Odkopane dzienniki Bałuki

Przed swoją ucieczką na Zachód w 1973 r. Edmund Bałuka zakopał dokumenty słynnej Komisji Robotniczej. Teraz odnalazł je szczeciński IPN.

– To całkowity przypadek – mówi Eryk Krasucki, historyk szczecińskiego IPN, który przygotowuje pracę na temat Stycznia ’71. – Kartony z tymi dokumentami były wśród materiałów SB z lat 80., dotyczących młodzieżowej opozycji. To rzeczy cenne dla historyków. Są tam dokumenty Komisji Robotniczej, a także osobisty dziennik Edmunda Bałuki.

Bałuka zakopał to wszystko w przydomowym ogródku przy ul. Barlickiego w 1973 r., przed swoją ucieczką na Zachód. W tym samym roku wykopała je bezpieka.

– Z akt prokuratorskich wynika, że w ziemi była też pieczęć komisji, której nie udało nam się odnaleźć – mówi Krasucki. – Ponadto brakuje kilku zdjęć.

Działająca w Szczecinie w 1971 r. Komisja Robotnicza to swego rodzaju fenomen. Po utopionej we krwi rewolcie robotników Wybrzeża w Grudniu ’70, w szczecińskiej stoczni wciąż wrzało. W styczniu 1971 r. doszło do kolejnego strajku. Jego przywódcą był Edmund Bałuka. To wtedy przyjechał do stoczni I sekretarz KC PZPR Edward Gierek i osobiście przekonał robotników, by przerwali protest. Komitet strajkowy przekształcił się w Komisję Robotniczą, która stała się czymś w rodzaju robotniczego samorządu. Bałuka i inni marzyli o wolnych związkach, rozmawiali z władzą, próbowali wyciągać kolegów z więzień.

1 maja 1971 r. ludzie z komisji zorganizowali w Szczecinie Czarny Marsz. Robotnicy nieśli flagi narodowe z kirem i czarne transparenty, żądające ukarania winnych masakry w grudniu. Wyprowadzili z komunistycznego pochodu dwa tysiące ludzi.

Ostatnie spotkanie członków Komisji Robotniczej odbyło się na początku maja 1971 r. To była majówka za miastem z piwem i kiełbaskami, która została potraktowana jako antyrządowe spotkanie. Do Szczecina przyjechał specjalny „desant” SB z Warszawy, który miał za zadanie zlikwidować problem. Komisja Robotnicza musiała się rozwiązać, rozpoczęły się represje.

Bogdan Gołaszewski, który w styczniu 1971 r. wyprowadził robotników z rurowni (tam zainicjowano strajk), 10 sierpnia został znaleziony w swoim mieszkaniu. Był zatruty gazem. Okoliczności tej śmierci nigdy nie wyjaśniono.

Niedługo potem Adam Ulfik (szef strajkowej straży robotniczej) został napadnięty w mieszkaniu przez dwóch nieznanych mężczyzn. Odurzyli go chloroformem i odkręcili kurki z gazem. Doszedł jednak do siebie i zdążył otworzyć okno. Niedługo potem został aresztowany pod sfingowanym zarzutem zgwałcenia niedorozwiniętej umysłowo córki dozorcy domu, w którym mieszkał. Zmarł w swoim domu w niejasnych okolicznościach w 1976 r.

Edmund Bałuka został wyrzucony ze stoczni. Uciekł z kraju w 1973 r., posługując się lewą książeczką żeglarską. Mieszkał m.in. we Francji i Anglii, gdzie stał się popularny, kiedy tamtejsi trockiści przedrukowali wydaną w Szwecji książkę o spotkaniu Gierka ze szczecińskimi robotnikami. W Paryżu Bałuka założył Polską Socjalistyczną Partię Pracy i związał się z trockistami. Wydawał radykalne, lewicowe, antykomunistyczne pismo „Szerszeń”, które kurierzy przemycali do Polski. Po Sierpniu ’80 wrócił do kraju w peruce z lipnymi francuskimi papierami. Po wprowadzeniu stanu wojennego został skazany na pięć lat za przygotowania do obalenia ustroju siłą.

Dziś już wiadomo, że to żona Bałuki wygadała się sąsiadce, iż mąż zakopał w ogródku dokumenty komisji. A sąsiadka doniosła na SB.

IPN przekazał Bałuce ukryte przez niego przed laty zdjęcia. – Był wzruszony, jak je zobaczył – mówi Eryk Krasucki.

Adam Zadworny, Gazeta Wyborcza, 6 II 2007 r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Odkopane dzienniki Bałuki

  1. ryszard pisze:

    seryjny samobójca ma dłuższą historię

Możliwość komentowania jest wyłączona.