Opublikowane przez sedina w Ciekawostki.

W Akademii Morskiej w Szczecinie wspominano kapitana kapitanów Konstantego Maciejewicza zwanego przez kolegów i uczniów Macajem. Środowiska morskie chcą, by uczelnia przybrała imię szczecinianina, twórcy polskiej floty.

Na konferencji, której patronował rektor AM, kpt. ż. w. prof. Stanisław Gucma, wygłoszono wiele referatów. Tym cenniejszych, że napisanych przez kapitanów, którzy są wychowankami Maciejewicza.

Wszystkie środowiska związane z morzem, żeglugą, żeglarstwem i flotą domagają się nadania szczecińskiej szkole imienia Maciejewicza od wielu już lat. Niestety dotąd apele pozostawały bez echa. Nawet wówczas, gdy zmieniano nazwę szkoły z Wyższej Szkoły Morskiej na Akademię Morską, nie nadano jej patrona. Wówczas można to było zrobić za darmo, dziś dodanie imienia, to koszty i z punktu formalnego, zmiana całej nazwy szkoły.

Kapitanowie i społecznicy uważają jednak, że warto to uczynić, bo nie było w historii polskiej floty drugiego takiego człowieka, jak Maciejewicz. Plusem jest też to, że niemal całe powojenne życie poświęcił Szczecinowi, gdzie założył szkołę morską.

– Życie, czyny i wartości kapitana Konstantego Maciejewicza są wzorem dla wszystkich pokoleń ludzi morza – uważa Piotr Owczarski, przewodniczący Komitetu Społecznego Żeglarski Szczecin. – Niezwykle ważną sprawą jest to, aby Akademia Morska wspierała się na tej świetlanej postaci i tworzyła polskie tradycje Szczecina. Nadanie imienia kpt. Konstantego Maciejewicza naszej uczelni podniesie jej prestiż, a studenci będą mieli wzorcową postać godną szacunku i naśladownictwa. W dziejach polskiej żeglugi jest i był tylko jeden „Kapitan Kapitanów”.

Podobną opinię wyrażają też inni. W tym Jerzy Scisłowski, ostatni z żyjących wykładowców uczelni, gdy mieściła się jeszcze przy al. Piastów.

– Nadanie imienia nie powinno podlegać żadnej dyskusji – mówi. – Dziwi fakt, że od śmierci kapitana minęło już tak wiele lat, a do dziś uczelnia nie chlubi patronem, który ją założył.

– Zgodnie z mottem że człowiek żyje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim, nadanie Akademii Morskiej naszego morskiego Szczecina imienia kpt.ż.w. Konstantego Maciejewicza, wybitnego pedagoga morskiego, żeglarza, zacnego Polaka, będzie najpiękniejszym i najtrwalszym pomnikiem dla naszego ukochanego „Macaja” – mówi jego uczeń, kpt. ż. w. Wiktor Czapp, prezes Klubu Kapitanów Żeglugi Wielkiej.

Podczas konferencji mówiono z żalem, że upadają firmy związane z morzem. Jak tak dalej pójdzie, to przy obecnej polityce państwa zachwieje się również byt Akademii Morskiej, która nie będzie miała dla kogo szkolić swoich wychowanków. Dodawano też, że Akademia nie ma nawet swojego żaglowca, choć przed laty była szansa, by Dar Pomorza pozostał na zawsze w Szczecinie. Posiadanie żaglowca podniosłoby jej prestiż w rankingu szkół morskich na świecie.

– Od 10 lat studenci Akademii nie są wychowywani na żaglowcu – przypominał kpt. ż. w. Jędrzej Porada. – Nie ma rejsów kandydackich na Darze Młodzieży. Młodzi ludzie nie mają możliwości wcześniejszego sprawdzenia siebie w realnym warunkach morskich będących często źródłem czynników stresogennych, do których należy np. duże obciążenie fizyczne, monotonia pracy, presja czasu, nierytmiczność pracy, zmianowość pracy, poczucie osamotnienia, alienacji, zagrożenia, niestabilność warunków życia i choroba morska.

Wspominano słowa Maciejewicza, który mówił, że bez doświadczeń na żaglach nie ma prawdziwych kapitanów.

– Każdy idiota może się czegoś nauczyć mawiał Maciejewicz – ale dopiero rok pływania na rejowcu pokaże z jakiej gliny jesteśmy ulepieni.

– Nie zawsze reguły postępowania etycznego na morzu podawane są wprost – tłumaczył kpt. ż. w. Jędrzej Porada. – Można je jednak odnaleźć w tradycji, zwyczajach, obyczajach i wzorcach osobowych, jeśli takie są i wskazuje się na nie. Nasuwa się pytanie czy w tradycji morskiej naszej Akademii Morskiej przywołuje się jakiś wzorce, przykłady, nazwiska ? A przecież taki wzorzec mamy. Jest nim postać wielkiego Kapitana Kapitanów, Konstantego Maciejewicza.

Głos Szczeciński, 1 III 2009 r.