Opublikowane przez Exadum w Miejsca.

25 maja 2008 r. miałem wielką przyjemność brać udział w rowerowej eskapadzie po obrzeżach Puszczy Wkrzańskiej, czyli Wzgórzach Warszewskich. O ile samo Jezioro Głębokie nie ukrywa wielu sekretów, bynajmniej jego brzeg, o tyle bardzo ciekawym rejonem okazuje się Dolina Siedmiu Młynów. W jednym tylko miejscu Jeziora Głębokiego pozostały resztki dawnego kąpieliska. Można do nich dotrzeć idąc w głąb strzeżonej plaży, udając się na północ od wejścia.

Zachowały się jedynie dwa biegi schodów, prowadzące z jeziora do nikąd, niestety.

Głębokie, poza nazwą jeziora, opisuje też dzielnicę do niego przyległą. Znajduje się pomiędzy gruntami gminy Dobra Szczecińska, Pilichowem, Łęknem, Pogodnem i Osowem. Po raz pierwszy pojawia się w zapisach jako wieś w 1266 r. kiedy Książe Barnim I oddał Fundacji Mariańskiej połowę wsi Głębokie wraz z Bezrzeczem.

W 1342 r. Fundacja Mariańska otrzymała pozostałą część Głębokiego wraz ze zwolnieniem od podatku gruntowego i innych powinności. Przez długi czas toczyły się spory w sprawie posiadłości ziemskich pomiędzy Fundacją Mariańską, a właścicielami z rodzin rycerskich Lindstedt i Ramin. Prawdopodobnie część terenów przeszła w prywatne ręce po przeprowadzeniu reformacji i zmniejszeniu majątku kościelnego i klasztornego. Od 1590 r. Głębokie wraz z jeziorem stanowiło posiadłość rodziny Ramin.

Cały smaczek zaczyna się po przekroczeniu ulicy Emila Zegadłowicza (Chaussee) i wkroczeniu na szlak Doliny Siedmiu Młynów. Trudno powiedzieć, dlaczego pozostano przy tej nazwie skoro pozostały jedynie zabudowania towarzyszące tylko jednego z młynów. Niemiecka nazwa tego malowniczego zakątka brzmiała Siebenbachmühlen co odpowiadało tamtejszemu stanowi. Myśli na temat nazewnictwa naszły mnie przy próbie zidentyfikowania stawów i zlokalizowanych niegdyś przy nich młynów.

Już w średniowieczu zaczęto wykorzystywać dość szybki bieg rzeczki Osówki w celach przemysłowych. Nad jej brzegiem powstało siedem młynów wodnych oraz stawy spiętrzające wodę, które pozostały do naszych czasów. Polskie nazwy to Zazulin, Ustronie, Zacisze, Uroczysko, Nagórnik, Łomot i Wyszyna. Młyny stały się własnością miasta i zmieniły swoją funkcjonalność na turystyczno wypoczynkową na skutek rozwoju technologicznego i zastosowania elektryczności do napędzania młynów.

Kierując się od strony jez. Głębokiego napotkamy szczątki pierwszego z młynów. Kuckucksmühle, niestety nie pozostał staw towarzyszący temu młynowi co skutkowało błędami w dalszym polskim nazewnictwie. Był to najniżej położony młyn w dolinie. Znajdował się przy ujściu Jasmudzkiej Strugi do Osówki (Mühlenbach). Polska nazwa brzmiała Zazulin.

Najwcześniejsze zapisy pochodzą z 1545 r., „de mole de kuckuck genomem”, kolejne z 1659 r., „die Kukoeschemuhle”. W 1549 r. zakupiony przez miasto. Podobnie jak jeden ze środkowych młynów Bergmühle (obecnie Nagómik), był przedmiotem sporu z rycerzem Fryderykiem von Ramin ze Stolca, któremu w 1566 r. na mocy wyroków książęcego i cesarskiego wypłacono znaczną kwotę odszkodowania. Dzierżawiony potem przez wieki, krótko należał do domeny szczecińskiej. Po 1850 stal się ponownie własnością miasta. W XX w. była tu maleńka restauracja, po ostatniej wojnie rozebrana. Obecnie jest to teren rekreacyjny Przedsiębiorstwa Zieleni Miejskiej. Jego polska nazwa jest gwarowym określeniem kukułki – zazula. Tyle mówi teoria. Niestety nawet obecnie zaglądając do Google napotkamy na przekłamania.

