Opublikowane przez sedina w Technika i Komunikacja.

To unikatowa kolekcja. Z miejsca wprowadziłaby nasze, muzeum techniki, do pierwszej ligi podobnych instytucji nie tylko w kraju. Warunek – potrzeba 1,5 mln zł.

List z prośbą o znalezienie pieniędzy na ten cel wysłał wczoraj do prezydenta Piotra Krzystka dyrektor muzeum Stanisław Horoszko.

– Dzięki tej kolekcji szczecińskie Muzeum Techniki i Komunikacji już na starcie będzie liczyło się nie tylko w naszym kraju – tłumaczy Stanisław Horoszko. – W Polsce stanie się, obok warszawskiego Muzeum Techniki, najbardziej znaczącą instytucją tego typu.

Za kolekcję trzeba zapłacić 1,5 mln zł. Jest jednak możliwość zapłacenia w dwóch ratach. Miasto może też liczyć na dofinansowanie zakupu, nawet w połowie, ze środków Ministerstwa Kultury. Wrocław w ciągu ostatnich dwóch lat skorzystał z takiej możliwości dwukrotnie.

Wczoraj dyrektor przekonywał do zakupu radnych Komisji Edukacji i Kultury.

– Już samo nabycie tej kolekcji będzie wielkim wydarzeniem, dzięki któremu o Szczecinie zrobi się głośno i to w bardzo pozytywnym kontekście – mówił dyrektor.

Wraz ze zgromadzonymi już eksponatami, przede wszystkim imponującą w skali kraju kolekcją tramwajów i dzięki unikatowej lokalizacji w świetnie zachowanej zajezdni muzeum może stać się największą atrakcją turystyczną Szczecina. Tym bardziej że nad przygotowaniem części wystaw pracuje prof. Jerzy Stelmach z Uniwersytetu Szczecińskiego, znany z umiejętności efektownego prezentowania na swoich ekspozycjach nawet najtrudniejszych zjawisk fizycznych.

– Muzea techniki cieszą się wśród turystów ogromnym powodzeniem – mówił Stanisław Horoszko.

Dużo mniejsze Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie (istnieje od dziewięciu lat) przyciąga rocznie 30 tys. zwiedzających. W Zurychu szwajcarskie zbiory zwiedza 800 tys. osób, w odległym Oslo – 150 tys. Dla porównania zamek w Malborku – jeden z punktów obowiązkowych na mapie wycieczek do Polski – odwiedza 500 tys. turystów rocznie.

Kupno kolekcji pomogłoby też w staraniach o pieniądze na remont starej zajezdni i jej adaptację na muzeum. Projekt i pozwolenie na budowę już są. Nie ma 11 mln zł. Do 16 kwietnia miasto musi złożyć wniosek o skorzystanie z tzw. Norweskiego Mechanizmu Finansowego (odpowiednik unijnych dotacji). Decyzja zapadnie w Oslo w maju 2008 r. Dyrektor Horoszko rozmawiał już o wsparciu starań Szczecina ze swoim odpowiednikiem w Muzeum Techniki w Oslo. Przyznanie funduszy oznaczałoby rozpoczęcie prac jesienią 2008 r. Otwarcie byłoby możliwe w 2010 r.

– Jeżeli chcemy mieć miasto z elementami miastotwórczymi, to takie muzeum musimy mieć – przyznaje Paweł Bartnik, przewodniczący Komisji Kultury i Edukacji.

Ostatecznie radni zdecydowali się poprzeć dyrektora w staraniach o pieniądze. Komisja wnioskowała do prezydenta, by w tegorocznym budżecie znalazł na zakup kolekcji 750 tys. zł.

Więcej informacji na ten temat na moim blogu przystanekszczecin.blox.pl.

Co to za kolekcja

Kolekcja jest wyjątkowa. Powstawała dwadzieścia lat. Jest w niej około setki różnego rodzaju pojazdów. Od rowerów, poprzez motocykle, samochody osobowe, po ciężarówki. Są w niej wszystkie modele słynnego, przedwojennego motocykla Sokół czy też kultowe, szczecińskie Junaki. Wśród samochodów zachwyca doskonale utrzymana, oryginalna milicyjna Warszawa, garbus czy też sensacyjna, polska konstrukcja z lat 80. – samochód Beskid, nigdy nie wprowadzony do produkcji, a na podstawie którego powstał popularny Renault Twingo.

Obecny właściciel kolekcji Leszek Liszewski z Warszawy chce ją sprzedać, bo ma kłopoty ze znalezieniem miejsca na ekspozycję. Zależy mu jednak na zachowaniu zbioru w całości. Ma sentyment do Szczecina (często tu bywa, ma znajomych kolekcjonerów) i na razie nasze Muzeum Techniki i Komunikacji ma pierwszeństwo w negocjacjach, chociaż wokół kolekcji kręci się już kilku innych potencjalnych nabywców. Kolekcją zainteresowane jest m.in. muzeum w Lęborku, licząc na to, że przyciągnie turystów odwiedzających pobliski Gdańsk.

Andrzej Kraśnicki jr, Gazeta Wyborcza, 28 II 2007 r.