Opublikowane przez sedina w Historia, IHiSM US – artykuły pracowników naukowych, Publicystyka.

W powojennej Polsce uroczystości o charakterze masowym były stałym elementem krajobrazu społeczno-politycznego. Mobilizacja mas miała stanowić oparcie dla systemu nie mającego legitymizacji w wolnych wyborach.

Także Pomorze Zachodnie przez wiele powojennych lat było miejscem licznych tego typu imprez. Cyklicznie uroczystości o charakterze masowym odbywały się 1 maja, 9 maja i 22 lipca. Jedynie w 1946 r., pomimo wydanego w ostatniej chwili zakazu władz, świętowano 3 maja. Regularnie obchodzono dni „wyzwolenia” poszczególnych miejscowości Pomorza Zachodniego, manifestowano także na cześć przyjaźni polsko-radzieckiej, potępiano „imperialistów” i „rewizjonistów”, „walczono o pokój”.

Wiążące się ze sprawą polską wydarzenia na arenie międzynarodowej pobudzały władze do organizacji tzw. masówek w kraju. Przykładem może być przemówienie wygłoszone w amerykańskim mieście Fulton przez Winstona Churchilla, w czasie którego padły słowa: Od Szczecina nad Bałtykiem po Triest nad Adriatykiem zapadła żelazna kurtyna dzieląc nasz kontynent (From Stettin in the Baltic to Trieste in the Adriatic an iron curtain has descended across the continent). Szerokim echem odbiła się również wypowiedź amerykańskiego sekretarza stanu Jamesa Byrnesa z 6 września 1946 r. Amerykański polityk w czasie pobytu w Stuttgarcie określił granice na Odrze i Nysie jako tymczasowe, a ich uznanie uzależniał od demokratycznych wyborów w Polsce. Oba te przemówienia stały się powodem organizowania masowych manifestacji w Polsce.

Szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Szczecinie mjr Longin Kołarz, w marcu 1946 r. informował Ministra Bezpieczeństwa Publicznego: Przemówienie Churchilla wywołało panikę wojenną na Pomorzu Zachodnim. Liczne plotki, że Pomorze Zachodnie nie będzie przyłączone do Polski, że Szczecin i Świnoujście będą umiędzynarodowione. Natomiast oficer polityczno-wychowawczy 12 Dywizji Piechoty raportował o częściowym opuszczaniu miasta i fali „najdzikszych” plotek.

Społeczeństwo miasta podlegało wówczas ciągłym zmianom, trwał proces osadniczy i wysiedlenie ludności niemieckiej. Według danych sumarycznego spisu ludności, w połowie lutego 1946 r. Szczecin liczył blisko 73 tys. mieszkańców, z czego ponad 41 tys. stanowili Niemcy.

W tym momencie, prawdopodobnie w lutym 1946 roku, od wojewody L. Borkowicza wyszła inicjatywa zorganizowania imprezy o szerokim wydźwięku propagandowym. Pomysł ten był szeroko konsultowany na szczeblu centralnym.

Tak powstała idea obchodów „Dni Szczecina”. Ich elementem miał być zlot młodzieży pod hasłem „Trzymamy straż nad Odrą”. Następnie przyjęła się nazwa „Trzymamy straż nad Odrą” dla całości uroczystości. Hasło propagandowe nawiązujące do leku przed zagrożeniem niemieckim, tymczasowością nowo pozyskanych ziem i mające budować poczucie bezpieczeństwa przetrwało dziesięciolecia.

Zasadnicza część uroczystości to 13 i 14 kwietnia 1946 r. Przyjazdy uczestników rozpoczęły się jednak w piątek 12 kwietnia. Zorganizowano wtedy eliminacje do zawodów sportowych, złożono kwiaty na grobach żołnierzy radzieckich na pl. Sprzymierzonych. Tego samego dnia odbył się koncert Orkiestry Polskiego Radia. 15 kwietnia natomiast zorganizowano konferencję prasową oraz wycieczkę młodzieży z prezydentem Piotrem Zarembą oraz Ministrem Informacji i Propagandy Stefanem Matuszewskim.

