Opublikowane przez sedina w Historia, IHiSM US – artykuły pracowników naukowych, Publicystyka.

Prezydent Piotr Zaremba w swoim dzienniku dwukrotnie wspomina o spotkaniach z przedstawicielami prasy amerykańskiej. Analizując publicystykę amerykańską w latach 1945-1946, dotyczącą sprawy polskiej granicy zachodniej po drugiej wojnie światowej, natrafiłem na kilka interesujących artykułów dotyczących samego Szczecina. Swoje studia rozpocząłem od „New York Timesa” jako gazety niezwykle popularnej i opiniotwórczej, nie tylko w ówczesnym czasie, ale i obecnie.

Gdy analizuje się publicystykę dziennika, nie ulega wątpliwości, że w omawianym okresie Polska znajdowała się w centrum wydarzeń. Nie tylko przesuwający się front, ale i pytania o przyszłość Europy skłaniały komentatorów do refleksji nad przyszłym układem sił w Europie – nad jej politycznym i geograficznym kształtem.

W amerykańskiej świadomości niezwykle ciekawie prezentowała się sprawa kształtowania się polskiego obozu komunistycznego, a w konsekwencji jego powstania – problem istnienia dwóch ośrodków władzy z jakże różnym zapleczem politycznym. Mieliśmy w tym czasie do czynienia z sytuacją, w której istniały dwa rządy, dwie rady zastępujące parlament, dwie armie; także wszystkie podstawowe stronnictwa polityczne występowały w dwóch postaciach. Sytuacja, o której mowa, zarysowała się wyraziście po utworzeniu PKWN, a przybrała nowy wymiar po uznaniu tegoż komitetu za Rząd Tymczasowy. Sprawa znalazła swoje odbicie w prasie światowej, w tym oczywiście w NYT.

18 stycznia 1945 roku „New York Times” w artykule pt. „Sprawa polska ożyła w kontekście problemu dwoistości rządów polskich” omawia żądania sowieckie wobec przyszłej granicy między Polską a Niemcami: Problemy stojące przed przywódcami aliantów są już wystarczająco skomplikowane w sytuacji, gdy Wielka Brytania i USA uznają rząd [Tomasza] Arciszewskiego, a Rosja popiera komitet lubelski [PKWN], którego powstaniu asystował; mogą się jeszcze bardziej skomplikować, ponieważ rosyjskie oddziały penetrują rejony Prus Wschodnich, Śląska i innych rejonów Niemiec, które Rosja i różne partie polskie chcą włączyć do Polski po pokonaniu Niemiec. Premier Stalin zaproponował, aby Prusy Wschodnie i wszystkie ziemie niemieckie na wschód od Odry i Nysy były scedowane na rzecz nowej Polski w celu zrekompensowania jej strat na wschód od linii Curzona, co do których Rosja rości sobie prawa. Spotkało się to z przyjaznym nastawieniem rządu lubelskiego, który przychylnie spogląda na możliwość inkorporacji całego Górnego Śląska, jako że przed wojną we władaniu Polski była tylko jego połowa. Jednak Churchill nigdy publicznie nie wyraził swojego poparcia dla włączenia tak dużej części Niemiec do Polski.

Komentator gazety R. Danieli oceniał, iż premier T. Arciszewski i inni Polacy „londyńscy” spoglądają podejrzliwie na tę ofertę Stalina jako mogącą w przyszłości ściągnąć poważne niebezpieczeństwo uzależnienia Polski od Rosji. Twierdził również, że Rosja, chcąc rozpocząć podział Niemiec w pojedynkę, z wyprzedzeniem ostatecznego porozumienia aliantów w tej sprawie, może poważnie nadwerężyć porozumienie. Z tego względu koła dyplomatyczne utrzymują, że szybko działający w terenie Rosjanie, odkładając decyzje w sprawie polskich granic i obecnej administracji na wyzwolonych terenach, czynią politycznie nieszczerą jakąkolwiek nadzieję na odłożenie decyzji w sprawie przyszłych granic Polski i obecnej administracji na wyzwolonych terytoriach [diplomatic circles here hołd that the sweeping Russian advance has madę politically unsound any hope of postpo-ning decisions on Poland’s future frontiers and the present administration of her liberated territories].

Jak stwierdza K. Kersten, decyzje jałtańskie podejmowano w chwili, gdy ziemie polskie w granicach z 1939 roku były wolne od Niemców, a działania wojenne toczyły się na Pomorzu Zachodnim i Dolnym Śląsku. Rząd Tymczasowy, który swą siedzibę przeniósł z Lublina do Warszawy, przystępował do tworzenia administracji, najpierw w dawnych granicach, a następnie – poczynając od marca 1945 roku – także na ziemiach, które miały przypaść Polsce na zachodzie i północy.

