Architekci zaniepokojeni zamieszaniem wokół filharmonii

Kilka pracowni biorących udział w konkursie niepokoją pogłoski o połączeniu filharmonii z operą. Miasto uspokaja: połączenia nie będzie.

Trzy tygodnie temu Witold Jabłoński, członek Zarządu Województwa odpowiedzialny za sprawy kultury, rzucił propozycję, by nowy gmach Filharmonii Szczecińskiej, który ma stanąć na placu przy ul. Małopolskiej, służył również Operze na Zamku. Pomysł pojawił się przy okazji podziału pieniędzy w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Z unijnej kasy obie placówki mają otrzymać po 15 mln euro, z przeznaczeniem na budowy i remonty. Połączone fundusze można byłoby przeznaczyć na budowę wspólnej siedziby.

Tymczasem już w październiku miasto ogłosiło konkurs na projekt budynku dla Filharmonii Szczecińskiej. Zgodnie z wytycznymi w regulaminie konkursu architekci muszą uwzględnić specyfikę budynku służącego filharmonii. Zgłosiło się ponad sto pracowni architektonicznych z całego świata. Koncepcja umieszczenia pod jednym dachem filharmonii i opery spowodowała ich wątpliwości.

– Zamieszanie nie służy konkursowi. Odebraliśmy kilka telefonów od architektów, którzy pytali, czy jest sens uczestniczyć w konkursie, skoro miasto rozważa inne rozwiązania – mówi Jan Łukaszewski, architekt miasta. – Prezydent Krzystek na ostatnim spotkaniu zapewnił, że w sprawie budowy filharmonii nic się nie zmienia.

Za przeprowadzenie konkursu odpowiada Stowarzyszenie Architektów Polskich.

– Miasto nie zmieniło postanowień dotyczących przebiegu konkursu. W związku tym przebiega on w trybie ustalonym w regulaminie – wyjaśnia Ewa Nosek, prezes szczecińskiego oddziału SARP i sekretarz organizacyjny konkursu. – Rozmowy dotyczące połączenia filharmonii z operą mają charakter otwartej dyskusji. Aby była ona efektywna, wymagane jest rzetelne i merytoryczne opracowanie wielu analiz.

Witold Jabłoński wyjaśnia: – Nie było żadnego porozumienia w tej sprawie. Był tylko pomysł, przy którym się nie upieramy. Z mojego punktu widzenia równie korzystne będzie przeznaczenie 5-7 mln zł na remont opery, a pozostałych pieniędzy na ciekawe projekty w regionie: dla Nowogardu, Kołobrzegu czy Pyrzyc.

Uspokajają również włodarze miasta. – Nie rozważamy tej propozycji – ucina Tomasz Jarmoliński, wiceprezydent ds. kultury. – Może jest interesująca, ale nie na etapie, w którym jesteśmy, czyli w połowie konkursu na budowę nowej Filharmonii Szczecińskiej, której program nie przewiduje żadnych funkcji operowych.

Andrzej Kulej, Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza, 16 II 2007 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Architektura i Urbanistyka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.