Opublikowane przez sedina w Szczecinianie.

– To piękny samochód – powiedział Józef Serdyński, gdy zobaczył Citroena BL11. Podobnym samochodem jeździł z prezydentem Piotrem Zarembą. Dziś właścicielem „cytryny” jest Andrzej Kulpa. Dzięki „MM Moje Miasto” los zetknął obu pasjonatów motoryzacji.

We wspomnieniach pana Józefa francuski Citroen BL 11 jawi się jako najlepsza samochód, którym jeździł zaraz po wojnie.

– To był szybki i niski samochód o pięknej sylwetce – wyjaśnia. – Tym samochodem jeździłem z prezydentem. Cieszę się, że udało się znowu zasiąść za jego kierownicą. Pamiętam, że miałem zdjęcie z prezydentem na tle tego samochodu. W Szczecinie były wówczas tylko dwa takie auta, jedno do dyspozycji Piotra Zaremby, drugie dla Urzędu Bezpieczeństwa.

Pan Józef spotkał swój samochód na lotnisku w Kluczewie podczas festynu. Do Kluczewa przyjechał Citroenem Andrzej Kulpa, pasjonat marki.

– Czytałem wcześniej artykuł Jeździłem z prezydentem Zarembą i wiedziałem z kim mam do czynienia – opowiada pan Andrzej.

W naszej obecności panowie porozmawiali o motoryzacji i jakże by inaczej o zaletach Citroena BL 11. Spotkanie obfitowało również w żarty. – Założyłem się, że dojadę do Pyrzyc nie dotykając kierownicy – mówi ze śmiechem Józef Serdyński. – Ale to żadna sztuka, gdy ruch jest mały, a kierownica bardzo duża, że można ją lekko prowadzić kolanami.

Ten model „cytryny” produkowany był w latach 1934–1957. Jak przyznaje pan Andrzej wyprzedzał epokę, w której powstał. Był pierwszym samochodem z przednim napędem, zawieszenie było niezwykle komfortowe na drążkach skrętnych, a podwozie konstruował sam Ferdynand Porsche, miał hydrauliczne hamulce. Silniki w zależności od wersji miały moc od 46 do 56 KM.

– Teraz, gdy nim jadę to nie jestem zawalidrogą bo auto śmiało rozwija 90 kilometrów na godzinę z czterocylindrowym silnikiem – wyjaśnia Andrzej Kulpa. – Dodam jeszcze, że był to pierwszy samochód, który był testowany w crash testach, co można obejrzeć na archiwalnych filmach, gdy samochód był zrzucany z wysokości.

– Citroen BL 11, którym jeździłem miał podobny kolor, czyli tzw. „myszka”, to wspaniała limuzyna – mówi Józef Serdyński. – Dla mnie to spora gratka spotkać osobę, która jeździła podobnym autem – dodaje Andrzej Kulpa. – Ten model był przełomowy w czasach, w których powstał.

Marek Jaszczyński

Fot. Adam Słomski