Opublikowane przez kgirl w Kultura i Sztuka.

W salach Pałacu Poznańskich w Łodzi jest pusto. Za chwilę z jasnozielonych ścian znikną obrazy i już niedługo rozpoczną podróż do miejsca, z którego przybyły – do Szczecina. Właśnie dobiega końca wystawa „Od Cranacha do Corintha” prezentowana w Muzeum Sztuki w Łodzi. Niewielkich rozmiarów ekspozycja cieszyła się podobno sporym zainteresowaniem mieszkańców Łodzi, chociaż pod koniec sale świeciły pustkami. Miało to jednak swoją ogromną zaletę – nikt nie przeszkadzał w kontemplowaniu obrazów, a było co podziwiać. Zanim całkiem zniknie na kilka miesięcy, zapraszam na krótki spacer po niej.

Do Łodzi przyjechało 41 obrazów ze zbiorów malarstwa dawnego Muzeum Narodowego w Szczecinie. Wystawa ta była przejawem współpracy między obydwoma muzeami. Na przełomie 2005 i 2006 w Szczecinie prezentowano „Pięć wieków malarstwa europejskiego ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi”. Motywem łączącym obie wystawy było kolekcjonerstwo w Europie środkowej. Chociaż oba ośrodki miały odmienną historię, można znaleźć elementy je łączące – obydwie kolekcje swoją świetność zyskały w drugiej połowie XIX w. i pierwszych latach XX w. Obie także mocno ucierpiały w wyniku działań wojennych 1939-1945.


Lucas Cranach Młodszy, „Portret księcia pomorskiego Filipa I”, 1541




Po prawej stronie od wejścia wisi portret księcia Filipa I pędzla najprawdopodobniej Lukasa Cranacha Młodszego. Dziwne, ale kiedy widzę reprodukcję mam wrażenie, że jest większy. Rzeczywiste wymiary malowidła to zaledwie 60 cm x 46 cm. Dzieło wydaje się tym mniejsze, że w Łodzi wyeksponowano je obok ogromnej ryciny z wizerunkiem Melanchtona. Przez lata nie było pewności co do autorstwa portretu pomorskiego księcia. Sądzono, że jego autorem jest Lucas Cranach Starszy, jednak szczegółowe badania zdają się wskazywać na jego syna. Nie ma także pewności, co do okoliczności powstania wizerunku. Namalowany został najprawdopodobniej ok. 1541 r. nie wiadomo w Szczecinie czy w Wittenberdze. Kolejną tajemnicą związaną z obrazem są jego powojenne losy. Zaginiony pod koniec wojny obraz wypłynął na aukcji w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych i został zakupiony dla szczecińskiej kolekcji w Szwajcarii. Portret księcia Filipa przedstawia go jako osobę majestatyczną, dostojną, w stroju ozdobionym złoto-srebrnym haftem. Twarz jest niezwykle dopracowana: lekko zmarszczone czoło dodaje mu powagi, lecz nie wzbudza grozy. Malarzowi znakomicie udało się oddać psychikę portretowanego, nie rezygnując przy tym z pewnej idealizacji, tak lubianej przez portretowanych.

Tuż obok wisi ogromnych rozmiarów rycina, portret Filipa Melanchtona. Od razu uderzają całkowicie zaburzone proporcje ciała, malutka głowa osadzona na wąskiej szyi i ogromnym tułowiu, nienaturalnie długie ręce, prawie niewidoczne stopy. Obraz ten jest jednak niezwykle interesujący ze względu na technikę, w której go wykonano – drzeworyt pokolorowano temperą i farbą olejną, po czym naklejono na płótno. Jest to kopia ryciny z warsztatu Cranachów złożona z 13 arkuszy. Wizerunki trzech wybitnych reformatorów (Husa, Lutra i Melanchtona) były swego czasu bardzo popularne. By zaoszczędzić czasu przygotowywano ryciny, gdzie części tułowia były identyczne. O tym, którego reformatora przedstawia obraz decydowała głowa. Stan eksponowanej na wystawie ryciny świadczy o tym, że przez wiele lat zawieszona była, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, w świątyni. Najprawdopodobniej był to Kościół Mariacki w Szczecinie-Dąbiu.

