Opublikowane przez Torney w Historia.

Twoja to dłoń na mapie
z Bugu, przez Wisłę, na Szczecin
kreśliła czerwone strzały
którymi wolność nadciągnie

J. Putrament, List do Józefa Stalina

„Wraz z narodami Związku Radzieckiego szczególnie głęboko i boleśnie przeżywa ten wielki cios naród polski, który towarzyszowi Józefowi Stalinowi zawdzięcza swe wyzwolenie z ponurej hitlerowskiej niewoli, swe odrodzenie, odzyskanie prastarych ziem polskich, utrwalenie swej niepodległości”.

Tymi słowami żegnały zmarłego 5 marca 1953 r. Józefa Stalina: Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Rada Ministrów i Rada Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Tego samego dnia we wszystkich zakładach pracy, instytucjach i urzędach Szczecina zorganizowano masówki, na których pod okrytym kirem portretem zmarłego odczytywano oficjalne komunikaty.


Jak relacjonowała prasa, robotnikom Szczecińskich Zakładów Włókien Sztucznych wieści z Moskwy przywodziły na myśl „[…] żołnierzy radzieckich, którzy pomagali […] zagospodarowywać Ziemie Zachodnie i zapoznawali […] ze wskazaniami Wielkiego Stalina”. W stoczni: „Cisza zapanowała w wielkiej hali kadłubowni […]. Na twarzach wszystkich głęboki ból […]. Ludzie ocierają łzy. […] Wielu stoczniowców obiecuje sobie w tej chwili lepiej niż dotychczas pracować, walczyć o plan, o potęgę naszej ojczyzny i całego obozu pokoju”. Ślusarz Huty Szczecin Stanisław Skubała na łamach „Głosu Szczecińskiego” ostrzegał i oświadczał: „Jeśli wrogowie nasi myślą, że zgon Towarzysza Stalina może chociażby na minutę powstrzymać nasze pokojowe budownictwo, to się grubo mylą. […] Obecnie jeszcze mocniej i zwarciej [sic!] pod sztandarem Lenina – Stalina w nierozerwalnej przyjaźni ze Związkiem Radzieckim będziemy budować lepsze i szczęśliwsze jutro w naszym kraju”.

W budynku konsulatu Związku Radzieckiego w Szczecinie na ręce konsula Borysa Zybina kondolencje złożyły delegacje m.in. Stoczni Szczecińskiej, Huty Szczecin, Izby Rzemieślniczej, Polskiego Radia i Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Odpowiednie depesze wystosowano również do ambasady w Warszawie.

Na 7 marca 1953 r. Władysław Wolski, przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, zwołał uroczystą żałobną sesję MRN, na którą zaproszono wszystkich mieszkańców Szczecina. Dzień później odbyło się tzw. zgromadzenie ludowe , a zaraz po nim – odprawy w Komitetach Dzielnicowych PZPR. Miasto zdominowała czerwień sztandarów spowitych żałobnym kirem i flag opuszczonych do połowy masztów, tramwaje oraz frontony wielu domów i budynków użyteczności publicznej przyozdobiono wielkimi portretami. „Nieśmiertelne imię Stalina zawsze żyć będzie w sercach narodu polskiego i całej postępowej ludzkości” – głosił napis na gmachu Powszechnego Domu Towarowego.

Do działania zmobilizowano agitatorów, którzy w różnych punktach miasta prowadzili „gawędy”, studiując wraz z mieszkańcami m.in. życiorys Stalina. Jak zanotowano w dokumentach partyjnych, wspomnianym „gawędom” towarzyszyć miał poważny nastrój („widoczne jest uczucie żalu”). W ramach przygotowań do odpowiedniego uczestnictwa w uroczystościach żałobnych w dniu pogrzebu tylko na terenie podległym działalności Komitetu Dzielnicowego Szczecin-Północ uruchomiono 168 punktów słuchania radia. Jak odnotowali partyjni aparatczycy, nie obyło się jednak bez „incydentów”. Przy ul. Witkiewicza 8/2 pracownik Polskich Kolei Państwowych wyprosił agitatora z mieszkania. Pozostali mieszkańcy budynku w ogóle go nie wpuścili – na drzwiach porozwieszano kartki z napisami typu „wyszłam do cioci”, „jesteśmy u babci”, „wyjechaliśmy na chrzciny”.

