Opublikowane przez sedina w Pomniki.

To jedna z największych tajemnic stolicy Pomorza. Do dziś nie wiadomo, co się stało z pomnikiem Sediny.

Najpiękniejszy i największy pomnik przedwojennego Szczecina – Manzelbrunnen czyli Fontanna Menzla z główną postacią Sediny – zaginął, ale nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach. Przed laty był dumą miasta przez ponad pół wieku. Teraz poszukują go dziennikarze i przyjaciele miasta. Ci ostatni wraz z kupcami chcą go odbudować.

Przyczyna fascynacji pomnikiem Sediny jest taka: gdy stał u podnóża Czerwonego Ratusza, Szczecinowi wiodło się świetnie. Gdy go zabrakło, a powojenne władze postawiły w jego miejscu wielką kotwicę, stolica Pomorza zatrzymała się w rozwoju. Fatum? Przesądy? Szczecinianie wierzą, że ponowne pojawienie się Sediny odwróci złą passę od miasta.

Niedawno do miłośników zaginionego pomnika dołączył prezydent Szczecina Piotr Krzystek, obiecując wszelką pomoc w jego odbudowie. A ta ma sporo kosztować. Ile? Jeszcze dokładnie nie wiadomo.

– Dzięki kontaktom z Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku udało się namówić dwóch słynnych rzeźbiarzy, profesorów Adama Myjaka i Janusza Pastwę do przyjazdu do Szczecina – opowiada Genowefa Piwońska, prezes stowarzyszenia „Kupcy dla miasta Szczecina”, które od kilku lat zbiera pieniądze na odbudowanie Sediny. – Gdy zobaczyli stare fotografie Sediny, zachwycili się. Stwierdzili, że odtworzenie Sediny będzie unikatem na skalę europejską.

Gdzie wyparowała?

Pomnik odsłonięty został na Markt Platz (dziś Plac Tobrucki przed Czerwonym Ratuszem, gdzie mieści się m.in. Urząd Morski) w obecności cesarza Wilhelma II. Uroczystość połączono z oddaniem do użytku Basenu Wschodniego w porcie na Łasztowni. Oficjalnie stało się to 23 września 1898 r.

Twórcą Sediny był Karl Ludwig Manzel, absolwent berlińskiej Akademii Sztuk. W którym momencie Sedina znikła z postumentu, nie wiadomo. O prym prawdziwej wersji walczy kilka teorii, z których każda ma zwolenników i świadków. Jedni pokazują palcem na Niemców, inni na Rosjan lub… złomiarzy.

Pod aktem założycielskim społecznego komitetu, który chce zrekonstruować Sedinę podpisali się m.in. Klub Dyskusyjny „Prolog”, Stowarzyszenie „Forum dla Szczecina”, Portal Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl oraz konserwator Małgorzata Jankowska i dyrektor Muzeum Narodowego Lech Karwowski. Zaangażowali się też dziennikarze wszystkich szczecińskich mediów, w tym Głosu Szczecińskiego, Kuriera Szczecińskiego, Gazety na Pomorzu, PR Szczecin i TV Szczecin.

– Nie szukamy pieniędzy publicznych, będziemy starali się o środki własne – zapowiedział Lech Karwowski.

Do akcji rekonstrukcji Sediny przyłączyła się kilka dni temu Północna Izba Gospodarcza. Doroczne święto izby chcą zorganizować pod hasłem Gala dla Sediny. – Zamierzamy zbierać fundusze na odtworzenie pomnika, ale również wypuścić w tym celu okolicznościowe srebrne i złote monety – zapowiada Wojciech Brażuk, dyrektor biura PIG.

W Centrum Rzeźby Polskiej trwają już prace nad przyszłym pomnikiem. Rzeźbiarze przygotowują obecnie pierwszy gipsowy projekt w skali 1:4 o wysokości 2,4 m. Drugim etapem będzie sporządzenie pomnika w skali 1:1. Ten pierwszy model ma kosztować 288 tys. zł. Cała nowa Sedina (postacie o wysokości ok. 5 m, wysokość całkowita od cokołu – 9,3 m) ma ważyć 12-16 ton i kosztować wielokrotnie więcej.

Przetopiona, ukradziona?