Obydwa wyżej wspomniane obrazy, a także kilka innych to dzieła mistrzów związanych z północą Europy. Wśród nich warto wspomnieć także „Kazanie z łodzi” ( obraz, który cieszył się zapewne wśród mieszkańców miasta szczególną uwagą) oraz „Kuszenie Chrystusa”. Oba kojarzone są z osobą Thomasa Nethera, artysty pochodzącego z Wittenbergi, zmarłego w Szczecinie. Był on także nadwornym malarzem dwóch kolejnych książąt pomorskich: Barnima XI i Jana Fryderyka. Ponadto warto wspomnieć, że oba obrazy zdobiły kiedyś (wraz z trzema innymi) kosz ambony kaplicy zamkowej. Ambona została wykonana bądź jeszcze dla średniowiecznego kościoła zamkowego św. Ottona, bądź już dla kaplicy luterańskiej (powstałej na miejscu kościoła w 1577 r.). Według badaczy kazalnica została w XVII w. zastąpiona obiektem ze starszymi dekoracjami, który przetrwał do 1945 r.

Znakomitym dowodem na to, że sztuka nie musi być nudna jest obraz malarza z kręgu Davida Vinckboonsa zatytułowany „Wielki Kiermasz”. Od razu na myśl przychodzą dzieła Petera Breughla Starszego i innych mistrzów niderlandzkich. Kiermasz przedstawia bardzo popularny w XVI- wiecznej Europie motyw. Znanych jest wiele reprodukcji, grafik i obrazów wzorowanych na oryginale Davida V. Wielki Kiermasz przedstawia całą gamę zachowań, postaw i zabaw. Na jarmarku panuje tłok i gwar, są i pięknie odziani bogacze, i mniej zamożni mężczyźni, kobiety i dzieci. Gdy dokładniej się przyjrzeć, można zauważyć złodzieja, rozpustników, bójki. Jest wszystko, co potrzebne było do zabawy – jarmark, tańce, wędrowna trupa dająca przedstawienie, stragany pełne tkanin, obrazów czy instrumentów. Obraz zaprasza także do poszukiwania ukrytych w nim alegorii, jak chociażby świnie pędzone przez środek kiermaszu.


Malarz z kręgu Davida Vinckboonsa, „Wielki Kiermasz”, 1. ćwierć XVII w.




Kolejną grupę obrazów reprezentatywnych dla kolekcji szczecińskiej stanowią dzieła mistrzów włoskich, wśród nich dwa niezwykle interesujące z widocznymi wpływami malarstwa Caravaggia „Powrót syna marnotrawnego” oraz „Św. Jan Ewangelista”. Pierwszy z nich to dzieło monumentalne z kręgu malarzy związanych z Guercinem. Drugi obraz pochodzi najprawdopodobniej z którejś z pracowni malarskich w Neapolu.

„Apoteoza księcia Filipa II” to jedno z nielicznych zachowanych do dzisiaj dzieł bezpośrednio związanych z dworem książąt szczecińskich. Przedstawia największego konesera i mecenasa spośród nich. Autorem obrazu jest Pancratius Reinicke, mieszczanin szczeciński, pochodzący najprawdopodobniej z Żar.

W kolejnej sali obejrzeć można wspaniałe portrety, wśród nich Grafa von Eickstedt-Peterswaldt’a Carla Begasa czy młodziutkiej Augusty Schiffmann pędzla Ludwiga Augusta Mosta.

Portret Carla Ludwiga Friedricha von Eickstedt-Peterswaldt namalował Carl Begas, jeden z najpopularniejszych berlińskich portrecistów I poł. XIX w. Obraz przedstawia mężczyznę w średnim wieku, w półpostaci, z siwiejącymi na skroniach włosami, ubranego w czarny surdut i białą koszulę z wysokim kołnierzem. Jego pierś zdobi Order Czerwonego Orła 2. klasy.