Z powodu braku jednego stawu uznano, że kolejny, podwójny zbiornik to właściwie dwa młyny obok siebie. I tak oto Kaisermühle (obecnie Ustronie) pokryło zapotrzebowanie na brakujący staw. W 1277 r. młyn przeszedł z własności książęcej na własność miasta. Początkowo nazwano go Sauersach Mühle. Nazwa pochodziła od nazwiska młynarza i jego rodziny, wielowiekowych dzierżawców tego młyna, za który płacili tylko 1/6 korca mąki jako daniny dla miasta. W 1552 r. zostali z niej zwolnieni. W XIX w. podobnie jak inne młyny przechodzi w ręce prywatne. W XX wieku zaprzestał produkcji mąki i po wojnie światowej staje się lokalem rozrywkowym dla miejscowej śmietanki towarzyskiej. Najlepiej zachowany, posiadał kawiarnię i cukiernię, garaż dla samochodów, stacje benzynową, stajnie dla koni, staw. Wszystko to otoczone starymi drzewami parkowymi. Jego nazwa Kaisermühle prawdopodobnie brała się z faktu, że był największym ze wszystkich młynów w tej dolinie. Dawne zabudowania zachowały się i były wykorzystywane przez pracowników Szczecińskiego Zakładu Zieleni Miejskiej. Same zbiorniki wodne są za zabudowaniami i trudno się do nich dostać bo mamy do pokonania gęste zarośla.

Nim jednak przejdziemy do kolejnych młynów rzućmy okiem na obecną lokalizację poszczególnych stawów, a co za tym idzie młynów, bo bez tej poglądowej pomocy nie ma możliwości ujednolicenia i opisania także pozostałych tak, aby każdy mógł dotrzeć w prawidłowe miejsce. Pierwszy plan, z 1967 r., skrzętnie pomija nazwy, ale widać na nim, że Zazulin nie istnieje. Drugi, z 1976 r., dumnie i prawidłowo pokazuje nam lokalizacje, także nieistniejącego stawu Zazulin wraz z polskimi nazwami.

Niestety już w 2001 r. zaczyna się gmatwanie. Zazulin wędruje do Ustronia, Uroczysko (o którym za chwilę) przesunięto na nowopowstały zbiornik, czyli za daleko na zachód. Wg tej mapy powinno być w miejscu Zacisza i tak kolejno idąc na wschód nienazwane to Zacisze, następne Nagórnik, który powędrował aż do Łomotu. Tylko sam Łomot i na końcu Wyszyna jest na swoim miejscu. Na wcześniej widocznej mapie z Google zmieniono nazwę na Nagórniak.

Na szczęście po przybyciu na miejsce, w okolicy pętli tramwajowej uporano się z tym tematem ostatecznie. Mając tę mapę śmiało trafiamy do celu.

Teraz uspokojeni i zaopatrzeni w niezbędną wiedzę udajemy się w okolice Schmetterlingsmühle (obecnie Uroczysko). Młyn zakupiony w 1277 r. razem z innymi młynami przez Bractwo Piekarzy od księcia Barnima I. Wtedy to miasto za pomoc finansową w walce z Brandenburgią otrzymało rzekę Osówkę razem ze stojącymi tam młynami. W 1431 r. wzmiankowany w źródłach pod nazwą Papillonsmühle. Nazwa ta zmieniała się kilka razy, ale zawsze była związana z rosnącymi tu topolami. Francuzi nazywali go Pappilon Moulin. W końcu XIX wieku urządzono w nim restauracje i hotel. Szachulcowej budowy, niezabezpieczony po wojnie, uległ zniszczeniu.

