Opublikowane przez hehenio w Historia.

Dużą część szczecińskiego Nowego Miasta i przyległych do niego od zachodu kwartałów zajmują budynki koszarowe. Wojsko z większości z nich już się wyprowadziło. Budynki w typowym „pruskim stylu koszarowym” służą policji, szkołom, uniwersytetowi czy innym, cywilnym funkcjom. Obszerne dziedzińce i wiele parterowych budynków dawnych stajni czy garaży zapewne wkrótce przyciągnie uwagę architektów i charakter tego zakątka miasta zmieni się nieodwracalnie.

Koszary te budowane były w drugiej połowie XIX w. i służyły pułkom armii pruskiej. Grenadierom, fizylierom, artylerzystom, saperom. Były to pułki, które odegrały niekiedy znaczącą rolę w historii Prus. Choć może nie brzmi to dla polskich uszu miło, były przez mieszkańców kajzerowskiego Szczecina traktowane z dużą sympatią. W państwie, w którym armię otaczano podziwem i uwielbieniem był to dla obywatela nieodłączny składnik miasta. Tak samo bliski sercu, jak bulwary, zabytki, parki.

I tej cząstce dawnego Szczecina słów parę poświęcam.


Artyleria

Dzisiejszy gmach Komendy Miejskiej Policji to tak zwane Stare Koszary Artylerii. „Stare”, bo gdy przestały wystarczać zbudowano nowe przy dzisiejszej ul. Potulickiej. Budynek z połowy XIX w. budzi respekt masywną bryłą z surowej cegły. Ozdobą są wieżyczki z blankami na narożach, modne wówczas w Szczecinie okna o pełnych łukach (niestety, nie wszystkie dotrwały do naszych czasów) i monumentalna brama wejściowa. Koszary służyły w swych dziejach dwóm pułkom artylerii: Pierwszemu Pomorskiemu Pułkowi Artylerii Polowej Nr 2 (1. Pommersche Feldartillerie-Regiment Nr. 2) a od 1899 r. Zachodniopomorskiemu Pułkowi Artylerii Polowej nr 38 (Vorpommersche Feldartillerie-Regiment Nr. 38).


Stare koszary artylerii




Początki artylerii w Szczecinie związane są oczywiście z powstaniem i istnieniem twierdzy w czasach szwedzkich. Jednak omawiane tu pułki nie miały prawa nawiązywać do tak dalekiej tradycji – były pułkami artylerii polowej. Artylerię dzielono u zarania jej dziejów na polową, (czyli łatwą do transportu, lekką, biorącą udział w bitwach), oblężniczą (ciężką, trudną do przemieszczania) i forteczną (w zasadzie nieruchomą). Jeszcze w XVIII w. artyleria polowa była z tych sióstr najmniej docenianą. Pruski feldmarszałek Kurt von Schwerin powiedział w 1756 r., że czyni wiele huku a strat zadaje mało (rok później poległ pod Pragą od austriackich kartaczy).


Schwerin ginie pod Pragą




Artyleria sprawiała wiele kłopotu – do przemieszczania potrzebowała koni, tak zwane pociągi kompletowano przed ruszeniem w pole często z rekwirowanych chłopskich koni i przymuszanych do wojaczki woźniców, którzy w razie klęski porzucali działa by ratować zwierzęta. Stan dróg utrudniał pochody. Marne mosty często uniemożliwiały przeprawy cięższym działom. A na polu bitwy armaty musiały być dociągane na stanowiska po polach i bezdrożach. Artyleria polowa z konieczności zadowalała się działami mniejszymi: półtora-, trzy-, sześcio- i dwunastofuntowymi. W ten sposób oznaczano działa, a była to waga wystrzeliwanego pocisku (funt to ok. 0,47 kg). Działa stawiano na polu bitwy blisko linii piechoty, tak by raziły piechotę nieprzyjaciela. Wobec stosowania do lat 80. XIX w. manewrów w kolumnach batalionowych celność nie odgrywała większej roli – strzelano do zwartych, dużych grup. Dodatkowo stosowano jeszcze podział na artylerię konną, zaprzęgową i pieszą – w zależności od tego czy obsługa działa przemieszczała się na własnych koniach, siedziała na dziale czy maszerowała (tak było w przypadku armat najcięższych).


Artylerzyści Fryderyka II




Od połowy XVIII w. rola odgrywana przez artylerię polową stale wzrastała. Przełom przyniosły wojny napoleońskie – bolesna nauczka, jaką dawała artyleria francuska, górująca nie tyle jakością sprzętu, co nowoczesną taktyką, mobilnością, centralnym kierowaniem ognia i planowym dowodzeniem.