„Szczecin zamiera w bezruchu. W Moskwie odbywa się pogrzeb Wielkiego Stalina. Samochody i tramwaje zatrzymują się w biegu. W całym rozległym mieście, w alei Wojska Polskiego i na Drzetowie, na Wałach Chrobrego i Golęcinie ludzie obnażają głowy” − tak „Głos Szczeciński” relacjonował pięć minut z życia miasta, pięć minut (zarządzonej) ciszy z 9 marca 1953 r. Publikowano równocześnie kolejne wypowiedzi mieszkańców Szczecina, którzy Stalinowi „zawdzięczali wszystko”. Dzięki niemu można było zdobyć zawód i pracę, być samodzielnym i spokojnie spoglądać w przyszłość. To on „uczył nie opuszczać nigdy rąk i nie poddawać się rozpaczy, a przeciwnie, mocniej zewrzeć w ciężkich chwilach swe szeregi i pracować, pracować, coraz lepiej pracować”. To Stalin wreszcie był wielkim wychowawcą i przyjacielem teatru, czego dowodem są myśli „zawarte w uchwałach KC WKP(b)” i dzięki jego wskazówkom nauka polska „wzorując się na przodującej nauce radzieckiej, będzie dążyć do dalszego zwiększania swego udziału w dziele powszechnego pokoju, w dziele zbudowania socjalizmu w naszym kraju”. Trudno jednak znaleźć choćby zdanie ujawniające czytelnikom, kim Stalin nie był, czego nie dokonał i czego ludzkość mu nie zawdzięcza.

Kolejne dni to spotkania otwarte w organizacjach partyjnych, „poświęcone pamięci wielkiego Wodza i Nauczyciela mas pracujących całego świata”. Po brzegi wypełniono m.in. salę Domu Hutnika i salę konferencyjną szczecińskiej elektrowni. Normą miało być przekraczanie zadań produkcyjnych o kilka czy kilkanaście procent (Szczecińskie Zakłady Włókien Sztucznych wykonały zadania dotyczące produkcji jedwabiu w 121,8 proc.), wszak „w dniach ciężkiej żałoby w wielu zakładach naszego województwa znacznie podniosła się wydajność pracy”.

Do lokalnych redakcji napływały niezliczone listy „w których prości ludzie pracy, robotnicy i chłopi w wzruszający sposób wyrażają swój głęboki ból”. Wielu z nich, „by jeszcze pełniej uczestniczyć w realizacji nauk Wielkiego Stalina”, prosiło o przyjęcie do partii. Tendencję tę zauważyli również członkowie Egzekutywy Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Szczecinie. Zdaniem członka Egzekutywy i sekretarza KW PZPR Franciszka Sielańczuka, partia winna wyjść temu ruchowi naprzeciw, m.in. poprzez otwarte zebrania organizacji partyjnych. Do 21 marca 1953 r. w samym Szczecinie zgłosiło się ponad 400 osób pragnących zasilić szeregi partii. „Tak jak uczył nas Stalin”, „Wzrasta ilość i jakość”, „Przekraczają zobowiązania” – pisała w drugiej połowie marca 1953 r. prasa, tuż obok doniesień z Pragi, gdzie „Składając hołd pamięci Klementa Gottwalda, naród czechosłowacki ślubuje wzmóc walkę o pokój i socjalizm” (prezydent Republiki Czechosłowackiej i przewodniczący Komunistycznej Partii Czechosłowacji zmarł 14 marca 1953 r. w Pradze).

Ślubowania, obietnice, zapewnienia, wiersze pełne bólu i cierpienia – pewnie niewiele z nich oddawało autentyczne odczucia. Trudno jednak znaleźć w prasie czy dokumentach partyjnych informacje o czymkolwiek, co zakłóciłoby choćby w minimalny sposób czas żałoby. Nieco odmienny obraz wyłania się z meldunków funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa dotyczących wydarzeń w mieście, odnotowanych w trakcie choroby i po śmierci Józefa Stalina (pierwszą informację o chorobie podało Polskie Radio nad ranem 4 marca 1953 r., powołując się na agencję TASS).

Dzień przed jego śmiercią Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wystosowało telefonogram do szefów wszystkich Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego, w którym zalecano m.in. wzmocnienie walki z „imperialistyczną propagandą radiową” czy rozpowszechniającymi „wrogie” ulotki i napisy (szczególnie w nocy miała być wzmocniona siła patroli Milicji Obywatelskiej w miastach i w pobliżu obiektów przemysłowych). Funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa otrzymali również polecenie zainteresowania się szkołami średnimi, by przeciwdziałać „wrogiej propagandzie wśród młodzieży”, oraz „agenturalnego sprawdzenia kleru”. Sugerowano stosowanie represji rozważnie, by nie dotknąć nimi osób przypadkowych. Podobne w tonie zarządzenie skierowano z centrali również po śmierci Stalina, teoretycznie zatem wszyscy byli przygotowani do podjęcia działań zgodnych z zaleceniami ministerstwa.