27 kwietnia 1945 roku w NYT pojawiła się pierwsza, choć krótka wzmianka o Szczecinie. „New York Times” na pierwszej stronie donosił: Armia sowiecka zdobyła 2/3 Berlina oraz wspaniałą niemiecką bazę morską Stettin i rozszerzyła swój przyczółek na tym brzegu Odry.

21 lipca 1945 roku NYT podsumowywał: Polska granica zachodnia leży teraz na nowych – zabranych Niemcom ziemiach. Niemcy uważają obecnie, że spójność kraju może być zapewniona jedynie przy pomocy Rosjan. W tym samym czasie w rosyjskiej strefie okupacyjnej donosi się, że Rosjanie biorą wszystko, co jest możliwe do przeniesienia. Informowano także, iż stanowisko Rosji jest takie, że znaczna część Niemiec, która już została włączona do Polski bez czekania na konferencję pokojową, jest sprawą osobną od sprawy reparacji, o które upomina się Francja, a produkty regionu nie mogą być wliczane do źródeł reparacji, lecz mają być traktowane jako należne Polsce.

Wraz z końcem lipca 1945 roku uwaga opinii światowej, a tym samym prasy, skupiła się na konferencji w Poczdamie (17 lipca-2 sierpnia). W interesującej nas kwestii gazeta donosiła: Delegacja polskiego rządu, w skład której wchodził wicepremier Mikołajczyk i prawdopodobnie minister pracy Jan Stańczyk, w ostatnim tygodniu przybyła do Poczdamu w sprawie ostatecznego ustalenia zachodniej granicy Polski, wtaczającej Szczecin i biegnącej w kierunku południowym wzdłuż linii rzeki Odry i Nysy. Spodziewano się także, iż zapadnie decyzja, że jeśli Polska dostanie Szczecin, to umożliwi wówczas Czechosłowacji nieodpłatne korzystanie z portu (One suggestion is that if Poland gets Stettin, she will give Czechoslovakia the use of free port facilities there).

Relacjonowano też sprawy przesiedlenia ludności niemieckiej: Z opowieści osób przybywających do Berlina ze wschodu wynika, że Polacy we Wrocławiu, Goerlitz i sąsiadujących regionach południowo-wschodniej Saksonii odnoszą się do problemu mniejszości z góry [high handed way]. Ludność Goerlitz na podstawie danych z raportu 21 lipca otrzymała dwie godziny na spakowanie i opuszczenie miasta. Tysiące uciekinierów z terytorium na wschód od Odry i Nysy, które zostały wyzwolone [liberated] przez Rosjan i zwrócone Polsce z wyprzedzeniem jakiegokolwiek porozumienia z zachodnimi aliantami, są informowani, że mają opuścić tereny na wschód od Odry. Masowy exodus nie tylko powoduje wielki problem uchodźców, ale także pozbawia gospodarstwa rolne siły roboczej w obliczu zbliżających się żniw.

3 sierpnia 1945 roku, tuż po zakończeniu konferencji w Poczdamie, dziennik, starając przybliżyć amerykańskiemu czytelnikowi problematykę polską, poświęcił artykuł ziemiom zachodnim i północnym i pisał m.in.: Niemieckie terytoria, których Polska będzie administratorką były już przez kilka miesięcy zarządzane przez Polaków za rosyjskim przyzwoleniem i zgodnie z naszymi informacjami są przedmiotem szybkiej polonizacji. Odnośnie do Szczecina pisano: Choć deklaracja Wielkiej Trójki nie wspomina, czy linia graniczna Polski sięgająca Bałtyku i Odry obejmuje duży port lądowy i miasto przemysłowe Szczecin, które leży głównie na zachodnim brzegu Odry, odnotowano, że Polacy i Rosjanie zawsze odnosili się do tego miejsca, używając polskiej nazwy Sweczym [Szczecin]. Miasto było już wcześniej przejściowo pod polską i rosyjską administracją, od czasu gdy Niemcy się poddali. Polacy są teraz u władzy, chociaż uważa się, że garnizon Armii Czerwonej będzie tu stacjonował.

Poruszano też kwestię przesiedlania ludności niemieckiej: Gdy polski rząd przebywał w Berlinie, dotarły do Londynu raporty o bardzo chaotycznym sposobie wyganiania [expelled] Niemców z ich wcześniejszych ziem. Sytuacja osiągnęła taki punkt, że rosyjscy urzędnicy ze stref, gdzie napływają Niemcy, zatrzymali ten napływ na własną rękę. Donosi się, że Polacy ewakuują całe miasta, uprzedzając z dwugodzinnym wyprzedzeniem, doprowadzając do sytuacji, że dzieci umierają na poboczach dróg. Chaos był szczególnie duży na południu, gdzie Niemcy z Polski zetknęli się z przepływem Niemców z Czechosłowacji.

