Opublikowane przez Iwonka w Wydarzenia.

Wycieczka szlakiem starych cmentarzy Szczecina. Nie tych znanych, ale tych zapomnianych, zarośniętych, mających klimat i ciekawą historię. Pierwsza z kilku planowanych, jak obiecał organizator – Michał Rembas.

Spotkaliśmy się 13 X 2007 r. przy Pleciudze o 9:00 rano. Było słonecznie, chociaż trochę chłodno. Taka pogoda utrzymała się do końca wycieczki.


Każdy z uczestników otrzymał broszurkę na temat zwiedzanych cmentarzy. Jeszcze w autokarze Michał Rembas zapoznał nas krótko z historią ich powstawania na terenie Szczecina. Ponieważ program wycieczki był dość obszerny, na zwiedzanie nie było zbyt wiele czasu. Organizator starał się w jak najkrótszym czasie zapoznać nas z historią zwiedzanego obiektu. Bał się, że nie zdążymy zrealizować tego, co było zaplanowane.

Mimo, że w programie wycieczki pierwszym cmentarzem, który mieliśmy zwiedzać, był cmentarz na Stołczynie, to rozpoczęliśmy od cmentarza na Golęcinie.

Cmentarz ten, podobnie jak wiele innych, powstał przy kościele. Jego obszar zmieniał się, choćby dlatego, że poprzednia świątynia stała w innym miejscu i przed rozpoczęciem budowy nowej, rodziny zmarłych zostały poproszone, aby wskazały miejsca nowego pochówku w innej części cmentarza. Jeszcze w latach 70. XX w., było kilka grobów w południowo-wschodniej części terenu przykościelnego. Przed II wojną światową cmentarz był własnością gminy, a po jej zakończeniu stał się własnością miasta. Oprócz Cmentarza Centralnego był jedynym, na którym można było chować zmarłych w pierwszym okresie powojennym.

Cmentarz ten został urządzony na terenie cmentarza poniemieckiego. Widać na niektórych pomnikach z polskimi nazwiskami, że były przerobione ze starych poniemieckich. Około 80% powierzchni cmentarza zajmowały pola, na których chowano zmarłych, pozostałe 20 % nie nadawało się do pochówku zmarłych ze względu na wysoki poziom wód gruntowych i na strome zbocze. Pochówek odbywał się w trzech rodzajach kwater: pola ogólne dla dorosłych, dla dzieci i kwatery rodzinne w formie mogił w żywopłotach. Rzeźba terenu cmentarza jest urozmaicona. Tylko teren cmentarza przy kościele jest płaski. Mimo wysokiego położenia cmentarza w stosunku do doliny Odry układ warstw geologicznych powoduje, że występują płytko pod powierzchnią terenu wody gruntowe.

Cmentarz został zamknięty w 1980 r. ze względu na ograniczoną powierzchnię i występowanie wód gruntowych na jego terenie. Na cmentarzu zachował się kamień pamiątkowy po wspólnym grobie zmarłych w lazarecie żołnierzy francuskich z czasów wojny 1870-1871 r., oraz stojący przy głównej alei grobowiec Emila i Helen Steinbrück.





Następnym w planie wycieczki był cmentarz przy ul. Nehringa. Trochę oddalony od kościoła, wybudowany dla mieszkańców Stołczyna. Na mnie zrobił największe wrażenie. Przepięknie położony, stanowi właściwie park. Zachowało się wiele tablic nagrobnych, a wszystko w miarę zadbane, czego o innych, nieczynnych już cmentarzach, nie można powiedzieć. Obecny stan cmentarza to zasługa Marka Bączkowskiego, który 10 lat temu podał pomysł uporządkowania tego terenu. Cmentarz posprzątano, przycięto krzewy, podniesiono poprzewracane nagrobki. Uwagę zwraca ładna żelazna krata wokół jednego z grobów. Jak się jednak dowiedzieliśmy, takich pięknych krat było kilkadziesiąt. Poznikały podczas rewitalizacji cmentarza. Widziano je podobno później w zakładach kamieniarskich.






Na cmentarzu znajdują się także nagrobki z tablicami gdzie wpisana jest tylko data urodzin. Prawdopodobnie właściciele zamawiali tablice i miejsce gdzie chcą spocząć, lecz widocznie losy ich potoczyły się inaczej, niż wcześniej planowali.

Po zwiedzeniu cmentarza na Stołczynie pojechaliśmy na ul. Ostrowską, aby tam zwiedzić jedną z nekropolii w dzielnicy Żelechowa, wybudowaną w 1912 r. Była tam kiedyś tylko mała kaplica. Uwagę przyciąga monumentalny betonowy pomnik, na którym wykute są nazwiska poległych w I wojnie światowej mieszkańców tej dzielnicy. Wokół niego znajduje się dość dużo nagrobków. Widoczne są schodki, alejki, fontanna, ale cmentarz jest zaniedbany, co podobno niedługo ma się zmienić.





