Opublikowane przez sedina w Szczecinianie.

W Łomiankach pod Warszawą zmarł w niedzielę 29 kwietnia ks. arcybiskup Kazimierz Majdański.

Przez 13 lat był ordynariuszem diecezji szczecińsko-kamieńskiej. – Odszedł nasz ojciec – jak nazywali go nie tylko księża, ale i osoby świeckie.

– Taka śmierć zawsze przychodzi nie w porę – mówi Anna Malewska, która wczoraj na wieść o śmierci arcybiskupa przyszła do Katedry. – To była wielka postać, prawdziwy duchowy ojciec. Czasami w ostrych słowach nas strofował, ale zawsze wiedzieliśmy, że ma rację. Potrafił dotrzeć do każdego człowieka. Był autorytetem nawet dla niewierzących.

Księdza arcybiskupa wspominają wszyscy, którzy mieli zaszczyt spotkać się z nim.

– Widziałem go rok temu, podczas 90. urodzin. Okazało się, że dzień wcześniej upadł w łazience – wspomina jego były kapelan a zarazem sekretarz, ks. Ireneusz Sokalski. – Lekarz, który był obecny na uroczystościach powiedział, że mogło skończyć się to śmiercią, w tym wieku takie stłuczenia bywają bardzo groźne. Żartowaliśmy, że skoro przeżył obóz koncentracyjny, nie mógłby umrzeć tak po prostu w łazience.

Trzy tygodnie temu w Łomiankach odwiedził arcybiskupa Kazimierz Kozłowski, dyrektor Archiwum Państwowego w Szczecinie.

– Zawiozłem mu dyplom honorowego członka Szczecińskiego Towarzystwa Naukowego – opowiada Kazimierz Kozłowski. – Był juz bardzo słaby. Natura obdarzyła go wybitnym intelektem, którym do końca bardzo sprawnie się posługiwał. Rozmowa z nim była zawsze ogromna przyjemnością. Tworzył przez swoje słowa pewne misterium. Znał życie i chciał go zmieniać na lepsze.

Księża mówili o arcybiskupie Majdańskim, że „ma swój format”. Do jego autorytetu odwoływali się wszyscy. Prosili go o radę, także ci, którzy podejmowali decyzje dotyczące całego kraju. O rozmowę poprosił go też gen. Wojciech Jaruzelski.

– Kiedy coś nie szło po jego myśli, jechał do Karmelitanek, by się tak pomodlić – wspomina ks. Sokalski. – Praca z nim była ogromnym wyróżnieniem. To największe doświadczenie w moim życiu. Decyzje, które podejmuję dzisiaj, noszą jego piętno. To przy nim się najwięcej nauczyłem.

Przyjaciel Jana Pawła II

Nikt tyle co arcybiskup Majdański nie zrobił dla budowania polskiej tożsamości Szczecina. Budował historię tego miasta, umiejąc przebaczyć Niemcom i otworzyć nasz region na Zachód.

– Uczył nas, że można budować wspólną Europę bez poczucia kompleksów z naszej strony i poczucia wyższości ze strony Niemców – mówi Joachim Brudziński. – Dla mnie arcybiskup Majdański, tak jak arcybiskup Jerzy Ablewicz był księciem Kościoła. To postać heroiczna, która pokazała, że dla Polski warto żyć, pracować i umrzeć. Jego krzyk, żeby polskie kołyski nie były puste,pozostanie mi w uszach.

Arcybiskup Kazimierz Majdański był przyjacielem Jana Pawła II. To o nim papież wspominał w swojej ostatniej książce.

– Dzięki arcybiskupowi Majdańskiemu papież podczas swojej pielgrzymki w 1987 roku przyjechał do Szczecina, by wygłosić kazanie właśnie o rodzinie – mówi Piotr Krzystek, prezydent miasta. – Kiedy byliśmy w Rzymie, by podziękować Ojcu Świętemu za Wydział Teologiczny na naszym Uniwersytecie, Jan Paweł II wspominał właśnie arcybiskupa.

Jak przypomina ks. Sokalski, tylko dzięki uporowi księdza Majdańskiego papież mógł spotkać się z mieszkańcami regionu na Jasnych Błoniach, a nie jak chciały władze – w Dąbiu. Uznał, że to jedyne godne miejsce, w którym Jan Paweł II powinien przemówić do szczecinian.

– To wielki człowiek, za jego czasów pałac arcybiskupa pełen był ludzi, nie tylko księży, ale i świeckich – mówi ks. Sokalski. – Nikt nie zwracał sie do niego inaczej jak „Ojcze”.

Co roku starał się odwiedzić nasz region. W każde wakacje przyjeżdżał do Wisełki.

Ynona Husaim-Sobecka, Głos Szczeciński, 29 IV 2007 r.

***

Ciało arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego zostanie wystawione w sobotę, w szczecińskiej katedrze.

– Wierni naszej archidiecezji będą mogli oddać mu hołd i modlić się za jego duszę – mówi ks. Sławomir Zyga z kurii szczecińsko-kamieńskiej.

Ciało będzie wystawione od godz. 10 do 22.