Delikatna koronka wieńczy kołnierzyk portretowanej Augusty, policzki są delikatnie zaróżowione. Dziewczynka wydaje się być niezwykle rezolutna, spoglądają na nas bystre oczy a na ustach błąka się dziecięcy uśmiech. Wdzięku i uroku dodają jej takie szczegóły jak różowa wstążeczka wpleciona we włosy czy kolczyki z przezroczystego kryształu górskiego. Podkreślają one także odświętny charakter wykonanego portretu. Kolejnym obrazem tego artysty są „Handlarze ryb”. Oba dzieła uderzają niezwykłą dokładnością i starannością w wykonaniu, doborze farby, formy. Są wręcz zbyt idealne.

„Handlarze ryb” to scena bardzo charakterystyczna dla malarstwa Ludwiga Mosta, który specjalizował się w scenach rodzajowych. Na swoich obrazach uwieczniał życie codzienne mieszkańców pomorskich wsi i miasteczek. Eksponowany w Łodzi obraz przedstawia rybaków w kantorze, którzy prezentują swój połów celem opodatkowania. W pomieszczeniu panuje sielankowy nastrój, przez okna sączy się delikatnie miękkie, ciepło żółte światło. Wszystko zdaje się być nienaturalnie czyste i piękne.

W ostatniej sali, pod sam koniec wystawy wiszą dwa dzieła niemieckich malarzy XX w. Dają one jedynie niewielki przedsmak tego, czym kiedyś mogło się poszczycić Muzeum Miejskie w Szczecinie. Obraz Maksa Slevogta przedstawia ciemnowłosą tancerkę. Namalowany odważnymi pociągnięciami pędzla, z rozmachem i wspaniałą kolorystyką. Całość wystawy wieńczy wspaniały przykład niemieckiego impresjonizmu pędzla Corintha: „Portret pisarza Georga Hirschfelda i jego żony Elli”. Różne charaktery obu postaci podkreślone są przez dwie zupełnie odmienne techniki malarskie użyte do ich przedstawienia.


Lovis Corinth, „Portret pisarza Georga Hirschfelda i jego żony Elli”, 1903




Wśród obrazów związanych szczególnie ze Szczecinem znaleźć można na wystawie m.in. „Wnętrze zamkowego kościoła św. Ottona w Szczecinie” Hansa Loschera, „Portret Louise Brumm”, żony przewodniczącego szczecińskiej korporacji kupieckiej w latach 1877-1885, jednego z założycieli spółki stoczniowej Stettiner Maschinenbau-Aktien-Gesellschaft Vulcan czy „Krużganki z widokiem na pejzaż zimowy z zamkiem” czynnego w Szczecinie Johanna Friedricha Boecka.

Wystawie towarzyszy znakomicie opracowany, dwujęzyczny katalog ze szczegółowymi opisami obrazów, ich historią i bogatą bibliografią tematu. Szczególnie interesujące są dwa eseje otwierające – pierwszy z nich autorstwa dr. Rafała Makały opisuje tradycje i dzieje szczecińskiego kolekcjonerstwa. Drugi, napisany przez komisarza wystawy, Artura Kolbiarza, to znakomity przewodnik po zbiorach dawnego malarstwa Muzeum Narodowego w Szczecinie. Lektura godna polecenia.

Ekspozycja została bardzo dokładnie przemyślana, co widać w takich szczegółach jak znakomicie dobrany kolor ścian. Prezentowane na niej obrazy są interesujące same w sobie, są jednak także świadectwem dziejów Szczecina i pasji kolekcjonerskich związanych z nim ludzi. Wystawa prezentowana będzie w Szczecinie latem 2007 r.

Część informacji zaczerpnięto z katalogu wystawy: „Od Cranacha do Corintha”, Szczecin 2006. Reprodukcje obrazów pochodzą ze strony Muzeum Sztuki w Łodzi.