizacyjne i zorganizować parking. To w zasadzie wszystkie obowiązki. W żadnym miejscu umowa nie wymienia dat, do których choćby część tych obowiązków miała być spełniona. Sam inwestor przyznaje, że do tej pory na placu budowy dzieje się niewiele. Ale twierdzi, że zastój jest z winy miasta, które nie interesowało się wieżą.

Zdaniem prawników miasta powody rozwiązania umowy są oczywiste. – Użytkownik wieczysty wykorzystuje bowiem nieruchomość w sposób oczywiście sprzeczny z ustaleniami umowy (…) Nieruchomość miała być wykorzystywana na wszystkie trzy cele łącznie – napisał w pozwie do sądu mec. Sławomir Poczobut-Odlanicki, radca prawny.

Innego zdania jest mec. Wojciechowski. – Skoro miasto nie wprowadziło do umowy jednoznacznych obowiązków inwestora i terminów ich wykonania, to nie można więc czynić inwestorowi zarzutu, że nie realizuje umowy. Wieczyste użytkowanie kończy się za 91 lat i jest to czas, w którym inwestor może realizować swoje uprawnienia – mówi Wojciech Wojciechowski.

Mariusz Parkitny, Głos Szczeciński, 21 IX 2009 r.