Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Miała być atrakcją turystyczną i rozrywkową. Straszy jednak zaniedbanym wyglądem.

– Za czasów niemieckich, to było piękne, rekreacyjne miejsce – mówi Ryszard Kotla, znany szczeciński przewodnik. – Wzgórze porastały winorośla. Na górę wiodły malownicze ścieżki z ławeczkami. Na sąsiednim wzgórzu była modna restauracja, dzisiaj to wszystko niszczeje. Możemy nie lubić Bismarcka, ale możemy przecież na nim zarabiać. Jak na Katarzynie II.

Kiedy w 2001 roku podpisywano umowę dzierżawy, wydawało się, że najgorsze wieża ma już za sobą. Irena i Adam Załuscy obiecywali, że obiekt będzie atrakcją turystyczną i gastronomiczną. Wszystkie prace miały być prowadzone pod nadzorem konserwatora zabytków. Byli jedynymi oferentami w ogłoszonym wcześniej przetargu na dzierżawcę wieczystego wieży Bismarcka. Dzisiaj dzierżawca nie odbiera nawet urzędowej korespondencji.

– Wieża Bismarcka jest niezwykłym obiektem. Szkoda, że się marnuje. Miasto powinno rozwiązać umowę i ratować zabytek! – twierdzi Piotr Kęsik, przewodniczący komisji budownictwa rady miasta. Jego zdanie zaakceptowali inni radni. Nakazali prezydentowi wystąpienie do sądu i odzyskanie wieży.

Po raz pierwszy władze miasta zainteresowały się losami wieży trzy lata po podpisaniu umowy. W marcu 2004 roku państwo Załuscy napisali, że już wiedzą, jak zagospodarować wieżę. Miały być konie, motory, rzeźby, dobra muzyka i winiarnia na szczycie.

– Dzierżawca w tamtym czasie, według wyjaśnień, był na etapie poszukiwania starej dokumentacji. W związku z brakiem pieniędzy na zagospodarowanie, szukał inwestora i liczył na pieniądze z Unii Europejskiej – mówi Sebastian Wypych z biura promocji i informacji urzędu miejskiego.

To była jedyna odpowiedź jaką dostało miasto. Więcej inwestor się nie odezwał.

– Jesteśmy niestety, w trudnej sytuacji, bo w akcie notarialnym nie określono terminów zagospodarowania nieruchomości. Więc nie możemy mówić o niewywiązywaniu się z obowiązków przez dzierżawcę – przyznają urzędnicy. Mimo to podejmą próbę odzyskania wieży.

Ryszar Kotla twierdzi, że rozwiązanie jest proste, Miasto powinno wydzierżawiać obiekty, ale na dwa lata. Jeżeli w ciągu 2 lat nic się nie dzieje – zabytek powinien wrócić do miasta.

– W świecie jest 130 mauzoleów Bismarcka, na Pomorzu jest ich 6. Szkoda, że w Szczecinie tak bezmyślnie niszczeje – dodaje Kotla. – Pomysł, by obiekt wrócił do miasta, jest bardzo dobry.

Ynona Husaim-Sobecka, Głos Szczeciński, 24 IV 2008 r.