Idąc wyżej w górę Osówki natrafiamy na Mutgebermühle (obecnie Zacisze). W 1485 r. nazywano go Mordtgeuer, potem Mordgewerk, a w 1505 r. – Mutgebermühle od nazwiska jego właściciela. Nabyty przez miasto w 1554 r., a w 1865 stanowi własność majątku Eckeberg. Nazywano go także Untermühle lub Kleinmühle ze względu na bardzo mały przemiał. W XIX wieku zamieniony na hotel z restauracją. Obecnie jego zabudowa nie istnieje.

Na tym etapie, aby utrwalić wiedzę i odpocząć nieco postanowiliśmy wskrzesić ogień i upiec „małe co nieco”. Nie obyło się również bez zadumy nad przeszłością tego pięknego zakątka.

Kolejnym przystankiem, tuż za Polaną Harcerską był Bergmühle (obecnie Nagórnik). Pierwotnie stał w tym miejscu wiatrak. Był on na wzgórzu, najwyżej ze wszystkich młynów. Obok niego zaś drugi wiatrak tzw. koźlak (holenderski). Młyn wodny powstał dopiero w 1510 r. Zwano go też młynem Ramina od nazwiska rycerza ze Stolca, na którego ziemi leżał. Proces o ten młyn z Radą Miasta Szczecina, toczył się początkowo przed sądem książęcym, a potem cesarskim. W 1566 r. miasto zapłaciło rycerzowi ogromną sumę odszkodowania i w ten sposób uzyskało prawo jego własności. W czasie wojen napoleońskich stacjonowali tu Francuzi, stąd nazwa miejsca Francuski Zagajnik. Po 1850 r. młyn staje się własnością prywatną. Utworzono w nim dom kolonijny dla młodzieży. Niezagospodarowany po wojnie uległ dewastacji. W położonym obok domku mieszkały 23 osoby.

W niewielkiej odległości zlokalizowano Klappmühle (obecnie Łomot). Młyn znajduje się na pograniczu Osowa i Głębokiego. Wzmiankowany w źródłach z 1437 r. W 1659 przyjął nazwę od nazwiska młynarza Hagena Hagenmühle. ale potocznie nadal nazywano go Klappmühle. Łomot jako młyn książęcy był wiele razy wydzierżawiany także i potem jako młyn miejski. Dopiero w XIX wieku przechodzi w ręce prywatne. W XX wieku zamieniony na kawiarnię, a w latach 30 na stanicę dla młodzieży, stąd istnieje do dziś duże boisko. Po wojnie niezagospodarowany uległ zniszczeniu. Źródła podają, iż nazwa powstała od hałasu, który wytwarzał – klapania i łomotania.

Charakterystycznym jest mostek nad potokiem, którym dostaniemy się w pobliże wody, a dalej na miejsce gdzie stała zabudowa. Można tam odnaleźć pozostałości po gospodarzach.

Ostatni już młyn znajduje się w znacznym oddaleniu. Obermühle (obecnie Wyszyna), był to najwyżej położony młyn, w dokumentach odnotowywany już w 1495 r. nazywany jako Obermühle obok Osowa. W 1552 r. przechodzi z rąk młynarza Mathiasa Belitza na własność miasta. Młyn pracował aż do XIX wieku. Przed II WŚ mieścił się w nim mały hotel. Niestety został zniszczony. Pozostał tylko staw otoczony starymi drzewami.

Cały szlak usiany jest pozostałościami po regulacji potoku. Masą zastawek, rozwidleń i przepustów wartych zobaczenia. Tym bardziej, że o ile sam potok jest konserwowany, jego nurt czyszczony, to wszystkie betonowe elementy i osprzęt jest chyba pozostawiony samym sobie. Okolica i sam szlak jest popularnym miejscem wędrówek pieszych i rowerowych, a także wypoczynku nad wodą.

Wykorzystałem zdjęcia z galerii sedina.pl oraz uczestników wycieczki: Kropki, Iwonki i swoje. Bazowałem na książkach: „Szczecin stary i nowy” T. Białeckiego i L. Turek-Kwiatkowskiej oraz „Pomorzanie w historii, baśni i legendzie”. J. W. Szymańskiego.