Zdjęcia Szczecina ze zbiorów Pommersches Landemuseum w Greifswaldzie

Wczesną jesienią ubiegłego roku Pommersches Landemuseum w Greifswaldzie zaprosiło przedstawicieli szczecińskich środowisk kulturalnych na spotkanie 10 października w Piwnicy Kany, celem nawiązania ewentualnej współpracy. Busol pójść nie mógł; umówiliśmy się więc z Torneyem, gdyż zapraszająca Busola, pani Agata Wiśniewska-Schmidt miała specjalnie oczekiwać na kogoś z portalu (na początku spotkania, jako że wszyscy tu mamy lekką schizofrenię, chcieliśmy się nawet wspólnie podać za Busola). Po oficjalnej części spotkania pani Wiśniewska-Schmidt przedstawiła nas reprezentantom Landesmuseum, którzy wyrazili się z uznaniem o naszym portalu i galerii. Wtedy zapytałem, czy byłaby jakaś możliwość zobaczenia ich zbiorów fotografii, o których już wcześniej słyszeliśmy. NIE BYŁO PROBLEMU. Obiecaliśmy się pojawić w Greifswaldzie niebawem.

Listownie zaproponowaliśmy spotkanie na czwartek 25 października 2007 r. Na wszelki wypadek przygotowaliśmy laptopy i skanery. Umówiliśmy się, że jedziemy pociągiem w trójkę, razem z Bartoszem. Wszystko szło gładko, dopóki w przeddzień Bartosz uprzejmie nie uświadomił nam, że nazajutrz przewidziany jest początek trzydziestogodzinnego strajku regionalnych kolei niemieckich. Pojawiliśmy się rano na dworcu z raczej niewyraźnymi minami i z nadzieją, że może uda nam się przedrzeć choć do Löcknitz. Okazało się, że funkcjonuje, choć mocno dziurawa, autobusowa komunikacja zastępcza. Zrezygnowani dojechaliśmy aż do Pasewalku zwykłym autobusem. Kiedy podjeżdżaliśmy pod dworzec kolejowy, dostrzegliśmy wjeżdżający równocześnie na dworzec pociąg. Jak się okazało, jechał okazyjnie do jakichś warsztatów w kierunku Stralsundu i miał przejeżdżać przez Greifswald. Wsiedliśmy w dosłownie w ostatniej sekundzie do zupełnie psutego składu a po godzinie wylądowaliśmy w Greifswaldzie.

Po tak dość niespodziewanym dla nas dotarciu na miejsce, spotkaliśmy się z panią Wiśniewską-Schmidt i już po chwili gramoliliśmy się z panem Heiko Wartenbergiem do góry na zaplecza muzeum. Przy powitalnej kawie opowiadaliśmy drobiazgowo o portalu i o galerii. Że zbieramy, że propagujemy, że bezinteresownie. I że interesują nas przedwojenne zdjęcia Szczecina. Wtedy pan Wartenberg kazał nam się odwrócić i pokazał przygotowane specjalnie dla nas stojące na wózku… drewniane skrzynki ze zdjęciami. Na początku nie dotarło do nas, ile tego może być naprawdę. Zaczęliśmy gorączkowo przeglądać. Wspaniałe, doskonałej jakości fotografie i pocztówki, bardzo dużo unikatów z XIX w. I wtedy po prostu zapytaliśmy, czy można by było niektóre zeskanować i wstawić do naszej galerii. NIE BYŁO PROBLEMU. Wyjęliśmy nasze laptopy i skanery. Zaczęło się… Ja nie powiem, kto tu był w swoim żywiole.

O godzinie 16 musieliśmy się ewakuować. Z jednej stronie oszołomieni byliśmy tym, co zobaczyliśmy i tym, co udało nam się zeskanować, z drugiej – wyraźnie zaniepokojeni naszą drogą powrotną. Do Pasewalku dotarliśmy nawet bez przeszkód pociągiem dalekobieżnym. Ale już w Pasewalku utknęliśmy, bo do Szczecina pociągi nie jeździły. Busol okazał wielkoduszność, zlitował się i przyjechał osobiście nas ocalić (baliśmy się tylko, że nie uwierzy; w końcu uczestniczył już w naszych „wkrętach” i sam miał niezłą zabawę). Tę powrotną podróż w miłym gronie i serdecznej atmosferze wspominam jako wyjątkowo sympatyczną.

W listopadzie, grudniu i styczniu jeździliśmy do Greifswaldu wielokrotnie z Bartoszem już bez większych kłopotów i skanowaliśmy po prostu to, co było interesujące. Każdy kolejny wyjazd stawał się dla nas jedynie żmudną rutyną. Wyjazd, kawa w Pasewalku, kolejny pociąg, droga przez Stare Miasto do Landesmuseum, żmudne i wymagające koncentracji skanowanie, w drodze powrotnej piekarnia na Langestraße z kawą i ciepłymi wypiekami w ramach obiadu, czasami antykwariat, pociąg powrotny, kolejna kawa na dworcu w Pasewalku, kolejny pociąg, wreszcie dworzec w Szczecinie. Czasami nie mieliśmy nawet w drodze powrotnej ochoty oglądać tego, co zeskanowaliśmy. Wracaliśmy po prostu nieprzytomnie wykończeni. Mimo wszystko mieliśmy tę świadomość, że nie wolno nam było zaprzepaścić okazji, jak nam się trafiła.

Co zeskanowaliśmy? Właściwie wszystko, czego nie ma w mojej galerii, lub jest, lecz złej jakości. Nie skanowaliśmy na razie wnętrz (mam nadzieję w przyszłości) i zdjęć powojennych. Ale materiał, który mieści się w obrębie mojej galerii, udało się skopiować w całości. Mieliśmy kilka priorytetów. Głównym były unikalne zdjęcia z XIX w. Oprócz tego w galerii znajdą się między innymi także:
– piękne zdjęcia lotnicze (w oryginalnej, bajecznej rozdzielczości będzie można je ewentualnie zobaczyć przy innej okazji),
– kilka zdjęć z bombardowań,
– wiele zdjęć prywatnych,
– cykl zdjęć wykonany z dachu drukarni „General Anzeiger” na otaczające ją Stare Miasto,
– cykl zdjęć Śródmieścia z jednej z ostatnich szczecińskich zim, kiedy zdjęte już były rzeźby z obu bram miejskich,
– cykl zdjęć przedstawiający widoki dworca jeszcze sprzed przebudowy w latach 1864–1868,
– cykl zdjęć przedstawiający odsłonięcie pomnika Cesarza Fryderyka za Stadtmuseum,
– zdjęcia Rathausplatz z lat 1942–1944 już bez pomnika Sediny,
– wiele innych zdjęć, które można by w skrócie określić jako rarytasy.

Relatywnie mało było w ich kolekcji zdjęć z przedmieść. Całość zbioru obrobił nieoceniony Kevin, za co w tym miejscu składam mu wyrazy wielkiego podziękowania.

Johann-Sebastian-Bachinstitut • Stettin

Wykorzystanie zdjęć ze zbiorów Pommersches Landemuseum w Greifswaldzie do jakichkolwiek celów bez zgody dyrekcji muzeum zabronione.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Fotografie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Zdjęcia Szczecina ze zbiorów Pommersches Landemuseum w Greifswaldzie

  1. PKa pisze:

    A czego nie zeskanowaliście?

Możliwość komentowania jest wyłączona.