Prusy w początkach XIX w. miały cztery pułki artylerii z łącznie 60 bateriami. Siły te były jednak rozproszone. Brakowało amunicji. Odbudowując i modernizując państwo i armię w po klęsce lat 1806 – 1807 zdecydowano się też na przeformowanie artylerii. Za początkową datę istnienia szczecińskiego pułku artylerii przyjmowano 24 XI 1811 r. – datę rozkazu Fryderyka Wilhelma III o odbudowie armii. Utworzono zgodnie z nim trzy brygady artylerii, każda po 15 kompanii. W ich liczbie znalazła się Druga Brandenburska Brygada Artylerii, z której później powstał pułk szczeciński. Brygada artylerii składała się z 1665 ludzi, 2945 koni i 108 dział (proszę zwrócić uwagę na proporcje!).

Kajzerowskiego artylerzystę poznalibyśmy z daleka po charakterystycznej pikelhaubie. W odróżnieniu od pikelhauby piechociarza byłaby ona zakończona nie szpicem, a kulką na słupku. Zaś w przypadku artylerzysty szczecińskiego pod cesarskim orłem zobaczylibyśmy jeszcze mosiężną taśmę z napisem „Colberg 1807”.


Pikelhauba artylerzysty




Dlaczego „Colberg”?

W ten sposób w 1852 r. król Fryderyk Wilhelm IV wyróżnił jednostki wojskowe które brały udział w jednej z legendarnych bitew w historii Prus – obronie Kołobrzegu w 1807 r. Wprawdzie pułku szczecińskiego jeszcze wtedy nie było, ale brygadę brandenburską tworzono z kołobrzeskich artylerzystów.

W świadomości historycznej każdego narodu istnieją jakieś chwalebne bitwy, z których naród jest dumny. Dla Prus jedną z takich bitew była obrona Kołobrzegu w 1807 r. Przypomnijmy pokrótce ten epizod:

Jesienią 1806 r. król pruski bardzo nierozsądnie dał się sprowokować i wypowiedział wojnę Napoleonowi. Wkrótce okazało się, że dwadzieścia lat od śmierci Fryderyka Wielkiego starczyło, by armia pruska, której kiedyś bał się świat, uległa uwiądowi starczemu i wewnętrznemu rozkładowi. Generałowie-weterani poddawali się lub sromotnie przegrywali bitwy. Potężne twierdze kapitulowały bez jednego strzału. Lud berliński początkowo ze zgrozą obserwował wkraczające oddziały z zatkniętymi za wstążki kapeluszy łyżkami, potem ochoczo skupował od zwycięzców wojenne łupy. Król czmychnął do Królewca. Administracja zajmowanych terenów gorliwie kolaborowała z Francuzami. Dominowało poczucie klęski i nade wszystko, upokorzenia.

Opór stawiali tylko nieliczni. Wśród nich dowodzony przez młodego majora von Gneisenau garnizon twierdzy Kołobrzeg, wspomagany przez mieszkańców pod wodzą starego żeglarza Nettelbecka. Oblężona twierdza trwała niezdobyta, mimo uporczywych szturmów, artyleryjskiego bombardowania miasta, niedostatków zaopatrzenia, aż do końca wojny. Stała się symbolem niezłomnego oporu i wiernego trwania mimo przeciwnościom losu. Szczególna rola przypadła w jej obronie kanonierom. Niekiedy angielskim statkom z bronią udawało się przedrzeć przez blokady do oblężonej twierdzy. „Nie jestem w stanie wystarczająco wysławić odwagi artylerzystów. Ilekroć udało się dosłać jakieś nowe działo, natychmiast zgłaszała się podwójna obsługa. Artylerzyści polowi i forteczni spierali się o zaszczyt by przy nim służyć” – wspominał Gneisenau.

Mit wiernego do ostatka Kołobrzegu trwał aż do końca drugiej wojny światowej. W styczniu 1945 r. odbyła się premiera najdroższego filmu w historii narodowosocjalistycznej kinematografii – filmowej epopei „Kolberg”. W ostatnich miesiącach wojny na potrzeby produkcji odwołano 5000 żołnierzy i zgromadzono 2000 koni. Bywało, że bomby burzyły potężne dekoracje zrujnowanego Kołobrzegu. Gigantyczny wysiłek propagandowy miał natchnąć społeczeństwo do równie ofiarnej obrony. Tylko że niewiele już było całych kin… Dodajmy, że w filmie zagrał swą ostatnią rolę filmową (Nettebecka) wielki aktor urodzony w Szczecinie, Heinrich George.