Program obchodów otwierano stwierdzeniem: Celem uczczenia I rocznicy wyzwolenia Szczecina oraz zamanifestowania woli Narodu posiadania tego miasta Komitet Organizacyjny I Obchodu Trzymamy Straż nad Odrą organizuje następujące uroczystości […]. Wydaje się, iż był to główny i dominujący cel, co nie wyklucza wykorzystania jej także do doraźnych celów politycznych, w tym kampanii przed referendum, czy wywarcia presji na Polskie Stronnictwo Ludowe. Warto także podkreślić, iż imprezę planowano jako cykliczną, organizowaną corocznie w różnych miastach tzw. ziem odzyskanych. Społeczeństwo o planowanych uroczystościach poinformowano już w końcu lutego. Na przełomie marca i kwietnia patronat nad imprezą objął Bolesław Bierut.

Dla lokalnych władz administracyjnych obchody były niewątpliwie okazją do podniesienia prestiżu miasta, przedstawienia go jako miejsca wartego osiedlenia się, pełnego perspektyw, ciekawego i jednocześnie, wbrew powszechnej opinii – bezpiecznego.

Przygotowania, poza ministerstwami Ziem Odzyskanych i Spraw Zagranicznych, konsultowano także z Ministerstwem Informacji i Propagandy oraz Głównym Zarządem Polityczno-Wychowawczym Wojska Polskiego. Bezpośrednie kierownictwo miał sprawować Oddział Organizacyjny Głównego Zarządu, Oddział Propagandy zaś wydał specjalne wytyczne pracy propagandowej, w całości poświęcone uroczystościom w Szczecinie.

Komisja Kwaterunkowa Komitetu Obchodu przewidziała kwatery dla 23 tys. uczestników, w tym dla 13 tys. kwatery grupowe (w hotelach, pensjonatach, szkołach itp.) oraz 10 tys. kwater prywatnych u mieszkańców Szczecina. Celem przygotowania miejsc noclegowych powołano 23 komitety rejonowe. Przybyło 13 pociągów specjalnych z kraju. Uroczystości, zgromadziły ok. 50 tys. uczestników. Miasto przygotowywano już od początku kwietnia, apelując o likwidację niemieckich napisów i uprzątnięcie śmieci. Z czasem wezwania stawały się coraz ostrzejsze. W zarządzeniu prezydenta miasta dotyczącym tej sprawy czytamy, iż za realizację wytycznych odpowiedzialni będą administratorzy domów i Milicja Obywatelska oraz o wprowadzeniu kar za niestosowanie się do postanowień (grzywna do 10 tys. zł, kara aresztu do 6 tygodni lub obie kary łącznie). Powołano specjalną komisję plastyków, która miała zająć się upiększeniem miasta.

Wydarzenia z kwietnia 1946 r. przeszły do historii głównie ze względu na incydenty na Wałach Chrobrego. Naruszenie przyjętego planu uroczystości, demonstracyjne okrzyki na cześć wicepremiera Stanisława Mikołajczyka i represje wobec harcerstwa i PSL, nadały imprezie szerszy kontekst polityczny, o znaczeniu ogólnopolskim.

Kto trzymał straż nad Odrą w kwietniu 1946 r.?

Miasto w tym czasie było zdominowane przez tysiące młodych ludzi, często biwakujących pod gołym niebem, urządzających ogniska, przemieszczających się dużymi grupami. Wśród tych młodych ludzi dominowali harcerze. Defilada z 14 kwietnia miała być praktycznie paradą zwycięstwa w do niedawna niemieckim, mieście. Jednocześnie przed uroczystościami i po nich miasto żyło swoim życiem, budując wśród gruzów, przestępców, wojska, Niemców i osadników swoją prowincjonalną tożsamość.

dr Radosław Ptaszyński – autor książki Trzymamy straż nad Odrą. Propaganda – Fakty – Dokumenty, IPN, Szczecin 2007.