Opublikowane przez sedina w Publicystyka.

Ludzie osiedlają się na obrzeżach i w ościennych gminach. Centrum się wyludnia. Niestety, nowy projekt studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, zamiast przeciwdziałać, sprzyja temu trendowi.

Rynki Krakowa czy Wrocławia potwierdzają tezę, że historyczne centra ogniskują działania wspólnoty miejskiej i stanowią ich siłę. Są pewne analogie między Szczecinem a Wrocławiem, jednakże wynikają przede wszystkim z atmosfery niektórych miejsc, tworzonej przez zbliżoną formę architektury z końca XIX i pierwszej połowy XX w. Jednak średniowieczny Szczecin nie miał nigdy jednego, dużego rynku. Było kilka mniejszych, do tego dochodził bulwar nad rzeką, a prostopadłe do niego szersze ulice także służyły celom handlowym. To specyfika miasta nadrzecznego. Analogicznie wyglądała morfologia starego miasta w Gdańsku.

Obecnie najstarsza część Starego Miasta (dolne miasto) wciąż jeszcze jest w fazie odbudowy. Nie funkcjonuje tak, jak byśmy tego sobie życzyli, ale nie dlatego, że jest tam za mało usług. Przede wszystkim Stare Miasto nie jest połączone ciągami usługowymi z XIX-wiecznym Śródmieściem, jest ponadto odcięte od Odry i Bulwaru Piastowskiego trasą komunikacyjną.

Nie powinniśmy poszukiwać serca Szczecina przez naśladownictwo, to serce jest – brakuje tylko „liftingu” i likwidacji barier, uniemożliwiających bezkolizyjne przemieszczanie się pieszych. Nawiązuję tu do mojej tezy: „serce Szczecina ma kształt podłużny” [czyli ciągów pieszych łączących rejon pl. Orła Białego, Podzamcza z tzw. Złotym Szlakiem – przyp. red.]. Pamiętajmy, że oryginalny układ urbanistyczny Szczecina może posłużyć promocji na zewnątrz (odrębność przyciąga turystów), jak i sprzyjać identyfikacji mieszkańców z miastem, w którym żyją, pracują, studiują, wypoczywają.

Wykształcimy tożsamość w ludziach i miłość do ich miasta, dzielnicy, osiedla, stwarzając im dobre warunki do życia. Szczególnej trosce winno podlegać centrum, gdzie deficyt terenów zieleni należy rekompensować przez odpowiednie zagospodarowywanie podwórek, a także dokładnie przeciwstawną politykę przestrzenną niż aktualna, polegająca na zabudowie każdej wolnej enklawy, gdzie grunt jeszcze należy do miasta (np.: pl. Żukowa, plac zabaw i minigolf przy parku Kasprowicza). Teraz ludzie osiedlają się na obrzeżach Szczecina i w ościennych gminach. Miasto i centrum w ten sposób się wyludnia. Niestety, nowy projekt studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Szczecina nie stara się temu zapobiec; wręcz otwiera szeroko drzwi temu trendowi.

Miasto powinno rozwijać się wzdłuż Odry, gdzie rozwój ten winien być rozumiany jako transformacja wcześniej zagospodarowanych terenów. Jest to także szansa dla zaniedbanych osiedli dzielnicy Północ, jednocześnie atut Szczecina i klucz do powrotu nad rzekę. Wciąż niewykorzystanym walorem Szczecina jest turystyka wodna.

Helena Freino, głos w dyskusji „Przystanek Szczecin”, Gazeta Wyborcza, 5 III 2007 r.