W dniu pogrzebu zastępca szefa WUBP w Szczecinie ppłk Włodzimierz Zwierchanowski w piśmie skierowanym do naczelników wydziałów operacyjnych, szefów struktur powiatowych oraz komendanta wojewódzkiego MO zarzucił nadsyłanym meldunkom dotyczącym wrogich wypowiedzi, zatrzymań i aresztowań liczne niedomówienia i usterki. Nie podawano w nich bowiem dokładnych danych personalnych zatrzymanych lub aresztowanych (WUBP zainteresowany był nie tylko imieniem i nazwiskiem, datą urodzenia czy miejscem zamieszkania, ale i pochodzeniem społecznym, wykonywanym zawodem, przeszłością polityczną, karalnością oraz miejscem pracy), a i samo zajście nie zawsze było przedstawiane w wystarczająco jasny sposób. W podobnym tonie utrzymany był telefonogram nadany dwa dni później przez dyrektora Biura ds. Funkcjonariuszy MBP płk. Jerzego Siedleckiego do szefów WUBP.

Mimo iż od pogrzebu Stalina minęło wiele dni, wciąż prowadzone były działania mające na celu możliwie dokładne opracowanie przebiegu dnia żałoby, ze szczególnym uwzględnieniem zarządzenia o zachowaniu pięciominutowej ciszy. Naczelnicy wydziałów operacyjnych WUBP mieli uwzględnić aktywność członków rad narodowych na szczeblu województwa, miasta i dzielnic, opisać charakter wypowiedzi, całość przygotować w formie oceny politycznej i do 8 kwietnia 1953 r. przesłać na ręce szefa WUBP w Szczecinie ppłk. Eliasza Kotona, dołączając mapę terenu „z uwidocznieniem zakładów i obiektów z równoczesnym naniesieniem wszelkich przejawów wrogiej działalności”.

W jednej z analiz naczelnik Wydziału VIII (sprawy transportu lądowego, lotniczego i morskiego) WUBP w Szczecinie por. Ludwik Arleth zanotował: „Na poszczególnych obiektach odbywały się masówki, na których pracownicy zostali zapoznani z chorobą tow. Stalina i jej przebiegiem. […] na masówkach tych notowano na większości obiektów duże przygnębienie i smutek, a nawet szereg pracowników wykazywało zainteresowanie przebiegiem choroby, leczenia itp. Wiadomość o zgonie tow. Stalina wśród pracowników na obiektach wywarła jeszcze większy smutek, a na niektórych […], jak w PKS, przy podawaniu komunikatu o zgonie dwie pracownice płakały z tego powodu”.

Wedle sprawozdania naczelnika Wydziału „A” (obserwacja zewnętrzna) WUBP w Szczecinie por. Wacława Owczarka 9 marca 1953 r. o godzinie 10:00 „przechodnie bez specjalnego nakazywania i oporu na usłyszany znak syren fabrycznych stawali na ulicach, zdejmując okrycie głów – czcząc i żegnając tow. Stalina w pięciominutowym skupieniu się, wśród matek idących z dziećmi słychać było wypowiedzi do dzieci, że Stalin jest chowany do grobu”. Pojawiające się wypowiedzi, wyrażające zadowolenie ze śmierci Stalina, będące efektem słuchania „szczekaczek zachodu, »Głosu Ameryki«, BBC, Londynu i innych” w poszukiwaniu „natchnienia i słów »prawdy«”, jak pisano, nie znajdowały podatnego gruntu. Stwierdzono również pojedyncze przypadki uchylania się od masówek.

Sprawozdanie naczelnika Wydziału IX (sprawy przemysłu ciężkiego i specjalnego) WUBP w Szczecinie kpt. Władysława Świnogi odnotowuje znacznie większą liczbę „wrogich wypowiedzi”. Jeden z pracowników Szczecińskich Zakładów Nawozów Fosforowych stwierdził, że „tow. Stalin powinien już dawno pójść do »Piotra«” i że „znów dużo ludzi pójdzie do więzienia, bo w chwili obecnej w Związku Radzieckim toczy się walka o zajęcie miejsca tow. Stalina”. Inny oświadczył, że „Stalin poszedł tam, gdzie trzeba, a za nim pójdzie jeszcze Bolek i Kostek” (chodzi o Bolesława Bieruta i Konstantego Rokossowskiego). W jednym z hoteli pracowniczych zatrzymano stoczniowca, który w dniu pogrzebu przyniósł akordeon i „wygrywał na nim melodie taneczne”. W Elektrowni Szczecin odnotowano zdziwienie jednego z pracowników, „który to powiedział w sposób ironiczny, że lekarze radzieccy nie potrafili przedłużyć życia tow. Stalinowi, a kiedyś pisano w gazecie, że medycyna radziecka stoi na tak wysokim poziomie, że można przedłużać życie ludzkie do 100 lat”.

