Opublikowane przez sedina w Publicystyka.

Kiedy jadę Trasą Zamkową, widzę panoramę metropolii, z wieżami kościołów, potężną bryłą Zamku, wysokim Pazimem… Piękne miasto – myślę. Piękne i słabe.

Malownicze rozlewiska Odry, Jezioro Dąbie, wzgórza Puszczy Bukowej. No i ten niesamowity gwiaździsty układ ulic, imponujące Wały Chrobrego. Co tam Wrocławie, Poznanie… Mamy najpiękniej położone miasto w Polsce. Ale kiedy ktoś pyta, skąd jesteś, odpowiadam obojętnie: ze Szczecina. Po prostu ze Szczecina. Nie ma w tym wyznaniu uczucia dumy. Niektórzy mówią „wiocha z tramwajami!”.

Miasto w proszku

Andrzej Seweryn, wybitny polski aktor, pytany, co łączy różne miejsca świata (a widział ich naprawdę wiele), odparł: „Niezależnie od szerokości geograficznych, różnic kulturowych w każdym, nawet najmniejszym mieście powtarza się najprostszy model; wszędzie jest jakieś centrum. Wszystkie ludzkie skupiska, społeczności koncentrują się wokół jakiegoś placu, świątyni, miejsc, w których można by świętować.”

My „świętujemy” tylko w weekendy, w hipermarketach.

Szczecin jest urbanistycznym fenomenem pozbawionym punktu ciężkości. To grzech zaniechania, za który odpowiadają wszyscy nasi powojenni urbaniści i włodarze z Piotrem Zarembą na czele. Miasto jest rozrzucone na ogromnym obszarze, a nie ma centralnego rynku, placu, miejsca spotkań. Na co dzień żyjemy osobno. I dlatego jesteśmy jak proszek, z którego ciężko cokolwiek ulepić. W szczecińskim genotypie nie ma genu „razem”. Prawobrzeże sobie, Pogodno sobie. Stoczniowcy w stoczni, a kibice Pogoni na stadionie (po którym biegają ludzie nie z tej ziemi). Studenci zakuwają w akademikach albo piją w pubach. Nawet raz w roku nie potrafią się skrzyknąć i zrobić porządnych Juwenaliów.

Spotykamy się od wielkiego dzwonu, za każdym razem w innym miejscu. Ostatnio na Jasnych Błoniach podczas pogrzebu Jana Pawła II.

Nawet stoczniowcy zbili Walusia nie dlatego, żeby pomóc szwaczkom z Odry, tylko, by pokazać, jak bardzo są wkurzeni. Łączy nas niechęć do działania w imię wspólnego dobra. AR-ka nie dogadała się z PAM, by stworzyć drugi uniwersytet. Wcześniej upadła idea Wielkiego Uniwerku. Czy ktoś pamięta, by np. Urząd Miasta, PŻM i Akademia Morska zrobiły coś razem? Naszym wspólnym zwycięstwem jest wygrana z Gdańskiem o gazoport. Wspaniałym przykładem współpracy jest XIII LO Cezarego Urbana. Ale te dwie jaskółki, to za mało, by ogłosić, że Szczecin to Duma Pomorza.

Cnota małości

Pozbawieni duchowej wspólnoty nie mamy odwagi i siły iść do przodu. Żyjemy z dnia na dzień, bez marzeń, które mogłyby wyzwolić energię. Nie mamy pomysłu na Śródmieście, którym od lat rządzi żulia żerująca na rozwiniętym do granic absurdu systemie pomocy (anty)społecznej. Śródodrze ugrzęzło w papierowych procedurach. Małość – to nasza cnota. Jak kupujemy tramwaje, to stare z Berlina, jak przenosimy Pleciugę, to do rudery po Colosseum. Jak stawiamy pomnik Grudnia 70 to tak „piękny”, że w Sevres pod Paryżem mógłby robić za wzór kiczu. Jak planujemy filharmonię, to kątem, obok komendy policji.

Słaba społeczność ma słabych liderów. Kompromitujące cztery lata rządów Mariana Jurczyka nie wzięły się z Księżyca. Dlaczego przez 18 lat nie znaleźliśmy samorządowca na miarę Dutkiewicza czy Grobelnego? A skąd prezydent słabego mentalnie miasta ma czerpać siłę?

Poczucie wspólnoty zastąpiły układy. W Szczecinie kluczem do wszystkiego jest słowo „załatwić”. Załatwić pracę, konkurs, przetarg, stanowisko. W powszechnej opinii tzw. zwykłych ludzi Szczecin w tej dziedzinie na tle kraju wybija się ponad przeciętną. Nawet jeśli prawda jest inna, to i tak należy coś zrobić, by zmienić ten wizerunek. Na pewno nie służy temu fakt, że nasz nowy prezydent sam siebie obsadził w dwóch radach nadzorczych spółek z udziałem gminy.

Złudne samozadowolenie

Mówimy: Szczecin jest piękny! Wały Chrobrego, gwiaździste place, Jasne Błonia, Zamek Książąt Pomorskich, wspaniałe parki. Zapominamy, że to po sobie zostawili Niemcy. Czym my możemy się pochwalić? Tylko Pazimem. Kilka pokoleń Polaków odbudowywało Szczecin, ale powiedzmy wreszcie prawdę: nasz twórczy wkład w rozwój Szczecina to blokowiska i hipermarkety.

Pora to zmienić. Szczecin może być lepszy.

Wojciech Jachim, Gazeta Wyborcza, 16 II 2007 r.

Od redakcji

Do debaty Przystanek Szczecin portal sedina.pl zaproszony został przez Wojciecha Jachima – redaktora „Gazety Wyborczej” w Szczecinie. Niniejszym zaproszenie przekazujemy wszystkim użytkownikom, przypominając jednocześnie, iż jest to Portal Miłośników Dawnego Szczecina. W ewentualnej dyskusji prosimy zatem koncentrować się na sprawach szczecińskiej historii. Wszystkim zainteresowanym sprawami bieżącej, szeroko rozumianej polityki, polecamy forum gazeta.pl.