Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Połowa szczecinian przynajmniej raz umówiła się pod „Grzybkiem”. Ten kultowy obiekt ma zostać zrównany z ziemią.

Architekt Tadeusz Szklarski proponuje, by wpisać go na listę zabytków. „Głos” zaprasza Czytelników, by podzielili się wspomnieniami związanymi z tym miejscem.

– Czy umawiałem się pod „Grzybkiem”? Wciąż to robię. Nie ma drugiego takiego miejsca – mówi 18-letni Aleksander Warski. – Mój ojciec umawiał się tu z moją mamą. To już rodzinna tradycja.

Gdzie jest „Grzybek”, nie trzeba szczecinianom wyjaśniać. W okolicy krzyżują się linie autobusowe i tramwajowe, każdemu jest po drodze.

Z narzeczonymi i kolegami

-To tu spotykaliśmy się, jak chcieliśmy iść na wagary – przyznaje radna Judyta Lemm.

Radny Arkadiusz Pawlak wspomina, że często biegał wokół „Grzybka”, bo nigdy nie pamiętał, z której strony się umówił.
– Z żoną też się tam spotykałem – zapewnia radny Artur Szałabawka. – Jak się poznało dziewczynę na prywatce, to najłatwiej było się z nią umówić nazajutrz pod Grzybkiem.

Jędrzejowi Wijasowi „Grzybek” się nie podoba. Uważa, że to brzydka architektura, choć tu właśnie umawiał się ze znajomymi, gdy szedł na koncerty metalowe do Słowianina.

– To jest szkaradztwo w centrum miasta. Nigdy tam się nie umawiałam – zapewnia Renata Zaremba. Jest jedną z niewielu osób, od której „Głos” usłyszał taką odpowiedź.

Wiceprezydent Krzysztof Nowak robi tajemniczą minę i twierdzi, że „Grzybek” owszem pamięta, umawiał się tam, ale na ten temat ani pary z ust nie puści.
– „Grzybek” może i jest kultowym miejscem, ale to co się wokół niego dzieje jest skandaliczne – dodaje Szałabawka. – Gdyby plac odnowić, posadzić zieleń, to może nabrałoby to uroku. Teraz jest tu po prostu brudno.

Radny Michał Marcinkiewicz przyznaje, że nie raz umawiał się pod „Grzybkiem”, ale czas najwyższy się z nim rozstać. Galeria handlowa, którą chce wybudować hiszpański inwestor, ma ładną architekturę i z pewnością będzie bardziej pasowało do centrum nowoczesnego miasta.

A może zabytek?

– Proponuję akcję dla założenia białej karty i uznanie „Grzybka” za zabytek. To jest niszczejący obiekt. Szkoda będzie, gdyby CR Group nie liczyło się z tradycją miasta i miejsca – napisał do redakcji arch. Tadeusz Szklarski.

CR Group kilka lat temu kupiło plac i zamierza zbudować tu dom towarowy. Prace mają rozpocząć się za dwa miesiące. „Grzybek” wówczas zostanie zrównany z ziemią.
– Żeby jakiś wybudowany po wojnie obiekt został wpisany na listę zabytków musi wyróżniać się szczególnymi walorami historycznymi, architektonicznymi lub konstrukcyjnymi – mówi Ewa Kulasza-Szerniewicz, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. – Ale istnieje taka kategoria jak „dobra kultury współczesnej” i „Grzybek”, jako miejsce kultowe dla wielu szczecinian, mógłby zostać tu ujęty.

Pojawiła się propozycja, by „Grzybek” przenieść w inne miejsce, ale nie wszystkim ta propozycja odpowiada.
– Tu nie chodzi tylko o budowlę, ale o samo miejsce. „Grzybek” przeniesiony gdzie indziej, nie byłby już sobą – twierdzi Andrzej Zawada.

Ynona Husaim-Sobecka, Głos Szczeciński, 18 IV 2007 r.