Opublikowane przez sedina w Wydarzenia.

Na wystawie nie mogłem do Państwa przemówić z kilku przyczyn. Ale zacznę od początku!

Gdy już wszystkie zdjęcia były gotowe na komputerze, nagrałem je na płytę, którą, przez przypadek, włożyłem do pudełka po filmie „Szósty zmysł”. Przypomnę tylko, że chłopiec na tym filmie widzi duchy, właściwie to one do niego przychodzą. Kiedy zobaczyłem to pudełko, to zacząłem się zastanawiać, czy to na pewno przypadek?


Gdy tak stałem na otwarciu wystawy, poruszyło mnie kilka wspomnień dotyczących sesji. Po chwili wśród przybyłych zobaczyłem WIELKICH NIEOBECNYCH. Było ich coraz więcej i więcej. Wmieszali się w tłum żywych, a mnie ogarnął strach i smutek. Gdzie kończy się realny świat, a zaczyna moje szaleństwo.

Tak! Wystawę poświęciłem pamięci WIELKICH NIEOBECNYCH… Tak, dla mnie każdy z nich był wielki. Z kilkoma z nich przez lata przyjaźniłem się, z innymi współpracowałem. Z innymi miałem szansę być tylko przez chwilę, podczas naszej sesji fotograficznej.

Wspomnę tutaj mojego przyjaciela dr Bogdana Frankiewicza, z którym tworzyłem do końca jego chwil. Inna osoba to plastyk, Wojtek Kazana, nieobecny już od lipca. Przeglądając negatywy natrafiłem na jego portrety – ucieszyłem się. Nie pamiętałem sesji z Wojtkiem. Jest teraz wśród nas, na zawsze.

I jeszcze na koniec zdanie „Istnieć to znaczy być fotografowanym” (J. L. Borges). Proste, a jakie ważne. Bo przecież oglądając fotografię nie myślimy, że coś lub ktoś nie istnieje, a raczej – coś BYŁO, ktoś BYŁ… I niech tak zostanie.

***

Wystawy z cyklu PORTRETY SZCZECINIAN będę prezentował co dziesięć lat. Przy kolejnej edycji spotkają się WIELCY NIEOBECNI z nowymi WIELKIMI. Mam nadzieję, że, jeśli skończę pewien etap, znajdzie się mój kontynuator.
Zatem z nadzieją, do zobaczenia za 10 lat w Szczecinie!

Andrzej Łazowski