Następnym celem naszej wycieczki był cmentarz na Warszawie przy ul. Wapiennej. Położony na niewielkim wzniesieniu, nieduży, powstał, a właściwie zalegalizowano go w 1911 r., gdyż pochówki w tym miejscu odbywały się wcześniej. Po I wojnie światowej, jak na wielu innych cmentarzach, mieszkańcy postawili obelisk upamiętniający ofiary wojny i kaplicę, z której do dzisiaj pozostała tylko podmurówka. Po II wojnie światowej chowano na nim pierwszych polskich osadników, Obecnie cmentarz jest nieczynny. Zachowało się niewiele pomników, które zapomniane niszczeją.






Rozmawiając w autokarze na temat historii cmentarzy Michał Rembas nawiązał do niedawno powstałego lapidarium na terenie Cmentarza Centralnego. Podał jako ciekawostkę, że znajduje się tam płyta nagrobna złożona tylko z wielkiego napisu.






Później pojechaliśmy na ul. Gorkiego, gdzie znajdował się cmentarz żydowski. Przypomina o nim tylko niewielkie lapidarium. Jak wspomina Michał Rembas jeszcze w latach 70. XX w. na terenie cmentarza stały setki macew.






W 1821 r. gmina żydowska założyła w tym miejscu własny cmentarz. W 1899 r. na jego terenie wybudowano dom pogrzebowy. Istniał do 1963 r., kiedy to, mimo sprzeciwu gminy żydowskiej, został zamknięty. Przy ul. Ojca Beyzyma stoi zachowany, parterowy domek grabarza.






Następnie piechotą przeszliśmy na teren malutkiego cmentarza zakładu opiekuńczego Bethanien przy ul. Wawrzyniaka, który powstał ok. 1871 r. Podobno na jego terenie znajduje się grobowiec Martina Quistorpa, fundatora wieży widokowej w Lasku Arkońskim. Na tym cmentarzu chowano siostry Betanki i pensjonariuszy domu starców, którymi siostry się opiekowały. Teren tego byłego cmentarza jest zaniedbany. Co prawda widoczne są częściowo alejki i gdzieś w zaroślach schodki, ale całość przedstawia opłakany widok.






Jedynie kaplica pogrzebowa, która obecnie stanowi prywatną własność, jest należycie odrestaurowana.






Szkoda, bo samo miejsce ma swoisty klimat, ze względu na dość nieduży teren i miejsce pochówku Quistorpa można bardziej o niego zadbać.

Później udaliśmy się autokarem na prawobrzeżne, gdzie planach mieliśmy zwiedzić dziewięć cmentarzy, a udało się tylko trzy. Na miejscu czekał na nas Tomasz Fit i Eliza Busler.

Wpierw zwiedziliśmy cmentarz komunalny w Podjuchach przy ul. Ostowej, założony pod koniec XIX w. Głównym elementem cmentarza jest polodowcowy głaz, z którego utworzono pomnik ku czci żołnierzy poległych w I wojnie światowej. Po pamiątkowej tablicy pozostał ślad umocowań. Wokół głazu poustawiane są płyty nagrobne, przeniesione z różnych części tego cmentarza. Cały teren porasta bluszcz, przez co alejki nie są widoczne. Dużym atutem cmentarza jest widoczna stąd przepiękna panorama Szczecina.






Udaliśmy się następnie jakieś 500 metrów dalej na cmentarz przy ul. Sąsiedzkiej, założony w 1915 r. Tutaj już jest widoczna linia alejek dzięki olbrzymim lipom. Obecnie stanowi on piękny park W jednej z części cmentarza zebrano kilka płyt nagrobnych z poniemieckich nagrobków. Po wojnie chowano tu polskich osadników, ale z czasem ich groby przeniesiono w inne miejsce.






Ostatnim ze zwiedzanym tego dnia przez nas miejscem był cmentarz komunalny w Sławocieszu, założony w XIX w. Leży na uboczu i trudno bez przewodnika go znaleźć. Od drogi osiedlowej jeszcze ok. 100 metrów trzeba wejść w głąb lasu. Zapewne, dlatego, że jest tak schowany, zachowało się na nim tak wiele płyt nagrobnych o ciekawych zdobieniach. Kilka lat temu teren cmentarza uporządkowany został przez Zachodniopomorską Grupę Regionalną Klubu Sensacji XX wieku, dzięki czemu mogliśmy go teraz podziwiać w takim stanie, jaki jest obecnie. Jako ciekawostkę militarną można było zobaczyć płaskorzeźbę z pruskim hełmem i drugą z mieczem przybranym dębowymi gałązkami.






Cmentarz w Sławocieszu był ostatnim, który podczas tej wycieczki zwiedziliśmy. Z zaplanowanych 16, zobaczyliśmy tylko 9 cmentarzy, a i tak mieliśmy 2 godziny opóźnienia.

Zmęczeni, ale pełni wrażeń uczestnicy wycieczki na koniec trasy odpoczywali przy ognisku w Dąbiu na lotnisku. Mieli okazję, choć krótko, bo czas naglił, aby zwiedzić hangar, gdzie stoją samoloty szczecińskiego Aeroklubu.






Współorganizatorem wycieczki było Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość

Korzystałam z:
– broszury o cmentarzach autorstwa Michała Rembasa
– galerii przedwojennej Portalu Miłośników Dawnego Szczecina sedina.pl
– zdjęć własnych.