Brandenburska Brygada Artylerii przechodziła rozmaite reorganizacje by w końcu, w 1874 r. ostatecznie przekształcić się w „nasz” Pierwszy Pomorski Pułk artylerii Polowej nr 2. W takiej czy innej formie stacjonował on w Szczecinie w latach 1815 – 1903 (potem przeniesiono go do Kołobrzegu i Białogardu). Dalej, dla uproszczenia, pisał będę o pułku.
„Szlak bojowy” szczecińscy artylerzyści rozpoczęli w 1812 r. jako sojusznicy Napoleona delegując jedną baterię polowa do korpusu pomocniczego generała von Yorcka. Gdy karta się odwróciła, w 1813 r. generał von Yorck zdradził Francuzów i przeszedł na stronę Rosjan. W Prusach wybuchło ludowe powstanie i rozpoczęła się „Wojna Wyzwoleńcza” (też jeden z wielkich pruskich mitów historycznych). W sierpniu i wrześniu 1813 pułk (19 dział), wraz z pruskim VI. Korpusem Armijnym walczył pod Großbeeren (bitwę rozpoczął zawzięty pojedynek artyleryjski) i Dennewitz, uniemożliwiając Francuzom ponowne zajęcie Berlina. W październiku tegoż roku brał udział w „Bitwie Narodów” pod Lipskiem. W 1814 r. strzelał pod Laon a w 1815 r. pod Ligny (ostatnie zwycięstwo Napoleona, rozpoczęte druzgocącą nawałą artyleryjską, bardzo duże straty w artylerii pruskiej).


Bitwa pod Ligny




18 VI 1815 r. artylerzyści i ich 88 przeważnie sześciofuntowych dział, biorą udział w bitwie Waterloo (czyli, jak mawiali Prusacy, pod Belle Aliance). Ich udziałem są krwawe, przegrane boje o Placenoit.

W wojnach z Danią (1849 i 1864 r.) pułk nie brał bezpośredniego udziału – był wówczas skierowany na Uznam i Rugię do obrony wybrzeża, strzelając niekiedy niekiedy do pojawiających się w zasięgu duńskich statków.

W 1866 r. pułk brał udział w bitwie pod Sadową (po niemiecku Königgrätz, po czesku Hradec Králové). Wchodząc w skład II Korpusu Armijnego znalazł się w najcięższych bojach w środku obszaru objętego działaniami 3 VII.


Król Wilhelm I, Bismarck, Moltke pod Sadową




Z wielu epizodów tej bitwy wspomnijmy wielki bój kawalerii pod Střezeticami: osłaniając odwrót austriackiej armii dowódca 3 dywizji rezerwowej, generał-major von Coudenhove wydał rozkaz natarcia swoim kirasjerom (ciężka jazda, nazwa od używanych kirysów, czyli półpancerzy) na zbliżające się oddziały pruskie. Pruscy ułani zostali odrzuceni, ale Austriacy znaleźli się w zasięgu pruskich dział. Zmasowany ogień powalał całe szeregi kirasjerów; gdy się w panice cofnęli, von Coudenhove pchnął na działa kolejną brygadę. Uciekające w popłochu konie stratowały austriacki szpital polowy. W ciągu pół godziny od kul i szrapneli padło ponad 700 ludzi i 900 koni…

Podczas wojny z Francją pułk wyróżnił się szczególnie podczas bitwy pod Champigny, 2 XII 1870 r. (oblężenie Paryża). W bitwie tej Prusacy udaremnili próbę przerwania okrążenia.


Bitwa pod Champigny

Niemiecka armata polowa z 1870 r.




Rozwój i modernizacja armii sprawiły, że w 1899 r. z 1. pułku wydzielono 2 pododdziały które stały się zalążkiem nowotworzonego 38 Przedniopomorskiego Pułku Artylerii Polowej (Vorpommersche Feldartillerie-Regiment Nr. 38). Ten stacjonował w starych i w nowych koszarach Artylerii podczas gdy pułk pierwszy przeniesiono do Kołobrzegu i Białogardu.

W czasie pierwszej wojny światowej oba pułki tworzyły 3 Brygadę Artylerii Polowej, która należała do 3 dywizji artylerii Polowej II Korpusu Armijnego Pierwszej Armii. Oba pułki rozpoczęły wojnę marszem przez Belgię i północną Francję docierając na przedpola Paryża. Brały udział w bitwie nad Marną, w wojnie pozycyjnej we Flandrii, w bitwie pod Ypern. Potem, od końca 1914 r. aż do pokoju brzeskiego w 1918 r. brały udział, w ramach różnych armii, w walkach na froncie wschodnim: w bitwach pod Łodzią, w ofensywie na kierunku Różan – Ostrów (lipiec 1915), w bitwach pod Wołkowyskiem i Dyneburgiem. Wojnę zakończyły na froncie zachodnim, walkami pozycyjnymi w Szampanii i nad Marną, walkami o wzgórze Kemmelberg, pod Remis i Soissons.


Artyleria w walkach o Kemmelberg




Po zakończeniu działań wojennych pułki wróciły do Niemiec. W 1919 r. zostały rozwiązane na mocy Traktatu Wersalskiego.