Wydział III (walka z podziemiem niepodległościowym) WUBP w Szczecinie zwrócił uwagę na fakt, że nie wszystkie środowiska, określane dotąd jako „wrogie”, reagowały negatywnie na wiadomości o śmierci Stalina. Jedno z nich „było oburzone propagandą »Głosu Ameryki« i innych stacji […] w takim wypadku, kiedy człowiek umarł, nie powinno mieć miejsca rozpowszechnianie wulgarnych słów odnośnie zmarłego”. Naczelnik Wydziału III Andrzej Chłoń nie sprecyzował jednak, o jakie środowisko chodzi.

24 kwietnia 1953 r. ppłk E. Koton przesłał do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ostateczne „Sprawozdanie z okresu choroby, a następnie śmierci tow. Stalina”: „W dniach choroby i następnie śmierci tow. Stalina masy pracujące naszego województwa, wyrażając uczucie miłości i wdzięczności, spotęgowały jeszcze bardziej swój wysiłek w pracy nad realizacją zadań i planów gospodarczych […]. Odbiciem powyższego w przytłaczającej większości społeczeństwa były nastroje na pierwszych masówkach, na zakładach pracy, instytucjach i urzędach, w których udział wzięli na ogół wszyscy zatrudnieni” (w Szczecinie szef WUBP odnotował łącznie 493 masówki, w których uczestniczyło ponad 50 tys. osób). Początek sprawozdania to liczne przykłady pozytywnych wypowiedzi przepełnionych żalem mieszkańców miasta i pracowników tutejszych zakładów oraz cały szereg zobowiązań produkcyjnych, którymi zamierzano oddać cześć zmarłemu Stalinowi. W dalszej części omówiono „wrogą propagandę”, która najbardziej uwidaczniała się „wśród elementu byłych posiadaczy, akcji »W«, podziemia i części kleru”.

Ppłk Koton diagnozował, że „wroga propaganda” prowadzona była w trzech kierunkach: przez starania o podważenie sojuszu narodu polskiego z narodami Związku Radzieckiego, przez twierdzenie, iż po śmierci tow. Stalina dojdzie do konfliktu pomiędzy Związkiem Radzieckim a państwami kapitalistycznymi, oraz przez sugestie mówiące o zmianie władzy i ustroju u wschodniego sąsiada. „Aparat bezpieczeństwa na terenie województwa podczas tych dni zastosował represje wobec 43 osób, w tym 34 osoby zatrzymano profilaktycznie, po 48 godzinach zostały zwolnione, zaś na 9 osób sprawy skierowano do sądu. Z tego przypada 35 osób na PUBP, a 8 osób na aparat wojewódzki”.

Negatywne wypowiedzi odnotowane w zakładach pracy i inne przypadki „wrogiej propagandy” stały się zatem pretekstem do pokazania skutecznej działalności WUBP. Autorów odnotowanych w sprawozdaniu negatywnych stwierdzeń aresztowano, a sprawy kierowano do prokuratury.

Choroba i śmierć Józefa Stalina wywołały gigantyczną kampanię polityczno-propagandową. Oczywiście nie była to rzecz charakterystyczna dla Szczecina czy Pomorza, ale dla całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stojącej wówczas ramię w ramię z „bratnim narodem radzieckim”. Do kampanii tej włączono struktury partyjne (od Komitetu Centralnego po podstawowe organizacje), wszystkie szczeble aparatu bezpieczeństwa i media, które prześcigały się w demonstrowaniu żałoby. Marzec 1953 r. zdominowały wiece, pogadanki agitatorów i rozmowy indywidualne, a wszyscy wyrażający uczucia inne niż żal i cierpienie musieli liczyć się z represjami Urzędu Bezpieczeństwa.

Paweł Knap, Anatomia żalu. Szczecin po śmierci Stalina, „Biuletyn IPN” 2008, nr 3.