Opublikowane przez sedina w Wydarzenia.

Pionier Szczecina świętował urodziny w Książnicy Pomorskiej.

– To, że jeszcze tu jestem, zawdzięczam mojej babci, która przeżyła 107 lat i miała 11 dzieci – mówił Stanisław Lagun. – Ja muszę dożyć co najmniej 108, aby się ze mnie nie śmiała, jak się spotkamy. Już teraz zapraszam wszystkich obecnych na moje 100 urodziny.

Wtorkowe spotkanie, na które przybyli m.in. bp Marian Błażej Kruszyłowicz, wilniacy ze stowarzyszenia ,,Świteź” i przyjaciele, stało się okazją do wspomnień o pionierskich latach w powojennym Szczecinie i początkach organizowania życia społecznego i kulturalnego.

– Do Szczecina przyjechałem, żeby otrzymać wizę do Wilna, i tak zostałem – wspominał jubilat. – Zamieszkałem na ul. Kaszubskiej 55. Jednego dnia grzebaliśmy zmarłych żołnierzy i cywilów, drugiego organizowaliśmy teatr. Pierwsze przedstawienie przygotowałem w remizie strażackiej. Były to ,,Swaty polskie”. Dekoracje przewiozłem z ul. Kaszubskiej na grzbiecie krowy. Niestety strażacy byli tak spragnieni mięsa, że krowa nie dożyła premiery. Została zjedzona.

Stanisław Lagun urodził się w 1917 r. w Wilnie. Wojnę spędził na Syberii i w niemieckich obozach pracy. Do Szczecina przyjechał 12 maja 1945 r. Początkowo pracował jako telefonista w straży pożarnej. Od 1950 r. kierował Niemieckim Domem Kultury, a w 1954 r. został dyrektorem Teatru Lalek ,,Rusałka” (później „Pleciuga”). Współtworzył Pałac Harcerzy (dzisiejszy Pałac Młodzieży) i Dom Kultury Kolejarza. Od roku 1973 kierował Gminnym Ośrodkiem Kultury w Pełczycach.

– To jest jeszcze młodzieniec – żartował bp Marian Błażej Kruszyłowicz. – Poprzez swoją wiedzę i kulturę ocala pamięć o tym, co w Szczecinie najcenniejsze.

mur, Gazeta Wyborcza, 3 IV 2007 r.