Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Szczecin nigdy nie miał dworca kolejowego, który mógłby uchodzić za wizytówkę miasta. Niezbyt piękny przedwojenny budynek został na dodatek po 1945 roku oszpecony. Co z tym zrobić?


Jeszcze w kwietniu ma rozpocząć się remont gmachu szczecińskiego Dworca Głównego. Jak już informowaliśmy, będą to jedynie kosmetyczne prace mające sprawić, że turystom przybywającym na sierpniowy The Tall Ships` Races nie posypią się na głowę kawałki elewacji. Frontowa ściana zostanie ocieplona i otynkowana, a hol główny wyposażony w nowy sufit i oświetlenie. Dworzec od strony Odry ma też zostać podświetlony. Nie zmieni się jednak klockowata bryła budynku. A naprawdę niewiele potrzeba, by przedstawiała się bardziej znośnie. Spójrzmy na przedwojenne zdjęcie. Gmach przedstawia się dużo lepiej przede wszystkim za sprawą spadzistego dachu nad holem głównym. Ta część dworca wygląda też korzystniej dzięki półokrągłym zwieńczeniom dużych, pionowych okien. Uwagę zwraca też modernistyczny łącznik z dużym zegarem między dwoma budynkami dworca (łącznika dziś już nie ma).





PKP nie miały jednak zamiaru wdawać się w koszty związane chociażby z przerobieniem płaskiego obecnie dachu nad holem głównym. Kolejowa spółka przyznaje, że zbliżający się remont ma być ograniczony do absolutnego minimum. Większa modernizacja i urozmaicenie bryły budynku będzie wchodziło w grę w przyszłości. PKP chcą bowiem radykalnie zmienić szczecińskiego dworca. Wszystkie jego obecne funkcje mają zostać przeniesione do nowej hali zbudowanej nad peronami i łączącej wraz z mostem okolice ul. 3 Maja z Kępą Parnicką po drugiej stronie Odry. Przeznaczony na funkcje usługowo-handlowe obecny gmach miałby też zostać częścią dworca PKS. Nie ma się co jednak oszukiwać. Nawet wtedy nie będzie to powalająca na kolana sylwetka.

Z tego, że dworzec nie jest atrakcyjną wizytówką miasta, zdawali sobie sprawę już przedwojenni gospodarze Szczecina. Ich plany były jednak bardziej śmiałe. Niemcy chcieli zbudować nowy dworzec, na miarę tego we Wrocławiu, w rejonie ul. Narutowicza. Niestety nie zdążyli.

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza 19 III 2007 r.