6 sierpnia 1945 roku dziennik zamieścił ciekawą relację ze Szczecina, nadając jej tytuł: „Polscy urzędnicy władają Szczecinem. Wielu Niemców wyjeżdża. 12 000 Polaków wprowadziło się. Mało jest żywności”. Oto obszerny fragment tego artykułu:

Od trzeciego czerwca zarządzeniem marszałka Żukowa została zorganizowana polska administracja dla 900-letniego miasta na zachodnim brzegu Odry. Obecnie polska władza rozciąga się w promieniu 8 mil od centrum Stettina, czy Szczecina. Polscy eksperci od transportu dostali polecenia, aby do 15 sierpnia przejąć kontrolę nad siecią torów kolejowych w promieniu ok. 19 mil od centrum. Polacy, którzy rządzą dziś Stettinem, nie są jeszcze pewni, ile dostaną ziemi na zachód od Odry, która zostałaby poddana ich kontroli. Jednakże są oni ostatecznie przekonani, że powrócili do Stettina, aby pozostać. Planują jego przebudowę w celu stworzenia największego polskiego portu handlu morskiego. Od 27 kwietnia, tj. gdy miasto zostało zajęte przez Rosjan, Szczecin był już dwukrotnie pod polskim władaniem.

Inżynier z Poznania, ofiara sześcioletnich niemieckich prześladowań, przybył do miasta dzień po sowieckich oddziałach, wspierany przez płk. Borowicza [Borkowicza] będącego polskim wojewodą [governor] Pomorza Zachodniego, rozpoczął przygotowywanie administracji miejskiej. Inżynier ten, Peter [Piotr] Zaremba, znalazł 6000 Niemców ukrywających się w palącym się mieście.

Przez trzy tygodnie fanatyczni członkowie oddziałów SS nadal strzelali z ukrycia, podkładali ogień i sabotowali, dopóki w końcu nie zostali zniszczeni.

Zaremba i jego pracownicy wyprowadzili się z miasta 19 maja i dostało się ono pod bezpośrednia kontrolę wojskową Sowietów. 3 czerwca Zaremba ponownie otrzymał zgodę, by organizować władze miejskie. Przy jego drugim wejściu do miasta przeliczył populację mieszkańców i odkrył, że liczebność ludności niemieckiej wzrosła do 76 tys. z napływem kobiet, dzieci i starców spoza miasta. Ostatni przedwojenny spis ludności wykazał 300 tys. mieszkańców. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy ok. 12 tys. Polaków z obszarów wschodniej Polski, oddanych Sowietom, licznie przybyło do miasta.

Oficjalnie polska administracja cywilna nie dokonała żadnych eksmisji niemieckich mieszkańców. Jednakże codziennie kilkuset z nich ubiegało się o zezwolenie na przeprowadzkę za zachód. Są oni pozbawiani przez sowiecką policję możliwości wkraczania do Berlina, ale poza tym nie ma żadnych oficjalnych przeszkód dla ich migracji. Sytuacja żywnościowa w mieście określana jest jako bardzo poważna. Miasto jest w rzeczywistości odcięte od prowincji, która dotychczas je zaopatrywała.

Wykazując konsekwencję, gazeta informowała czytelników na bieżąco o ustaleniach w sprawie polskiej granicy zachodniej, w tym Szczecina. 20 września pisała: Marszałek Żuków – sowiecki administrator wojskowy Niemiec – poinformował polskich emisariuszy w Berlinie, że nowa granica zachodnia Polski obejmie kilkaset dodatkowych mil kwadratowych terenów na zachód od Szczecina w dolnej części Odry. Linia ta powinna biec od Ahlbeck, 3 mile na północny zachód od Swienemuende [Świnoujścia] nad Bałtykiem w kierunku południowo-wschodnim, wzdłuż zachodniego brzegu Odry. Nowa granica zastępuje linię delimitacji ogłoszoną przez Żukowa 10 lipca, która dawała Polakom Szczecin, ale nie teren jego portu ani też znacznych obszarów na zachód od miasta. Terytorium to obejmuje miasto Poelitz [Police] – wcześniejszą fabrykę benzyny syntetycznej i miasto rybackie Neuwarp [Nowe Warpno].

25 marca 1946 roku ukazał się artykuł informujący o przekazaniu przez Armię Czerwoną północnej części portu szczecińskiego, położonej na zachód od Odry i nazywanej Golęcin. Jak donosił korespondent: Oczekuje się, że do końca roku oddziały sowieckie opuszczą port w Szczecinie całkowicie. Pomimo zniszczeń port jest w stanie przyjmować statki transatlantyckie. Polskie władze mają nadzieje użyć portu w celu zwiększenia eksportu węgla do ZSRR i krajów skandynawskich, jak również przyjmowania polskich żołnierzy powracających z Wioch i Wielkiej Brytanii oraz dostaw z pomocą. Szczecin jest obecnie zamieszkany przez 50 tys. Niemców i ok. 30 tys. Polaków.

