Opublikowane przez Busol w Pomniki.

Z aktu erekcyjnego: (…) pierwszego września Roku Pańskiego 1998 (…) Prezydent Szczecina Bartłomiej Sochański w obecności wojewody, jego ekscelencji oraz mieszkańców Szczecina położył kamień węgielny pod budowę Pomnika Niepodległości wznoszonego dla upamiętnienie wysiłku wielu pokoleń Polaków w walce o wolność i suwerenność ojczyzny oraz dla uczczenia 80-tej rocznicy odzyskania przez Nią niepodległości. (…) Akt niniejszy opatrzony stosownymi podpisami, złożono w fundamencie Pomnika Niepodległości 1 września 1998 r.

Czy na pewno ?

Aby uciąć spekulacje na ten temat odpowiem od razu: na pewno. Ale… no właśnie. Otóż logiczna analiza tego zdania powoduje, że co do tego, że akt został złożony, nie mamy wątpliwości, ale czy nadal tam jest?

Idea powstania Pomnika Niepodległości zrodziła się 3 października 1997 r. w trakcie uroczystości związanych z 50-leciem lokalizacji V Brygady Saperów na terenie Podjuch. Już 17 października 1997 r. zawiązał się Społeczny Komitet Budowy Pomnika Niepodległości którego przewodniczącym został Stanisław Białek. Potem sprawy potoczyły się szybko. 15 maja 1998 r. został rozstrzygnięty konkurs na projekt pomnika, który wygrała „Grupa Nieformalna” w składzie: Jerzy Lipczyński, Wojtek Kokowski, Przemysław Biryło, Tomasz Flejterski. Miesiąc później uchwałą Rady Miasta Szczecin zatwierdzono lokalizację Pomnika Niepodległości na Osiedlu Słonecznym. Dokładnie w okolicach stawu Rubinowego (przy ulicach Jasnej i Rydla). Kiedy 1 września 1998 r. wmurowano kamień węgielny i w fundamencie pomnika złożono akt erekcyjny, zakładano, że pomnik zostanie odsłonięty 10 tygodni później – 11 listopada w 80. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Tak się jednak nie stało i odsłonięcia pomnika, który składa się z trzech płyt opartych o siebie a symbolizujących trzy Rzeczpospolite dokonano trzy lata później – 20 grudnia 2001 r. Pytanie o to czy akt erekcyjny nadal znajduje się na swoim miejscu nie powinno w ogóle się pojawić, gdyby nie 3 lata które dzieliły moment wmurowania aktu od momentu odsłonięcia pomnika. Bo pewnego dnia z portalem sedina.pl skontaktował się jeden z mieszkańców prawobrzeża, który pragnąc zachować anonimowość podzielił się z nami następująca historią…

Od momentu, kiedy już wiadome było, że pomnik nie pojawi się w zaplanowanym terminie, miejsce ogrodzono. Przez kolejne lata ulegało dewastacji. Wg relacji świadków ten dół w ziemi stał się najzwyczajniej w świecie osiedlowym śmietnikiem, który napełniał się stopniowo gruzem i innymi odpadkami. Płot zniszczono a okolica stała się miejscem gdzie coraz chętniej pojawiała się tzw. „trudna młodzież”. Dodatkowo miejsce stało się zagrożeniem dla bawiących się w okolicy dzieci. Kiedy pojawił się realny termin budowy pomnika, pierwszą rzeczą, którą należało wykonać – to doprowadzić to miejsce (fundament) do porządku. Ekipa sprzątająca ręcznie usuwała śmieci i gruz, a to, co zebrano, przewożono celem segregacji na pobliska budowę, gdzie pracowałem, i składowano razem z bieżącymi odpadkami budowlanymi. Na stercie zauważyłem metalową pordzewiałą skrzynkę „wielkości kuchenki mikrofalowej” która niczym nie wyróżniała się od innych śmieci. Wiedziałem jednak skąd pochodzi gruz postanowiłem wiedziony jakimś przeczuciem to sprawdzić. Po otworzeniu skrzynki w jej wnętrzu znalazłem tuleję ze stali nierdzewnej a w niej to:

Nie wiedziałem do kogo się zgłosić więc akt przeleżał jakiś czas w baraku a następnie gdy okazało się, że pomnik już stoi trafił do mojej piwnicy. Z jednej strony chciałem, aby akt trafił na właściwe miejsce, a z drugiej strony nie wiedziałem jak to zrobić, bo trochę bałem się, że ktoś może posądzić mnie o kradzież.

I tu następuje szczęśliwe zakończenie historii. Pan skontaktował się z naszym portalem i wspólnie ustaliliśmy sposób poinformowania opinii publicznej i oczywiście przekazania dokumentu, co pozwoli na zamknięcie sprawy po 10 latach (a jednocześnie zachować anonimowość o którą Pan zabiegał). Mamy nadzieję, że akt trafi w odpowiednie ręce a potem na swoje miejsce. Choć moim zdaniem powinien zawisnąć na jakiejś „ważnej ścianie” jako swego rodzaju symbol tego, że nie dbając o swoje lokalne otoczenie możemy pozbawić się fragmentów historii. A idąc nieco dalej – symbolem tego, że jedna osoba może także mieć wpływ na jej ratowanie, co pokazuje przykład postawy pracownika budowy…

Trochę to patetycznie brzmi, ale chyba jest prawdziwe.

Skontaktowaliśmy się już z Wydziałem Kultury Urzędu Miejskiego aby sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca. A o postępach będziemy informować na naszym portalu.

Pełna treść Aktu:

Działo się to pierwszego września Roku Pańskiego 1998, kiedy urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej sprawował Aleksander Kwaśniewski, godność Marszałka Sejmu sprawował Maciej Płażyński zaś Marszałka Senatu RP Alicja Grześkowiak. Wojewodą Szczecińskim był Władysław Lisewski, Rządcą Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Marian Przykucki.

Prezydent Szczecina Bartłomiej Sochański w obecności wojewody, jego ekscelencji oraz mieszkańców Szczecina położył kamień węgielny pod budowę Pomnika Niepodległości wznoszonego dla upamiętnienie wysiłku wielu pokoleń Polaków w walce o wolność i suwerenność ojczyzny oraz dla uczczenia 80-tej rocznicy odzyskania przez Nią niepodległości.

Budowę pomnika zainicjował Dowódca Garnizonu Szczecin-Podjuchy pułkownik Stanisław Białek, który przewodniczy jednocześnie społecznemu komitetowi budowy pomnika niepodległości.

Projekt pomnika opracował zespół architektów w składzie: Jerzy T. Lipczyński, Przemysław Biryło, Tomasz Flejterski, Wojciech Kokowski.
Akt niniejszy opatrzony stosownymi podpisami, złożono w fundamencie Pomnika Niepodległości 1 września 1998 r.

Poniżej następują oryginalne podpisy m.in:

• Bartłomiej Sochański prezydent Miasta Szczecina Honorowy Przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika

• Władysław Lisewski – Wojewoda Zachodniopomorski

• Ks. Abp Marian Przykucki Ordynariusz Diecezji Szczecińsko Kamieńskiej

• płk Stanisław Białek Dowódca Garnizonu Szczecin Podjuchy, Przewodniczący Komitetu