Opublikowane przez sedina w Architektura i Urbanistyka.

Właściciele budynku po byłym kinie Kosmos znowu starają się o pozwolenie na rozbiórkę, bo ze względów formalnych wojewódzki konserwator zabytków ponownie nie wpisał obiektu do rejestru zabytków.

– Miesiąc temu wniosek o wpis do rejestru zabytków został po raz drugi odesłany do wojewódzkiego konserwatora zabytków przez Ministerstwo Kultury. Powodem są formalne uchybienia – tłumaczy Dariusz Urbaniak, współudziałowiec Astorii S.C., która w grudniu 2005 r. kupiła budynek. – Wobec tego ponowiliśmy nasz wniosek o rozbiórkę – dodaje.


Magistrat jednak nic nie może zrobić.

– Wpłynęła do nas prośba o odwieszenie zawieszonego postępowania. Będziemy mogli ją rozpatrzyć, dopiero gdy będziemy mieli jednoznaczne stanowisko konserwatora zabytków – wyjaśnia Piotr Landowski z biura prasowego Urzędu Miasta.

W środę w biurze wojewódzkiego konserwatora zabytków nikt nie chciał przedstawić nam jego stanowiska w tej sprawie.

– To forma gry w ping-ponga, my chcemy rozbiórki, a konserwator chce zrobić z Kosmosu zabytek. Dopóki nie zapadnie ostateczna decyzja – gra będzie się toczyć, bo bez zgody konserwatora pozwolenia na rozbiórkę nie dostaniemy. Minister kultury za rok znowu odeśle wniosek i tak w kółko, aż się komuś znudzi – twierdzi Dariusz Urbaniak. – Teoretycznie możemy podać miasto do sądu, bo od czterech lat nic z tym budynkiem nie można zrobić. Przez to tylko stoi i niszczeje. Ale czy to ma jakiś sens, skoro miasto będzie tłumaczyć, że to konserwator uniemożliwia wydanie decyzji?

Jakie są plany spółki co do tej działki?

– Dopóki sytuacja prawna działki nie będzie uregulowana, nie możemy nic poważnie zaplanować – tłumaczy Urbaniak.

Sprawa toczy się od 2003 r. Ówczesny właściciel kina Instytucja Filmowa Film-Art z Poznania złożyła wniosek o wyburzenie budynku. W jego miejsce chciała postawić centrum rozrywki z pięciosalowym kinem, kręgielnią i gastronomią. W obronie kina stanęła Ewa Stanecka – wojewódzki konserwator zabytków, która zbudowane w 1959 r. kino wpisała do rejestru zabytków. Sprawa trafiła do ministra kultury, który poparł konserwatora, później do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA w 2005 r. uchylił decyzję o wpisie do rejestru zabytków. Wojewódzki konserwator złożył ponowny wniosek, który miesiąc temu został do niego odesłany.

Andrzej Kulej, Gazeta Wyborcza, 14 III 2007 r.