Opublikowane przez woti w Pamiętać Szczecin.

Moja Babcia, Stefania z domu Kuklińska, urodziła się w 1947 roku w Podjuchach. Poprosiłem ją, aby opowiedziała mi swoje wspomnienia z lat szkolnych. Babcia chętnie się zgodziła na „wspominki” z lat dziecięcych, a ja postanowiłem je spisać.

Gimnazjum w Podjuchach; babcia siedzi trzecia od prawej (1959 r.)




Zbliżał się wrzesień 1954 r., w którym Babcia miała ukończyć 7 lat i rozpocząć naukę w szkole. Bardzo była przejęta tą nową sytuacją. W tornistrze były przygotowane książki i zeszyty, a w szafie wisiał granatowy fartuszek z białym kołnierzykiem. W Szczecinie Podjuchach wybudowano nową szkołę i właśnie 1 IX 1954 mieli rozpocząć w niej naukę pierwsi uczniowie. Moja Babcia była jedną z nich i dlatego ten dzień był wyjątkowy.
Szkoła Podstawowa Nr 12 istnieje do chwili obecnej, przy ul. Floriana Szarego.

Podręczniki, z których uczyła się Babcia, były czarno-białe. W drewnianym piórniku były: ołówek, kredki i gumka. Babcia mówiła, że najpierw pisało się w zeszytach tylko ołówkiem, a dopiero po kilku miesiącach nauczycielka pozwoliła pisać „obsadką” ze stalówką, którą maczało się w kałamarzu z atramentem. W ławkach były otwory na kałamarz, a w zeszytach były bibułki do „odciskania” (suszenia) nadmiaru atramentu. Długopisy i wieczne pióra nie były wówczas używane w szkole.

W Szkole Podstawowej Nr 12 były bardzo liczne klasy, np. klasa I b w roku szkolnym 1954/55 liczyła ponad 40 uczniów. Była to klasa mojej Babci, a wychowawczynią była pani Kazimiera Rzęsa.

Dzieci młodsze w czasie przerwy musiały brać udział w zabawach ze śpiewem, organizowanych na korytarzu szkoły: „Mam chusteczkę haftowaną”, „Mało nas do pieczenia chleba”, „Stary niedźwiedź” itp.

Babcia Stefania opowiadała również o systemie kar i nagród w szkole. Na apelach byli wyróżniani dobrzy i aktywni uczniowie, a upominani ci, którzy zasłużyli na karę, np. za złe zachowanie lub wagarowanie. Stosowano również kary cielesne: „łapy” (bicie drewnianą lub plastikową linijką po dłoni) oraz pociąganie za uszy. Te kary były za nie przygotowanie się lub nie uważanie na lekcjach.

Rok szkolny w latach 50-tych i 60-tych był podzielony na 4 okresy i 4 razy do roku były wystawiane oceny okresowe. Były przerwy świąteczne (Boże Narodzenie i Wielkanoc) oraz wakacje, ale nie było ferii zimowych. Od klasy V wszyscy uczniowie obowiązkowo uczyli się języka rosyjskiego. W latach szkolnych mojej Babci wystawiano oceny od 2, czyli najgorszej, do 5 (bardzo dobrej).

Podręczniki do wszystkich klas i do wszystkich przedmiotów były takie same we wszystkich szkołach Polsce. Dystrybucja podręczników w różnych latach była różna: czasem książki nowe i używane kupowało się w szkole, później na nowe podręczniki otrzymywało się talony w szkole i kupowano je w wyznaczonej księgarni. Dla uczniów I klas przeważnie były komplety nowych podręczników, ale do starszych klas była część nowych książek, a pozostałe trzeba było odkupić od kolegów.

Uczniowie byli zobowiązani do noszenia fartuszków (dziewczęta) i bluz (chłopcy) granatowych, z tarczą na rękawie (z numerem szkoły).

W latach 50-tych i 60-tych Szkoła Podstawowa Nr 12 w Szczecinie Podjuchach nie była tylko miejscem nauki dla dzieci, ale spełniała też funkcję ośrodka kultury. W dniach wolnych wyświetlano tam filmy, organizowano wieczorki taneczne dla Rodziców i młodzieży, były tam również pierwsze pokazy programów telewizyjnych. Dla dzieci działały kółka zainteresowań. Moja Babcia chodziła na zajęcia taneczne, należała do orkiestry mandolinistów, prowadzonej przez p. Teofila Wilka oraz była harcerką.


Orkiestra szkoły 12 i 49 w Podjuchach; dyrygent Teofil Wilk; Babcia siedzi w dolnym rzędzie, trzecia od lewej




Piotr Urzykowski, II Gimnazjum 29 SP 74 w Szczecinie
Opiekun: Anna Witkowska