Opublikowane przez Ramzes w Historia.

Datę 9 IV 1722 r. przyjmuje się za oficjalne rozpoczęcie działalności gminy katolickiej w Szczecinie. Po ok. 200 latach panowania protestantyzmu odradzał się katolicyzm.


Po wojnie północnej, zakończonej pokojem w Sztokhlmie Szczecin przypadł Prusom. Wśród żołnierzy garnizonu szczecińskiego było wielu katolików. To oni (a wśród nich Polacy) domagali się posług religijnych. W 1719 r. udzielono zezwolenia na odprawienie jednego nabożeństwa w pomieszczeniach zamkniętych. Kapłan katolicki mógł przybyć do Szczecina w okolicy Wielkanocy. Jego obecność w mieście nie mogła być dłuższa niż 3-4 dni. Msza sprawowana była na Łasztowni w pomieszczeniach francuskiej manufaktury. Nie było to jednak stałe miejsce. Znany jest również przyjazd do miasta polskiego jezuity o. Kazimierza Obenkowskiego, co wskazuje na częstsze Msze czy posługi niż raz w roku. Jednak taki stan rzeczy nie zadowalał katolickich żołnierzy. W 1722 r., 9 kwietnia, król nakazał odstąpić katolikom „osłoniętą” (ukrytą) komnatę (eine verdeckte Kammer) znajdującą się na zamku w Szczecinie, gdzie od tej pory miały odbywać się katolickie nabożenstwa.

Kaplica nazywana też kosciołem katolickim, znajdowala się w połnocnym skrzydle zamku, na parterze, obok kościoła św. Ottona (obecnie sala Boguslawa X), który należał do protestantów. A zatem kaplica obejmowała obecny hol (kasa biletowa, szatnia, księgarnia) przy wejściu do zamku. Do kaplicy wchodziło się od strony dziedzińca zamkowego. Długość kaplicy wynosila 60 stóp (20 m), szerokość 45 stóp (15 m). Powierzchnia użytkowa wynosiła ok. 230 m kw. Pomieszczenie mogło pomieścić 230 – 350 (w ścisku) osób. W środku kaplicy stały dwie kolumny, które utrudniały kontakt wiernych z ołtarzem głównym. Na nim obok tabernakulum znajdował się obraz poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Drugi – boczny ołtarz poświęcony był Maryi. Kaplica posiadała namiastkę chóru – był to drewniany podest na którym oprócz organisty i instrumentu mogły pomieścić się cztery osoby. Katolicy mimo iż ich kościół szczecinianie nazywali „mroczną pieczarą, wcale nie gorszą od Stajenki Betlejemskiej” byli szczęśliwi. Spotkania odbywały się już spokojnie i bez szykan ze strony władz.

Archiwum Państwowe w Szczecinie, Archiwum Książąt Szczecińskich syg. I/75.