Opublikowane przez sedina w Pomniki.

Na ścianie Filharmonii Szczecińskiej odsłonięto tablicę upamiętniającą żołnierzy – przymusowych robotników.

Z tego miejsca, gdzie po wojnie funkcjonowała Rejonowa Komenda Uzupełnień wywieziono ze Szczecina do kopalń i kamieniołomów ponad 2,5 tys. młodych ludzi. Za to tylko, że byli dziećmi przedwojennych urzędników, policjantów, lekarzy lub innych osób, które nie pasowały do socjalistycznego wizerunku powojennego obywatela.

Była orkiestra, tańczące dziewczyny, medale, prezydent miasta, przedstawiciel marszałka i kilka osób z 300, które jeszcze żyją i pamiętają tamte czasy. Pośmiertnie odznaczono Eugeniusza Kalinowskiego, który w 1989 r. zjednoczył w Polsce wszystkich represjonowanych i wciągniętych do wojskowych batalionów roboczych.

Przypomnijmy, że po śmierci pierwszego szefa, w listopadzie 2004 r. (obradowano w tym samym skrzydle Filharmonii, w obecnej sali obrad rady miasta) organizacja rozpadła się na dwie grupy. Jeszcze za jego życia organizacja nazywała się Krajowy Związek Żołnierzy Batalionów Roboczych „Polski Gułag”, dziś – Związek Osób Represjonowanych Politycznie Bataliony Robocze.

– Szkoda, że doszło do podziału, bo za życia Gienka nikomu by nie przyszło do głowy, by się dzielić – mówi jedna z osób, która prosi, by nie podawać jej imienia. – Jest tablica, której nie doczekał i o którą zabiegał, ale nie ma jednej organizacji, bo głupie ambicje doprowadziły do rozłamu.

Prezes Związku Osób Represjonowanych Politycznie Bataliony Robocze, Jan Walukiewicz (wraz z Kalinowskim byli w jednej kopalni) cieszy się, iż udało się upamiętnić żołnierzy – przymusowych robotników. Inni członkowie mówią, że mimo upływu 20 lat nowej Polski, nadal wszystkie rządy nie chcą zauważyć, że ich też represjonowano. Wielu ludzi zginęło w obozach i kopalniach, gdzie wysyłano ich na takie odcinki prac, gdzie normalni górnicy nie odważyliby się wejść. Uczestnicy uroczystości zaapelowali oficjalnie do wszystkich władz, by o tej niknącej z dnia na dzień grupie wreszcie sobie przypomniały.

Marek Rudnicki, Głos Szczeciński, 5 IX 2008 r.