Opublikowane przez sedina w Technika i Komunikacja.

Tego wiaduktu nie ma na mapach Szczecina, choć znajduje się on w centrum miasta. Nie mają go też w swojej ewidencji miejskie urzędy.

Gdyby go odnowiono, usprawniłby ruch kołowy między dzielnicami Drzetowo i Niebuszewo.

– Jeszcze nie tak dawno, bo parę lat temu, betonową przerwę w moście pokryto drewnianą kładką i ludzie z niego korzystali – mówi pan Karol, który ma w pobliżu garaż. – A później, gdy nikt nie dbał o to przejście, stało się legowiskiem meneli i tych, co tu wypalają kable.

Wiadukt trudno znaleźć, bo usytuowany jest w głębokim kanionie nad torami kolejowymi prowadzącymi do stoczni szczecińskiej. Przed wojną łączył osobną ulicę (dziś nie istnieje) z obecną Dembowskiego i Rynkową z Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Jest jednym z dwóch wiaduktów (drugi na ul. Mickiewicza), które zostały wysadzone przez wycofujące sie z miasta wojska niemieckie. Nie widnieje w żadnej miejskiej ewidencji.

– Wiadukt nie jest w spisie Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego – przyznaje Marta Kwiecień-Zwierzyńska z ZDiTM. – Brak go na stanie obiektów utrzymaniowych i eksploatacyjnych.

Inny garażowicz, pan Paweł mówi, że widział przed laty w ówczesnym wydziale planowania inwestycji urzędu miejskiego plany, według których stara droga i wiadukt miały być odbudowane.

– To było, jak starałem się o prawo własności do garażu – mówi. – Dziwię się więc, że miasto odpowiedziało „Głosowi”, że nie ma wiaduktu w ewidencji. Po prostu z lenistwa nie chciało im się szukać.

W sprawie wiaduktu zwróciliśmy się też bezpośrednio do Biura Promocji i Informacji Urzędu Miejskiego, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Do sprawy będziemy wracać.

Marek Rudnicki, Głos Szczeciński, 10 IX 2008 r.