Opublikowane przez mako w Technika i Komunikacja.

Zanim architekci realizujący wizje Adolfa Hitlera co do tysiącletniej Rzeszy zaczęli na papierze przebudowywać Szczecin a także Dworzec Główny, powstał budynek, który z niewielkimi modyfikacjami od tamtych czasów możemy oglądać dzisiaj.

Jego głównym projektantem był Otto Scabell a budynek wzniesiono około roku 1900/1901. Stoi na obecnej ulicy Krzysztofa Kolumba, dawnej Oberwiek.





Elewacja w odróżnienia od okresu wcześniejszego miała kolor biały, stonowany. Zmieniono prawą stronę z czerwonej cegły na wspomnianą elewację. Odbyło się to w roku 1925.





Wyraźnie widać, przebudowę okien przy wejściu z trzech do pięciu podwójnych. Miało to zapewne na celu rozjaśnienie budynku. W środku jak na ówczesne czasy a tym bardziej porównując do stanu dzisiejszego panowała kulturalna atmosfera. Wystarczy nadmienić jeden z cytatów opisujących dzień z życia dworca w latach 20. i 30.:

Wielu Szczecinian kochało swój Dworzec Główny, a niemało podróżnych wyrażało pochwały. Bowiem po I wojnie światowej była wzorowo urządzona i prowadzona restauracja dworcowa przez ekonoma Schmoldta. Wielkopańsko było przede wszystkim w „Sali książęcej”. Szczytem świetnej obsługi było serwowanie tortu lodowego (lodów Cassatte, warstwowych) z wewnętrznym podświetleniem w przyciemnionej sali. A dorywczo zapraszano nawet do „Tańca towarzyskiego przy dyskretnej muzyce”. Mieliśmy więc wyjątkowy Dworzec Główny!


Główny hol dworca w Szczecinie. Lata 30., w góry po lewej widoczny plan turystyczny miasta obecnie zastąpiony podobna mozaiką, przeniesiona jednak na polskie realia


Sala książęca dworcowej restauracji, 1927 r.




W latach 30. niemieccy projektanci stworzyli nową wizję miasta. Wiele budynków miało być wyburzonych, ulice inaczej poprowadzone, dworzec kolejowy przeniesiony. Wszystko po to, by stworzyć potężne centrum administracyjne dla naczelnej władzy partyjnej GAU w III Rzeszy. Były to plany daleko wybiegające w przyszłość opracowywane z myślą o milionowym (kiedyś) mieście. Architekt i urbanista Karl Weishaupt, zaplanował dość śmiały projekt. Nowy dworzec, który miał zastąpić ciasne perony przy brzegu Odry, planowano usytuować w rejonie dzisiejszej ulicy Kusocińskiego i Sowińskiego (ulice w pobliżu ulicy Narutowicza). Kolejarze i pasażerowie mieli mieć do dyspozycji aż osiem peronów, zarezerwowano też miejsce pod ich dalszą rozbudowę. To jednak nie wszystko. Karl Weishaupt chciał by obok dużego budynku dworca powstał duży plac, wokół którego stały by budynki użyteczności publicznej i hotele. Przebudowana miała też zostać ulica Narutowicza, której skrzyżowanie z aleją Piastów dzięki nowemu wiaduktowi było by bezkolizyjne.

Jak wówczas wyglądałby układ sieci kolejowej? Pociągi jadące od strony wschodniej, przejeżdżałby przez Pomorzany, następnie skręcałyby w lewo na nowy dworzec, a dalej prowadziłyby w kierunku dworca na Turzynie. Ten z kolei, po rozbudowie miał pełnić rolę dworca towarowego.

Ciekawie brzmi koncepcja zagospodarowania terenów starego dworca, czyli dzisiejszego Dworca Głównego. Po rozbiórce budynków i torów chciano ten rejon miasta zamienić w uroczy park, czyli niejako wrócić do stanu wyjściowego. Pomysł, choć rodem z lat 20. na stałe znalazł się w kolejnych planach rozbudowy i przebudowy Szczecina. Zawsze brakowało jednak na to pieniędzy. W latach 30., kiedy głównym architektem Szczecina został Hans Bernhard Reichow budowa dworca stała się zresztą tylko jedną z wielu inwestycji w tej części miasta, które zupełnie zmieniłyby oblicze Szczecina.

Po wojnie pomysłem budowy nowego, większego dworca nikt już sobie głowy nie zwracał. Istniały pilniejsze inwestycje. Nie ulega jednak wątpliwości, że szczeciński Dworzec Główny był i jest bardzo ciasny, o czym świadczą próby jego rozbudowy w ostatnich kilkunastu latach: budowa małego, czwartego peronu czy też przedłużenie tych istniejących. Nie ma też wątpliwości, że gdyby Karlowi Weishauptowi lub jego następcom udało się zrealizować swoje pomysły, wizytówka miasta, jaką dla przyjeżdżających jest właśnie dworzec, byłby on bardziej urokliwy od tego istniejącego. Może nawet tak piękny jak ten, który jest dumą Wrocławia.

Okres wojenny pomimo swojej zawieruchy obszedł się dosyć łagodnie z budynkiem dworca. Obiekt co prawda nieco ucierpiał podczas odwrotu wojsk niemieckich, które systematycznie niszczyły infrastrukturę kolejową aby nie przejęli jej w ręce Rosjanie . Warto także wspomnieć o ostrzale artyleryjskim, który nie był zupełnie bez znaczenia dla samego Hauptbahnhof Stettin. Wszystkie zniszczenia zostały jednak odbudowane tuż po wojnie.