Pozostaje zagadką, co stało się z pomnikiem. Krążą różne wersje, z których każda jest wiarygodna. O jednej z nich przekonany jest Andrzej jr. Kraśnicki, wieloletni dziennikarz Głosu Szczecińskiego (dziś Gazety na Pomorzu). Twierdzi on, że pomnik wraz z wieloma innymi został pod koniec wojny przetopiony, jako surowiec dla przemysłu zbrojeniowego. Kraśnicki dotarł do Kriegschronik czyli kroniki wojennej miasta. Pod datą 29 lipca 1942 znalazł informację o pomnikach, które zostały rozebrane i przewiezione do miejskich magazynów i warsztatów przy ulicy Am Lenzlager (obecnie ulica Zielonogórska) w dzielnicy Schwarzow (dziś Świerczewo). – Na liście znalazły się dwa dzieła Manzela, tj. Fryderyk III i Manzelbrunnen – mówi Andrzej. – Jest też adnotacja, że po przetopieniu uzyskano z nich 9900 kg brązu i 6080 kg miedzi. Moim zdaniem więc wszelkie opowieści, że Sedina ocalała gdzieś zakopana, raczej są nieprawdziwe.

– I ta wersja jest możliwa – uważa Arkadiusz Bis współtwórca portalu internetowego sedina. pl. – Ale każdą z nich musimy brać pod uwagę.

Ja mam swoją wersję, którą opowiedziano mi przed laty. Byłem wówczas dziennikarzem nieistniejącego dziś tygodnika Morze i Ziemia. Pisałem m.in. o zaginionych pomnikach Szczecina. Nieżyjący już wielki przyjaciel miasta Wojciech Duńczyk skontaktował mnie z człowiekiem, który znalazł się w Szczecinie w 1945r. Mówił on m.in. o pociętej na części Sedinie, którą widział w gruzach zburzonego Zamku Książąt Pomorskich. Jego zdaniem pomnik został przetopiony przez zwykłych złomiarzy.

Z ostatniej chwili

Kilka dni temu dziennikarze dotarli do kolejnego świadka. Jest nim Leon Granek, pionier Szczecina, który przyjechał do miasta w drugiej połowie maja 1945 r. z Inowrocławia wraz z kolegą, Piotrem Pietrygą. – Poszliśmy zwiedzać to nowe miasto – opowiada pan Leon. – Przy dzisiejszym Czerwonym Ratuszu podziwialiśmy wspaniały olbrzymi pomnik Sediny. Powiedziałem do kolegi, że kobieta na nim przypomina mi anioła z rozpostartymi ramionami.

Pan Leon przypomina też sobie zdarzenie, do którego doszło kilka miesięcy później, prawdopodobnie pod koniec września lub na początku października. – Widziałem, jak wokół pomnika Rosjanie postawili rusztowanie. Stał dźwig wojskowy i dwa czołgi. Demontowali Sedinę, którą później zawieźli na duży okręt, stojący na Odrze.

Kolejna osoba, która pamięta inną historię, to Niemka, mieszkanka Rostocku, pani Ormgarda S., dawna mieszkanka Szczecina. – Ona miała wówczas 16 lat i widziała, gdzie Niemcy zakopywali pomnik – opowiada Genowefa Piwońska. – Milczała przez lata, bo przestraszyli ją pilnujący więźniów wachmani. Ostrzegli, że jeśli komukolwiek zdradzi to miejsce, spotka ją krzywda.

Udało się ściągnąć panią Irmgardę do Szczecina. Ma doskonałą pamięć topograficzną. Od razu trafiła w pewne miejsce w Lasku Arkońskim, gdzie pomnik miałby być zakopany (szczegółów nie podajemy ze względu na domorosłych poszukiwaczy). To w tym lasku kilkanaście lat temu odnaleziono zakopane pod koniec wojny szczyty bram Królewskiej i Berlińskiej (dziś Portowej).

Współinicjatorem sprowadzenia Niemki był Ryszard Staniak ze stowarzyszenia „Kupcy dla miasta Szczecina”. Prace poszukiwawcze prowadzono przy użyciu m.in. georadaru. Sprzęt wykazał istotne naruszenie stałego gruntu na dużej głębokości. To mogło oznaczać, że kiedyś ktoś tu wykopał bardzo głęboki dół, a później go zasypał. Na tym poszukiwania zakończono. Na dalsze prace, zabrakło pieniędzy.

– Nowa Sedina będzie gotowa najdalej za pół roku – zapowiada Genowefa Piwońska. – Mam nadzieję, że wspólnym wysiłkiem uda się zebrać pieniądze na pomnik i otworzyć dla miasta nowy okres prosperity, której symbolem była Sedina.

Marek Rudnicki, Głos Szczeciński, 21 III 2008 r.