Kolejny, tym razem zaskakujący w swej treści artykuł traktujący o Szczecinie ukazał się 6 sierpnia 1946 roku i nosił tytuł „Proponowane granice Niemiec mogą kosztować Polaków Szczecin”. Zawierał on propozycje nowej linii granicznej na zachodzie, biegnącej na północ od Kołobrzegu. Gazeta pisała: Stwarzające problem szczegóły ustaleń w sprawie wschodniej granicy Niemiec – są poruszane przez główne kręgi w demokratycznych partiach Niemiec; wskazują one na Szczecin jako sedno problemu w przyszłych negocjacjach. Zgodnie ze słowami różnych przywódców politycznych nowy podział geograficzny powinien przebiegać od Kolbergu [Kołobrzegu] na Pomorzu (80 mil lotniczych na północny wschód od Szczecina). Kolberg – kiedyś popularny ośrodek wypoczynkowy i rejon atrakcyjny dla rybołówstwa – nie ma żadnego zaplecza, które mogłoby być wykorzystane w rywalizacji ze Szczecinem w zakresie handlu morskiego. Morze jest tu zbyt płytkie, by przyjmować statki transportowe, podczas gdy Szczecin ma przewagę jako port lądowy, ma głęboką wodę oraz rozbudowane instalacje i urządzenia, które są postrzegane jako miejsce o wysokiej aktywności – gdzie Polacy zajmują pozycję dominującą.

Proponowana nowa granica przebiegałaby więc, posługując się nazwami niemieckimi, od Kolbergu do Belgardu (Białogardu), następnie przez jeziora pomorskie do Schneidemühl (Piły) i dalej wzdłuż dawnej granicy z 1939 roku na południe do Schlawy (Sławy), stamtąd do Glogau (Głogowa) na Odrze i wzdłuż jej linii do miejsca, gdzie Nysa łączy się z Odrą między Brieg (Brzegiem) a Oppeln (Opolem). Od tego miejsca biegłaby wzdłuż Nysy do granicy Czech. Zaletą tego planu miało być zostawienie przy Polsce bogatych złóż węgla Górnego Śląska.

„New York Times” podsumowywał: Generalnie uznaje się, że zmiany te nie zrobią wielkiej różnicy; jedynie jeśli chodzi o miasto Szczecin, Polska będzie musiała stoczyć ciężką walkę o utrzymanie go w swoim posiadaniu. Istniejąca obecnie linia polskiej władzy zaczyna się od Szczecina i biegnie wzdłuż Odry. Strata Szczecina spowodowałaby, że ruch wodny musiałby się skierować do Gdańska jako jedynego portu mogącego obsługiwać duże statki. Reakcja ZSRR w sprawie tego podziału nie jest jeszcze znana.

W analizie z 12 listopada dziennik zawarł spekulację na temat polskich „apetytów” na Rugię: Polska może poprosić o reprezentację we wstępnych rozmowach w sprawie Niemiec, które planowane są na Radzie Ministrów Spraw Zagranicznych 20 listopada. Główne interesy Polski dotyczą nowych granic zachodnich – linii Odry i Nysy, ale podczas weekendu dano do zrozumienia, że Polska może chcieć Ruegen [Rugię], która wraz z duńskim Bornholmem jest wstępem na Bałtyk. Jeśli nie byłoby to możliwe, to zaproponowano umieszczenie Rugii pod kontrolą Narodów Zjednoczonych. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych stwierdził, że propozycja ta nie uzyskała jeszcze politycznego poparcia. Już jakiś czas temu Polacy zażądali Uznamu – wyspy w delcie Odry. Uznam lub Rugia mogłyby być silnymi bazami obrony Szczecina, głównego miasta północnej części nowych ziem zachodnich.

Relacjonowano także, iż Armia Czerwona ostatnio przyspieszyła proces przekazywania portu i urządzeń kolejowych Polakom.

Często zapominamy, że jesteśmy częścią szerszych procesów dziejowych, że nasze problemy mogą być elementem zdarzeń o ponadregionalnym znaczeniu. Tak stało się po drugiej wojnie światowej, gdy kształt granicy między Polską a okupowanymi wówczas Niemcami stał się fragmentem gry mocarstw.

Prasa oczywiście relacjonowała te wydarzenia na bieżąco. Dzięki temu możemy dziś sięgnąć do tamtych artykułów, aby zgłębiać zachodzące w tym czasie procesy i uzyskiwać w ten sposób obraz powojennego Szczecina, wzbogacony o punkt widzenia prasy amerykańskiej.

dr Radosław Ptaszyński